W „Nieobecnych” zatracicie się bez reszty. Oceniamy nowy serial Playera

Recenzja/Seriale 29.12.2020
Nasza ocena:
W „Nieobecnych” zatracicie się bez reszty. Oceniamy nowy serial Playera

W „Nieobecnych” zatracicie się bez reszty. Oceniamy nowy serial Playera

W Polsce co roku znika bez śladu około 20 tys. osób. Każda z nich to osobna i warta opowiedzenia historia, z którą wiąże się nieodzowny ból towarzyszący najbliższym być może nawet już do końca życia. Zainspirowani najgłośniejszymi zaginięciami ostatnich lat twórcy „Nieobecnych” postanowili je opowiedzieć. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Przed twórcami serialu stanęło nie lada wyzwanie. W końcu temat zaginięć jest bardzo delikatny. Trzeba do niego podejść w odpowiedni sposób, aby przypadkiem nie zostać posądzonym o żerowanie na czyjejś tragedii. Jednocześnie należy też mieć na uwadze, że przeciętny widz spragniony jest sensacji. I w tym względzie już po pierwszym odcinku „Nieobecnych” można spokojnie ogłosić sukces. Nie znajdziemy tu tanich gatunkowych uniesień, tylko wrażliwość na drugiego, przeżywającego koszmar człowieka. Z pewnością duża w tym zasługa reżysera, który wywodzi się z kina dokumentalnego i już nieraz wykazywał się sprawnym zmysłem obserwacji otaczającej nas rzeczywistości. Ubiera on swoją opowieść w płaszcz kryminału, ale w jego polu zainteresowań bez przerwy znajdują się bohaterowie i ich życie wewnętrzne.

Polska szkoła kryminału, zarówno w obrębie literatury, jak i filmu, już od dłuższego czasu cieszy się sporą popularnością wśród czytelników i widzów.

Umówmy się jednak, że kolejni twórcy nie zawsze silą się na oryginalność i najczęściej korzystają z utartych schematów. Możemy już spokojnie zacząć mierzyć siłę danego dzieła odchodzeniem od wyświechtanych przecież klisz. A „Nieobecni” mogliby się z nich składać. W końcu sam scenariusz wydaje się prosty i dobrze znany. Kasprowie zaginęła trzyosobowa rodzina. Sprawę na komendzie zgłasza Mila. To jest nasza zagadka, której rozwiązanie przypada w udziale Filipowi Zacharze. Nie jest to kolejny zacietrzewiony i zapity gliniarz, lata świetności mający dawno za sobą. Policjant cierpi na zespół Aspergera i jest ponadprzeciętnie inteligentny.

To takie odstępstwa od znanych konwencji tworzą ten serial. Po pierwszym odcinku trudno jeszcze wypowiedzieć się na temat samej intrygi kryminalnej, bo nasza uwaga skupia się przede wszystkim na poznaniu bohaterów. Zachara w wykonaniu Piotra Głowackiego kradnie całe show. Od początku czuć od niego jakąś tajemnicą, a on stopniowo odkrywa przed nami tajemnice funkcjonowania w spectrum. Nie spodziewajcie się jednak łzawych historii z dzieciństwa, tylko pełnych humoru ripost na reakcje na jego osobę ze strony innych. Niemniej ciekawa jest Mila, której niespodziewanie przyszło zmierzyć się z zaginięciem najbliższych. Jest odnoszącą sukcesy tancerką, a siła jej kręgosłupa moralnego jest równie wielka co miłość do ojca, o czym przekonamy się podczas przemówienia na gali rozdania nagród za rozwój polskiej kultury.

Twórcy „Nieobecnych” nie tylko podejmują delikatny temat, ale też robią to w taki sposób, aby wyraźnie było widać aktualność serialu.

Tak jak w „Watasze” bez przerwy słychać tu echa aktualnych kontekstów socjo-politycznych. Dlatego protagonistka odmawia odebrania nagrody, gdyż przyznaje ją Ministerstwo Kultury, a ona nie chce mieć nic wspólnego z władzą, która ocenzurowała wystawę jej przyjaciółki. Konopka bardziej niż na samych atrakcjach gatunkowych skupia się na oddawaniu naszej rzeczywistości. Nieraz robi to z ironią komentując nasze przywary, takie jak małomiasteczkowa zazdrość sąsiadom odnoszącym sukcesy, czy każąc przerzucać się informacjami dotyczącymi zaginionych, osobom stojącym przed kościołem podczas pasterki, wypytywanym przez Zacharę. Świat przedstawiony jest bardzo swojski i każdy widz znajdzie tu coś znajomego.

Dochodzi jednak do napięcia między samą historią, a stroną formalną. Bo twórcy osadzają swoją historię w okresie Bożego Narodzenia, a wszechobecny, błyszczący śnieg nadaje jej baśniowego wymiaru. Do tego zdjęcia są intymne, blisko twarzy aktorów, często skąpanych w ciepłych barwach. Z jednej strony odrealnia to fabułę, ale z drugiej, mając na uwadze wagę świąt w naszej kulturze, uwydatnia tragedię, jaką przeżywa główna bohaterka. Drążąca ją pustka i tęsknota są uwydatniane na każdym kroku. Kiedy razem z nią spoglądamy na okruszki na talerzu, zimną kawę czy pływającego w specjalnym pojemniku karpia, czujemy, że czegoś na tym obrazku brakuje.

„Nieobecni” to serial bardzo sensualny, w którym łatwo zatracić się bez reszty.

Świat przedstawiony przykuwa uwagę i potrafi zachwycić sposobem scenariuszowej i reżyserskiej kreacji. Pierwszy odcinek zaostrza apetyt na więcej. I oby twórcom udało się go zaspokoić, bo zapowiada się kolejna już po „Szadzi” produkcja Playera, od jakiej trudno będzie się oderwać. Czy rzeczywiście tak się stanie? O tym przekonamy się za jakiś czas, a tymczasem pozostaje nam mieć nadzieję i być dobrej myśli.

Pierwsze dwa odcinki „Nieobecnych” obejrzycie w serwisie Player.pl

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News. 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

161 odpowiedzi na “W „Nieobecnych” zatracicie się bez reszty. Oceniamy nowy serial Playera”

  1. Szadź to gniot. Stuhr to mierny aktor, który jedzie na ojcu, który jest znany, że zagrał jedną dobrą rolę.
    Wątki anty PiSowskie są brakuje na razie tylko gejowskich i lesbijskich albo chociaż aborcji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...