Ministerstwo Kultury postawiło na algorytm i nabiło sobie guza. Miliony dla zarabiających miliony nie uratują kultury

Opinia/Trendy 17.11.2020
Ministerstwo Kultury postawiło na algorytm i nabiło sobie guza. Miliony dla zarabiających miliony nie uratują kultury

Ministerstwo Kultury postawiło na algorytm i nabiło sobie guza. Miliony dla zarabiających miliony nie uratują kultury

Nagromadziło się tych gorących tematów w 2020 roku co niemiara. Począwszy na kwestiach globalnych związanych z pandemią COVID-19, przez światopoglądowe skupione wokół Strajku Kobiet, a obecnie na „aferze” z milionowymi dotacjami dla artystów/twórców kończąc. Ten ostatni temat jest w sumie najdziwniejszy, bo ewidentnie nie został w ogóle przemyślany.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

W przypadku dotacji Ministerstwa Kultury, które, w ilości milionów złotych z kieszeni podatników, miały powędrować do wszelkiej maści ludzi estrady, rozrywki, artystów i twórców trudno mi znaleźć margines błędu dający się usprawiedliwić.

Zacznijmy może od tego, że sam Minister kultury, z rozbrajającą szczerością przyznał, że te miliony złotych to na dobrą sprawę porozdzielał… algorytm. Czyli, że nie tyle Ministerstwo Kultury, co ich dział IT niejako zdecydował, kto te pieniądze otrzyma.

Nie dość, że tego typu przypadki i w normalnej, ludzkiej formie biurokracji stanowią barierę dla wielu działalności, bo wymagają posiadania sprawnego zaplecza księgowego, umiejętności wypełniania wniosków i tym podobne, to jeszcze gdy ten proces zautomatyzujemy i poddamy chłodnej logice maszynowej, to wątpię czy można tu mówić o sprawiedliwym rozdzielaniu funduszy.

Oczywiście nie twierdzę, że po stronie Ministerstwa Kultury była jakaś zła wola, to wątpliwe.

Raczej coś, co jest bliższe grzechowi pierworodnemu wszystkich systemów biurokratycznych, czyli brak ludzkiego spojrzenia (w tym wypadku dosłownie) oraz empatii.

Jasnym jest, że szeroko rozumiana branża artystyczno-rozrywkowa jest w kiepskiej sytuacji ze względu na pandemię koronawirusa. Oczywistym jest też to, że potrzebuje ona wsparcia i pomocy, bo sytuacja krajowej (pozwolę sobie unikać górnolotnego określenia „narodowej”) kwarantanny pozbawiła pracy masę ludzi. Od personelu w teatrach po ekipy pracujące przy koncertach i wydarzeniach muzycznych.

Idące w setki tysięcy złotych wsparcia dla Gole uOrkiestra, Bayer Full czy Kamila Bednarka, nie ma co ukrywać, wyglądają źle pod kątem PR-owym, ale też nie można zapominać, że, pozwalam sobie w to wierzyć, oni wszyscy za te pieniądze zatrudniliby dziesiątki ludzi. Tym niemniej cały czas się zastanawiam, czemu najwięcej pieniędzy dostali ci, którzy zarabiali najwięcej. Czemu na szczycie stawki znaleźli się Golec uOrkiestra i Bayer Full, którzy na brak zleceń koncertowych i wysokich stawek przed pandemią nie narzekali, a nie mniejsi artyści, którzy też nie organizowali swoich koncertów sami tylko z pomocą ekip? Odpowiedź jest dość prosta – to wina osławionego algorytmu, który nie zbadał tego, ile dany artysta zarabiał i zarabia obecnie, ale ile pieniędzy nie zarobi w bieżącym roku ze względu na pandemię.

Tym sposobem, wykonawca, który miał zarobić w 2020 roku powiedzmy 4 mln zł., traktowany jest przez algorytm jako bardziej poszkodowany niż ten, który miał zarobić 400 tys. zł.

Nawet jeśli różnica w zarobkach między jednym a drugim brała się np. tylko i wyłącznie z tego, że ten pierwszy mógł sobie pozwolić na takie stawki, które składały się na te 4 mln zł. Zresztą, to stąd tak duża liczba gwiazd disco polo pośród tych wszystkich dotacji od Ministerstwa. Co tylko potwierdza, że ta instytucja chyba nawet nie wiedziała do końca, w co się pakuje, pozwalając algorytmowi rozdawać pieniądze.

W każdym razie zastanawiam się, ile osób, na jakich umowach i z jakimi wynagrodzeniami mieli zatrudnić członkowie Bayer Full, grupy Weekend czy Kamil Bednarek za łączną kwotę ok 500 tys. zł. I czemu w takim razie taki Artur Rojek czy bracia Cugowscy otrzymali tylko kolejno ok 200 tys. i 120 tys. zł? Przecież wszyscy muzycy są w tej chwili w tej samej złej sytuacji. Oczywiście nic nie przebije wsparcia dla Golec uOrkiestra, którzy mieli dostać łącznie ponad 1.8 mln zł.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez GOLEC UORKIESTRA (@golecuorkiestra)

Tłumaczenie braci Golec absolutnie do mnie trafia. Powtórzę, to trudne czasy. Dla wielu wręcz dramatyczne. Ale jest cała masa przedsiębiorców, m.in. prowadzących biznesy gastronomiczne czy usługowe, którzy poszli z torbami, czy nawet cała branża kinowa, której w skali polskiej i globalnej realnie grozi bankructwo. Tak więc, jak ich sytuacja ma się do sytuacji branży artystycznej? Czemu nikt nie pomaga na taką skalę licznym sklepom czy restauracjom, które musiały pozwalniać ludzi i sami ogłosić upadłość?

Z wypłatami dla gwiazd programów tv/aktorów jest ten sam problem. Małgorzata Foremniak dostała dla przykładu 77 tys. zł. Czy to ze względu na to, że odwołano tegoroczną edycję „Mam talent”? To rzeczywiście wielka strata dla świata kultury i sztuki, współczuję pani Foremniak (i innym jurorom programu), którą zresztą bardzo lubię, ale czemu ma ona dostać taką kwotę m.in. z moich pieniędzy, za to, że odwołano program tv z jej udziałem? Sądzę, że zarabiała na nim rocznie więcej, niż większość Polaków, także mogła sobie odłożyć trochę przysłowiowego grosza na czarną godzinę.

Całej sytuacji nie pomógł też sam minister Gliński, który najpierw ironicznie bronił całego przedsięwzięcia.

A następnie, bez najmniejszego wstydu (bo kto by się przejmował tymi bzdetami wizerunkowymi) napisał, że wypłaty zostają wstrzymane, a cała sprawa będzie wyjaśniana.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przez to całe zamieszanie ludzie potrzebujący będą czekać na wsparcie jeszcze dłużej.

Choć i tak, pomimo faktu, że kultura, sztuka i rozrywka są mi szalenie bliskie, to przede wszystkim bardziej interesuje mnie, jakie wsparcie (i dlaczego tak małe) otrzymują ludzie pracujący w służbie zdrowia, nadal za grosze i tylko niekiedy mający możliwość zarobienia czegoś powyżej średniej krajowej, ale tylko wtedy gdy wezmą nadgodziny, nocne dyżury itp.

Dlatego też mimo wszystko bliższe jest mi podejście Kazika, Taco Hemingwaya czy grupy Perfect, którzy z góry stwierdzają, że są w tej chwili bardziej potrzebujący pomocy grupy zawodowe.

Czasy są ciężkie. Dla wszystkich. Rząd w końcu przyznał 400 milionów artystom, którzy o to go poprosili.
Nie nam…

Opublikowany przez Kulta Niedziela, 15 listopada 2020

O ile pomoc dla instytucji, typu teatry, filharmonie i tym podobne rozumiem, tak już wsparcie bezpośrednie artystów rozumiem trochę mniej.

Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale w momencie globalnego kryzysu, gdy muzyk bądź aktor nie mają szansy na zatrudnienie, to nie powinni biernie czekać na zwrot środków, których nie zarobią w tym roku, tylko na jakiś czas się przebranżowić i w ten sposób przeczekać trudne czasy. Domyślam się, że np. taka praca w sklepie, na budowie czy w domach pomocy społecznej nie jest zbyt fancy dla wschodzącej gwiazdy popu bądź aktora i nie jest to tak fajne jak przyjemny i duży pieniądz za reklamę sieci komórkowej, ale chyba lepsze to niż bezczynność i martwienie się o jutro?

O gigantach polskiej sceny rozrywkowej nie wspomnę, bo sądzę, że im, jako jednostkom, nic strasznego się nie stanie, jak posiedzą parę miesięcy dłużej w swoich willach.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

7 odpowiedzi na “Ministerstwo Kultury postawiło na algorytm i nabiło sobie guza. Miliony dla zarabiających miliony nie uratują kultury”

  1. Z jednej strony tak, ale z drugiej świadczy to o moralności niektórych artystów vide Golcowie, Kozidrak czy Rodowicz, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli wyciągnęli ręce po kasę, mając chyba świadomość co się dookoła dzieje.
    Co więcej, nawet już po tej burzy nie potrafią wyciągnąć wniosków (nie czują zgrzytu?). Tacy Golcowie w swoim oświadczeniu powołują się na projekt “Symphoetnnic”. Ani się nie zająknęli, że projekt ten już suto dofinansował PKN Orlen. Po prostu samozaoranie level hard.

  2. Ja uważam że milionerzy nie powinni wyciągać ręki po miliony zapomogi. I niech się nie zasłaniają ludźmi, którzy dla nich pracują. Bo ci muzycy wcześniej też nie zarabiali 4k miesięcznie a kilkanaście czy kilkadziesiąt koła. i tak jak Golcowie powinni mieć majek na to żeby teraz przeżyć. A jak nie to do roboty. A nie żebrać. A jeśli żebrać to z gitarą na ulicy.

  3. Świetnie, ale nie można liczyć, że ktoś miał mieć imprezę wartą krocie i stracił. Bo czy pracownikowi na lockdawnie zwróci potencjalne premie ? Może dostanie 80% podstawowej pensji.

    Pomoc jak sama nazwa wskazuje ma służyć zapewnieniu przeżycia, utrzymania się, a nie pokryciu potencjalnych, dużych, rozbuchanych zarobków.

    To środki z podatków i każdą złotówkę należy oglądać. Dlatego widzę złą wolę bo państwo się zadłuża, mamy kryzys, wiele małych i średnich firm, pracowników będzie się zbierać z niego długo po wirusie o ile zniknie, a “zapomoga” ma inny cel.

    Ale skoro rząd ma 2 mld na TVP(iS), na limuzyny i inne bzdury to widać jak łatwo wydaje się cudze.

  4. Niestety, wsparcie teatrów nie oznacza uczciwe potraktowanie przez teatr artystów, a wyjątkowo tych które pracują na kontraktach lub umowach o dzieło. Teatr państwowy (nie chcę podawać który) nie wypłacił za odwołany spektakl tłumacząc to zapisem w umowie i paragrafami kodeksu cywilnego licząc pewnie na to, że nikt z artystów nie jest w stanie tego kodeksu przeczytać że zrozumieniem. To było żenujące tym bardziej, że dla wielu młodych każdy grosz (a dla tancerzy to była kwota aż 375zl na tyle wycenia się ich pracę ) w tych czasach jest ważny. Myślę że cały zarząd teatru, dostając pensje co miesiąc, ma w czterech latach przyzwoitość i empatię i zapomina że spektakle ostateczni tworzą artyści, a nie główny manager, który nimi gardzi (no chyba że mowa jest o solistach światowej sławy). A najgorsze jest to, że każdy artysta wiedząc że jest tak traktowany milczy, bo jeśli się odezwie, to ma pewność że już nigdy w tym teatrze nie zagra. Patrzę na to wszystko i gorzko żałuję, że w swoim czasie wspierałam syna w jego marzeniach o byciu na scenie teatru, łatwiej w życiu by miał tańcząc w tle Zenka Martyniuka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...