Szok i niedowierzanie. W Danii i innych krajach Europy animacji „Co w duszy gra” nie dubbingują czarnoskórzy aktorzy

Opinia/Film 22.01.2021
Szok i niedowierzanie. W Danii i innych krajach Europy animacji „Co w duszy gra” nie dubbingują czarnoskórzy aktorzy

Szok i niedowierzanie. W Danii i innych krajach Europy animacji „Co w duszy gra” nie dubbingują czarnoskórzy aktorzy

W sieci zawarzało. Stwierdzono, że fakt, iż w Danii głównej postaci animacji „Co w duszy gra” nie zdubbinguje czarnoskóry aktor, jest „dowodem strukturalnego rasizmu”.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

W „Co w duszy gra” to nie tylko kolejna animacja dla całych rodzin, ale i film niezwykle istotny dla kultury afroamerykańskiej.

Sam fakt, że jest to pierwsza mainstreamowa animacja Pixara z czarnoskórymi głównymi bohaterami, to, przynajmniej w USA, bardzo ważny aspekt. Autorka artykułu opublikowanego w „New York Times” wyraziła swoje obudzenie, że kraje europejskie nie potrafiły uszanować ważnego w „Co duszy gra” aspektu kulturowego i np. w Danii główna postać o imieniu Joe (w wersji oryginalnej głos podkłada mu Jamie Foxx) mówi głosem białego aktora, Nikolaja Lie Kaasa. Jakim cudem nie znaleźli w Danii afroamerykańskiego aktora dubbingowego? To dopiero zagadka.

Bo przecież wszyscy wiemy, że w takich Danii, Polsce, Japonii czy Korei jest cała masa czarnoskórych aktorów tylko czekających na to, by obsadzać ich w dubbingu. Taki jest ton zarzutów padających w artykule, których adresatem ma być rynek filmowy w Danii, ale skala oburzenia dotyczy ogółem europejskiego podejścia do tematu.

Liczę, że w przypadku Polski uda się uniknąć międzynarodowego skandalu, mimo że Joe przemówi u nas głosem Tomasza Kota.

W Portugalii petycja, by nagrać dubbing do „Co w duszy gra” ponownie z czarnoskórą obsadą, zebrała już 17 tys. podpisów. Idąc tym tropem, ponowny dubbing koniecznie przydałby się wszystkim filmom i serialom anime, bo przecież ichniejszym bohaterom nie podkładają głosów w Europie czy Ameryce Japończycy ani aktorzy azjatyckiego pochodzenia.

Oj, nie daje wytchnienia ten 2021, a przecież ledwo co się zaczął…

Polska premiera filmu „Co w duszy gra” na razie nie jest znana. Produkcja Pixara czeka na otwarcie kin w naszym kraju albo… na wejście na nasz rynek Disney+. Zobaczymy co nastąpi wcześniej.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

14 odpowiedzi na “Szok i niedowierzanie. W Danii i innych krajach Europy animacji „Co w duszy gra” nie dubbingują czarnoskórzy aktorzy”

  1. Ciekawe czy skończy się rasistowska wydmuszka niskiej jakości oceniana niesamowicie wysoko przed ludzi mających za dużo wolnego czasu i krytyków bojących się mieć własne zdanie jak w przypadku czarnej pantery :)

  2. Ktoś w końcu powinien jasno powiedzieć Amerykanom, że wszyscy ludzie są równi inie ważna jest kolor skóry czy płeć aktora lub dubbingującego, a ich reakcje to rasizm, seksizm i inne najgorsze przywary, które jak widać są kulturowo nie do wyplewienia w USA. Jak nie supremacja białych to supremacja czarnych, jak nie męski szowinizm to wojujący feminizm, jak nie homofobia to heterofobia itd. Niestety swoją nietolerancję agresję i po prostu sk..ństo próbują narzucić światu.

  3. Dlaczego istnieje ten dziwny trend projekcji problemów Amerykańskich na cały świat?

    Może jak Tomasza Kota na czaro zrobimy to jakoś przejdzie.. A nie, “blackface”. To nie.
    No to nie ma wyboru – dubbing za wszystkich zrobi Ola Szwed. Porządek musi być. ;)

  4. Afroaktor grający francuskiego szlachcica z XI w. (Robert de Beaumont) jest OK, ale biały aktor dubbingujący afroludzika w kreskówce to skandal. Niezły cyrk.

  5. Nie wiem czy wiecie, ale w krajach gdzie dubbing jest standardem istnieje cała masa aktorów dubbingowych/głosowych, którzy zajmują się tylko tym. Jak dublerzy, z reguły mają wyłączność na dubbingowanie konkretych aktorów. Są to bardzo często osoby, które niepokazują swojej twarzy i żyją w komforcie anonimowości.

    Amerykanie eksportują swój rasizm na cały świat. Fakt, że u nich, obowiązkowe parytety czy przymusowa multirasowość postaci to jedyny sposób na całościową reprezentację społeczeństwa, nieoznacza tego samego dla reszty świata. No, ale przecież oni są naj… i wszyscy muszą robić tak jak oni. Głos nie ma koloru skóry ani rasy. Głos to głos.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...