Titanic w 3D. Warto iść do kina?

14.04.2012
Titanic w 3D. Warto iść do kina?

Minęło sto lat od dziewiczego, a zarazem ostatniego rejsu Titanica. Ta jedna z najbardziej osławionych tragedii w dziejach ludzkości doczekała się kilku ekranizacji, jednak do historii kinematografii trafiła ta sprzed piętnastu lat w reżyserii Jamesa Camerona. Film nie tylko jest jednym z najbardziej kasowych filmów, notabene rywalizującym o ten tytuł z innym filmem reżysera Avatarem, ale także jednym z trzech filmów które zdobyły, aż 11 statuetek Oscara amerykańskiej Akademii Filmowej. Teraz film powrócił na srebrny ekran w wersji zremasterowanej i przede wszystkim skonwertowanej do 3D. My już go widzieliśmy.

Gdybym miał w jednym zdaniu zarekomendować odświeżoną wersję Titanica powiedziałbym, że film po raz kolejny powinien dostać Oscara. Na film na pewno muszą się wybrać wszyscy, którzy tego wielkiego hitu nigdy nie widzieli w kinie. Wielki ekran sprawia, że film przeżywa się znacznie bardziej, niż w przypadku domowego zacisza, najczęściej na kanale Polsat w wersji podzielonej na części przerywanej co chwila blokami reklamowymi.

To co najważniejsze w nowym wydaniu Titanica, to oczywiście konwersja do 3D. Główne pracę nad przemianą dwuwymiarowego obrazu na trójwymiar zajęły zaledwie 60 dni. Jednak przez te dwa miesiące nad filmem pracowało, aż 300 artystów. Zabieg ten nie należał również do tanich – pochłonął 18 milionów dolarów (które po pierwszych 5 dniach od premiery w USA już się zwróciło, choć na razie wynik kasowy nie zachwyca). Krótko mówiąc, wysiłek ten jak najbardziej się opłacił. Choć to tylko konwersja, a nie film w pełni kręcony kamerami 3D, to można go sklasyfikować obok Avatara jako jeden z najlepszych trójwymiarowych obrazów. W filmie jest dziesiątki fantastycznych ujęć, wiele z nich wręcz zachwyca głębią. W porównaniu do niedawnej konwersji pierwszego epizodu Gwiezdnych Wojen jest to coś niesamowitego. Efekt 3D jest widoczny niemal w każdej scenie.

Oczywiście nie udało się uniknąć drobnych potknięć – sam Cameron twierdzi, że film nie jest jeszcze idealny. Jednak dotyczy to zaledwie kilku ujęć, w których rzeczywiście widzimy silne oderwanie pierwszego planu od reszty, czy powiew efektem 3D jest zbyt sztuczny. To nie przeszkadza jednak w pozytywnym odbiorze całości. Już w pierwszych minutach filmu podziwiać efektowne trójwymiarowe ujęcia wraku statku. Przez chwilę można poczuć się jakby samemu było się na głębokości 3800 metrów pod wodą.

Zawiedzeni filmem mogą być tylko ci, którzy oglądali parodię zwiastunu „Titanic  Super 3D” licząc, że w 3D ten majestatyczny statek nie zatonie.. 😉 Sama treść i forma filmu powinny być wszystkim znane i jednym mogą się podobać, a innym niekoniecznie. W wersji kinowej w 3D film ogląda się jednak jakby zupełnie na nowo. Przynajmniej tak odebrałem go w łódzkim IMAXie. Jeśli będziecie decydować się na pójście do kina, to przemyślcie do jakiej sali idziecie oraz jakie miejsce zajmiecie – to ma znaczący wpływ na odbiór tego jak i wielu innych filmów.

Przy Titanicu 3D trudno zachwycać się realizowaną w całości kamerami 3D Bitwą Warszawską, w której chwaliłem jedynie wybrane momenty czy też Piratów z Karaibów i jeszcze kilka innych produkcji wprowadzonych do kin w trójwymiarze. Miejmy nadzieję, że na kolejny świetny film w 3D nie będziemy musieli czekać do następnego dzieła Camerona.

Na razie Cameron pokazał, że można stworzyć naprawdę dobrą konwersję filmu z 2D do 3D. Nie jest to oczywiście to samo co film w pełni nakręcony w 3D, jednak w połączeniu z dobrą treścią, dźwiękiem i wspaniałą jakością samego obrazu jest przepisem na sukces.

Szkoda tylko Titanica, który choć miał być niezatapialny, zatonął już w dziewiczym rejsie.

Tagi: , , , ,
Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement