Sprzeciwiamy się zmowie milczenia – deklarują absolwenci Filmówki. Oświadczenia gwiazd to jednak za mało, trzeba zmienić system

Artykuł/Film 29.03.2021
Sprzeciwiamy się zmowie milczenia – deklarują absolwenci Filmówki. Oświadczenia gwiazd to jednak za mało, trzeba zmienić system

Sprzeciwiamy się zmowie milczenia – deklarują absolwenci Filmówki. Oświadczenia gwiazd to jednak za mało, trzeba zmienić system

Potrzeba było szczerego, odważnego listu jednej studentki, by rozpocząć poważną dyskusję o sytuacji w polskich szkołach filmowych. Dyskusja to jednak dopiero początek. Studenci i studentki liczą na to, że ich działania przyniosą konkretne i długotrwałe zmiany.

Podjęty w połowie miesiąca przez Annę Paligę temat mobbingu w Szkole Filmowej w Łodzi jest wciąż żywy. Z jednej strony byli i obecni studenci różnych szkół filmowych przez ostatnie dni wspominali sytuacje pełne nadużyć i niewłaściwego traktowania podopiecznych przez wykładowców. Z drugiej strony pojawiły się głosy takie jak ten Krystyny Jandy, która nie zgadza się na generalizowanie i wyciągnie wniosków, że całe filmowe środowisko akademickie ma ogromne problemy. Aktorka w rozmowie z Onetem powiedziała:

Nie wiem, co powinno się teraz wydarzyć, ale jestem zasmucona tym, że jak zwykle obraz całego środowiska zostaje zabrudzony, zakłamany. Te oskarżenia rzutują na całe środowisko, które jest naprawdę wspaniałe. Jest w nim wielu ludzi po prostu nadzwyczajnych – zawodowo, intelektualnie, moralnie, etycznie. Jeśli przeczyta pan teraz komentarze, najczęściej prostackie, to nagle całe środowisko jest potępione w czambuł. Z tym się nie zgadzam

Przypomnijmy: wszystko zaczęło się od listu otwartego Anny Paligi. Aktorka oskarżyła wykładowców Szkoły Filmowej w Łodzi o przemoc.

Na wydziale aktorskim panuje absurdalne i niszczące przekonanie, że młodych należy „łamać” i „przyzwyczajać do zaciskania zębów”, a także że doświadczanie przemocy pomoże im w zostaniu lepszymi aktorami – napisała w liście Paliga.

Jej oświadczenie zachęciło innych aktorów i aktorki do podzielenia się swoimi historiami. I to nie tylko ze studiów w łódzkiej filmówce. O przemocowe zachowania oskarżono m.in. Beatę Fudalej, która wykładała na Akademii Sztuk Teatralnych im. St. Wyspiańskiego w Krakowie. Jedną z osób, które wymieniły jej nazwisko w kontekście mobbingu, był Dawid Ogrodnik. Na jego opowieść zareagował z kolei inny student, który oskarżył samego Ogrodnika o zachowania przemocowe. Problem mobbingu w filmówkach jest nie tylko obecny od dawna, ale i wielopoziomowy. Coraz trudniej odwracać oczy od sytuacji.

Sprzeciwiamy się zmowie milczenia. Próby wyciszania sprawy, załatwienia jej „w gronie rodzinnym” poprzez wzywanie Studentek i Studentów na indywidualne rozmowy do Dziekanatu, uważamy za niedopuszczalne – czytamy w oświadczeniu absolwentów rocznika 2003-2007 Szkoły Filmowej w Łodzi.

Wśród osób, które podpisały oświadczeniem, są m.in. Weronika Rosati, Marta Nieradkiewicz i Sebastian Cybulski. Aktor zapytany o to, czy obecna dyskusja wokół mobbingu w szkołach filmowych może przynieść zmiany w szkolnictwie, odpowiada krótko:

Wierzę w to. Bo gdybym nie wierzył, pisanie takiego oświadczenia byłoby bez sensu.

Aktorki i aktorzy w liście odnoszą się m.in. do oświadczenia Milenii Fiedler, rektorki Szkoły Filmowej w Łodzi, opublikowanym 16 marca. W dokumencie Fiedler zapowiedziała m.in. zwołanie w trybie pilnym posiedzenia Komisji Antymobbingowej i Antydyskryminacyjnej.

Zakładam, że bardzo wiele osób myśli, że nic to nie pomoże. Przez ostatnie dwa-trzy dni przeprowadziliśmy bardzo dużo rozmów w tym temacie i porażająca większość niestety uważa, że albo jest to rodzaj promowania się, albo donosicielstwo, albo będzie to bezskuteczne i bezideowe. Każdy ma prawo do własnego głosu w tej sprawie i my jako rocznik wywołany do tablicy przez wypowiedź Aleksandry Koniecznej w programie „Tak jest” Moniki Olejnik z zeszłego tygodnia, rocznik, z którym pracowała nad spektaklem dyplomowym, postanowiliśmy zabrać głos – opowiada Sebastian Cybulski.

Wspomniany program Olejnik pojawił się na antenie TVN24 23 marca. Aleksandra Konieczna, opowiadając o reżyserowaniu spektaklu dyplomowego wspomnianego rocznika, mówiła, że miała wrażenie, że reżyseruje bite w sierocińcu dzieci.

W rozmowie z Olejnik wzięła udział także Dorota Segda. Rektorka Akademii Sztuk Teatralnych imienia Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie mówiła o konieczności stawiania granic między tym, co można zrobić dla dobra ukochanej sztuki, a tym co jest niewłaściwe.

Tymczasem trwają prace Komisji Antymobbingowej i Antydyskryminacyjnej łódzkiej uczelni. Uruchomiono także mailową skrzynkę zaufania, na którą wysyłać można opisy doświadczeń związanych z zastraszaniem, prześladowaniem, agresją lub innymi formami nadużywania władzy.

Co do tego, że doniesień o mobbingu w szkołach filmowych będzie coraz więcej, chyba nikt nie ma wątpliwości. I nikt nie ma wątpliwości, że potrzebne są tu nie tylko zmiany systemowe, ale i zmiany w sposobie postrzegania studentek i studentów filmówek przez wykładowców i władze uczelni. Te zdały się zaniedbać kwestie komfortu i zdrowia psychicznego swoich wychowanek i wychowanków oraz dbania o to, by na uczelni nie byli narażeni na nadużycia ze strony uprzywilejowanej kadry.

To dopiero początek trudnej dyskusji, także tej o metodach nauczania. Do całkowitego uzdrowienia sytuacji jeszcze daleka droga, ale wiele wskazuje na to, że najbliższe tygodnie będą dla sprawy kluczowe. Od tego, jak zostanie potraktowane zgłoszenie Anny Paligi i jakie zostaną z niego wyciągnięte wnioski, zależy to, jak procedowane będą kolejne tego typu sprawy.

 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...