NIEPOPULARNA OPINIA #7: Prawdziwy Cyberpunk olałby aferę z grą od CD Projektu

Opinia/Gry 16.12.2020
NIEPOPULARNA OPINIA #7: Prawdziwy Cyberpunk olałby aferę z grą od CD Projektu

NIEPOPULARNA OPINIA #7: Prawdziwy Cyberpunk olałby aferę z grą od CD Projektu

Chcieliście twardych realiów świata Cyberpunka, to macie je w Polsce. Chcieliście świata z maksimum immersji, który wciągnie was niczym bagno i da doświadczenie z rozgrywki tak prawdziwe, że trudno będzie odróżnić świat realny od wirtualnego? No to go macie.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o mediach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Kiedy wybitny reżyser Konrad Swinarski chciał pokazać teatralny rozmach, ale też dać widzom poczucie, że przenoszą się do innego świata, zaprzągł do tego dziesiątki statystów. Już od Placu Szczepańskiego w Krakowie, aż do samych drzwi Teatru Starego mieli stać odpowiednio ucharakteryzowani żołnierze. Gdyby pomysł Swinarskiego na „Hamleta” się ziścił, sztuka teatralna wręcz wylałaby się na ulicę i choć pewnie można powiedzieć, że był to sposób na reklamę, to wyobrażam sobie, co musiałby czuć widz, gdyby do teatru odprowadzały go zimne spojrzenia duńskich zbrojnych. Dziś takie zjawisko pochłonięcia zmysłów przez media (choć akurat sporne jest, czy chodzi jedynie o media elektroniczne), nazywa się immersyjnością.

„Cyberpunk 2077” i jego polscy twórcy wjechali z immersyjnością na maksa.

Pomysł na grę studia CD Projekt Red wziął się z papierowego RPG „Cyberpunk 2020”, który neonowym mazakiem kreślił, kim ów Cyberpunk jest. Musicie bowiem wiedzieć, że to osoba i to o bardzo konkretnym i ostrym rysie. Trudno nie odnieść wrażenia, że polska firma zrobiła wszystko, żeby pokazać, że sama jest kozakiem z Night City. I to w świecie rzeczywistym.

Trzy przykazania prawdziwego Cyberpunka:

„Poza jest wszystkim” — tak głosił oldschoolowy już podręcznik do gry fabularnej „Cyberpunk 2020”. I pozowano: CD Projekt Red z przedsprzedażą rusza w czerwcu 2019. Gra ma pojawić się w kwietniu następnego roku. Obok tego wodotryski, neony, keanureevesy, zwiastuny.

Wszystko zgodnie z inną zasadą — „zawsze brnij do krawędzi, to droga Cyberpunku”. Aby dotrzymać terminów, „droga krawędzi” oznaczała nie tylko przesunięcie premiery samej gry (nie da się przekroczyć terminu, jeśli się go przesunęło), ale doprowadzono do wielomiesięcznego crunchu, o którym pisał Marek Szymaniak.

„Cyberpunk 2077” w końcu zadebiutował. Pełen hurraoptymistycznych zapowiedzi, bombastycznych statystyk przedsprzedaży i pokrycia w mediach. Trudno nie wspomnieć też o kampanii reklamowej tak intensywnej, że gdyby matka zadzwoniła do mnie i zwróciła się do mnie per “samuraju”, to prawdopodobnie najpierw wziąłbym pochodnię (jestem tradycjonalistą) i puścił z dymem jakieś miasto, a potem zadawał pytania. Pamiętajcie, poza jest najważniejsza.

Zaskoczeni gracze, którzy mieli problemy na swoich starych konsolach z odpaleniem „Cyberpunka 2077”, czy ci, którym gra po prostu napsuła krwi, mogą potraktować to jako przestrogę. Cyberpunkowe światy różnych maści od dawna uczą nas, że trzeba ufać sobie, a nie korporacjom. CD Projekt Red przeprosił, powiedział, że mu przykro i że załata dziury wielkie jak wloty po strzale karabinu przeciwpancernego do lutego przyszłego roku. Czyli premiera już była, ale część z graczy pogra sobie komfortowo za trzy miesiące. „Łam zasady” — mówi trzecia i najważniejsza zasada Cyberpunka.

Nie powiedziano ci całej prawdy, Samuraju. CD Projekt Red nie jest Cyberpunkiem, jesteś nim ty.

W świecie „Cyberpunka” można mieć wszczepy poprawiające człowieka, można mieć motor, samochód, ukraść helikopter i sunąć nim po nocnym niebie Night City.

Ale to nie zrobi z was Cyberpunka, tu nie chodzi o zabawki, chipy i gadżety. To styl życia. To bycie zalążkiem rewolucji, płomieniem, od którego zajmuje się wszystko dookoła. Cyberpunk to ogień, szybkość, adrenalina. To ignorowanie wytyczonej ścieżki, którą wskazują zwykłym ludziom korporacje i ich brutalny rynek – bo to one odpowiadają pośrednio za zło, które was otacza. To w końcu indywidualizm, wbrew wszystkiemu.

Pamiętajcie, Cyberpunk nie daje sobie narzucić żadnych ograniczeń. Nikt nie mówi mu czego i kogo ma słuchać, w co i kiedy grać. Cyberpunk nie pozwala, aby ktoś inny kierował jego potrzebami. On poczeka i nawet to zrobi w świetnym stylu.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

28 odpowiedzi na “NIEPOPULARNA OPINIA #7: Prawdziwy Cyberpunk olałby aferę z grą od CD Projektu”

  1. Bardzo fajny wpis :)

    Co do gry… no cóż… wyszła, kiedyś tam naprawią i wszyscy będą szczęśliwi. Myślę, że będzie bardzo dobrze się sprzedawać w przyszłym roku (patrz sprzedaż Wieśka3).

  2. Tekst powyżej jest przykładem tego, że za duża ilość kawy naprawdę szkodzi.
    Problem z Cyberpunkiem 2077 jest naprawdę prosty… “kasa ponad wszystko” i nie ma co tego sztucznie komplikować.

  3. Wiedźmin 3 to była przeciętna gra + Sapkowski. Sapkowski się sprzedawał. Cyberpunk to przeciętna gra bez Sapkowskiego.

  4. Gram w Cyberpunka od dnia premiery i jestem zachwycony! Długo czekałem na tę grę. Kilka ostatnich wieczorów spędzam na graniu i popijaniu perły.

  5. Wszystko pięknie opisanie, w jakiś sposób filozoficznie, z głębia i drugim dnem.. no właśnie. Trochę ten artykuł mydli oczy. Nagle wszyscy mają pomyśleć, że te potknięcia to zabieg specjalny twórców? Kwintesencją tego nurtu są potknięcia CD Project, że to oni właśnie są wyrocznia mają mandat na gatunek cyberpunk? Dalej pompujecie ten balon (moim zdaniem oby nie pękł, mimo trochę pesymistycznego podejścia i oby rósł życzę tego tworcom) i robicie z tego filozofię? Ktoś dobrze napisał, że za dużo kawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...