Film „The Lego Star Wars Holiday Special” próbuje naprawić błędy przeszłości – recenzja świątecznej produkcji

Recenzja/Film 25.11.2020
Nasza ocena:
Film „The Lego Star Wars Holiday Special” próbuje naprawić błędy przeszłości – recenzja świątecznej produkcji

Film „The Lego Star Wars Holiday Special” próbuje naprawić błędy przeszłości – recenzja świątecznej produkcji

Oczywiście szkód wyrządzonych przez film „Skywalker. Odrodzenie” nie da się naprawić jednym świątecznym filmem krótkometrażowym celowanym do najmłodszych widzów, ale i tak „The Lego Star Wars Holiday Special” wypada o niebo lepiej niż ostatnia część gwiezdnej sagi.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Wprawdzie trzeba się mocno postarać, by stworzyć równie zły, niekoherentny i chaotyczny film jak „Skywalker. Odrodzenie”, ale w obecnej chwili nie można być pewnym absolutnie niczego. Tym samym siadając do „The Lego Star Wars Holiday Special”, możecie odetchnąć z ulgą – nie jest źle. Może też dlatego, że tym razem Disney nie maczał w tym bezpośrednio swoich palców.

Akcja rozgrywa się niedługo po zakończeniu filmu „Skywalker. Odrodzenie” i funkcjonuje trochę jako epilog, a trochę jako alternatywna zabawa z motywami i postaciami uniwersum Star Wars. Rey próbuje szkolić Finna na rycerza Jedi, jednak jej zdaniem nie spełnia dobrze swojej roli. Znajduje jednak księgę, która podpowiada jej, że klucz do przyszłości galaktyki, kryje się w jej przeszłości.

Następnie młoda mistrzyni Jedi znajduje niezwykły kryształ, który przenosi ją w czasie, do wydarzeń znanych z wszystkich poprzednich części sagi (oraz serialu „Mandalorian”), a wraz z nią także i my mamy okazję przeżyć wszystkie najbardziej kultowe momenty „Gwiezdnych wojen” pokazane w trochę innym świetle i w wersji Lego.

Jeśli więc nie będziecie zbyt wrogo i srogo nastawieni do tej nieszkodliwej zabawy, to „The Lego Star Wars Holiday Special” może okazać się przyjemną przygodą

Zaznaczam jednak, że jest to produkcja skierowana jednak głównie dla najmłodszych. Animacja jest poprawna, ale nie spodziewajcie się cudów na miarę „Lego: Przygoda”. Humor też nie tej próby, chociaż twórcy próbują mieć dystans do całej sagi jak i pomysłów Disneya na nią ( m.in. wyśmiewanie nazwy bazy Starkiller, gołej klaty Bena, czy braku oryginalności w designie postaci Kylo Rena, a konkretniej tego, że znowu był to adept Ciemnej Strony Mocy z mrocznym hełmem na głowie).

Największym jednak prztyczkiem w nos dla trylogii Disneya, a szczególnie jej ostatniemu epizodowi, jest fakt, że twórcy niejako próbują odkręcić bałagan spowodowany przez Kathleen Kennedy i J.J. Abramsa.

Samo hasło mówiące o tym, że kluczem do przyszłości, jest przeszłość zaprzecza przekazowi z sequeli, które próbowały tę przeszłość zakopać i nie obchodziły się z nią z szacunkiem. „The Lego Star Wars Holiday Special” celebruje całą gwiezdną sagę, nie unikając odwiedzin Rey podczas wydarzeń z trylogii prequeli czy wspominając chociażby o Jar Jarze. Nie obyło się też bez chyba najzabawniejszej sceny, w której Darth Vader przez chwilę spotyka się z Baby Yodą i nawet on nie jest w stanie oprzeć się jego urokowi.

Możecie sobie mówić, co chcecie, ale w „The Lego Star Wars Holiday Special” finałowy pojedynek na miecze świetlne był o wiele bardziej widowiskowy i ciekawszy niż to, co oglądałem w „Skywalker. Odrodzenie”.

A, przypominam, mówimy o filmie dla dzieci z ludzikami Lego.

Nie można też nie wspomnieć o tym, że Finn i Rose dostają tutaj proporcjonalnie więcej czasu ekranowego niż w ostatnim filmie Disneya. Na parę chwil pojawiają się też Porgi, rodzina Chewbaki, Qui Gon-Jinn, młody Anakin, ścigacze z Tatooine oraz Darth Maul – a konkretniej jego górna połowa.

Sami więc widzicie, że trudno się chwilami nie uśmiechnąć pod nosem oglądając „The Lego Star Wars Holiday Special”, bo nawet jeśli nie jest to dzieło w żadnym razie wybitne, ani super zabawne czy nad wyraz błyskotliwe, to niesie ze sobą nieskrępowaną zabawę. I przynajmniej próbuje zatrzeć plamę na marce „Gwiezdnych wojen” (w tym także po legendarnie niechlubnym filmie świątecznym z końca lat 70.), a to już coś.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...