Carey Mulligan jako „Obiecująca. Młoda. Kobieta” staje do walki z toksyczną męskością

Recenzja/Film 19.02.2021
Nasza ocena:
Carey Mulligan jako „Obiecująca. Młoda. Kobieta” staje do walki z toksyczną męskością

Carey Mulligan jako „Obiecująca. Młoda. Kobieta” staje do walki z toksyczną męskością

„Obiecująca. Młoda. Kobieta” to świetnie zagrana i niezwykle interesująca mieszanka kina zemsty, okraszonej czarnym humorem satyry oraz komedii romantycznej rodem z lat 90.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o mediach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Cassie (świetna Carey Mulligan) to 30-latka, która nadal mieszka z rodzicami. Na co dzień pracuje w kawiarni. Kiedyś chciała zostać lekarką, ale dramatyczne wydarzenia z przeszłości sprawiły, że jej życie obrało inną ścieżkę. Może wydawać się, że Cassie stoi w miejscu, ona tymczasem pod przykryciem nocy zmienia się w femme fatale, która uwodzi w nocnych klubach napastliwych mężczyzn.

Powyższy opis fabuły pozornie brzmi dość poważnie i ciężko, jednak twórcy ujęli opowieść z niezwykłą finezją. Z jednej strony nie trywializują problemu seksizmu, toksycznej męskości czy wykorzystywania seksualnego kobiet. Z drugiej serwują widzom seans, który daje do myślenia, ale jednocześnie dostarcza emocji, rozrywki i szalenie wciąga.

Udało się to dzięki idealnej współpracy świetnie napisanego scenariusza oraz reżyserii. Tajemnica tego sukcesu może wynikać z faktu, że obie te role odegrała Emerald Fennell – aktorka i scenarzystka, znana dotąd jako showrunnerka serialu „Obsesja Eve” oraz z roli Camilli Parker Bowles w serialu „The Crown”. „Obiecująca. Młoda. Kobieta” jest jej reżyserskim debiutem i jest to debiut robiący spore wrażenie. Fennell przemyciła w nim umiejętnie wymieszane elementy dramatu, czarnej komedii i thrillera.

Jest inteligentnie, zadziornie, chwilami zabawnie, momentami siedzimy przyspawani do fotela.

Nie brak również ironii czy celnych spostrzeżeń społecznych. Fennell z gracją miesza w swoim debiucie różne gatunki filmowe, ale nie miałem poczucia, że jest to pusta zabawa formą. Są to zresztą całkiem oryginalne i niespotykane mikstury. Na przykład – kiedy ostatnio widzieliście kino zemsty, które przepoczwarza się w komedię romantyczną?

„Obiecująca. Młoda. Kobieta” na szczęście nie podzieliła też losu sporej ilości filmów o podobnej tematyce. Produkcja ta unika jednoznacznej przynależności gatunkowej i trochę bawi się oczekiwaniami widza. Ale nie jest to klasyczne feministyczne kino zemsty. „Obiecująca. Młoda. Kobieta” nie wykrzykuje: „wszyscy faceci to świnie”. Autorka próbuje patrzeć na płeć męską jako na pełną „wadliwych egzemplarzy”, ale z nutą nadziei i świadomością, że nie wszyscy są tacy.

Co więcej, „Obiecująca. Młoda. Kobieta” to nie tylko thriller o zemście na mężczyznach. To także film o radzeniu sobie z traumą, przeżywaniu żałoby i braku umiejętności wyjścia z martwego punktu w życiu.

Dzieło Emerald Fennell to jedna z najlepszych propozycji filmowych ostatnich kilkunastu miesięcy. Dostaliśmy naprawdę konkretne, przemyślane, mocne i sugestywne kino kobiece (ale nie tylko dla kobiet) na miarę naszych czasów. To swoista damska odpowiedź na „Jokera”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

6 odpowiedzi na “Carey Mulligan jako „Obiecująca. Młoda. Kobieta” staje do walki z toksyczną męskością”

  1. Odpowiedz na Jokera?
    Uśmiałem się do łez
    Większość filmu naprawdę dobre kino – może nie jakaś rewelacja ale się dobrze ogląda
    Carey Mulligan za stara do tej roli
    Widać jak na dłoni ze ma więcej jak 30 lat
    Ostatnie 20min to dramat
    Cały potencjał filmu zmarnowany przez końcówkę
    Ciekawe kino ze zmarnowaną końcówkę i na pewno nie jedna z najlepszych pozycji kilku miesięcy….
    Solidne 6/10

  2. określanie jakiegoś filmu że to damska wersja budzi mój niepokój a dodatkowo oburzenie bo z jednej strony nie róbmy podziałów i równouprawnienie a za chwilę jak najbardziej podział.

  3. Skala ataków na mężczyzn przekracza wszelkie granice. Kiedyś popierałem walkę kobiet o równouprawnienie. Teraz widzę, że nie było warto.

    • Równouprawnienie (do pewnego stopnia, bo kobiety nadal mają sporo przywilejów względem mężczyzn, do których nie chcą się przyznać…) było warte, ale to co obecnie te środowisko (trzecia fala) robi to kuriozum i panie… to je*nie.

  4. Taki tytuł artykułu podpisanego przez mężczyznę to najlepszy komentarz do czasów, w jakich przyszło nam żyć. Prawdziwy facet z Ciebie i rycerz, brawo!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...