Dramat Terlikowskiego: pochwalił „Opowieść podręcznej”, w zamian zarzucono mu promowanie diabła

News/Trendy 21.12.2020
Dramat Terlikowskiego: pochwalił „Opowieść podręcznej”, w zamian zarzucono mu promowanie diabła

Dramat Terlikowskiego: pochwalił „Opowieść podręcznej”, w zamian zarzucono mu promowanie diabła

Opowieść podręcznej Margaret Atwood nie jest — wbrew rozmaitym zarzutom w prawicowej debacie — lekturą antykatolicką czy antyreligijną” — napisał na Facebooku Tomasz Terlikowski. Tyle wystarczyło, by w komentarzach polała się względem publicysty fala hejtu.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Tomasz Terlikowski nie od dziś budzi medialne kontrowersje — po tym, jak jeszcze parę lat temu uchodził za jednego z najostrzejszych katolickich publicystów (to on stał na czele portalu Fronda), od jakiegoś czasu zdaje się, że jego narracja mocno złagodniała. Terlikowski nadal manifestuje swoje przywiązanie do nauki Kościoła (łącznie z ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci), ale coraz częściej w swoich tekstach niuansuje społeczno-polityczne kwestie, wskazując m.in. na konieczność wejścia w dialog i dostrzeżenia perspektywy przeciwnej strony sporu.

I tak, od paru miesięcy można obserwować wzmożone reakcje internautów na niemal każdy tweet lub post na Facebooku Terlikowskiego: a niezależnie od tego, czy akurat wypowiada się na temat aborcji, czy konieczności oczyszczenia kościelnych struktur z księży pedofilów i ich protektorów, pod jego wpisami regularnie pojawiają się hejterzy. Czym dziennikarz podpadł tym razem?

Terlikowski pochwalił „lewacką” Atwood

Tomasz Terlikowski podzielił się na Facebooku swoimi wrażeniami po lekturze powieści Margaret Atwood pt. „Opowieść podręcznej”:

„Opowieść podręcznej” Margaret Atwood (a piszę to o książce, którą przeczytałem a nie o serialu, którego nie oglądałem) nie jest – wbrew rozmaitym zarzutom w prawicowej debacie – lekturą antykatolicką czy antyreligijną.

— napisał.

Oczywiście jest w tej książce silny wątek feministyczny, ale ofiarami owego systemu wcale nie są tylko kobiety. Mężczyźni, w tym twórcy Gileadu, także są w pewnym sensie pokrzywdzeni, także są ofiarami. Tak jest wątek proaborcyjny, silna polemika z antyaborcyjnymi czy antyrozwodowymi nurtami w chrześcijaństwie, ale – choć ta argumentacja jest mi obca – wcale nie musi ona przesłaniać mocy wizji autorki, a już na pewno nie powinna ona przesłaniać siły oskarżenia wobec części chrześcijan, którzy z religii zrobili program polityczny, a w zasadzie ideologię już pozbawioną religii.

— dodał publicysta.

„Opowieść podręcznej” ostrzeżeniem dla religijnych fanatyków?

Dziennikarz nazwał też  powieść Margaret Atwood „mocnym kawałkiem literatury” i zwrócił uwagę na to, że książkę tę można odczytać także na poziomie swoistej przestrogi przed religijnym fanatyzmem:

Dla chrześcijanina ta książka jest także — poza tym, że niewątpliwie mocnym kawałkiem literatury — ostrzeżeniem, gdzie może nas doprowadzić utrata mistycznego słuchu, apofatyzmu także w antropologii i uleganie przekonaniu, że przymus i purytańska polityka może nas doprowadzić do budowy społeczeństwa doskonałych i czystych.

I chyba ten fragment wywołał najwięcej oburzenia, które znalazło ujście w komentarzach pod wpisem Terlikowskiego.

„Opętana” Margaret Atwood zatruwa niewinne dusze czytelników

Chciałbym myśleć, że ma Pan Redaktor rację, ale niestety. „Opowieść podręcznej” to przykład zaawansowanych socjotechnicznych chwytów, które są wymierzone w świat chrześcijański. Zapewniam Pana, że przeciętna osoba ogladająca ten serial/ przeczyta książkę nie zaobserwuje różnic o których Pan tu mówi, natomiast zauważy te o których wspomina Dawid Mysior na swoim kanale. Sam z resztą, aby nie być ignorantem pozwoliłem sobie zapoznać się z treścią utworu. Nie polecam.

— pisze jeden z internautów i jest to chyba bodaj chyba najbardziej wyważony, polemiczny komentarz pod tekstem Tomasza Terlikowskiego.

Dalej jest już dużo mniej sympatycznie:

Chyba Panu coś umknęło. Mianowicie to, że nie wszyscy potrafią tak rzeczowo i merytorycznie oceniać to, co czytają/oglądają. Fakt, iż pojawiały się osoby przebierające się w te stroje na strajkach kobiet świadczy, iż typowa Julka nie odróżnia katolicyzmu od protestantyzmu, a wszelkie chrześcijaństwo postrzega właśnie jako ideologię opartą na słowach Biblii.

— komentuje Krzysztof, w typowym dla prawicowych dziadersów protekcjonalnym tonie.

Nie czytałem ani książki ani nie oglądałem serialu. I nie zamierzam oglądać. Ale wysłuchałem komentarza Dawida Mysiora na YouTubie. I nie do treści książki czy serialu się odnoszę. Pan Dawid dokonuje pewnej analizy w jaki sposób twórcy serialu manipulują podprogowo na sposób myślenia odbiorców serialu. Oglądając tę wypowiedź można naprawdę się przestraszyć.

— dodaje Antoni w myśl zasady „nie czytałem, nie widziałem, ale się wypowiem” (tak na marginesie — Dawid Mysior to taki pseudokatolicki patostreamer z niezłymi zasięgami na YouTube, nie polecam).

Strata czasu na czytanie tego jak I ogladanie serialu bo to manipulacja nic wiecej a ludzie w to wchodza ze brak slow…Po panu sie tego nie spodziewalam .Prosze NIE promowac dziel diabla.

— przestrzega Joanna.

Nie wiem jak książka, ale serial jest naprawdę perwersyjny, ba, wręcz demoniczny. Nie wiem też co trzeba mieć w głowie aby postrzegać Biblię, religię, płodność, macierzyństwo, małżeństwo w aż tak dewiancki sposób. Nie zdziwiło by mnie gdyby był to przejaw opętania.

— wtóruje jej zatroskana o dusze czytelników Atwood Paulina.

Cały wpis Tomasza Terlikowskiego przeczytacie na Facebooku.

„Opowieść podręcznej” Margaret Atwood (a piszę to o książce, którą przeczytałem a nie o serialu, którego nie oglądałem)…

Opublikowany przez Tomasza Terlikowskiego Sobota, 19 grudnia 2020

 

*Zdjęcie główne: Kadr z serialu „Opowieść podręcznej”/HBO

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News. 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

26 odpowiedzi na “Dramat Terlikowskiego: pochwalił „Opowieść podręcznej”, w zamian zarzucono mu promowanie diabła”

  1. Rozmawiałem kiedyś ze znajomym, który mocno jest zaangażowany w polską ultra-prawicę i nagle wypalił, że chciałby żyć w takim Gileadzie. Zamurowało mnie.

  2. OP to przecież kawał literatury propagandowej. Jakbym komunistyczne powieści czytał. Świat wstrętnych, paternalistycznych samców jest przedstawiony tak, jak propaganda bolszewicka przedstawiała kapitalistów – tłusty burżuj we fraku i cylindrze (koniecznie z grubym cygarem trzymanym w owłosionej łapie ze złotymi pierścieniami) patrzy z zadowoleniem na katorżniczą pracę wyzyskiwanej klasy robotniczej. OP to odpowiednik broszury agitacyjnej, pisanej po to, żeby siostry nakręcały się przeciw cywilizacji, którą mają zniszczyć. Naszej cywilizacji (ich, mojej, nas wszystkich). Zupełnie jak kiedyś towarzysze przeciw cywilizacji określanej jako “burżuazyjna”. Dziś nazywa się ją “paternalistyczną”, ale to ta sama cywilizacja, tylko odbita w innym krzywym zwierciadle.

