Sony grozi pozwem, ale nic nie może zrobić.

17.01.2011
Sony grozi pozwem, ale nic nie może zrobić.

Klient nie lubi kiedy sprzedaje mu przedmiot posiadający ograniczenia. Klient chce mieć całkowitą władzę nad urządzeniem, które jest jego własnością. Ciężko jest mu pogodzić się z restrykcjami jakie nakłada na niego producent.

Wszystkim osobom, które choć trochę interesują się najnowszą technologią znany jest problem jailbreaka w iPhonie. Okazuje się, że iPhone i problem wgrywania aplikacji pochodzących z poza App Store nie jest jedynym tego typu przypadkiem. Konsola Playstation 3, która cieszy się ogromną popularnością na całym świecie stała się celem ataku programistów, którzy nie akceptują ograniczeń jakie nakłada Sony na swoje produkty. Pierwszy raz w historii producent postanowił skierować sprawę do sądu, tym samym rozpoczynając wojnę przeciwko osobom, które złamały zabezpieczenia konsoli, umożliwiając instalowanie nieautoryzowanych programów.

Playstation 3 jest urządzeniem, którego złamanie zabezpieczeń trwało najdłużej w historii. Pomimo istnienia tego produktu na rynku od paru lat, dopiero teraz można uznać, że zostało ono całkowicie odblokowane. Modyfikacja maszyny pozwala właścicielom na instalowanie nieautoryzowanych gier i programów a także dowolnego systemu operacyjnego (po odpowiednich modyfikacjach), zamieniając tym samym Playstation w tani komputer.

Każda z 41 milionów sprzedanych do tej pory konsol zabezpieczone jest kryptograficznym podpisem cyfrowym, który weryfikuje autentyczność oprogramowania uruchamianego na tym urządzeniu. Oznacza to, że gry, filmy oraz inne aplikacje, które nie dostały certyfikatu Sony nie mogą zostać na niem uruchomione. Po kilku latach od premiery trzeciej wersji Playstation, grupie młodych hakerów udało się obejść zabezpieczenia blokujące całkowity dostęp do wszystkich funkcji konsoli. Grupa fail0verflow – bo o niej mowa – opracowała metodę obejścia kryptograficznego podpisu wykorzystując luki w innych zabezpieczeniach. Dzięki temu, oprócz zdobycia tajnego kodu, udało się przejąć kontrolę nad procesem uruchamiania konsoli.

Powodem dla którego grupa fail0verflow podjęła się złamania zabezpieczeń Sony było znalezienie sposobu na uruchomienie amatorskich aplikacji oraz zablokowanie przez firmę możliwości instalacji systemu Linux. Po uzyskaniu dostępu generacji kodów autoryzacyjnych, grupa fail0verflow i jej dwaj założyciele będą musieli stawić czoła kolejnemu nie mniej trudnemu wyzwaniu. Działania głównego inicjatora sprawy i programisty Georga ?Geohot? Hotza spotkały się bardzo szybko z ostrą krytyką zarządu Sony. Tuż po prezentacji ?złamanej? konsoli w środowisku programistów padły pytania, czy firma zdecyduje się na walkę w celu ukrócenia precedensu. Dzisiaj już wiadomo, że Sony potraktowało sprawę bardzo poważnie i wniosło pozew do kalifornijskiego sądu przeciwko fail0cerflow. Grupa programistów oskarżona została o łamanie praw autorskich i działanie na szkodę firmy. Dodatkowo, zarząd Sony domaga się usunięcia z Internetu wszystkich narzędzi służących do odblokowania konsoli oraz zakazu rozpowszechniania informacji. Nieoficjalnie mówi się o możliwości wpisania na czarną listę odblokowanych konsol.

Co mają do powiedzenia oskarżeni w tej sprawie? Według informacji opublikowanych na oficjalnym kanale Twittera grupy fail0cerflow, Hotz jest rozczarowany postawą Sony. Jak zapewnia główny oskarżony, jego działania nie mają na celu rozprzestrzeniania piractwa, czy niesienia korzyści finansowych. Ponadto według słów prawnika wynajętego przez Hotza, Sony nie ma jakikolwiek podstaw do skarżenia, we wniosku firma przestawia chaotyczne zarzuty i dziwne niejasne sformułowania. Poza tym trudno będzie postawić wszystkich członków grupy fail0cerflow, którzy rozsiani są po całym świecie. Wątpliwe jest także by Sony zdecydował się na odcięcie złamanych konsol. Mimo, że ich liczba jest nie wielka, wciągnięcie ich na czarną listę mogło by bardzo zaszkodzić wizerunkowi firmy.

Pytanie, na które będzie musiał odpowiedzieć sąd jest, czy złamanie zabezpieczeń konsoli w celu instalacji nieautoryzowanego oprogramowania jest przestępstwem. Wprowadzenie jakichkolwiek zabezpieczeń jest spowodowane próbą ochrony przed spadkiem zysków. Jasne jest, że firma nie jest organizacją charytatywną i aby przeżyć musi zarabiać. Ponadto model sprzedaży jaki przyjął Sony, czyli sprzedawanie konsol po niższej cenie niż koszt produkcji i odrobienie zysku na sprzedaży gier, mógłby być poważnie zachwiany.

Decydując się na zakup danego urządzenia decydujemy się także na akceptację dołączonej do niego często licencji. Sony nie jest jedynym producentem tego typu urządzeń na rynku. Z logicznego punku widzenia, łamiąc zabezpieczenia firmy, które są częścią licencji firmy łamiemy tym samym jej postanowienia. Sony ma pełne prawo do obrony swoich produktów, zarobków i własności intelektualnej. Szkoda, że obecne prawo nie do końca reguluje tego typu przypadki. Wydaje się, że ludzie z fail0cerflow mogą spać spokojnie a Sony pozostaje tylko pokiwać palcem na nie grzecznych programistów.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement