„Mosul” to kolejny po „Tyler Rake: Ocalenie” świetny film akcji od Netfliksa i braci Russo

Recenzja/Film 30.11.2020
Nasza ocena:
„Mosul” to kolejny po „Tyler Rake: Ocalenie” świetny film akcji od Netfliksa i braci Russo

„Mosul” to kolejny po „Tyler Rake: Ocalenie” świetny film akcji od Netfliksa i braci Russo

Składający się wyłącznie z arabskiej obsady „Mosul” po wieloma względami odróżnia się jednak od wspomnianego wyżej „Tylera Rake’a”. Przygotujcie się na naprawdę mocne kino tylko dla ludzi o emocjach ze stali.

„Mosul” to nie tylko tytuł filmu, ale też i miasto leżące w północnej części Iraku. Produkcja Netfliksa opowiada o grupie mężczyzn, którzy po tym, gdy Państwo Islamskie odebrało im wszystko (łącznie z domami i rodzinami) organizują się w jednostkę bojową SWAT i postanawiają wyruszyć z misją przeciwko ISIS.

Wspomniałem już aż dwa razy przy okazji pisania o „Mosulu” o filmie „Tyler Rake: Ocalenie” głównie dlatego, że to również była produkcja Netfliksa, która powstała we współpracy serwisu z Joe i Anthonym Russo (dla niewtajemniczonych, to oni wyreżyserowali m.in. dwie ostatnie części „Avengersów”).

Poniekąd „Mosul” i „Tyler Rake” są też do siebie podobne, przynajmniej pod względem przynależności gatunkowej. Tym niemniej, to jednak zupełnie różnie produkcje.

Wprawdzie i tu i tu mamy do czynienia z jednostkami specjalnymi i scenami strzelanin w egzotycznej, z punktu widzenia zachodniego widza, scenerii, ale o ile „Tyler Rake” był klasycznie hollywoodzkim akcyjniakiem z „kompleksem białego zbawiciela”, który przybywa, by zaprowadzić porządek w potrzebującym kraju, tak „Mosul” większy nacisk kładzie na bohaterów i relacje między nimi.

Film w reżyserii Matthew Michaela Carnahana jest też o wiele bardziej skromny i surowy w warstwie realizacyjnej. Oczywiście nie brakuje tu wciskających w fotel strzelanin czy dramatycznych wydarzeń, ale są one przedstawione w sposób bliski realizmowi na tyle, na ile się da. Nie ma tu żadnego efekciarstwa, formalnej ekstrawagancji, scen na jednym ujęciu czy popisów kaskaderskich. Wymiany ognia są krótkie i konkretne – trwają tyle, ile trwać powinny. To rzadkie w tego typu kinie.

Za kamerą stanął debiutujący jako reżyser Matthew Michael Carnahan, który dotąd znany był jako scenarzysta takich filmów jak „World War Z” czy „21 mostów”. Podszedł on do zadania na poważnie i z szacunkiem dla opowiadanej historii. Całość przedstawił nam w formie paradokumentalnej, co tylko pomaga skutecznie wciągnąć widza w środek akcji.

Jak też wspomniałem wyżej, twórcy filmu „Mosul” bardzo dużo uwagi poświęcili bohaterom i relacjom wewnątrz grupy.

Oczywiście nie ujrzymy w tym filmie pełnego portretu tych postaci, bo na to potrzebny byłby cały serial, natomiast spędzamy z nimi trochę czasu.

Udanym motywem fabularnym jest to, że w grupie SWAT pojawia się nowy członek, Kawa, tak więc na szybko, ale z dobrym efektem, niejako jego oczami także i my poznajemy resztę ekipy. Zobaczymy w niej m.in. to, że dowódca grupy w każdym pomieszczeniu, do którego trafi zaczyna sprzątać bałagan, jaki tam znajdzie, co można interpretować jako próbę poradzenia sobie z chaosem wokół bądź symbolicznego powracania na chwilę do życia przed wojną.

Sam Kawa przechodzi ciekawą i przekonującą przemianę w trakcie trwania filmu. Do tego powód i cel całej misji oddziału SWAT, który trzymany jest przed Kawą, a także i widzem w tajemnicy do samego końca, również robi wrażenie.

„Mosul” nie jest więc kolejnym pustym akcyjniakiem, tylko dobrym i mocnym kinem.

Twórcom udało się też sprawnie przemycić między kadrami obraz tragizmu konfliktu w Iraku i piekła, przez które przechodzą tamtejsi ludzie. O ile więc „Tyler Rake: Ocalenie” był atrakcyjną bajką dla dużych chłopców (aczkolwiek w swojej kategorii absolutnie mi się ten film podobał i nadal zaliczam go do jednego z lepszych akcyjniaków ostatnich lat), o tyle „Mosul” to jego trochę bardziej surowy i dojrzalszy kuzyn. Uplasowałbym go gdzieś pomiędzy „Helikopterem w ogniu”, a „Snajperem”.

Jeśli zastanawiacie się, czy go obejrzeć, to moim zdaniem nie ma się czego obawiać. Netflix, po dość kiepskich miesiącach, powoli zaczyna nadrabiać zaległości w ostatnich tygodniach 2020 roku. To już kolejna ich udana produkcja w ostatnim czasie, która prawdopodobnie znajdzie się pośród najlepszych filmów, jakie widziałem w ostatnich 12 miesiącach.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

18 odpowiedzi na “„Mosul” to kolejny po „Tyler Rake: Ocalenie” świetny film akcji od Netfliksa i braci Russo”

    • Nawet tego nie widziałeś
      A właśnie niedawno wydał własną produkcje – Elegia dla Bidokow
      I faktycznie bieda z nędzą a nie świetna produkcja
      Jedyna szansa to na Mank lub Niebo o północy, bo to są filmy Netflixa

  1. To nie jest produkcja Netflixa
    Znowu ten sam błąd
    Kupili gotowy produkt od Braci Russo, który miał mieć premierę w kinach w tym roku (ogólna premiera była w zeszłym roku na festiwalu)
    Z powodu pandemii, Netflix kupił prawa do dystrybucji
    Pisał o tym np Deadline 9 października

    Co do reszty
    Tyler Rake to jeden z gorszych akcyjniakow ostatnich lat. To kino klasy B obecnych czasów i może z produkcjami obecnymi z Seagalem konkurować
    A filmy na koniec roku, które da się przynajmniej oglądać od Netflixa (przez cały rok od nich filmy Originals to katowanie siebie) to norma co roku. To jest sezon Oscarowy. W zeszłym roku w tym samych okresie mieliśmy od Netflixa np Dwóch papieży czy Historia Małżeńska
    Żadna nowość
    To samo z serialami. 1-2 ciekawe w jednym półroczu, 1-2 w II półroczu. A przez resztę roku zapychacze byle tytułów było dużo

      • Trollem to Ty jesteś dzieciaku

        Tobie za dezinformacje powinni bana zrobić a rodzice szlaban na internet
        Na niczym się nie znasz poza trollowaniem w sieci
        Pewnie starzy Ci tyłek po kibelku nawet wycierają
        A Spiderweb powinien nie pisać niesprawdzonych informacji lub wprowadzać w błąd

        „ Netflix has acquired Matthew Carnahan’s Mosul and will release the movie in November, Deadline has confirmed.

        101 Studios was set to release the movie this year, but theatrical plans did not pan out.

        The feature, which made its world premiere at Venice last year, followed by a TIFF debut, is based on the true events of the Nineveh SWAT team, a renegade police unit who waged a guerrilla operation against ISIS in a desperate struggle to save their home city of Mosul.

        The pic was inspired by Luke Mogelson’s 2017 piece for The New Yorker, “The Desperate Battle to Destroy ISIS”

        deadline 9 październik 2020 3.41pm

    • Oj nie nie nie, rozumiem, każdy ma prawo do swojego zdania i może sobie hejtować Tylera Rake’a, bo sam nie uważam, że to obiektywnie bezbłędna produkcja, ale znajmy umiar. Gdzie produkcje z Seagalem, a gdzie Tyler Rake? B-klasowy to jest tam scenariusz, tak jak w większości akcyjniaków (John Wick się kłania, choć on bardziej oko do widza puszczał). Realizacyjnie to pierwszorzędne widowisko, które z wielką chęcią bym w kinie obejrzał. I w takim razie ciekawi mnie jakie są niby lepsze akcyjniaki z ostatnich lat? Nudna Atomic Blonde? Durniutka Lucy? Niewiele lepszy Bloodshot? Ja kojarzę tylko ostatnie odsłony Mission Impossible, Ulepszenie, Baby Drivera i tyle.

      Nie twierdzę, że lepszy okres filmów na N na koniec roku to nowość, tym samym raczej wątpię, czy ktokolwiek brał takie filmy jak The Call czy właśnie Mosul jako kandydatów do Oscarów ;)

      • Tylko ze Mosul, The Call czy Proces Siódemki z Chicago to nie filmy Netflixa
        Netflix kupił gotowe produkty tylko i wyłącznie na dystrybucje
        Rozróżnijcie w końcu jabłka od gruszek
        Kupił i należy do niego ale Netflix tego nie wyprodukował i nawet palcem nie kiwnął aby to wyprodukować. Kupił gotowy produkt
        To tak jakbym kupił gotowy tort a na imprezie powiedzial ze to moja robota

        Chociażby lepszy akcyjniak czy tez kryminał od Tyler Rake to 21 mostów
        Seria Szybkich i wściekłych również to arcydzieło do Tylera
        To tak na szybko co mi przychodzi do głowy
        Rozumiem ze się wszyscy podniecają grą kamery w Tyler Rake ale Johny Wick przy tym to produkcja na Oscary
        Ale tak to jest jak Netflixowi wychodzi produkcja 1/20 i zaraz podniety i zachwyty jakby arcydzieło stworzyli
        To samo cienki jak nie gorszy był Old Guard
        Analogicznie – na 20 zakalców wychodzi mi jedno ciasto i bym się określił mistrzem kuchni.

