Polski fandom robi z Tolkiena rasistę. Dlaczego? Bo nie podoba mu się czarnoskóra elfka w „Wiedźminie”

Opinia/Seriale 26.01.2021
Polski fandom robi z Tolkiena rasistę. Dlaczego? Bo nie podoba mu się czarnoskóra elfka w „Wiedźminie”

Polski fandom robi z Tolkiena rasistę. Dlaczego? Bo nie podoba mu się czarnoskóra elfka w „Wiedźminie”

Serwis Netflix ogłosił wczoraj popołudniu, że czarnoskóra aktorka Jodie Turner-Smith wcieli się w elfkę w prequelu „The Witcher: Blood Origin”. Taka decyzja wywołała wściekłość w dużej grupie polskich fanów fantastyki, którzy dali temu wyraz w komentarzach. A za broń w imię rasizmu posłużył im nie kto inny jak J.R.R. Tolkien.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nazwisko Jodie Turner-Smith wywołało gniew polskiego internetu i wielką debatę wokół poprawności politycznej już po raz drugi w ciągu zaledwie kilku miesięcy. O ile jednak w przypadku jej angażu do roli Anny Boleyn faktycznie możemy mówić o pewnej kontrowersji, o tyle zamieszanie dotyczące „The Witcher: Blood Origin” budzi jak najgorsze skojarzenia. Olbrzymia część polskiego fandomu fantastyki wręcz zagotowała się bowiem na myśl, że w produkowanym przez platformę Netflix prequelu w ważną postać elfki może wcielić się czarnoskóra aktorka (więcej o samej bohaterce przeczytacie TUTAJ).

Opublikowany na Facebooku post z zapowiedzią występu Jodie Turner-Smith doczekał się w ciągu 18 godzin od publikacji już 2,5 tys. komentarzy, a liczba ta stale rośnie. Nie jest to oczywiście pierwszy przypadek, gdy decyzje obsadowe podejmowane przez Netfliksa budzą sprzeciw rasistów, bo podobna dyskusja przetoczyła się już w sieci po ujawnieniu czarnoskórych mieszkańców Blaviken. Zresztą argument o rzekomej słowiańskości cyklu Andrzeja Sapkowskiego był zbijany wielokrotnie, również przez samego pisarza. Co tylko delikatnie zniechęciło obrońców czystości pigmentu elfiego rodu.

Andrzej Sapkowski i treść książek nie pomagają, więc fani fantasy znaleźli sobie innego towarzysza broni. Białych po wsze czasy elfów chciał ich zdaniem J.R.R. Tolkien.

Zanim pojawił się pierwszy wiedźmin trwała era elfów, wśród których narodziła się Éile. Zaciekłą wojowniczkę z głosem bogini w limitowanym serialu The Witcher: Blood Origin zagra Jodie Turner-Smith.

Opublikowany przez Netflix Poniedziałek, 25 stycznia 2021

Pod opublikowaną przez polskiego Netfliksa informacją można znaleźć dziesiątki domorosłych specjalistów od prozy autora „Władcy Pierścieni”. W ich opinii Brytyjczyk wymyślił sobie elfy jako istoty należące do rasy białej i tylko jej. A ponieważ nic podobnego nie znajdziemy ani w jego książkach, ani prywatnych listach, to polscy fani z uporem maniaka zaczynają uprawiać mentalną gimnastykę. Da się więc usłyszeć argumenty o alabastrowej skórze, białej Galadrieli i Mrocznych Elfach, co prowadzi siłą rzeczy do całkowitego pomieszania z poplątaniem.

A cała sprawa jest w rzeczywistości zdecydowanie prostsza i zarazem dużo bardziej skomplikowana. W korespondencji Tolkiena możemy znaleźć wiele dowodów na jego sprzeciw wobec nazistowskich teorii na temat rasy. Krytykował też panujący w RPA rasizm, a w trakcie II wojnie światowej był przeciwny pojawiającym się w prasie wezwaniom do eksterminacji narodu niemieckiego. Jednocześnie wielkim błędem byłoby przymykanie oczu na epokę, w jakiej wychowywał się J.R.R. Tolkien, a która wywarła na niego swój wpływ.

Jest coś niepokojącego w tym, że rasistę z Tolkiena chcą zrobić przedstawiciele obu stron sporu o rasę w fantastyce.

W dyskusjach naukowych i mediach pojawiały się w przeszłości głosy krytyków Tolkiena oskarżających o rasistowskie tendencje. Co miało się przejawiać przede wszystkim w opisie i charakterystyce orków, określaniu Wschodu Śródziemia jako siedliska zła i wątku mieszania się ras we „Władcy Pierścieni”. Czy ojciec współczesnego fantasy był całkowicie wolny od panujących w swojej epoce uprzedzeń dotyczących choćby osób pochodzenia azjatyckiego? Wydaje się, że nie, czego efektem było podkreślanie skośnych oczu jako elementu wyglądu charakterystycznego dla goblinów i orków.