    Jeżeli chcesz wywołać rewolucję, zniszczyć świat rękami jego mieszkańców, to musisz obudzić w ludziach nienawiść. Temu służy propaganda.

    Owszem, można tak pisać. Równie dobrze można np. przedstawić świat feministek jako środowisko zdominowane przez brzydkie, pozbawione uroku i niekochane przez nikogo kobiety, które mszczą się na świecie za swoją niedolę. A wszystkich zwolenników aborcji jako ludzi ogarniętych syndromem postaborcyjnym, krzyczących swymi działaniami “nie pozwólcie im nazwać tego morderstwem!”. To byłby odpowiednik OP z drugiej strony. Tylko po co?

  3. “Tomasz Terlikowski nie od dziś budzi medialne kontrowersje — po tym, jak jeszcze parę lat temu uchodził za jednego z najostrzejszych katolickich publicystów (to on stał na czele portalu Fronda), od jakiegoś czasu zdaje się, że jego narracja mocno złagodniała”.
    Nie do końca się zgodzę. Ponad dekadę temu T. Terlikowski “popełnił” książkę, a właściwie książeczkę “Grzechy Kościoła. Teraz w Polsce”. I tam dość krytycznie odnosił się do pedofilii wśród kleru, ludowego katolicyzmie, Rydzyka występującego w roli odpowiednika amerykańskiego kaznodziei. Jednocześnie T. Terlikowski potrafi być rozbrajający, kiedy miał sprawę w sądzie i mógł zapłacić dużą kwotę poszedł się pomodlić do pod pomnik jakiegoś zmarłego duchownego, z którym zawarł “deal”, że rozsławi jego imię, jeśli wyrok będzie po myśli T. Terlikowskiego. I stał się według niego “cud”, bo mimo że został uznany winnym, sąd zwolnił go z wypłacenia drugiej strony odszkodowania. W zasadzie drugą taką osobą zdaje się być Sz. Hołownia, który z jednej strony potrafi być krytyczny wobec Kościoła, a z drugiej jego naiwność w kwestii wiary nie zna granic. Taka swoista schizofrenia.

    • Zawierasz tezę, że wiara zawsze jest naiwna (a bycie krytycznym wobec Kościoła nie). A i owszem zgodzę się że wiara oparta o zjawiska dotychczas niewytłumaczalne, o strach przed niebytem, o autorytety kościelne i inne rydzyki jest naiwna. Ale żaden z tych czynników nie ma związku z dojrzałą wiarą. Samo bycie krytycznym wobec Kościoła często jest tak naiwne, że najwięksi fanatycy z klapkami na oczach nie powstydzili by się głupot jakie antyklerykałowie czasem wygadują. Wojtek – katolik, pozdrawiam serdecznie;)

      • wiarą w co? wiarą w płaską Ziemię? Jak już w coś wierzysz, to napisz w co.
        Ale co do ogółu się zgadzam z Siara – wiara w KK jest naiwna.

        • Też się zgadzam, że wiara w KK jest naiwna. Co do pytania – myślałem, że to na tyle oczywiste, że nie trzeba uściślać kontekstu. Wiara w Boga. Widzę że tu już na starcie zaczepki w stylu płaskiej ziemi (co jest faktem sprawdzalnym empirycznie, więc nie ma żadnego związku z wiarą) co sugeruje, że druga strona nie ma ochoty na dyskusję, tylko pyskówkę i wyśmiewanie, na tyle zdecydowanie swoją drogą, żeby sobie pod tę działalność zmienić nick.

  4. Jak często się z Terlikowskim nie zgadzam, tak tutaj ma rację. Prawaki z Internetu ewidentnie nie rozumieją pojęcia “fikcja literacka”, zwłaszcza z gatunku fantastyki. Nie można mówić o manipulacji w przypadku utworu, który nie ma być odwzorowaniem rzeczywistości. To nie reportaż ani film dokumentalny! To tylko pewna dość czarna wymyślona wizja świata w przyszłości. Zresztą wcale nie taka odległa od tego co mamy tu na Ziemi – może nie ma fundamentalistów religijnych? Może ludzie nie zabijali się w imię religii? A kobiety są może traktowane jak księżniczki przez ISIS?