        • Nikt nie mówi, że arcydzieło i nikt się nie podnieca, ale po prostu stwierdzam, że to dobry, udany film akcji. A w kontekście biblioteki Netfliksa wręcz jeden z najlepszych. No 21 mostów to jednak bardziej kryminał, a to trochę co innego niż film akcji. I też mi się podobał, choć również nie było to jakieś wielkie dzieło. Ciekawa postać Bosemana i nieźle trzyma w napięciu, ale intryga przewidywalna do bólu. W razie czego odsyłam do moich recenzji i Tylera i 21 mostów na Spider’s Web Rozrywka.

          Wiele filmów kinowych jest produkowanych przez niekoniecznie znane studia producenckie (widzimy je na planszach początkowych), a ostatecznie często potem na afiszu zostaje dystrybutor. I tak też jest z Netfliksem – skoro jest w chwili obecnej właścicielem praw do dystrybucji, można uznać, że to film Netfliksa.

          • Jakbyś zauważył to Netflix nie ma własnego studia
            Wiec zleca produkcje innym i każda jego produkcja Originals powstaje za jego kasę, pod jego nadzorem itd
            A co innego jest gdy w tym roku kupił kilka producji (około 20 w sumie) gotowych bo z powodu pandemii nie ma ich w kinach i nie będzie
            To tak jakby zaraz napisać, ze Na noże w grudniu na HBO jest Warner Bros bo na Polskę mają prawa dystrybucji do filmu Lions Gate.
            Jeśli uważacie się za porządny portal to pisze się wprost, ze Mosul produkcja X ma premierę na Netflixie
            To jest zgodne z prawdą
            A nie produkcja Netflixa bo Netflix tego nie wyprodukował a Wy „oszukujecie” ludzi jakby Netflix produkował dobre produkcje bo co ciekawsze (poza wyjątkami) na tej platformie to nie jest ich. A później lemingi kupują takie rewelacje jak pelikany

          • Nigdzie nie jest napisane, że ten film jest wyprodukowany przez Netfliksa, określenie “produkcja Netfliksa” to w tym wypadku zamiennik “film Netfliksa”. Sory, ale nie widzę potrzeby pisania, że jest to film jakiejś firmy, której nikt nie zna i nie kojarzy (w tym wypadku to studia AGBO, Condé Nast Entertainment), skoro Netflix wykupił do niego prawa na wyłączność. Nie ma w tym żadnego oszukiwania. Określenie “film braci Russo” też jest nadużyciem w takim razie, bo powinienem wymienić całą masę producentów, scenarzystów, reżysera i ekipę by to oddało pełną rzeczywistość.

          • A może warto? To duże nadużycie. Pokazywanie tego, co jest naprawdę ich tworem, a co spadło z pańskiego stołu wydaje się uczciwszym podejściem do widza i czytelnika.

          • Zamiennik „film Netflixa” dla szarej masy oznacza ze to film wyprodukowany przez tą platformę
            Co później w to wierzą, przekazują dalej a na końcu bronią, ze Netflix wyprodukował taką czy inną produkcje

            Nikt Was nie zmusza do pisanie o wytworni które to produkowała czyli do pisania jakichkolwiek elaboratów
            Ale napisanie tak to już nieprawda
            „ Wspomniałem już aż dwa razy przy okazji pisania o „Mosulu” o filmie „Tyler Rake: Ocalenie” głównie dlatego, że to również była produkcja Netfliksa”

            Jedno polskie zdanie wystarczy
            „Na Netflixie miał premierę film Mosul, do którego nabyła platforma prawa do dystrybucji, ponieważ z powodu pandemii nie miał premiery w kinach”
            Proste

            Ale oparles całą recenzje na tym ze to produkcja Netflixa, porównałeś to do Tylera a teraz nabierasz wody w usta, ponieważ musiałbyś zmienić cały tekst
            Tyle z mojej strony

    • “Jeden z gorszych akcyjniaków”… Wróć do oglądania Mody na sukces, czy innej M jak miłość, tam się aż roi od akcji.

  2. Jak ja uwielbiam te wszelkie recenzje, w których recenzent nie potrafi nigdzie dodać informacji o dacie premiery, opisywanej produkcji, tylko liczy na to, że ktoś kliknie i odtworzy trailer.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...