„Chilling Adventures of Sabrina” kończy się widowiskowo. Oceniamy 4. część serialu

Recenzja/Seriale 04.01.2021
Nasza ocena:
„Chilling Adventures of Sabrina” kończy się widowiskowo. Oceniamy 4. część serialu

„Chilling Adventures of Sabrina” kończy się widowiskowo. Oceniamy 4. część serialu

„Chilling Adventures of Sabrina” od samego początku jest ciekawą transpozycją mitologii związanej z popularną postacią nastoletniej czarownicy. Roberto Aguirre-Sacasa (scenarzysta komiksu pod tym samym tytułem i twórca serialu) sprawił, że główna bohaterka przestała funkcjonować jako nieogarnięta blondynka z magicznymi zdolnościami, często pakująca się w kłopoty, a zaczęła być postrzegana jako białowłosa nastolatka, która odkrywa swe czarodziejskie zdolności i… często pakuje się w kłopoty. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Uwaga na delikatne spoilery.

Rzeczona transpozycja okazała się o tyle fundamentalna, że coś, co bardzo dobrze sprawdzało się przecież jako niezobowiązujący sitcom dla nastolatków, okazało się równie wdzięcznym kinem grozy. W „Chilling Adventures of Sabrina” ikonografia gatunku od początku służy twórcom do wyolbrzymienia koszmaru dojrzewania i serwowaniu ducha feministycznej opowieści o obalaniu patriarchatu. Sabrina na naszych oczach buntuje się przeciwko obowiązującemu porządkowi społecznemu i przeżywa kolejne miłostki w rytm satanistycznego horroru, w którym słychać echa naszej rzeczywistości, a cała chrześcijańska mitologia ulega wypaczeniu. Wszystko to odbywa się z odpowiednim przymrużeniem oka, a Roberto Aguirre-Sacasa co chwilę zmienia klimat, korzystając z konwencji różnych podgatunków filmów z dreszczykiem. Już w trzecim sezonie flirtował z weird fiction, każąc Faustusowi Blackwoodowi poszukiwać pradawnych koszmarów, a poganom składać hołd równie pradawnym bóstwom. Teraz postanowił pójść dalej tym samym tropem, pełnymi garściami czerpiąc z wyobraźni H.P. Lovecrafta.

Twórcy nawet nie ukrywają swoich inspiracji (Blackwood określa się mianem Wielebnego Lovecrafta i udaje mu się sprowadzić do Greendale Pradawne Koszmary).

Sabrinie i jej przyjaciołom przyjdzie zmierzyć się z Ciemnością, Niezaproszonym, Czartem Wypaczenia, Nieskończonym, czy, na sam koniec, Otchłanią. 4. część serialu składa się z ośmiu odcinków i każdy z nich poświęcony jest innemu zagrożeniu, przez co cierpi nieco koherencja produkcji. Większość epizodów sprawdziłaby się całkiem nieźle jako samodzielne opowieści, ale Aguirre-Sacasa łączy je konsekwencjami wcześniejszych czynów i decyzji protagonistki. Bo teraz są przecież dwie. Jedna zasiada na piekielnym tronie, a druga prowadzi życie nastoletniej czarownicy, przeżywając następne rozterki miłosne, plątając się we własnych emocjach i próbując ukryć przed ciotkami, że doprowadziła do powstania paradoksu czasowego. Oczywiście jak już wiemy, kłamstwo ma krótkie nogi i prawda wyjdzie na jaw.

Chociaż nie jest to najbardziej zaskakująca odsłona produkcji, twórcom udaje się utrzymać uwagę widza. Trzymają bowiem w ręku kilka asów, które stopniowo przed nami odkrywają. Największą niespodzianką z pewnością jest przeniesienie jednej z Sabrin do równoległego uniwersum, w którym zmuszona jest do odgrywania roli głównej bohaterki z „Sabriny, nastoletniej czarownicy”. Pojawiają się więc znane z sitcomu ciotki, a (na to wszyscy czekaliśmy) Salem rzuca kolejnymi ciętymi ripostami. Aguirre-Sacasa zdaje się doskonale wiedzieć czego oczekują widzowie i dokładnie to im daje, prowadząc nas prosto do wywrotowego w swym duchu finału. Umówmy się, protagonistka nigdy nie była najbardziej rozgarnięta czy sympatyczna. Pod tym względem nic się nie zmienia i wciąż wszystko robi na opak, łamiąc wszelkie narzucane jej zasady. Mimo to cała narracja zmierzała w zupełnie innym kierunku, dlatego na sam koniec możecie spodziewać się taniego wzruszenia i naiwnego rozwiązania.

chilling adventures of sabrina
Chilling Adventures of Sabrina/Netflix

Niespodziewana kasacja serialu po 4. części zmusiła twórców do wybrania drogi na skróty.

Cała ostatnia odsłona produkcji wydaje się sklecona naprędce. Można było zrobić to lepiej i nieco przytępić infantylność i naiwność niektórych rozwiązań fabularnych. Nie ma jednak co narzekać, bo pomimo tego udało się zgrabnie domknąć wszystkie rozpoczęte wcześniej wątki, a jednocześnie utrzymać mroczny klimat znany z poprzednich odcinków serialu, zaliczając tylko niewielki spadek poziomu względem nich. „Chilling Adventures of Sabrina” kończy się widowiskowo i efektownie. Z tego powodu nawet jeśli główna bohaterka, tak jak autora tego tekstu, nieraz irytuje, to finałowe odcinki pochłania się z przyjemnością i charakterystycznym dla tytułu dreszczykiem emocji.

Serial obejrzycie na platformie Netflix.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News. 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...