Readability na Androida już jest. Wątpliwości pozostają te same

12.03.2012
Readability na Androida już jest. Wątpliwości pozostają te same

Kontrowersyjna usługa ułatwiająca konsumpcję dłuższych tekstów z sieci jest już dostępna na systemy Android i iOS. Readabilityw przestało być jedynie usługą sieciową. Otwarte pozostaje jednak pytanie o cel zmian. Model biznesowy tej usługi to wielka niewiadoma po tym jak pomysł płacenia dostawcom treści nie zdobył szerszego uznania.

Zaczęło się pięknie. Readability miało być szansą na poprawę samopoczucia programistów piszących i internautów korzystających z wszelkich narzędzi odzierających sieć z niepotrzebnych – w ich mniemaniu – dodatków i rozpraszaczy, utrudniających konsumpcję treści. Rosnące budżety reklamowe trafiające do sieci doprowadziły do powstania takich narzędzi jak blokujący reklamy AdBlock czy programy zamieniające przeróżne strony www na czysty tekst, takie jak Instapaper, ReadItLater, Evernote Clearly czy właśnie Readability.

Oczywiście korzystanie np. z AdBlocka nie jest w smak reklamodawcom czy wydawcom serwisów. Unikalny użytkownik, który nie zobaczy reklamy na stronie, to użytkownik na którym nie zarobi nikt oprócz elektrowni dostarczającej prąd do jego komputera. Podobnie rzecz ma się z Readability. Odpalenie skryptu zamieniającego witrynę w uporządkowany tekst powoduje że nie tylko nie widać reklam. Także praca np. grafików, specjalistów od CSS i webdesignerów, którzy pieczołowicie przygotowywali stronę, staje się bezużyteczna, a pieniądze na nich wydane w żaden sposób się nie zwracają. Rzut oka na dobrze zaprojektowaną stronę, jak Wired.com wystarcza, by zorientować się, jak dużo pracy może pójść na marne.

Readability próbowało jednak złamać schemat. Twórcy aplikacji ponad rok temu zaproponowali alternatywny model biznesowy, który miał przynosić przychody dostawcom treści konsumowanych przez „czytnik”, jakim de facto jest Readability. Ciekawie pisał o tym w lutym 2011 r. Przemek Pająk.

Twórcy Readability dostarczyli świetnego argumentu do wieczornych dyskusji branży internetowej przy piwie. Teraz na każdy argument typu „alternatywne sposoby konsumpcji treści zabijają finansowo dostawców kontentu” można było zakrzyknąć w odpowiedzi „bredzisz! Zobacz na Readability!”.

Oczywiście Arc90, stojący za Readability nowojorski inkubator pomysłów i start-upów, nie zamierzał zbawiać twórców, a „alternatywny model” okazał się być tylko marketingowym kwiatkiem do kożucha. Pomysł na dzielenie się przychodami był tak absurdalny, że naprawdę dziwne jest, że ktokolwiek spodziewał się, że wypali. Arc90 wymyśliła, że użytkownicy Readability będą decydować się na dobrowolną subskrypcję płatną (minimum 5 dol.) z czego część (30 proc.) trafi do dostawców treści – czyli np. wydawcy artykułu na Spider’s Web, który czyta użytkownik Readability. Piękne, alternatywne i naiwne.

Pomysł nie wypalił, a rewolucja skończyła się na kilku ciekawych analizach w sieci. Następnie Arc90 zmienił strategię dla Readability. Aplikacja, która przez długi czas była dostępna tylko jako plugin do przeglądarki oraz usługa webowa pojawiła się na platformie iOS (kilkanaście dni temu) i w Google Play dla Androida (dziś). Dostępne za darmo Readability nie kładzie dziś nacisku na dotacje i ich przekazywanie twórcom, a jest po prostu konkurentem innych usług do konsumpcji tekstu, takich jak Instapaper czy ReadItLater. Konkurentem – według mnie – zdecydowanie najlepszym.

Interfejs Readability zarówno w sieci, jak i na iOS to wzór idealnego wyważenia przejrzystości, funkcjonalności i prostoty. To najładniejsza aplikacja z programów „do czytania”. Readability pozwala na czytanie tekstów w czasie surfowania, jak i zachowywanie ich na później. W odróżnieniu od np. Instapaper oferuje mechanizm wyszukiwania i wzorowo współpracuje z czytnikiem Amazon Kindle, na który codziennie wysyłana jest nasza lista tekstów do przeczytania. Dzięki temu i współpracy Readability np. z czytnikiem RSS Reeder, bardzo łatwe jest zbudowanie własnego, spersonalizowanego zestawu newsów w formie łatwej do czytania, dostępnej w smartfonie czy tablecie z iOS, Androidem, w czytniku Amazona i w sieci.

Pytanie, jak na tym Readability chce zarobić. Aplikacje dostępne są za darmo. Nie ma w nich (ani na stronie www usługi) reklam. Być może wskazówką co do modelu biznesowego dla tej usługi jest niedawne nawiązanie współpracy między Readability a Pulse, jednym z najpopularniejszych czytników RSS dla iOS. Arc90 chwali się także na swoim blogu rozdaniem ponad 500 dostępów do API usługi firmom trzecim. Wygląda na to, że deweloperom zależy na jak najszerszym upowszechnieniu Readability i rozwiązań stosowanych w usłudze. To będzie doskonały argument negocjacyjny przy sprzedaży usługi gigantowi takiemu jak Google, Microsoft czy Apple. Ta ostatnia firma korzystała z technologii Readability przy tworzeniu swojej „Listy Czytelnia”, czyli podobnej funkcji w przeglądarce Safari.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement