Piractwa może nie da zatrzymać. Ale co ważniejszych piratów – owszem

01.02.2012
Piractwa może nie da zatrzymać. Ale co ważniejszych piratów – owszem

Trochę w cieniu całego zamieszania wokół ACTA oraz sprawy szefów serwisu Megaupload pojawiła się inna, wcale nie mniej istotna informacja. Otóż szwedzki Sąd Najwyższy odmówił właśnie rozpatrzenia apelacji, którą chcieli złożyć prawnicy czterech współzałożycieli serwisu The Pirate Bay. A to oznacza, że wydane przez sąd niższej instancji wyroki pozbawienia wolności zostały utrzymane w mocy. Po długiej batalii prawnej czterech Szwedów zostało skazanych na kary pobytu w więzieniu za ułatwianie internautom naruszania praw autorskich.

Wyroki nie są może dramatycznie wysokie (Fredrik Neij, Peter Sunde oraz Carl Lundström zostali skazani na, odpowiednio, 10, 8 i 4 miesiące więzienia, a sądzony w oddzielnym procesie Gottfrid Swartholm Warg – na 1 rok za kratami), ale dodajmy, że panowie mają też do zapłacenia gigantyczną grzywnę (ponad 6,5 mln USD).

Werdykty w tych sprawach ogłoszono przed rokiem – prawnicy skazanych natychmiast zaczęli domagać się ponownego rozpatrzenia sprawy. Sąd Najwyższy przez dłuższy czas analizował dokumenty sądowe (a były co analizować, bo sądowe perypetie The Pirate Bay zaczęły się w 2006 r.), ale ostatecznie uznał, że sprawa nie kwalifikuje się do ponownego rozpatrywanie i apelacji nie będzie. A to oznacza, że wyroki pozbawienia wolności są ostateczne.

Konflikt na linii The Pirate Bay – koncerny filmowe (bo to one były głównymi inspiratorami działań prawnych przeciwko serwisowi) trwał od połowy poprzedniej dekady. Przedstawicielom TPB początkowo zarzucano łamanie praw autorskich i dystrybuowanie pirackich treści, ale te zarzuty udało im się ośmieszyć przed sądem. Nic dziwnego, bo były bzdurne, wszak sam TBP nigdy nic nie dystrybuował – serwis jest tylko katalogiem i wyszukiwarką odnośników do treści dostępnych „na zewnętrz”.

Oskarżyciele jednak szybko się uczyli – później pojawiły się dużo bardziej rozsądne zarzuty (m.in. o wspieranie, promowanie i ułatwianie innym piractwa), przed którymi przedstawicielom TPB było coraz trudniej się bronić. To właśnie dzięki takiej taktyce udało się ostatecznie doprowadzić do wydania wyroków skazujących w tej sprawie.

Swoją droga, obserwowałem perypetie sądowe „Zatoki Piratów” przez kilka minionych lat i muszę przyznać, że nie przypominam sobie, by koncerny filmowe czy fonograficzne z podobną zaciekłością próbowały zwalczać jakiś inny „piracki” serwis. Ustawiczne nękanie pozwami, zmuszenie dostawców Internetu do zrywania współpracy, blokowanie domeny – przez pewien czas doniesienia o kolejnym pomyśle „antypiratów” pojawiały się praktycznie codziennie.

Dziś się dowiedzieliśmy jaki będzie koniec tej historii – czterej twórcy serwisu zostali ostatecznie skazani na kary pozbawienia wolności. Hollywoodzkie koncerny oczywiście się cieszą i chwalą , jak to udało im się ostatecznie pokonać przebrzydłych piratów. Bo niby się udało. Choć z drugiej strony… otwieram Chrome’a, wpisuję http://thepiratebay.se… Działa 🙂

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement