Ciałopozytywność tak, nazywanie otyłości zdrową — niekoniecznie. I dlatego mam problem z okładką nowego „Cosmo”

Felieton/Media 04.01.2021
Ciałopozytywność tak, nazywanie otyłości zdrową — niekoniecznie. I dlatego mam problem z okładką nowego „Cosmo”

Ciałopozytywność tak, nazywanie otyłości zdrową — niekoniecznie. I dlatego mam problem z okładką nowego „Cosmo”

Zagraniczne media szeroko komentują najnowsze wydanie magazynu „Cosmopolitan”. Wszystko przez okładkę, na której widzimy zdjęcie kobiety z otyłością opatrzone komentarzem „This is healthy!”. Mam pewne wątpliwości, czy to na pewno dobra droga w walce o samoakcpetację, burzenie szkodliwych społecznie stereotypów i ogólnie pojmowaną ciałopozytywność.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Każdy kto mnie zna, wie, że jestem wielką entuzjastką ruchu promującego ciałopozytywność, który jakiś czas temu dotarł również do Polski (m.in. za sprawą influencerki Kai Szulczewskiej prowadzącej na Instagramie popularny profil „Ciałopozytyw”). Cieszę się, że coraz częściej za większy obciach uznaje się wyretuszowane okładki z „odchudzonymi” za pomocą Photoshopa modelkami, niż nieogolone damskie łydki na basenie (choć i w tej kwestii nadal mamy jako społeczeństwo wiele do zrobienia). To dlatego, również na łamach Rozrywka.Blog broniłam swego czasu przed hejtem modelki plus size, która pojawiła się w minionej edycji „Top Model” TVN (znamienne, że do finału dopuszczono mężczyznę oskarżonego o seks z osobą nieletnią, a uczestniczkę z nadwagą pożegnano dużo szybciej), czy Billie Eilish, która ŚMIAŁA wyjść na ulicę bez makijażu i w klapkach.

Stop kultowi idealnej sylwetki: krótka historia body shamingu

Przez ostatnie dziesięciolecia kanony urody stały się tak rygorystyczne i szkodliwe (przyczyniając się m.in. do zaburzeń odżywiania wśród nastolatek, czy nierealistycznego obrazu ludzkiego ciała w filmach pornograficznych), że najwyższy czas, by powiedzieć perfekcjonistycznej dyktaturze „dosyć”. Co do tego, że stereotypy szczupłej, wiecznie uśmiechniętej i wymalowanej kobiety, czy napakowanego i w każdej chwili gotowego do odbycia stosunku mężczyzny są krzywdzące, mało kogo z nas trzeba przekonywać. Problem pojawia się w momencie, gdy usiłujemy podejść do sprawy bardziej konkretnie i ustalić jakieś ramy tego, co powinno być społecznie akceptowane, a co nie.

Tak narodziło się m.in. pojęcie body shamingu („zawstydzania ciałem”), którego zwykle używamy, gdy chcemy powiedzieć, że ktoś wytyka komuś jego fizjonomiczne niedoskonałości, aby go zdeprecjonować. W zależności od tego, na jakiej cesze skupia się atakujący, pojęcie to może przybierać różne formy — od uderzającego w osoby z nadwagą fat-shaming aż po przykre komentarze pod adresem osób z odwrotnym problemem, składających się na tzw. skinny-shaming.

Powtórzę raz jeszcze: uważam, że to duże osiągnięcie, że jako społeczeństwo zaczęliśmy takie postawy zauważać i piętnować. Sama zresztą staram się kupować ubrania od firm, które w swoich katalogach i sesjach mają odwagę prezentować modelki plus size i/lub te bez zbędnego makijażu. Dlaczego więc nie do końca przemawia do mnie okładka „Cosmopolitan”, skoro widnieje na niej zadowolona ze swojego wyglądu modelka z widoczną otyłością?

Palenie papierosów nie jest zdrowe. Podobnie jak otyłość

Rozumiem, że swoją okładką i artykułem o 11 kobietach, które przełamują schematy i czują się w swoim ciele „zdrowo”, magazyn „Cosmopolitan” chciał wpisać się w godną pochwały i szacunku kampanię promowania samoakceptacji. Dopóki tego typu inicjatywy uderzają w uwarunkowane kulturowo kalki i stereotypy, są warte wsparcia i promowania. Moje wątpliwości pojawiają się jednak w momencie, gdy walka ta zaczyna sprzeciwiać się nie szkodliwej modzie, ale medycynie.

Dlatego nie przemawia do mnie zestawienie zdjęcia kobiecie z otyłością z hasłem „This is healthy”. Wypracowane przez medycynę normy są czymś innym, niż „normy” sztucznie narzucane przez społeczeństwo. Z jakiegoś powodu naukowcy określili bezpieczny przedział wskaźnika BMI, którego przekraczanie — obojętnie w którą stronę — może nieść za sobą poważne konsekwencje zdrowotne.

Inaczej, idąc dalej tokiem rozumowania redakcji „Cosmopolitan”, musielibyśmy dojść do konstatacji, że np. depresja to nie choroba, ale styl życia. I tak samo, jak szkodliwe jest bagatelizowanie skutków chorób i zaburzeń psychicznych, tak samo nazywanie otyłości „zdrową”, może być tragiczne w skutkach. Pomijając fakt, że sam magazyn słynie z dość stereotypowego podejścia do kobiet, a na większość contentu składają się głupiutkie „psychotesty” o związkach i randkach (tak jakby życie kobiety koncentrowało się wokół mężczyzn) i plotki, czasami bardzo intymne, z prywatnego życia gwiazd.

Mid-week reminder that you’re pretty. Period. ✔️
(Via @saderrica on Instagram)

Opublikowany przez Cosmopolitan Środa, 2 grudnia 2020

*Zdjęcie główne: www.cosmopolitan.com/uk

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (17)

30 odpowiedzi na “Ciałopozytywność tak, nazywanie otyłości zdrową — niekoniecznie. I dlatego mam problem z okładką nowego „Cosmo””

  1. Słowem klucz powinno być tutaj “czuje się” co nie równa się, że jest zdrowa… Na prawdę te zakrzywianie faktów medycznych jest już denerwujące… Jedyne z czym mogę się zgodzić to fakt, że nie powinno się piętnować osób za to jaką pulę genów wylosowali, bo na to nie mają wpływu, ale otyłość, czy anoreksja to jest choroba, z która 95% populacji może walczyć, ino trzeba chcieć.

    Jasne, ja też czuje się zdrowo pomimo braku tarczycy ( tu w ogóle trzeba mięć szczęście, bo 1/1000 mężczyzn ma problemy z tarczycą… do 4/1000 wśród kobiet ^^), brania 75mu levothyroxine (dostosowywane do – uwaga, szok – masy ciała) i robienia corocznych testów nadal pojawiają się skutki uboczne w postaci (nie wszystkie, a już w 100% nie te dotyczące kobiet):

    – męczliwość,

    – osłabienie, ogólne zmęczenie,

    – senność,

    – zaburzenia gospodarki termicznej (zimno nawet w ciepłe dni),

    – częste zaparcia,

    – osłabienie siły mięśniowej,

    – przybieranie na wadze,

    – chrypka,

    – problemy z pamięcią, skupieniem uwagi,

    – obrzęk szyi,

    – problemy z menstruacją,

    – obniżenie nastroju i myśli depresyjne,

    – “brudne kolana”, “brudne łokcie” – skóra w obrębie stawów przebarwia się, ciemnie,

    – zatrzymywanie wody w organizmie,

    – pogrubienie rysów twarzy,

    – suche, łamliwe włosy,

    – sucha skóra,

    – obniżenie libido,

    – zaburzenia wzwodu,

    – trudności z zajściem w ciążę.

    – bóle głowy,

    – zaparcia,

    – nieustanne zmęczenie,

    – obniżenie nastroju,

    – u małych dzieci może być opóźnienie w rozwoju psycho-fizycznym,

    – u starszych dzieci może się pojawić zahamowanie wzrostu, senność, zaparcia, opóźnienie w dojrzewaniu płciowym.

    • Promocja leków i $$$$, podobnie jak szczepionek. Po co promować zdrowie, które każdy może przy niewielkim wysiłku polepszyć? Zero zysku.

  2. Oni głupi nie są, na 100 procent wiedzieli, że będzie z tego jakaś aferka, no i cel osiągnięty. Wszyscy o nich piszą i mówią.

  3. To bardzo ciekawe. Obecnie bowiem grasujący po świecie wirus Covid-19 wskazał ,ze otyłość nie jest niczym zdrowym. Osoby otyłe kilka razy częściej zapadały na powikłania przy wirusie, ich reakcja na wirusa była o wiele silniejsza, a choroba dłuższa. Mówienie zatem o otyłości w kategoriach zdrowia uważam za ogromne nadużycie. Tak, tak wiem. Otyłość dziś spowodowana jest wieloma czynnikami, w tym hormonalnymi, ale to wcale nie oznacza, że należy mówić ,że to jest coś pozytywnego.

  4. “W ostatnich latach pojawiła się teoria, która obecnie została potwierdzona naukowo – otyłości towarzyszy chroniczny stan zapalny. Zapalenie przewlekłe (chroniczne) w odróżnieniu od krótkotrwałego zapalenia ostrego jest reakcją powodującą niszczenie tkanek własnych organizmu. U osób otyłych przewlekły stan zapalny określany jest jako zapalenie niskiego stopnia. Oznacza to, że jego intensywność nie jest duża, jednak przez swoją stałą obecność powoli uszkadza organizm.”

  5. Otyłość czy 5 czy 10 kg nie jest zdrowa i kropka. Waga normalna to pewien zakres od do. To nie jest trudne. Ten cały trend jeśli ma mieć sens powinien uzmysławiać zdrowe widełki z naciskiem na bycie pośrodku. Dziś to przyzwalanie na bycie otyłym lub z nadwagą.

    Promocja choroby, świetne. Rozumiem, że grubi postanowili się „odwinąć” za wszystkie lata wyśmiewania (sam miałem kilkadziesiąt kg nadwagi, w sumie to jeszcze kilka, dosłownie kilka kg do zrzucenia zostało). Umysł grubego działa jak umysł innego uzależnionego, bazuje na kłamstwie, oszukuje sam siebie, by usprawiedliwić jedzenie.

    • ja należę do ludzi z taką przemianą materii, że mogę jeść dowolne ilości jedzenia i waga jest w miejscu. także trudno mi winić kogoś kto ma ochotę sobie coś zjeść, tak z 20 razy dziennie xD bo ja też jem lol tylko spalanie takie, że j.w.

    • Akcje ciałopozytywne nie „promują” otyłości, tylko pokazują, że można mieć nieperfekcyjne ciało i czuć się w nim wystarczająco dobrze, i niejako dopomina się o większą obecność „niewzorcowych” sylwetek w publicznym przekazie — stąd taki nacisk na pokazywanie modelek plus size, kobiet bez makijażu itp. Bo dlaczego niby manekiny w sklepie miałyby wyłącznie prezentować rozmiar 36?

      Czym innym jest natomiast zestawienie modelki z widoczną otyłością i hasłem „This is healthy”. Ta okładka zwyczajnie wprowadza w błąd i robi ruchowi body positive niedźwiedzią przysługę.

      • Kwestia dyskusyjna. Jak najbardziej można czuć się dobrze wychodząc z domu nawet z zatluszczonymi włosami, brudnymi ciuchami itp. Tylko czy o to chodzi? Ten ruch to moim zdaniem popadanie w skrajność. Np. te zdjęcia łysych modelek z cellulitem. Czy grubych kobiet. Z jednej strony operacje plastyczne na barbie, z drugiej epatowanie mało estetycznym ciałem. Gdzie jest środek? Zwykła normalnie ubrana kobieta z lekkim makijażem już nie istnieje?

      • Kobieta bez makijażu? Dobrze, nawet bardzo. Makijaż nie jest zdrowy dla skóry, która nie może normalnie “oddychać”, zatem promocja zdrowia. Podobnie jak pokazywanie osób chociażby z bielactwem. To ludzie tacy sami jak wszyscy.

        Modelki plus size to modelka chora, ergo promowanie choroby. Chodzenie dzień w dzień 24/7 z 10 czy 15 kg ciężarem nie jest zdrowe dla organizmu i nigdy nie było. Modelki plus size w większość zrobiły sobie z tego ruchu wymówkę dla swojego uzależnienia i wyparcia problemów psychicznych. Pomijam promil osób naprawdę chorych, gdzie skutkiem choroby jest otyłość.
        Przejadanie się to uzależnienie, a jedzenie działa dokładnie tak samo jak narkotyki, szczególnie odpowiedni balans pomiędzy tłuszczem i cukrem, co skrzętnie wykorzystują producenci fast foodów. Jednak to nie jedzenie nie jest przyczyną otyłości, a traumy. Większe, mniejsze, ale traumy, z którymi otyli muszą się zmierzyć, by zmienić coś w swoim życiu. Łatwiej jednak pokrzyczeć, że jest dobrze, że to normalne, że przecież wieszaki są niezdrowe.

        Równie dobrze możemy promować alkopositive. Przecież po wypiciu małpki jesteśmy tacy weseli, zrelaksowani. Jest super, o co chodzi tym trzeźwym, smutnym ludziom?

        Cofamy się do średnioniowiecza. Odrzucamy antyczne kanony w imię lenistwa. Grecja to nasza europejska kolebka kultury. Dbanie o umysł i ciało. Gdzie to nagle przepadło?

  6. Bodypozytywnosc powinna działać w obie strony. Na razie jest to walka z zadbana,ładna kobieta. Na zasadzie, patrzcie faceci,macie zwisające sadło,zarosniete klaty, chude nogi, zakola czy okulary to my kobiety też możemy epatować sadłem, zarośniętymi pachami czy nogami. To nie jest piękne, to nie jest zdrowe. Zamiast walki ze szpetota czy niezdrowymi nawykami wchodzi się w jakieś poronione ideologię.
    Promujcie piękno i zdrowy styl życia.

  7. Problem ciałopozytywności w wydaniu Cosmo realnie wpłynie na życie jakiejś części kobiet, które przyjmą ich deklarację o zdrowej otyłości jako fakt. Za X lat kiedy pojawią się u nich problemy zdrowotne nie pomyślą “No tak, muszę ostatecznie zrzucić trochę wagi bo moje ciało nie wyrabia. Za długo to odkładam.”, tylko “Ale dlaczego? Przecież nie robię nic źle. Czytałam w gazecie”.

    Szczerze mówiąc to jest zwykłe świństwo, bo (niestety) prasa edukuje ludzi, ale nic sobie z tego nie robi i w imię większej sprzedaży wyraża opinie oderwane od rzeczywistości jako fakty. Mówmy o tym najbliższym i znajomym – a szczególnie dzieciom, bo chyba niewiele więcej możemy z tym zrobić. Nie chodzi o to żeby innym wpajać swoje opinie oczywiście. Tylko o to, że istnieje zdrowy sposób na tworzenie własnych.

    Dopóki nie zmieni się odbiorca, nie zmieni się nadawca. Dopóki duża ilość ludzi będzie “łykać” takie porady zdrowotne bez porównywania z innymi źródłami.. Dopóty będą się one pojawiać, bo przynoszą pieniądze. Kiedy przestaniemy przyjmować takie głupoty – znikną, bo zwyczajnie nie są faktami więc nie będzie już powodu żeby je publikować.

    Opinie i trendy zastępujące fakty to w XXI wieku pandemia równa Covidowi jeśli nie większa. Dosłownie wczoraj w KONGRESIE USA modlitwę rozpoczynającą posiedzenie kongresmen zakończył słowami “Amen and Awoman”. Jakby Amen było słowem angielskim i odnosiło się w jakikolwiek sposób do płci męskiej więc dodał żeński odpowiednik… Przecież to przekracza wszelkie poziomy ignorancji i braku wiedzy.

    Niech Bóg i Bożyca mają nas w opiece. ;)

  8. Serio to jest jeszcze portal technologiczny, czy ten artykuł to sprowokowanie mizoginów do hejtu w komentarzach, aby było “śmieszniej”?

  9. Serio to jest jeszcze portal technologiczny, czy ten artykuł to sprowokowanie mizoginów do hejtu w komentarzach, aby było “śmieszniej”?

  10. Moim zdaniem tutaj jednak nie chodzi wyłacznie o problem akceptacji społecznej, ale raczej problem lezy w konsekwencjach zdrowotnych osób z otyłością. Otyłość jest chorobą, która jesli nie jest leczona, moze rzutowac na wszystkie partie naszego organizmu łącznie z psychologiczną. Moim zdaniem to temat dla specjalistów. Osoby, które nie moga uporac sie samodzielnie z nadwaga i do tego nie akceptuja siebie w takiej formie, powinny rozpoczac indywidualną kuracje z bariatrą. W szpitalu medicover lekarze analizują konkretne przypadki z różnych stron, bo jak wiadomo przyczyny moga byc rozne i być konsekwencja nawet braku akceptacji siebie za czasów dziciństwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...