Głosy części lewicowego środowiska intelektualnego jakoby „Władca Pierścieni” był książką z elementami rasistowskimi można jednak z łatwością obalić. Teza oparta na wyrwanych z kontekstu zdaniach czy głosach postaci negatywnych (np. Golluma) nie jest w stanie się obronić. Wbrew utartemu przekonaniu Tolkien był jak najdalszy od prostej dychotomii między dobrem a złem. Dobrze świadczy o tym choćby fragment, w którym Samwise Gamgee zastanawia się nad przeszłością martwego wojownika z Haradu i motywacjami stojącymi za jego decyzją o przybyciu do obcego sobie kraju.

Można też przypomnieć o różnicach między mieszkańcami Rohanu a ludźmi z Gondoru, istnieniu działających w imię dobra Druedainów (zwanych też Dzikimi Ludźmi i ciemiężonych w przeszłości z powodu swojego wyglądu) czy pozytywnych przykładach mieszania się ras. Bo o ile tworzeni w Isengardzie półorkowie są traktowani przez bohaterów jako coś nieczystego, to mariaż elfów i ludzi zostaje przez Tolkiena wyniesiony niemal na piedestał. Jak na warunki epoki naprawdę trudno byłoby oczekiwać od pisarza czegoś więcej.

Nigdy nie dowiemy się, jak dokładnie J.R.R. Tolkien wyobrażał sobie swoich bohaterów. Być może wszyscy byli biali, a może wcale nie.

Podobna dyskusja jest w gruncie rzeczy jałowa, bo nie tylko nie jesteśmy w stanie wejść do głowy nieżyjącego autora, ale też od jego czasów minęły całe dekady. Czasy się zmieniły i zmieniło się też spojrzenie większości społeczeństwa na kwestię reprezentacji w popkulturze. Polscy fani fantastyki nie są w stanie spojrzeć dalej niż kończy się czubek ich własnego nosa i nawet nie próbują zrozumieć widzów o innym kolorze skóry niż ich własny.

Czy to takie trudne wyobrazić sobie, że czarnoskóra osoba, czytając Tolkiena, Sapkowskiego czy Martina mogła sobie wyobrażać bohaterów podobnych sobie? I może pragnie ujrzeć to też w adaptacji? Jak widać tak. Osobiście byłbym jednak bardzo wdzięczny, gdyby komentujący zamieszanie wokół „The Witcher: Blood Origin” powstrzymali się od sprowadzania Tolkiena do swojego poziomu. Bo w ten sposób pokazują nie tylko, że nie zrozumieli nic z wiedźmińskiego cyklu, ale też zupełnie nie trafiło do nich przesłanie Sama Gamgee’ego. Bliżej im do Golluma i jego pełnego jadu spojrzenia.

Wiedźmin” jest dostępny na platformie Netflix. Jego spin-offy nie mają jeszcze dokładnej daty premiery.

Teksty, które musisz przeczytać:

„Afrykańska Gra o tron” już dostępna w Polsce. „Czarny Lampart, Czerwony Wilk” to wybitna powieść, która wnosi życie w skostniały świat fantasy

Marlon James to jeden z najbardziej utalentowanych współczesnych pisarzy Zachodu. Najnowsza powieść Jamajczyka rozgrywa się w brutalnym i bezwzględnym świecie fantasy, który reklamowano początkowo jako „afrykańską Grę o tron”. Ale podobne porównania do J.R.R. Tolkiena czy George’a R.R. Martina to nietrafione tropy.

Recenzja/Książki 08.04.2021

Dołącz do dyskusji (49)

1 179 odpowiedzi na “Polski fandom robi z Tolkiena rasistę. Dlaczego? Bo nie podoba mu się czarnoskóra elfka w „Wiedźminie””

  1. Ja rowniez sie dolacze do dyskusji, bo choc nie chce mieszac w to Tolkiena – jego wyobrazenia na temat koloru skory mieszkancow Srodziemia to temat na zupelnie inna i nie zwiazana z Sapkowskim dyskusje – o tyle uwazam, ze po czesci fandom ma racje na temat ekranizacji prozy Sapkowskiego. Wrocmy wiec do tematu. W oryginalnym cyklu o wiedzminie mieszkancy Polnocy byli jasnoskorzy. Owszem, autor nie zaznaczal tego wyraznie opisujac bohaterow, ale primo – skoro sam autor wywodzi sie z mocno homogenie jasnoskorego spoleczenstwa, secundo – w przypadku ciemnoskorych bohaterow jest to w wyraznie zaznaczone – np. mieszkancy Zerrikani. Ktora lezala daleko na poludniu nawiasem mowiac, zgodnie z naszymi polnocnymi – w rozumieniu IRL a nie ksiazki – wyobrazeniami, ze ciemnoskorzy ludzie mieszkaja na poludniu.
    W kazdym razie, mimo ze bohaterowie w ksiazkach sa w przewazajacej ilosci biali, cykl Wiedzmina jest najprawdopodobniej najbardziej anty-rasistowskim manifestem jaki kiedykolwiek przeczytalem. Nie ma w nich prostego podzialu na dobro i zlo, czy jak to sie w niektorych produkcjach Netflixa zdarza (serial Snowpiercer) – ciemnoskorych i faszysto, jest za to duzo odcieni szarosci i rozne punkty widzenia – jak to w zyciu i moze dlatego wlasnie antyrasistowski przekaz oryginalu jest taki mocny.
    Co w ekranizacji zrobil Netflix – wrzucil w losowe miejsca ciemnoskorych aktorow, bez zadnego ladu i skladu, ot zeby tylko wygladalo progresywnie. O ile Fringille mozna zaakceptowac, baaa – nawet im sie udala ta kreacja, o tyle np. Triss jest zupelnie nie na miejscu. Dobrze, ze np. Calanthe w serialu jest biala, ale to pewnie tylko dlatego, ze nie bylo odpowiednich ciemnoskorych aktorek na jej miejsce, a nie, ze glupio by wygladalo jakby babka jasnowlosej Ciri byla czarnoskora. O ile efekt jest bardzo progresywny – ludzie wszystkich kolorow skory sa rownomiernie zmiksowani, o tyle jednoczesnie Netflix usunal cala antyrasistowska glebie z oryginalu.
    PS. Jakims cudem, dzikuski mieszkajace w lesie sa w serialu prawie homogenicznie ciemnoskore. Netflix – taki nierasistowski :)

    • Dwie kwestie:
      1. Aktorka grająca Triss nie jest czarnoskóra, co najwyżej jest śniada, w tym konkretnym przypadku poważnie zawiodły kwestie makijażowe.
      2. Współczesne kwestie rasowe i wojenki wybuchające na tle koloru skóry pokazał South Park 20 lat temu w odcinku “Chef goes nanners”.

    • Zerrikanki nie były wcale czarne. W komiksie pojawiła się – nie wiedzieć czemu – taka ich wersja i niektórzy do tej pory ją powielają. Naprawdę w książce wyglądały tak:
      ———————-

      Wyciągnięte w szaleńczym galopie, powiewając jasnymi warkoczami, gwiżdżąc przenikliwie, otoczone migotliwymi błyskami szabel, z wąwozu wypadły…
      – Zerrikanki! – krzyknął wiedźmin bezsilnie szarpiąc powrozy.

  2. Jest coś niepokojącego w tym, że rasistę z Tolkiena chcą zrobić przedstawiciele obu stron sporu o rasę w fantastyce.

    Dzięki Ci autor za głos rozsądku w tym cyrku.

    Kabarety kiepsko sobie ostatnio radzą, bo sekcje komentarzy odbierają im chleb. Są zwyczajnie śmieszniejsze.

    Jeśli Tolkien faktycznie chciał białych elfów.. To lepiej mu pasowały akurat do jego kreacji trochę eterycznych, nieśmiertelnych postaci. Nawet jeśli wszystkich wykreowanych bohaterów widział w jasnej karnacji.. Facet zwyczajnie żył w innych czasach. Jego dobór koloru skóry nie jest głosem ani “za” ani “przeciw” jakiejkolwiek procentowej ilości pigmentu w skórze człowieka. I na pewno nie świadczy o jego rasizmie w jedną czy drugą stronę. Ogarnijcie się.

    Sapkowski, który jeszcze żyje więc może się wypowiedzieć sam mówi, że świat Wiedźmina nie jest Słowiański. Więcej nawet – opisuje w nim sytuacje rasistowskie, które odnoszą się do ras fikcyjnych. Kolor skóry ani oczu aktorów nie ma większego znaczenia. Wszystkim purystom fantastyki przypomnę, że chociażby Żelazny Tron w powieściach R.R. Martina wygląda kompletnie inaczej. Jakoś przeżyliśmy. Niczyja “tożsamość” nie została naruszona.

    Niezależnie od tego czy awantury o karnację aktorów dotyczą Marvela, Sapkowskiego, Tolkiena czy Disneya.. Najśmieszniejsze jest to, że wszyscy “wierni fani” kłócą się o historie.. W których główni bohaterowie walczą z dyskryminacją i niesprawiedliwością.

    Serio oczami wyobraźni widzicie Geralta siekającego kogoś mieczem bo nie pasuje mu kolor skóry? Drużynę pierścienia krytykującą elfa za jego “niepełną krew”? Iron Mana podważającego umiejętności Heimdalla, bo co to za czarny Skandynawski bóg? Tak bardzo kochacie bohaterów tych historii i w prawdziwym życiu chcecie przedstawiać przeciwny im światopogląd? To w sumie fanami czego wy w tych historiach jesteście?

    Wszystkie te fikcyjne postaci walczą z tym co robicie wy sami.. Starając się “walczyć” o te postaci. Trochę ironiczne.

    • Tolkien nie “chciał białych elfów”, tylko opierał się na mitologii germańskiej i skandynawskiej, do tego, jako językoznawca, znał pochodzenie słowa: “elf”. Zatem jego zachcianki nie miały tu nic do rzeczy. I tym bardziej nie były rasistowskie. Choć dziś oczywiście, w narracji: “zmyślone postaci mogą być jakie chcą, pod warunkiem, że są czarne” – to nie żart, przypominam o protestach przeciw białym aktorom grającym bogów egipskich, opieranie się na pochodzeniu mitycznych i legendarnych (a to nie jest równoznaczne ze “zmyślonymi”) istot to już rasizm:P.

      Tymczasem wierzenia, mity, legendy mają swoje historie i co za tym idzie swoje pochodzenie. Są u korzeni osadzone kulturowo. Dlatego np. Pana Anansiego (bóstwa afrykańskiego) nie gra w serialu “Amerykańscy bogowie” ani biały ani Azjata, ale aktor pochodzenia afrykańskiego. A przecież Anansi to postać zmyślona, fikcyjna, więc czemu nie dać jego roli Jackie Chanowi? Bo Anansi pochodzi z wierzeń osadzonych w konkretnym kontekście kulturowym? Cóż, elfy też. Jeszcze bliższy elfom jest ifryt, znowu w “Amerykańskich Bogach” grany, zgodnie z kontekstem kulturowym, przez nie białego aktora.

      • “Mitologia nordycka dzieli elfy (stnord. Álfar, isl. Álfur) na elfy światła (Liosálfar) oraz mroczne lub czarne elfy (Döckálfar lub Svartalfar).”

        “Czarne elfy, żyjące w Svartalfheimie. były uzdolnionymi kowalami, a za najlepszych uznawano synów Ivaldiego, ojca Idun. Choć niektóre źródła identyfikują ich z krasnoludami z Nidavelliru, które podobnie miały reputację doskonałych kowali, nordycka literatura zwykle rozróżnia te rasy.”

        To było na tyle jeżeli chodzi o argument wzorowania się na czymkolwiek przez Tolkiena i jego chcenia czy niechcenia.

        • Te nordyckie mroczne/czarne elfy mogły być głównie ze względu na charakter, a już zupełnie czarnoskóre elfy pojawiają się w książkach z serii “Ice Wind Dale”, w komiksach o Thorgalu czy też w serii “The Elder Scrolls” od Bethesdy. Przynajmniej w tylu źródłach je wyłowiłem.

      • Akurat Tolkiena mam obcykanego, bo katowałem jego książki od dzieciaka wielokrotnie. I jego zachcianki jak najbardziej mają bardzo dużo do rzeczy, bo m.in. właśnie one zadecydowały o tym jak dobre są jego książki.

        Oczywiście masz rację pisząc o tym, że opierał się na mitologii, oraz że był językoznawcą – w obydwu dziedzinach publikował akademicko. Dorzucę Ci jeszcze – był tak skrupulatny, że potrafił przepisać cały rozdział na nowo kiedy się zorientował że źle wyliczył fazy księżyca w czasie podróży przez Śródziemie. Więc i dbałości o szczegóły nie można mu odmówić.

        Niestety idąc Twoją logiką wszystkie hobbity mogą być nagle czarne, bo nie mają korzeni mitologicznych – a przecież to jest Twój główny argument. Są rasą wprowadzoną do kanonu fantasy przez Tolkiena podobnie jak Orkowie. Jego zachcianki dokładnie zbudowały postaci takimi jakie są, właśnie bawiąc się zarówno imionami jak i znaczeniami postaci. Gandalf jest bardzo mocno wzorowany na Odynie, ale Odynem nie jest. I nie ma sensu dorabiać jego postaci pod kontem pierwowzoru – pisarz stworzył cały świat bardzo dokładnie, jego inspiracje to są ciekawostki dla hobbystów. Nie “reguły gry”.

        Nie wiem, co Ci tak mocno przeszkadza w protestach przeciw białym grającym bogów Egipskich. Te akurat powinieneś rozumieć i wspierać chyba? Przecież pokrywają się w 100% z Twoimi argumentami.

        “Amerykańscy Bogowie” to z kolei książka, którą katowałem już nie od dzieciaka, ale od nastolatka, więc ponownie chętnie popiszę. Anansi jest czarnym Afrykańskim bogiem i jest grany przez czarnego. Biali bogowie w serialu są grani przez białych. Dlaczego jest różnica między materiałem Gaimana i Tolkiena i czemu to ma znaczenie? Bo książka pierwszego dokładnie opiera się na założeniu że wersji Bogów jest wielu i są stworzeni przez regionalne wyobrażenia i kulturę. I o ile każdy rządził niepodzielnie w swojej ojczyźnie, o tyle wszyscy spotkali się na nowym kontynencie i powoli umierają dodatkowo likwidowani przez nowych technologicznych bogów w których dzisiaj wierzą ludzie. W książce – nie wiem czy w serialu też – jest nawet rozmowa jak bogowie zazdroszczą Jezusowi, bo ma tak dużo energii i tak wiele różnych wersji. Na co jeden z nich kwituje, że nie wszędzie bo jak widział go w Indiach to nawet taksówki złapać nie mógł.

