Straszył pozwami Pobieraczek – pozwali Pobieraczka

26.03.2012
Straszył pozwami Pobieraczek – pozwali Pobieraczka

Ze wszystkich możliwych społeczności: filatelistów, ekologów, koneserów piwa, itd. najbardziej nie chciałbym zadrzeć z internautami. Nieco mniej instynktu zachowawczego wykazał serwis pobieraczek.pl, który przez ostatnich kilka lat straszył ich pozwami. A teraz internauci przeszli do kontrataku.

Pobieraczek to serwis hostujący rozmaite pliki, a takich witryn w sieci wiele. Przynajmniej na pierwszy rzut oka tak właśnie ta sprawa wygląda. Do korzystania z Pobieraczka wymagana jest rejestracja, a na założonym koncie przez 10 dni możemy „bez opłat” (niegdyś: „za darmo”) pobierać pliki z internetu. Problem zaczyna się od dnia jedenastego.

Administracja serwisu na bazie rozmaitych zapisów regulaminowych wzywa bowiem użytkownika do uiszczenia opłaty abonamentowej na okres dwunastu miesięcy w wysokości niecałych stu złotych. W przypadku nieopłacenia tej sumy ma zaś prawo domagać się odszkodowania. Pobieraczek zasłynął z hurtowo wysyłanych wezwań do zapłaty do swoich użytkowników, którzy – jak na porządnych i typowych internautów przystało – z całego regulaminu przeczytali tylko słowo „zaakceptuj”.

Pobieraczek nie znał litości, wysyłał kolejne wezwania i ostatnie przedsądowe wezwania do zapłaty do wszystkich, a jak podaje Gazeta Wyborcza – nawet do dzieci, strasząc przy tym ich rodziców, że argument „ale to tylko dziecko” jest tylko dowodem na zaniedbanie obowiązków rodzicielskich, co na pewno zainteresuje sąd rodzinny.

Internet huczał, przerażeni internauci (w większości w wieku, w którym nie mogliby być stroną jakiejkolwiek umowy) szukali pomocy na forach dyskusyjnych. Najczęstszą i skuteczną poradą było: zignorować. Twórcy Pobieraczka wbrew deklaracjom nie występowali bowiem na drogę sądową. Wielu zastraszonych ostatecznie jednak przelewało swoje pieniądze do trójmiejskiej spółki.

Działania firmy odpowiedzialnej za administrację Pobieraczkiem szybko wzbudziły zainteresowanie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Ten pierwszy przyznał serwisowi karę rzędu 240 000 złotych zwracając uwagę na wprowadzające w błąd hasła sugerujące darmowy okres próbny, podczas gdy tak naprawdę moment rejestracji był momentem powstania umowy pomiędzy Pobieraczkiem, a internautami.

To nie koniec batalii UOKiKU, który wciąż z Pobieraczkiem planuje walczyć aż do zaprzestania nieuczciwych praktyk. Dziś w Gazecie Wyborczej czytamy, że do batalii przyłączają się również rozczarowani użytkownicy serwisu korzystając ze stosunkowo nowej na gruncie prawa polskiego konstrukcji pozwów zbiorowych. 181 śmiałków odnalazło się za pośrednictwem serwisu pozywamy-zbiorowo.pl i już niebawem ruszy w batalię przeciwko Pobieraczkowi. Wszyscy swego czasu zapłacili administratorom serwisu.

W pierwszej kolejności internauci chcą dążyć do całkowitego unieważnienia zawartych umów ze względu na ich podstępny charakter, a następnie zwrotu zapłaconych pieniędzy. Jeśli taka linia obrony (ataku?) się nie powiedzie, kwestionowane będą poszczególne fragmenty zawartej umowy. Źródła swojego sukcesu upatrują w działaniach UOKiK oraz wyrokach SOKiK.

Przepisy kodeksu cywilnego, działania urzędów państwowych oraz orzecznictwo przypisanych do nich sądów pozwalają podejrzewać, że w tym konkretnym wypadku internautów czeka wyłącznie sukces. Pytanie brzmi jednak – co dalej z serwisem Pobieraczek i kolejnymi nieświadomymi użytkownikami sieci?

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement