Elektroniczny detoks, czy możesz sobie na niego pozwolić?

09.01.2012
Elektroniczny detoks, czy możesz sobie na niego pozwolić?

Facebook, Google+, Twitter, Nasza Klasa. Czy kiedyś nadejdzie dzień, kiedy przeglądając mój czytnik RSS nie znajdę ani jednej wiadomości na temat mediów społecznościowych? Tego dni niestety chyba się nie doczekam, a szkoda bo jako obserwator mam wrażenie, że ludziom kompletnie poprzewracało się w głowach.

Zalajkuj, tweetnij, dodaj do kręgów, skomentuj fotkę i tak w kółko. Czy ktoś wyobraża sobie dzień bez wejścia na Facebooka i sprawdzenie swojego kanału wiadomości? Czy ktoś z was drodzy czytelnicy potrafi obejść się przez jeden dzień bez Twittera? Bez hejtowania, bez ewangelizowania i nawoływania do powrotu na „słuszną” drogę. Założę się, że 80% Twoich znajomych nie jest wstanie zrobić sobie przerwy od tych portali. Ile razy w czasie pracy naszła was ochota, potrzeba odwiedzenia Facebooka? Zdarza się to często prawda? No właśnie.

Być może warto zatrzymać się na chwilkę i pomyśleć o tym jak Facebook i Google+ zmieniło życie towarzyskie. Media społecznościowe tworzą pokolenie egocentryków, którzy za wszelką cenę próbują zwrócić na siebie uwagę. Pokaż, gdzie byłeś na Foursquare, powiadom wszystkich na Facebooku, że właśnie miałeś rozwolnienie i czujesz się źle. To takie ekscytujące. Przebywam między obcymi ludźmi przez większość mojego dnia. Dzięki temu mam świetną okazję obserwować ich zachowania i czynności jakie wykonują. Poczekalnia w urzędzie, jazda metrem, czy oczekiwanie na znajomego, który ma przyjść na umówione miejsce za 5 minut. Większość spotkanych ludzi „grzebie w telefonie” intensywnie szukając czegoś w sieci. Nawet dwuminutowa jazda ruchomymi schodami jest świetną okazją by opublikować post na Twitterze itd.

Czy jesteście w stanie odłożyć swoje tablety, telefony na bok i żyć bez nich? Prawdopodobnie nie, takie czasy, ale czy możecie wyłączyć w nich dostęp do internetu? Nie tylko ja widzę problem digitalizacji codziennego życia i tego jak media społecznościowe zmieniają sposób kontaktowania się ludzi. Moje obawy potwierdza wielu socjologów i lekarzy. W wysoko rozwiniętych krajach takich jak USA, czy Japonia problem ten powoli zaczyna być poważny. Być może dla tego coraz częściej będzie słychać o elektronicznym detoksie. Kilka firm turystycznych wprowadziło do swojej oferty ciekawą propozycję. Oferują one swoim klientom wakacje z dala od elektroniki, mediów społecznościowych i oczywiście bez internetu. Tylko my i nasza rodzina lub znajomi. Dla mnie ten pomysł brzmi na prawdę zachęcająco.

Idea elektronicznego detoksu zaczyna się przyjmować w wielu ośrodkach wypoczynkowych, gdzie np. wnoszenie telefonu komórkowego na plaże jest zabronione. Niektóre biura podróży posiadają w swojej ofercie wycieczki i pobyt w hotelu, gdzie klient nie ma dostępu do telewizji i internetu, a przed wejściem na pokład samolotu otrzymuje papierowy przewodnik zawierający wszelkie niezbędne informacje. Znaleźć w nim można drogę dojazdu do ośrodka, główne atrakcje miejsca w którym będziemy przebywać lub jeśli klient sobie tego zażyczy całodniowy grafik ułożony przez jednego z asystentów biura podróży.

Powodem, dla którego powstały oferty tego typu jest narastający problem niemożności oddzielenia życia zawodowego od prywatnego. Z powodu dynamicznie rozwijającej się technologii i internetu stajemy się nie tylko elastyczniejsi i szybsi w pracy, narzędzia te powodują, że zabieramy swoją prace do domu będąc w błędnym przekonaniu, że jesteśmy od niej wolni.

Twój telefon komórkowy lub tablet w każdej chwili może pokazać wiadomość email od twojego szefa. Po co umawiać się ze znajomym, skoro wszystko można obgadać na Faceboku? Granica równowagi powoli zaczyna się rozmywać. Nie odbierając wiadomości, czy nie odwiedzając Facebooka mamy poczucie, że może nas ominąć coś ważnego.

Być może wiele osób nie zgodzi się z moją opinią, macie do tego prawo. Coraz większe uzależnienie od technologii powoduje, że powoli tracimy zdolność do życia w teraźniejszości. Odstawienie na bok internetu i mediów społecznościowych może powodować u wielu osób zakłócenia w komunikacji i zmniejszenie odporności na stres.

Brak kontaktu z Facebookiem, Google+ i Tweeterem może mieć podobne objawy, które towarzyszą abstynencja od kofeiny czy rzucenie palenia. Drażliwość, nudna, zmiany nastroju. Czy ktoś z was doświadczył podobnej sytuacji nie mogąc sprawdzić co dzieje się u waszych znajomych na jednym z wymienionych portali? Codzienny kontakt z internetem, telefonami i komputerami powoduje, że taki tryb życia staje się dla nas zupełnie naturalny i nie możemy inaczej funkcjonować. Przypomnijmy sobie jak wyglądało nasze życie kilka lat temu. W jaki sposób kontaktowaliśmy się ze znajomymi i jak wyglądał nasz dzień w pracy.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement