Pomysł na serial „Chyłka – Inwigilacja” na papierze brzmi ciekawie. Jak wypadła realizacja?

Recenzja/Seriale 23.02.2021
Nasza ocena:
Pomysł na serial „Chyłka – Inwigilacja” na papierze brzmi ciekawie. Jak wypadła realizacja?

Pomysł na serial „Chyłka – Inwigilacja” na papierze brzmi ciekawie. Jak wypadła realizacja?

W serwisie Player zadebiutowały dwa premierowe epizody serialu „Chyłka – Inwigilacja”. Nowy sezon popularnej serii opartej na cyklu powieści Remigiusza Mroza znajdzie główną bohaterkę w zupełnie nowej sytuacji i broniącej podejrzewanego o planowanie zamachu terrorystycznego muzułmanina. Na papierze brzmi ciekawe, ale cóż z tego?

Uwaga! Tekst zawiera delikatne spoilery dotyczące fabuły „Chyłka – Inwigilacja”.

Platforma Player zaledwie kilka dni temu ogłosiła, że rezygnuje z darmowej części i przechodzi całkowicie na model płatnego VOD. Moment podjęcia tej decyzji nie był bynajmniej przypadkowy, bo na luty przypadły dwie premiery bardzo głośnych produkcji tworzonych przez TVN Grupa Discovery. Chodzi oczywiście o bożonarodzeniowy film „Listy do M. 4” oraz nowy sezon hitowej serii „Chyłka” opartej na bestsellerowych powieściach Remigiusza Mroza. Dwa premierowe odcinki „Chyłka – Inwigilacja” zadebiutowały na Player.pl.

Akcja najnowszej odsłony serialu rozpoczyna się bezpośrednio po zakończeniu „Chyłka – Rewizja”. Główna bohaterka zostaje zawrócona z lotniska przez nagłą wiadomość otrzymaną od mającego obsesję na jej punkcie Piotra Langera juniora i wraca do Warszawy. Wkrótce okazuje się, że jego działania mają na celu zmusić Chyłkę do obrony jej ojca, który jest oskarżony o zamordowanie Piotrowskiego, psychopaty odpowiedzialnego za śmierć żony i córki Bukano.

Kobieta niechętnie zgadza się na ten ruch, ale większe zainteresowanie budzi w niej historia młodego Polaka porwanego kiedyś w Egipcie. Jako dorosła i nawrócona na Islam osoba wrócił on bowiem do Polski i został oskarżony o planowanie zamachu terrorystycznego. Głośna medialnie sprawa będzie dla Chyłki idealną okazją do powrotu na prawniczy szczyt i zmierzenia się z legendarnym prokuratorem Olgierdem Paderbornem.

Recenzja Chyłka – Inwigilacja:

Remigiusz Mróz nie od dzisiaj cieszy się opinią autora, który miewa wcale niezłe pomysły, ale zwykle idzie w swojej prozie na łatwiznę. Nowa „Chyłka” potwierdza podobne opinie, bo przecież na papierze cała historia prezentuje się nawet interesująco. Na bazie opowieści o Fahadzie można by zrobić wciągający thriller polityczny, zaangażowany społecznie film obyczajowy czy trzymający w napięciu dramat sądowy. Jestem w stanie nawet wyobrazić sobie sytuację, że te trzy pomysły udaje się połączyć w sensowną całość. Ale to wymagałoby jakiegokolwiek wyczucia dramaturgii, interesujących i niejednoznacznych bohaterów, a także dużej dbałości o tempo narracji.

Chyłka – Inwigilacja jest już w player.pl!

O co chodzi? Chodzi o to, że pierwsze dwa odcinki #ChyłkaInwigilacja są już w player.pl 🤩
Jak wrażenia Piszcie!
Link do 1. odcinka ➡ https://bit.ly/chyłka4
Oglądajcie również kolejny odcinek #ChyłkaRewizja dziś o 21:30 na antenie TVN!
#chylka #chyłka #chylkainwigilacja #chylka4 #playeroriginal #playerpl

Opublikowany przez Chyłka Poniedziałek, 22 lutego 2021

W kontekście „Chyłka – Inwigilacja” podobne hasła brzmią jak kiepski żart. Nowy sezon produkcji TVN-u i Player.pl, podobnie jak poprzednie (a chyba nawet bardziej niż one) pędzi od sceny do sceny bez ładu i składu. Postaci teleportują się między lokacjami, żeby zamienić ze sobą kilka zdań i za moment są w zupełnie innym miejscu. Pamiętacie jak narzekaliście na ten aspekt 7. sezonu „Gry o tron”? To tutaj jest pod tym względem jeszcze gorzej.

„Chyłka – Inwigilacja” wygląda jakby ktoś wrzucał pojedyncze sceny jak szalony do scenariusza, a potem ktoś następny będący pod wpływem mocnych środków uderzających zmontował je tak, że mają jeszcze mniej sensu. Nie sposób na bazie czegoś takiego zbudować interesujących bohaterów, którzy podlegaliby jakimkolwiek przemianom i byli w stanie pociągnąć za sobą widzów. W pewnym sensie aż trudno mieć pretensje do aktorów za ich w większości przeraźliwie drewniane role, bo przecież tak krawiec kraje, jak mu materii staje.

Joanna Chyłka to bohaterka niezmienna. Cokolwiek by się z nią nie działo, w jakiejkolwiek sytuacji by nie była, zawsze zachowuje się identycznie. Wygrywa, przegrywa, pije, nie pije, pracuje czy nie pracuje, jest w ciąży czy nie – wszystko to nie ma żadnego znaczenia. Remigiusz Mróz oczywiście z czasem starał się wytłumaczyć ten stan rzeczy tragiczną przeszłością bohaterki, ale nawet największa trauma nie jest wymówką w każdej sprawie. A rzecz w tym, że „chyłkowatość” w gruncie rzeczy sprowadza się do szeregu powtarzalnych reakcji z katalogu „zirytowana zołza przeklinająca jak szewc”.

Fanom serialu to nie przeszkadza i niech tak będzie. Ale nawet kląć można z pasją i zaangażowaniem. Można to robić w sposób ciekawy. W wykonaniu Magdaleny Cieleckiej jest to usypiająco nijakie i przewidywalne. Nie jest winą aktorki, że scenarzyści wkładają jej postaci w usta dialogi pokroju „Co? Jajco!”, lecz sama w żaden sposób też nie poprawia sytuacji. A większość drugoplanowej obsady dostosowuje się do jej poziomu.

chyłka inwigilacja
Foto: Agnieszka K. Jurek/TVN

Na plus nadal wyróżnia się głównie Filip Pławiak jako jej aplikant Kordian „Zordon” Oryński, który stara się nadać swojemu bohaterowi nieco osobowości. I gdy tylko nie staje naprzeciwko Cieleckiej, to całkiem nieźle mu się to udaje. Pozytywną niespodzianką 4. sezonu jest też prokurator Paderborn. Szymon Piotr Warszawski gra go tu jak wysmakowanego antagonistę z czarno-białego kina, z olbrzymią przesadą i ekspresywnością. Ale przynajmniej gra, a tego w „Chyłka – Inwigilacja” bardzo brakuje.

Co najgorsze, nowa „Chyłka” nie jest nawet interesującym thrillerem czy kryminałem sądowym.

Powiedzmy sobie jedną rzecz jasno. Ani ja, ani widzowie serialu platformy Player nie oczekujemy po „Chyłce” wielkiego artyzmu czy olbrzymich wzruszeń. To zupełnie nie taka produkcja. Ale można od niej wymagać, żeby sprawdzała się choćby jako kino gatunkowe. A tymczasem mamy do czynienia z tak zawstydzającymi momentami, jak trwająca kilkanaście minut scena pościgu, która w teorii chyba miała być pełna suspensu. Dobrych seriali premium w Polsce zdecydowanie nie brakuje. Niestety, „Chyłka – Inwigilacja” znajduje się daleko w tyle za nawet słabszymi seriami z tego grona.

Nie można jednak liczyć na wiele, gdy scenariusz przypomina grupę niepowiązanych ze sobą scenek, świat przedstawiony nie ma wielkiego sensu, aktorzy w większości nie grają na miarę swoich możliwości, a twisty fabularne właściwie nie istnieją. Drugi odcinek „Chyłka – Inwigilacja” stoi co prawda na nieco wyższym poziomie niż poprzedni, ale w tym wypadku poprzeczka nie była ustawiona nisko. Ona literalnie leżała na ziemi. Nie trudno w takim wypadku być lepszym niż otwarcie nowego tytułu Player.pl.

*Autorką zdjęcia głównego jest Agnieszka K. Jurek/TVN.

Teksty, które musisz przeczytać:

Player ma idealny prezent dla fanów FC Liverpool. Film „Liverpool: Powrót mistrzów” przypomina lepsze czasy drużyny

W sezonie 2019/20 FC Liverpool zdobył swoje pierwsze mistrzostwo od trzydziestu lat. Olbrzymie osiągnięcie drużyny Jurgena Kloppa stało się przyczynkiem do stworzenia specjalnego filmu dokumentalnego pokazującego wygranie trofeum z perspektywy najważniejszych aktorów tego widowiska. „Liverpool: Powrót mistrzów” zadebiutował w serwisie Player.

Recenzja/Film 24.02.2021

Dołącz do dyskusji (1)

0 odpowiedzi na “Pomysł na serial „Chyłka – Inwigilacja” na papierze brzmi ciekawie. Jak wypadła realizacja?”

  1. Nie zgadzam się ze stwierdzeniami z powyższej recenzji. Może słabości, o których pisze autor biorą się z tego, że nie czytał książki? Tam również się wiele dzieje, Chyłka raz pije, później rzuca picie i znowu pije. Serial jest szybki jak powieści Mroza.To nie są książki nad którymi prowadzi się akademickie dyskusje. W każdej Chyłce akcja kręci się wokół Chyłki.I Zordona. Tak jak na początku trudno mi było przyzwyczaić się do Cieleckiej tak teraz kiedy czytam Chyłkę widzę Panią Cielecką. Świetnie gra Chyłkę! Chyłka w serialu jest taka jak w książce. Dla mnie to duży plus.
    Znajduję jeszcze inny plus tej produkcji na tle innych polskich seriali: dźwięk. W tym serialu rozumiem co aktorzy mówią bez pogłaśniania na maksa. To nowa jakość w polskich serialach. Zwróćcie na to uwagę. Autor pisze aktorzy skaczą ze sceny na scenę a ja powiem: szybki montaż :-) Zgrabny i sprawny.
    W mojej opinii serial jest lepszy z serii na serię. Na liście płac widziałem Pazurę. Zobaczymy co Pan Czarek pokaże w kolejnych odcinkach. Jacek Poniedziałek wypadł świetnie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...