        Inny jest świat i inny jest kontekst. Też nie jestem za wprowadzanie zmian na siłę wszędzie gdzie się da na siłę, bo nie ma sensu zmieniać jednej dyskryminacji na inną. Ale wychodzi trochę, że wiele osób, którym nie podobają się “nachalne” zmiany.. Za nachalne uważają dosłownie wszystkie zmiany. Może nie przeginajmy w jedną ani drugą.

        Na koniec ponawiam pytanie z mojego pierwszego komentarza, trochę zmienione – serio myślisz, że gość który we własnej książce tak wiele czasu poświęca na tragizm rasowego konfliktu między fikcyjnymi elfami i krasnoludami, budując wątek Legolasa i Gimliego pokazujący jak przezwyciężają wzajemne niechęci związane z rasowymi uprzedzeniami właśnie.. Wbrew własnej fabule i własnemu przekazowi miałby problem ze zmianami rasowymi postaci grających w adaptacji jego książki? Po co te zabawy bez sensu.. Przecież w tym wszystkim chodzi o fabułę i treść opowieści.

    • > “Kolor skóry ani oczu aktorów nie ma większego znaczenia.”
      Ma ogromne znaczenie. Świat Sapkowskiego jest na wskroś ksenofobiczny. Ludzie gardzą Elfami, bo mają szpiczaste uszy, gardzą wiedźminami, bo mają pionowe źrenice. A tu nagle ktoś che nam wmówić, że tamtejsze społeczeństwo jest sztandarowym przykładem multi-kulti, które nie zwraca uwagi na kolor skóry i oczu. Ręce opadają :(

      • Zgadzam się co do motywów ksenofobicznych w książce oczywiście.

        Ale przyznam, że wnioski zupełnie do mnie nie trafiają. Odmienny kolor skóry elfa fabularnie kompletnie nic nie zmienia. Nadal przez inne postaci widziany i traktowany będzie jako elf na podstawie jego elfickich – nie ludzkich – cech wyglądu. Nadal tak samo dyskryminowany.

        Zgadzam się, że jest sporo ingerencji ze strony chociażby Netflixa “korygujących” wiele różnych seriali i filmów w określonym kierunku.. Ale jednocześnie można się w związku z tym spodziewać, że powstający serial – fabularnie umieszczony tysiące lat przed wydarzeniami z książek – będzie miał prędzej wątki ksenofobiczne i fabularne mocno uwypuklone, nie zatarte i schowane. Czy się ktoś zgadza czy nie z domniemanymi powodami ingerencji… Są one zgodne z duchem książki.

        Więcej nawet, jeśli już koniecznie – chociaż niechętnie – przenieść rozmowę o “złym” kolorze skóry aktora na front czysto rasowy…. To denerwowanie się na użycie ciemnoskórej aktorki stoi w sprzeczności z przesłaniem książki i podejściem do kwestii rasizmu przez samego autora.

        Robimy z ciemnoskórej aktorki Geralta w realnym życiu.. Patrząc na nią spode łba i spluwając pod nogi za sam jej wygląd kiedy wchodzi do karczmy.

      • Zgadzam się co do motywów ksenofobicznych w książce oczywiście.

        Ale przyznam, że wnioski zupełnie do mnie nie trafiają. Odmienny kolor skóry elfa fabularnie kompletnie nic nie zmienia. Nadal przez inne postaci widziany i traktowany będzie jako elf na podstawie jego elfickich – nie ludzkich – cech wyglądu. Nadal tak samo dyskryminowany.

        Zgadzam się, że jest sporo ingerencji ze strony chociażby Netflixa “korygujących” wiele różnych seriali i filmów w określonym kierunku.. Ale jednocześnie można się w związku z tym spodziewać, że powstający serial – fabularnie umieszczony tysiące lat przed wydarzeniami z książek – będzie miał prędzej wątki ksenofobiczne i fabularne mocno uwypuklone, nie zatarte i schowane. Czy się ktoś zgadza czy nie z domniemanymi powodami ingerencji… Są one zgodne z duchem książki.

        Więcej nawet, jeśli już koniecznie – chociaż niechętnie – przenieść rozmowę o “złym” kolorze skóry aktora na front czysto rasowy…. To denerwowanie się na użycie ciemnoskórej aktorki stoi w sprzeczności z przesłaniem książki i podejściem do kwestii rasizmu przez samego autora.

        Robimy z ciemnoskórej aktorki Geralta w realnym życiu.. Patrząc na nią spode łba i spluwając pod nogi za sam jej wygląd kiedy wchodzi do karczmy.

    • Tolerancja i rasizm akurat mnie najmniej obchodzą w tych wszystkich historiach fantastycznych, po prostu lubię prawidłowo zorientowane konteksty kulturowe. Zaczynam wielbić w produkcjach również niepoprawność, bunt i pokazywanie faka sztucznej poprawności politycznej, która generuje liczby w słupkach. I dlatego czarnoksóre elfy są dla mnie CHUJOWE.

  3. Niech kręcą, dokręcają śrubę ile się da, szybciej to wszystko jebnie, klasycznie albo sama lewica związana z chinami zacznie zwalczać lewicę odpowiadającą za polipoprawność.
    Historia nigdy się nie kończy natomiast lubi powtarzać a jak ktoś wyciąga ręce na książki aby je niszczyć lub zakłamywać to nie wróży to nic dobrego.

  4. Tu wlasnie chodzi o kolor skory, w czarmoskorych plemionach biala kobieta byla uwazana za boginie i miala wysoka wartosc jako lup wojenny, nawet dzis w wielu krajach chociazby w tajlandi czlowiek bialy jest utozsamiany z bogactwem i ma duzo wyzszy status spoleczny niz osoby ciemnoskore a to dlatego ze ciemna skora lub opalenizna jest kojazona z praca w polu i niskimi zarobkami oraz bieda natomiast bialy czlowiek jest utozsamiany z bogactwem “turysci” im karnacja jasniejsza tym lepiej. Zupelnie inaczej jest w europie gdzie osoba o bardzo jasnej karnacji raczej jest uznawana za osobe odludka siedzacego w domu lub piwnicy bojacego sie wyjsc na swiatlo dzienne a osoba o ciemniejszej karnacji jest kojazona z solarium i pieniedzmi na to wiec automatycznie z wyzszym statusem spolecznym…

    W ksiazce wiedzmin jest dosc wyraznie zaznaczony rasizm ale nie miedzy bialymi a czarnymi tylko miedzy bialymi elfami zabijanymi przez bialych ludzi co mialo pokazac rasizm na tle rasy a nie koloru skory zreszta wiedzmini byli odmienna rasa od ludzi dzieki genetycznej manipulacji i tez byli dyskryminowani mimo iz byli biali…

    Netflix pakujac poprawnosc polityczna sam sobie strzelil w kolano poprostu kojarzac kolor skory z rasizmem a przeciez nie o to chodzilo sapkowskiemu, poprawnosc polityczna sprawila ze odbiorcy dostali obraz iz bialoczarni ludzie zabijaja czarnobialych elfow i calkowicie nie zworcili uwagi na roznice miedzy rasa elfow a rasa ludzi za to skupili sie na rasizmie bo jeden aktor jest bialy a drugi czarny dlatego nie powinno sie zmieniac koloru skory aktorow bo zmieniaja calkowicie odbior filmu.
    Nie podoba mi sie pchanie wszedzie poprawnosci politycznej skoro czarnoskorym nie podoba sie bialy wiedzmin to niech napisza ksiazke o czarnym wiedzminie a ja bardzo chetnie przeczytam ale do jasnej ciasnej niech nie przerabiaja wszystkiego pod poprawnosc bo to sie staje juz nudne.

  5. Ja osobiście nie mam problemu z obsadzaniem czarnoskórych aktorów w podobnych produkcjach a z wciskaniem ich ról postaci, które w książkowym pierwowzorze były jednoznacznie opisane jako jasnoskóre.

    Z drugiej strony proszę sobie wyobrazić jak głośne byłoby oburzenie, gdyby w roli ciemnoskórego bohatera powieści obsadzono białoskórego aktora. Zarzutom o rasizm nie byłoby końca a produkcja miałaby pewnie problemy z przebiciem się przez gruby mór hejtu.

    • “Z drugiej strony proszę sobie wyobrazić jak głośne byłoby oburzenie, gdyby w roli ciemnoskórego bohatera powieści obsadzono białoskórego aktora.”

      Hmmmm…. przez dekady role Amerykańskich Indian obsadzano Białymi – co często wyglądało absolutnie kuriozalnie – i chyba mało kto się oburzał.

      • W latach 40-50-60, kiedy westernów powstawało najwięcej, raczej mało kto odważyłby się rozpocząć taką dyskusję. Miałem na myśli czasy współczesne. Sorki za niedoprecyzowanie.

  6. SW z subtelnością młota budowlanego lansuje poprawność polityczną. Ciężko wam pewnie zrozumieć, że taka nachalna propaganda zniechęca do waszej ideologii zamiast zachęcać.

  7. Kilka rzeczy tu trzeba naprostować, bo choć Autor zdaje się mieć ogólne pojęcie o Śródziemiu (np. mógł oglądać filmy), to sporo mu umyka. To nie jest tak, że czarne karnacje nie występowały jawnie w tamtym uniwersum, więc można by z tego wyprowadzać, że Tolkien po prostu nie doprecyzował. Mamy chociażby Haradrimów – ludzi południa, opisywanych jako wysokich o ciemnej karnacji. Także takie domniemanie losowości jest tutaj zupełnie niepoparte faktami. Co więcej, kolory skóry to w Śródziemiu cecha charakterystyczna ludzi, elfy były opisywane jako jasnoskóre. Nawet Caranthir (mam na myśli tego Tolkienowskiego, nie z Wiedźmina), choć czasem w polskim fandomie mylnie przypisuje mu się ciemniejszą karnację przez błąd w tłumaczeniu, w oryginale nie miał takiego wyglądu – raczej lepiej pasowało by tu słowo rumiany (kto nie wierzy, niech poczyta sobie o pochodzeniu jednego z jego elfickich imion, chyba nadane przez matkę). Ale nawet gdybyśmy zostawili Tolkiena z jego białymi elfami na boku i założyli, że przecież Sapkowski ma własny rozum i głowę i nie musi patrzeć na poprzedników – to nadal jest jeden poważny zgrzyt. Tak Saga, jak i opowiadania Wiedźmińskie to książki bezpośrednio poruszająca podziały rasowe i je otwarcie krytykująca – to trzeba jasno powiedzieć. Tylko, że te podziały zostały tam skonwertowane tak by pasowały do tamtego świata. Napięcia są na linii ludzie – nieludzie. Kolor skóry u człowieka może wzbudzić co najwyżej zaciekawienie jako coś egzotycznego (patrz jak reagowano na zerrikanki towarzyszące Villentretenmerthowi) bo główna część Kontynentu jest wzorowana na realiach średniowieczno-słowiańskich i taki mniej-więcej obraz tamtego świata w wyobraźni trzeba by sobie malować. Dlatego Netflix popełnił tu błąd, po raz odbierając zerrikankom nieco wyjątkowości, po dwa komplikując sprawę – skoro już mamy godne nagany napięcia rasowe ludzie-elfy (czy też w nieco mniejszym stopniu inne rasy w rodzaju krasnoludów, niziołków, gnomów itp.) to nie ma sensu mieszać do tego jeszcze karnacji wśród ludzi, bo to jest już na tyle mało różnicująca cecha w porównaniu do reszty, że po prostu nie ma znaczenia. Także choć mnie osobiście jakoś bardzo to nie przeszkadzało w odbiorze serialu, to jednak mogli nie wsadzać dodatkowych udziwnień w imię poprawności politycznej. A już na pewno brnięcie w to dalej z elfami, może odbić się czkawką.

        • No niestety ma rację.

          Jedyną czarnoskórą postacią u Sapkowskiego była prostytutka Layla i wspominani w rozmowie czarodziejek murzyni walący w bębny. I może sobie Wiesiek być “książką o tolerancji” ale podejście do murzynów ma bardzo kolonialne. I to mi się podoba, żadna parytetowa chujoza z bidaflixa tego nie zmieni.

          • Nigdzie więcej w całej sadze nie wspomina się o Murzynach:

            Czas pogardy
            /—————–
            Przed pierwszym namiotem stali wyłącznie mężczyźni, w podnieceniu przebierający nogami. Z wnętrza dobiegały dźwięki fletu.
            – “Czarnoskóra Leila… – Ciri z trudem odczytała koślawy napis na płachcie – zdradza w tańcu wszystkie sekrety swego ciała”… Głupota jakaś! Jakie sekrety…
            —————–

            Chrzest ognia
            /—————–
            im bardziej kolejne przesiadki w teleportach przybliżały ją do zamku Montecalvo, tym silniej szarpała nią niepewność, co też zastanie na miejscu zjazdu tajemniczej loży. I co ją tam czeka. Rozbrykana imaginacja podsuwała obrazy zabójczo urodziwych kobiet z diamentowymi koliami na obnażonych piersiach z ukarminowanymi sutkami, kobiet o wilgotnych ustach i oczach błyszczących od alkoholu i narkotyków. Oczyma wyobraźni Fringilla widziała już, jak obrady sekretnego konwentu zamieniają się w dziką i rozpasaną orgię z użyciem frenetycznej muzyki, afrodyzjaków, niewolników pici obojga i wyszukanych akcesoriów.
            (…)
            Zdenerwowanie prysło momentalnie. W wielkiej, jasnej od magicznych lampionów sali było chłodno i cicho. Nigdzie nie dało się zauważyć nagiego Murzyna, walącego w bęben, ani pląsających na stole dziewcząt z cekinami na wzgórkach łonowych, nie wyczuwało się zapachu haszyszu i kantarydy.
            —————–

        • Wyciągnięte w szaleńczym galopie, powiewając JASNYMI WARKOCZAMI, gwiżdżąc przenikliwie, otoczone migotliwymi błyskami szabel, z wąwozu wypadły…
          – Zerrikanki! – krzyknął wiedźmin bezsilnie szarpiąc powrozy.

          • A znasz jakieś nacje o niebiałej skórze, które miałyby jednocześnie jasne włosy? Na pierwszej ilustracji do opowiadania w Nowej Fantastyce były białe. W większości współcześnie wykonywanych wizerunków również są kanonicznie białe, pomimo późniejszych komiksowych wymysłów. Sprawdź też sobie na jakim obszarze geograficznym zamieszkują rysie, których skóry nosiły.
            Doprawdy nie spodziewałabym się, czytając 30 lat temu Granicę Możliwości, że kiedyś trzeba będzie odkręcać podobną bzdurę.

          • Oczywiście znam takie nacje, poczytaj sobie chociażby o plemionach z Wysp Salomona. To tak jak byś powiedział, że rudzi nie istnieją, bo jednak to znaczącą mniejszość w ramach danej grupy.

          • O tych czarnych blondynach z Wysp Salomona – przyznam – nie wiedziałam, dzięki. Zatem faktycznie, istnieją czarni z jasnymi włosami.
            Wracając jednak do omawianego tekstu. Interpretowanie w takim “Samoańskim stylu” opisu jasnowłosej osoby wykonanego 30 lat temu przez Polaka w tekście adresowanym do polaków uważam za skrajnie nieprawdopodobne, by nie powiedzieć karkołomne. Gdyby Zerrikanki miałby być czarne, Sapkowski napisałby po prostu, że są czarne. Zważywszy na fakt, że miałby to być jedyne Murzynki pojawiające się w całej sadze, nie uważasz, że poświęciłby chociaż jedno zdanie na opisanie ich koloru skóry.

            Z resztą już samo domniemywanie, że skoro coś nie zostało opisane, to można rzecz sobie dowolnie wymyślać jest z gruntu nie uprawnione. Równie zasadne byłoby twierdzenie, że Zerrikanki były: zielone, niebieskie, filoetowe, buraczkowe itp.

          • Wiesz, w całej sadze przyczyna sporów rasowych jest z goła inna. Napięcia są na linii ludzie-nieludzie. Jak porównasz sobie to co Cię różni od osoby o zaledwie nieco innym kolorze skóry, od krasnoluda czy elfa, to zrozumiesz jak nieistotna staje się ta sprawą. Z resztą wydaje się, że tak to może wyglądać w głowach tamtejszych ludzi. Poza tym wracając do komiksu to o ile wiem w przeciwieństwie do seriali/gier są kanoniczne (opieram się na Fandomie).

          • > co od krasnoluda czy elfa

            Od Krasnoluda to różni cię dość istotna różnica rozmiarów. Ale różnica względem Elfów nie jest już tak oczywista, skoro mieszańców można rozpoznać jedynie po kształcie uszu.
            Jak dla mnie różnica pomiędzy białym człowiekiem i białym Elfem jest wyraźnie mniejsza niż pomiędzy obydwoma powyższymi a czarnym człowiekiem. Co zresztą nie powinno dziwić, skoro Elfy są wytworem folkloru białych ludzi uczynionym na ich własny obraz i podobieństwo.

          • widziałes jakiegoś aktora z wysypy salomona na netflixie? no własnie. podobnie nie ma masowej propagandy dla aborygenów, indian, bo rasizm w usa dotyczy wyłącznie czarnych.

          • Jaka desperacja? Z resztą dalej już sobie wyjaśniliśmy z kolegą o co chodziło i dlaczego próba nieudana.

          • Desperacja kogoś, kto najpierw uważa, że czarni byli u Sapkowskiego a potem się czepia że jasne warkocze nie są oznaką białości. No kurde, ogarnij się.

          • O fenotypie. Białe włosy u ciemnoskórych, podobnie jak jasne oczy to jest abberacja normy i tyle.

  8. “O ile jednak w przypadku jej jej angażu do roli Anny Boleyn faktycznie możemy mówić o pewnej kontrowersji,” – nie “pewna kontrowersja” tylko totalne pójście po bandzie.

    A rasisty z Tolkiena nie robią komentatorzy krytykujący czarną elfkę, tylko SJW negujący samą koncepcję, że pisarz fantasy może oprzeć swój świat np. o średniowieczną Europę a nie o współczesny Nowy Jork. Bo jeśli świat fantasy nie jest multi kulti wedle wzoru: “może nie być Azjatów, ale muszą być Afrykanie, inaczej to rasizm”, twórca zostaje natychmiast okrzyczany rasistą.

  9. To jest po prostu odwrócony Kodeks Haysa: niemalże wytyczone w excelu proporcje koloru, płci, orientacji względem czasu ekranowego, castingu.

  10. https://uploads.disquscdn.com/images/861883723eab9615a114ad4599aa64777ed78a3f349d3621a8160337190fc0b6.jpg
    Zrobili z Jezusa wysokiego blondynem a nie małego śniadego i niema problemu.

    Nawet Sapkowski wypowiadał się tak:
    W moich książkach, o ile pamiętam, o kolorze skóry zbyt precyzyjnie się nie mówi, toteż adaptatorzy mają tu wielkie pole do popisu, wszystko jest możliwe i dopuszczalne, wszak mogło tak być. W komiksie z moich blond Zerrikanek zrobiły się brunetki, bo artysta miał swobodę twórczą.

  11. “Brawo” autorze. Jak się nie ma argumentów, to się usuwa merytoryczny, nieobraźliwy acz krytyczny względem własnego stanowiska komentarz. Żenujące.
    Wpadam tu sobie czasem pokomentować, bo rzadko raczej da się spotkać jakiś interesujący, nieklikbajtowy tekst. Jeśli i tę rozrywkę zamierzacie mi odebrać, to chyba definitywnie dam sobie spokój z waszymi portalami. Kiście się sobie we własnym sosie i we własnej bańce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...