„Lupin” to niezobowiązująca rozrywka w sam raz na jeden wieczór. Oceniamy nowy serial Netfliksa

Recenzja/Seriale 11.01.2021
Nasza ocena:
„Lupin” to niezobowiązująca rozrywka w sam raz na jeden wieczór. Oceniamy nowy serial Netfliksa

„Lupin” to niezobowiązująca rozrywka w sam raz na jeden wieczór. Oceniamy nowy serial Netfliksa

Arsène Lupin zadebiutował w 1905 roku i od tamtej pory postać dżentelmena-włamywacza oddziałuje na psychikę kolejnych pokoleń czytelników. Bohater, który narodził w wyobraźni Maurice’a Leblanca ponad wiek temu wciąż fascynuje i uwodzi, a twórcy „Lupina” postanowili przedstawić losy jego współczesnej reinkarnacji.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Kiedy Assane Diop w rzeczach zmarłego ojca znajduje książkę o przygodach Arsène Lupina jego życie zmienia się diametralnie. I nie chodzi tylko o to, że z chwilą samobójstwa Babakara stał się sierotą i zaraz państwo weźmie go pod swoją opiekę, ale proza Maurice’a Leblanca mocno wpływa na jego psychikę. Postanawia pójść w ślady dżentelmena-włamywacza i tak jak on stać się mistrzem kradzieży. Już jako nastolatek stając w obronie swojej przyszłej żony udaje mu się niepostrzeżenie ukraść zapalniczkę jednego z osiłków. Będąc dorosłym mężczyzną dokonuje zuchwałych rabunków, posługując się brawurową manipulacją i sztuką iluzji. A teraz po 25 latach w końcu nadarza się okazja na zemstę za doznane krzywdy.

Jego ojciec powiesił się bowiem w celi, po tym jak przez swoich pracodawców został oskarżony o kradzież cennego naszyjnika.

Assane nigdy nie wierzył w winę ojca i przez dekady dusił w sobie złość na potężnych Pellegrinich. Kiedy rzekomo zaginiony naszyjnik zostaje wystawiony na aukcję w Luwrze postanawia działać. Tak rozpoczyna się seria kolejnych widowiskowych rabunków i przekrętów, które mają na celu oczyścić imię Babakara i uprzykrzyć życie skorumpowanych bogaczy. Twórcy prowadzą opowieść na dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony obserwujemy próby zemsty protagonisty, a z drugiej cofamy się w czasie, żeby poznać jego przeszłość. I niestety „Lupin” jest o wiele ciekawszy w tym ostatnim przypadku, niż pierwszym.

Serial najlepszy jest wtedy, gdy twórcy prezentują pierwsze retrospekcje. Uwydatniają w nich klasowy podział społeczeństwa. Widzimy biedę i uczciwość Diopów oraz stopniowo odkrywamy chciwość i wyrachowanie Pellegrinich. Już nawet po reakcji Anne Pellegrini na Babakara chcącego pomóc jej z samochodem, pozwala wyciągnąć dokładne wnioski na temat bohaterów. Narracja ewidentnie zmierza ku klasowej wolcie. Ot Assane w imieniu maluczkich z zawadiackim uśmiechem na ustach przeskoczy następne bariery, grając na nosie wszystkim bogaczom. Nic z tych rzeczy. Historia podąża zupełnie inną ścieżką, a scenarzyści i reżyserzy gubią cały artystyczny pazur, uciekając w stronę klisz gatunkowych.

lupin netflix opinie recenzja
Lupin/Netflix

Twórcy skupiają się na wydarzeniach rozgrywanych w czasach współczesnych i nie eksplorują podejmowanych przez siebie tematów, a zaledwie je sygnalizują.

Assane dokonuje kolejnych kradzieży, manipuluje napotkanymi ludźmi i próbuje wywiązać się z ojcowskich obowiązków. Z niemal każdej sceny zionie pustką. Mimo to „Lupina” ogląda się z niesłabnącą przyjemnością. Serial oddycha nawiązaniami do twórczości Leblanca, a kryminalna klasyka nabiera tu nowej świeżości. Z tego względu fascynacja dżentelmenem-włamywaczem udziela się widzowi. Do tego wcielający się w protagonistę Omar Sy, bez wątpienia doskonale bawił się na planie. Na ekranie widać tę dziecięcą radość z możliwości wkładania różnych kostiumów i z pewnością siebie gra na nosie następnym postaciom. Gwiazdor „Nietykalnych” z niesamowitą lekkością balansuje na granicy realizmu i gatunkowej przesady, doskonale zdając sobie sprawę z przyjętej konwencji.

Największą zaletą tytułu okazuje się tym samym jego krótki czas trwania. Być może, gdyby serial był dłuższy byłoby to nie do zniesienia, ale produkcja składa się z pięciu odcinków, z czego najkrótszy liczy 42 minuty, a najdłuższy 52. Jeśli więc macie akurat wolny wieczór i nie wiecie co z nim zrobić, to bindżowanie „Lupina” będzie całkiem dobrym wyborem. To niezobowiązująca rozrywka z wieloma zwrotami akcji i cliffhangerem na końcu (2. sezon jest już potwierdzony), przy której będziecie się dobrze bawić, ale zapomnicie o niej wraz z wyłączeniem Netfliksa.

Serial „Lupin” obejrzycie na platformie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

10 odpowiedzi na “„Lupin” to niezobowiązująca rozrywka w sam raz na jeden wieczór. Oceniamy nowy serial Netfliksa”

  1. „ Największą zaletą tytułu okazuje się tym samym jego krótki czas trwania. Być może, gdyby serial był dłuższy byłoby to nie do zniesienia, ale produkcja składa się z pięciu odcinków, z czego najkrótszy liczy 42 minuty, a najdłuższy 52.”
    Sam serial ma 10 odcinków, natomiast Netflix ściął go do 5.

      • Po części powyższy fragment sugeruje, że ogólnie serial ma 5 odcinków, a nie to, że dostaliśmy na Netflix tylko 5 odcinków. Nawet jest sugestia, że gdyby serial był dłuższy to byłby nie u. Nie ma nigdzie wzmianki, że serial domyślnie ma 10 odcinków :)
        Netflix po chamsku przyciął serial na pół i zrobił sobie z tego pseudo dwa sezony, żeby zrobić wrażenie, że zrobili drugi sezon po zainteresowaniu widzów ;)

  2. tym razem poprawność polityczna obsadzania aktorów lekko nie poszła,, mężczyzna o ciemnym kolorze skóry złodziejem? no naprawdę :) ależ ten netflix rasistowski ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...