    Druga sprawa, jeśli po obejrzeniu tego serialu lub przeczytaniu książki Wasza wiara jest zagrożona, to musi być wyjątkowo słaba.

    Trzecia sprawa – ta książka jest z bodajże 1985 roku, więc traktowanie jej jak elementu współczesnej “walki kulturowej” jest dość zabawne.

    No i wreszcie na koniec – może jesteście tak oburzeni, bo przedstawiona wizja zawiera elementy prawdy o Was i się z nią identyfikujecie?

    • 1.ewidetnie nie rozumiesz wyrafinowania manipulacji 2. Sam sobie przeczysz : najpierw mówisz że nie może być. Manipulacja bo książka jest daleka od rzezzywstosci, tylko fikcja a chwilę potem piszesz ze jest jednak bliska bo się zdarzaja takie rzeczy. Więc albo daleka albo bliska, albo dotyczy obecnego świata albo nie. 3. Nikt się nie boi o własną wiare ale o stan ducha psychiki etc reszty cywilizacji. 4. Nieważne że 85 rok, jej tresc propaguje teraz chociażby serial. 5. Nie, oburzenie dotyczy manipulacji, pokroju takiej jaka właśnie przedstawiles.

      • To Ty nie rozumiesz definicji manipulacji i propagandy. Manipulacja to jest wtedy, gdy przedstawiasz zniekształcony obraz rzeczywistości sugerując jednocześnie, że to jest obiektywna prawda. Manipulacją jest np. twierdzenie przez TVP, że obecny rząd obniżył podatki – manipulacja polega na pominięciu w przekazie podatków, które rząd podniósł lub wprowadził nowe.

        Natomiast fantastyka nigdy nie aspirowała do dokumentowania prawdziwego świata, wręcz odwrotnie. Natomiast może poruszać tematy, które są aktualne i ważne dla nas tu i teraz, w sposób przenośny – inaczej nie pełniłaby żadnej roli poa rozrywką. Taką fantastyką jest np. Rok 1984 Orwella – świat całkowicie wymyślony, nieprawdopodobny, ale odnoszący się do mechanizmów i procesów jak najbardziej realnych. Jest pewnego rodzaju przestrogą, co mogłoby hipotetycznie się stać.

        Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale akurat istnieje bardzo wiele rodzin, również w Polsce, gdzie mężczyźni uważają, że kobieta nadaje się tylko do garów i rozrodu. A liczne wypowiedzi słabo wyedukowanych przedstawicieli Kościoła katolickiego tylko utwierdzają ich w tym przekonaniu (pojedź na wieś i posłuchaj przypadkowego kazania proboszcza). W samych strukturach KK kobiety mają rolę podrzędną, służebną. Nota bene, oczywiście te wypowiedzi są niezgodne z oficjalną nauką Kościoła. Ale o tym jest ta powieść / serial. Że wybierając sobie tylko pewne elementy religii można stworzyć bardzo paskudny totalitarny system. A wyrwanymi z kontekstu cytatami z Biblii można usprawiedliwić dowolną podłość. Co wielokrotnie na Ziemi miało miejsce (i nie tylko w Islamie, bo we współczesnej historii KK również – patrz Irlandia Północna).

      • Tak na marginesie: Zamiast gadać głupoty o jakiś manipulacjach i propagandach wystarczyło napisać, że nie zgadzasz się z przesłaniem serialu / książki. I tyle. Jej, nie rozumiem czemu niektórzy mają z tym jakiś problem. Nikt Ci nie każe się ze wszystkimi zgadzać. Mamy wolność słowa i wolność artystyczną. Film nikogo nie obraża, postacie są całkowicie fikcyjne. Serio, nakręć swój własny serial fantastyczny o grubych i brzydkich feministkach. Jak będzie dobry, to kto wie, może duża część konserwatywnych wyznawców PiSu go obejrzy i może złapiesz się na darmową reklamę w GP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...