Sony pieczętuje los płyty CD

20.01.2011
Sony pieczętuje los płyty CD

Szybki rozwój technologi powoduje, że starsze rozwiązania szybko odchodzą do lamusa. Tak było jest i będzie, bez względu czy się nam to podoba czy nie. Tak było z silnikiem parowym, który został zastąpiony nowszym silnikiem spalinowym. Przykładów można przytaczać w nieskończoność.

W dzisiejszych czasach najszybciej rozwijającą się gałęzią szeroko pojętej technologii są komputery i przemysł elektroniczny. Żadna inna gałąź przemysłu nie rozwija się tak szybko jak elektronika. Jeszcze pięć lat temu wielu nastolatków marzyło o komputerze z procesorem 1 GHz, 512 MB RAM i karcie graficznej GeForce FX. Dzisiaj po upływie zaledwie kilku lat taki sprzęt bardziej nadaje się na eksponat muzealny niż do pracy. Szybsze urządzenia posiadamy w naszych kieszeniach, które potrafią dostarczyć rozrywki w postaci gier, mają dostęp do internetu, a i zadzwonić do znajomych też przy okazji można. Czy ktoś pamięta dyski twarde, które mogły pomieścić zawrotne 500 MB danych? W tamtym czasie prawie wszyscy uważali, że takiego dysku nie da się zapełnić i będzie on służyć swojemu właścicielowi przez długie lata. Dzisiaj normą są dyski zdolne pomieścić ponad 1 TB danych, a producenci niestrudzenie pracują nad zwiększeniem ich pojemności.

Na początku były kasety magnetofonowe, na których zapisywało się dane. Informacje na nich zgromadzone można było kopiować przegrywając kasetę na dowolnym magnetofonie. Kasety umarły. Nadszedł czas dyskietek. Najpierw format 5,25?, później 3,5?. Rewolucyjny wynalazek – mały, szybki i zdolny pomieścić mnóstwo informacji jak na tamte czasy. W latach 80 tych ubiegłego wieku na rynku zadebiutowała płyta CD, która – śmiało można powiedzieć – zrewolucjonizowała świat. Srebrny krążek zmienił sposób w jaki dzielimy się danymi. Zrewolucjonizował także przemysł fonograficzny. Od wielu lat, praktycznie po dzień dzisiejszy, jest to główny środek dystrybucji i sprzedaży filmów i muzyki. Jednak wraz z postępującą technologią wkrótce dobrze znana nam srebrna płyta także przejdzie do historii. Być może szybciej niż się nam to wydaje, być może za kilka lat nasze dzieci będą o nich słyszeć z opowieści…

Śmierć srebrnego krążka jest pewna. Jednak głównym zabójcą płyt CD nie są płyty DVD, odtwarzacze BD i pojemne dyski twarde. Głównym winowajcą jest Internet. To najszybciej rozwijające się medium jest jak czarna dziura, która wchłania do swojego wnętrza praktycznie wszystko. Prasa, radio, telewizja, informacje, a nawet kontakty między ludźmi. Nie inaczej jest z muzyką. Stale rosnąca popularność cyfrowej muzyki dostępnej w Internecie sprawia, że coraz więcej osób sięga po cyfrowe pliki MP3 niż po płyty CD. Internet nas rozleniwia. Błyskawiczny dostęp do wybranego utworu, często w niższej cenie niż płyta w sklepie powoduje, że sprzedaż tradycyjnych krążków z roku na rok spada. Nie ma w tym nic dziwnego. Klient zawsze wybiera tańsze rozwiązanie. Skoro może nabyć dokładnie ten sam album w Internecie co na półce sklepowej, po co ma wychodzić z domu, marznąć, czekać w kolejce i dawać zarabiać pośrednikom dystrybucji?

Wraz z rosnącą popularnością cyfrowej muzyki dostępnej przez internetowe sklepy i inne serwisy muzyczne, sprzedaż i produkcja płyt staje się coraz mniej opłacalna. Już cztery lata temu organizacja RIAA wydała raport, w którym stwierdziła, że sprzedaż płyt CD w Stanach Zjednoczonych spadła o prawie 7% w stosunku do roku 2006. Według najnowszych badań przeprowadzonych przez IFPI, w ubiegłym roku odnotowano kolejny spadek o 10%, czyli w ciągu ostatnich lat kupiono o 30% mniej utworów na płytach CD.

W takiej sytuacji producenci płyt kompaktowych szukają oszczędności. Większość z nich przenosi swoją sprzedaż do internetu w postaci plików MP3. Nowocześniejsze rozwiązanie wypycha starsze. Tak jak pod koniec XX wieku gwałtownie wzrastająca liczba przechowywanych danych, niższa cena eksploatacji oraz nowe procesy kompresji spowodowały wzrost popularności płyt CD, tak dalszy ich rozwój doprowadzają do powolnej śmierci tego okrągłego nośnika danych.

Pionierem popularyzacji płyt CD należy uznać dwie firmy: Philips i Sony, które w latach 70-tych opracowały metodę optycznego zapisu danych na poliwęglanowym krążku. Dzisiaj po upływie ponad dwudziestu lat od pojawienia się pierwszego krążka (płyta ABBA – The Visitors), jeden z ojców cyfrowego zapisu dźwięku, firma Sony zdecydowała się zamknąć największą fabrykę na świecie tych nośników. Znajduje się ona w mieście Pitman w Stanach Zjednoczonych i powstała dokładnie 50 lat temu. Początkowo produkowano w niej płyty winylowe jednak w raz z popularyzacją cyfrowej muzyki zmodernizowano linię produkcyjną która zdolna była produkować aż 18 milionów kompaktów każdego miesiąca. Firmie Sony pozostanie tylko jedna fabryka w Terre Haute w stanie Indiana w której w chili obecnej produkowane są płyty DVD i Blu-ray. Ostatnia fabryka ma być przebudowana tak by pomieścić linię produkcyjną płyt CD.

Zamknięcie największej na świecie tłoczni kompaktów oznacza jedno – powolną śmierć płyt kompaktowych. Tradycyjne krążki na pewno pozostaną przez dłuższy czas w powszechnym użyciu. Jednak postępu nie da się zatrzymać i w końcu któregoś dnia zostaną one całkowicie wyparte przez karty SD, pendrive i dyski SSD. Nie wierzycie? Odpowiedzcie sobie na pytanie…. jak często używacie dziś napędu CD w swoim komputerze?

Bartek Milewski

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement