Obok tej książki trudno jest przejść obojętnie – „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb”

Obok tej książki trudno jest przejść obojętnie – „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb”

Obok tej książki trudno jest przejść obojętnie – „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb”

„Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb” to książka, która pokaże wam, czym różni się praca od służby i jaka jest pozycja kobiety zatrudnionej w policji, czyli tradycyjnie męskim zawodzie.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Doniesienia medialne lubią popadać w skrajności. Czasem policja jawi się w nich jako bohaterowie podobni do superbohaterów, a czasem wahadło wychyla się w drugą stronę i docierają do nas wieści o najróżniejszych nadużyciach – nieuzasadnionej przemocy, przekroczeniu uprawnień w czasie próby okiełznania tłumu i tak dalej. Choćby ze względu na rozmiar tej formacji – i sam rachunek prawdopodobieństwa – obie, tak chętnie opisywane przez media postawy, są prawdziwe. Trudno bowiem, aby w służbie, która liczy niemal 100 tys. funkcjonariuszy, nie trafiały się przypadki skrajne. Warto jednak pamiętać, że to obraz niepełny i jeśli opieramy naszą wiedzę tylko na na nim, to z całą pewnością będzie on mocno zniekształcony.

Książka „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb” odczarowuje doniesienia medialne.

Jej autorka, Marianna Fijewska, jest reporterką, która ma już w swoim dorobku dwa książkowe reportaże: „Tajemnice pielęgniarek. Prawda i uprzedzenia” i „Trudny przypadek. Prawdziwe historie polskich lekarzy”. Tym razem dziennikarka porozmawiała z funkcjonariuszami policji, a w zasadzie z… funkcjonariuszkami. Chociaż o samej policji i warunkach pracy w tej formacji powiedziano już w kinie, prasie i serialu bardzo wiele, to perspektywa kobiet wydaje się niewystarczająco wyeksploatowana.

W Policji zatrudnionych jest 95 755 pracowników mundurowych. 16 190 to kobiety. Ponad połowa z nich (8335) służy na pierwszej linii frontu w wydziałach prewencji. Do ich obowiązków należy przede wszystkim realizacja zadań patrolowych i interwencyjnych, co oznacza, że są ciągle narażone na niebezpieczeństwa – pisze Fijewska w książce „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb”.

Czytając książkę Fijewskiej, poznajemy kolejne historie pracujących w policji kobiet. Dowiadujemy się, co kierowało nimi, że zdecydowały się na tak trudną pracę. Poznajemy ich, czasem bardzo trudną, przeszłość.

Jedną z rozmówczyń reporterki jest Ola

Powód Oli jest inny. Narodził się jeszcze przed nią. Wychowywał się razem z nią. Przez wiele lat był słodkim chłopczykiem. Do szesnastki. Później wpadł w złe towarzystwo. Zaczął pić. Wkrótce do alkoholu doszły narkotyki. Coraz więcej i więcej. Siostra mówi, że szybko przestał być dawnym sobą – czytamy w książce.

Pewnej nocy brat stracił nad sobą kontrolę. Zaczął bić siostrę, niemal pozbawiając ją przytomności. Oli jednak udało się uciec. Zadzwoniła na policję. Funkcjonariusze jej pomogli, a ona uciekła do rodziców pracujących zagranicą. Tydzień później dowiedziała się, że brat popełnił samobójstwo.

Mój brat śmiertelnie bał się policji i więzienia – mówi. – Ciągle wydawało mu się, że ktoś go śledzi. Często wyrzucał i niszczył telefony, myśląc, że są w nich podsłuchy. Sądzę, że po rozmowie z dzielnicowym tak wystraszył się więzienia, że odebrał sobie życie. Był już po kilku próbach samobójczych – opowiada jedna z bohaterek.

Fijewska Policjantki opinia

Siłą książki „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb” są mięsiste historie.

Autorka lawiruje pomiędzy opowieściami ze służby, a bardzo osobistymi historiami swoich bohaterek W książce to osoby ze środka formacji opowiadają o swoich doświadczeniach z policją. Autorka od czasu do czasu tylko tłumaczy niektóre zawiłości systemu – na przykład opowiada o tym, jak przebiegały tzw. ustawy dezubekizacyjne, które odbierały funkcjonariuszom PRL-u dodatki do emerytur i rent, czy gdy mówi o tym, jakie stopnie muszą przejść adepci, aby móc starać się o pracę w policji.

Każda z tych historii jest o tyle ciekawa, że uzupełniają je kobiece doświadczenia. Bohaterki pokazują, jak to jest pracować w tak tradycyjnie męskim zawodzie.

Chodzi o to, by pokazać jaja, mimo że się ich nie ma – tłumaczy. – Gdy zaczynałam pracę, wielokrotnie słyszałam, że nie podołam. Kumple bombardowali mnie złośliwościami. (…) Pamiętam sytuację, jak zatrzymaliśmy nietrzeźwego kierowcę. Pijanego i naćpanego musieliśmy zawieźć na badanie krwi. Było mi przykro, gdy w drodze kolega poprosił drugi patrol o przyjazd do szpitala. Trzymaliśmy go w trójkę, dwóch chłopaków i ja. Czułam się strasznie z tym, że nie jestem w stanie utrzymać jego nóg. Starałam się nawet na nim siadać. Efekt był taki, że całą mnie skopał. Do domu wróciłam z poczuciem totalnej porażki.

Na drugi dzień koledzy bili mi brawo. „Ale ty jesteś dzielna! Właziłaś na niego, jakbyś się w ogóle nie bała oberwać”. Mówię: „Co wy, jaja sobie robicie? Przecież nie utrzymałam jego nóg”. A oni, że facet był nafaszerowany dopalaczami. „Po tym gównie ma się nadprzyrodzone siły, a ty sobie poradziłaś” – powiedzieli. Nawet nie wiesz, jaka to była dla mnie nagroda – wspomina jedna z policjantek.

Niemal każda z tych historii wbija w fotel

Byłem bardzo zaskoczony, że niemal na każdej stronie książki znajduje się sytuacja, opis, wypowiedź, które wystarczyłyby na osobną, bardzo brutalną opowieść. Jedna z bohaterek mówi, jak wyglądało jej spotkanie z człowiekiem, który popełnił samobójstwo. Wcześniej mężczyzna rozmawiał z policjantką, sugerując, że ta powinna go aresztować. Jakiś czas później został znaleziony martwy na torach. Bohaterka opowiada, że swojego rozmówcę rozpoznała po ubraniu.

Marianna Fijewska c pixandme

To nagromadzenie strasznych wydarzeń, brutalnych i niebezpiecznych zajść nie ma na celu epatowania złem. Nie ma tu też tabloidowego szczucia ludzkim cierpieniem. Książka „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb” pokazuje, że to, co dla nas bywa szokującym faktem, wydarzeniem jak z filmu Patryka Vegi, jest w gruncie rzeczy codziennością pracowników Policji. Gdy więc czytamy o kolejnych samobójstwach, interwencjach w domach z przemocą i problemami z alkoholem i narkotykami, rysuje się przed nami obraz pracy, która nie bez powodu nazywana jest służbą.

Zwykłe życia i niezwykłe czyny

Książka „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb” Marianny Fijewskiej doskonale pokazuje, czym jest służba w policji. To nie tylko praca z częstymi nadgodzinami, niebezpieczne spotkania z przestępcami, złamanymi ludźmi i groźnymi psychopatami. To również ogromny ciężar dla życia prywatnego i rodziny policjanta. W bohaterki Fijewskiej często zauważają, że to, co robią na służbie, może rozlać się na ich bliskich.

A gdy byłam w drugiej ciąży, rozpracowywaliśmy grupę Jugosłowian, bardzo groźnych przestępców. Handel żywym towarem, bronią i narkotykami, kradzież luksusowych aut, napady, rozboje, gwałty, porachunki… Kierowałam wówczas tą sprawą, a oni chcieli mnie zastraszyć. Ostentacyjnie jeździli za mną samochodem. Wszędzie. A ja w ciąży. Wtedy przełożony wydał nakaz, żeby koledzy odwozili mnie do domu radiowozem; z domu do pracy też miałam jeździć radiowozem – snuje opowieść jedna z bohaterek.

A to tylko czubek problemów poruszanych w książce „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb”. Fijewska opisuje również losy najgłośniejszej seksafery w polskiej policji, przygląda się odrobinę służbie w milicji w PRL-u i wiele innych spraw. Ta wielogłosowa historia jest doskonałym punktem wyjścia i mapą do tego, aby móc zacząć rozmowę o sytuacji kobiet na służbie, ale też o policji w ogóle.

* Tekst powstał we współpracy z Grupą Wydawniczą Foksal.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

116 odpowiedzi na “Obok tej książki trudno jest przejść obojętnie – „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...