Zakochać się w Siri? Takie rzeczy tylko w Ameryce

01.02.2012
Zakochać się w Siri? Takie rzeczy tylko w Ameryce

Jeszcze długo w Polsce raczej nie doczekamy się tak wybitnych akcji promocyjnych jak te prowadzone na Zachodzie, zwłaszcza jeśli mowa o lokowaniu produktu, który jeszcze do niedawna w wydaniu naszych rodzimych stacji telewizyjnych był kojarzony z nachalnym product placementem w telenoweli. Najbardziej rozpoznawalnym przykładem marki umieszczanej w kinowych i telewizyjnych produktach zza oceanu jest oczywiście Apple.

W ubiegłym tygodniu w USA wyemitowano kolejny odcinek piątego sezonu „Teorii Wielkiego Podrywu”. Mimo że Megavideo wciąż zamknięte…, to fani tego serialu w Polsce bez problemu mogli już obejrzeć nowy odcinek. Gość specjalny tego odcinka był bardzo nietypowy i po raz kolejny unaoczniał marketingowy zmysł ludzi z Cupertino. [Fanów serialu, którzy jeszcze nie oglądali odcinka ostrzegamy – w dalszej części tekstu spoilery]

Samsung w swojej świetnej kampanii przygotowanej na rynek amerykański może nabijać się z asystenta głosowego wprowadzonego do nowego iPhone 4S. Faktem jest jednak, że Apple stworzyło wokół Siri niebywały szum medialny, w rezultacie którego nie wszyscy widzą dla asystenta głosowego realne zastosowanie, ale większość chce sprawdzić jak działa. Efektem jest niesamowity boom sprzedażowy nowego iPhone’a.

Kolejny raz Apple udało się wypromować element „cool” wokół swojego nowego flagowego produktu, a gdy już opadł pierwszy zachwyt Siri i odświeżonym modelem iPhone’a, firma w okresie przedświątecznym wprowadziła nietypową dla siebie reklamę świąteczną, w której Święty Mikołaj korzystał z swojej śnieżnej głosowej asystentki. W czternastym odcinku piątego sezonu „The Big Bang Theory” Siri staje się… gościnną gwiazdą odcinka.

Przygoda z nowym iPhone 4S zaczyna się od prześmiewczej sceny rozpakowywania urządzenia. Główni bohaterowie, czyli typowi nerdzi, uznają moment oderwania foli z ekranu telefonu jako wydarzenie niezwykle podniosłe. Dalej idzie z górki – Raj, bohater pochodzący z Indii, mimo swojego specyficznego akcentu doskonale radzi sobie w kontaktach z głosowym asystentem. Dosłownie zakochuje się w Siri, do tego stopnia, że odwiedza narratorkę amerykańskiej wersji produktu.

Jak na serial komediowy przystało nie brakuje tutaj przezabawnych scen, chociażby z sepleniącym użytkownikiem Siri (tu już o poprawnym rozpoznawaniu mowy nie było). To co najważniejsze, to czas poświęcony na pokazanie funkcjonalności urządzenia. Fakt, że samego iPhone’a praktycznie nie widać niewiele zmienia. Jest bowiem charakterystyczny głos i odpowiednie dźwięki, które są z nim asocjowane. Przede wszystkim jednak jest tu pokazane całe spektrum możliwości Siri w bardzo praktyczny sposób, a to przecież dla marketera najbardziej cenne. Z pomocą Siri, Raj całkiem naturalnie ustawia przypomnienie w swoim telefonie, puszcza Smooth Jazz, czy wyszukuje restauracje.

To zdecydowanie mocny atak promocyjny, który nie przeszedł bez echa w amerykańskiej blogosferze. Czas poświęcony Siri w serialu był długi – był wręcz kluczowym wątkiem odcinka. Mimo to wyglądało to znacznie naturalniej niż podłączanie Liveboxa w serialu „Na Wspólnej”, pożyczki  od ręki w „Pierwszej Miłości”, czy pakiet Medical Assistance BZ WBK w „Klanie”.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement