„Mroczne materie” wracają z 2. serią na HBO GO. To nadal jest serial dla fanów i absolutnie nikogo więcej

Recenzja/Seriale 17.11.2020
Nasza ocena:
„Mroczne materie” wracają z 2. serią na HBO GO. To nadal jest serial dla fanów i absolutnie nikogo więcej

„Mroczne materie” wracają z 2. serią na HBO GO. To nadal jest serial dla fanów i absolutnie nikogo więcej

„Mroczne materie” to dla czytelników na całym świecie najważniejsza brytyjska seria fantasy obok „Harry’ego Pottera” i „Władcy Pierścieni”. Produkcja doczekała się w zeszłym roku serialowej adaptacji, której 2. sezon będzie od dzisiaj pokazywany na HBO i HBO GO. Jak wypadł serial będący ekranizacją „Magicznego noża”?

Uwaga na spoilery!

„Mroczne materie” pod jednym bardzo istotnym względem są serialem podobnym do „Wiedźmina” platformy Netflix. Mam tu na myśli przede wszystkim stosunek do odbiorców. Większość nowości siłą rzeczy zaczyna z neutralnego poziomu i musi walczyć o zainteresowanie widzów. W obu przypadkach mamy jednak do czynienia z od lat ugruntowanymi seriami fantasy, których zagorzałych fanów można liczyć w setkach tysięcy.

Czytelników twórczości Philipa Pullmana znajdziemy niemało również w Polsce, choć siłą rzeczy szał na „Mroczne materie” nie dorównywał u nas nigdy temu z Wielkiej Brytanii. Mimo to od początku nie miałem wątpliwości, że produkcja znajdzie w naszym kraju wierną grupę widzów, którzy przymkną oczy na jej wszystkie słabostki i będą po prostu cieszyć się podróżowaniem wraz z Lyrą Belacquą po rozmaitych fantastycznych światach. Problem w tym, że osobiście zdecydowanie do wielbicieli Pullmana nie należę. I dlatego trudno mi ignorować oczywiste fabularne mielizny oryginalnej historii, które w serialu również są jak najbardziej widoczne.

Mroczne materie” to bardzo wierna adaptacja, która aż zbyt blisko podąża szlakiem wytyczonym przez powieści.

Podobny stosunek miał też 1. sezon wyemitowany rok temu, ale wtedy serial BBC i HBO miał więcej narzędzi pozwalających na przyciągnięcie widzów i niejako oszukanie ich, że oglądają coś ekscytująco. Zostaliśmy bowiem zaproszeni do nowego, niezwykłego świata, który mimo to był na tyle podobny do naszego, by wydawać się ciekawą alternatywą. Mieliśmy kolegium Jordana, gdzie od małego wychowywała się Lyra, podróżujących po rzekach Gipcjan walczących z grobalami, tajemnicze Magisterium i urocze pod każdym względem dajmony.

mroczne materie sezon 2

Świat przedstawiony w „Mrocznych materiach” budzi ciekawość, ale niestety na obietnicach się kończy. Głównie dlatego, że Philip Pullman jest przykładem autora skaczącego z pomysłu na pomysł i później dosyć nieudolnie próbującego je połączyć w jakąś logiczną całość. W 1. sezonie serialu obok wszystkich wymienionych frakcji otrzymaliśmy też olbrzymie niedźwiedzie polarne i czarownice, ale wszystkie te siły nie tworzyły razem przesadnie wiarygodnego świata. Wyjaśnienie widzowie ciągle mieli gdzieś na wyciągnięcie ręki, ale nigdy nie padały żadne konkrety. Najlepszym potwierdzeniem tego problemu była niejasna rola Lyry. Kolejni bohaterowie ciągle rozmawiali jak niezwykle ważna to osoba, ktoś czasem wspomniał coś o jakiejś przepowiedni, ale zawsze kończyło się na okrągłych słowach.

Co więcej, w 2. sezonie serialu zdecydowana większość wydarzeń toczy się poza uniwersum Lyry, która podróżuje między wymiarami.

Na samym początku premierowego odcinka bohaterka grana przez Dafne Keen trafia za swoim ojcem lordem Asrielem do miasta zwanego Cittagazze, widzianego wcześniej w odbiciu zorzy polarnej. Z początku wydaje się ono całkowicie opustoszałe, ale dziewczynka spotyka Willa Parry’ego, który trafił tam z naszego świata. Aletheiometr pokazuje Lyrze, że powinna pomóc nowemu towarzyszowi odnalezieniu zaginionego ojca. A ponieważ Belacqua pragnie dowiedzieć się też więcej o naturze wyklętego przez Magisterium Pyłu, to oboje postanawiają przenieść się na naszą Ziemię.

HBO udostępniło recenzentom pięć pierwszych odcinków nowego sezonu (ogółem liczy on ich siedem) i mogę was zapewnić, że Lyra i Will nie przeżywają w tym czasie szczególnie interesujących przygód. A ponieważ Pullman co rusz dodawał w swoich powieściach kolejne (coraz bardziej nonsensowne) elementy takie jak tytułowy magiczny nóż, to w trakcie seansu z czasem coraz trudniej czuć jakąkolwiek więź z obserwowanymi wydarzeniami. Całej sprawie nie pomaga fakt, że raz na jakiś czas powracamy do świata znanego z 1. sezonu, gdzie coraz bardziej prawdopodobna staje się wojna między czarownicami a magisterium.

Żadnej z tych dwóch historii nie zostaje jednak poświęcone dość czasu, żeby mogła rozwinąć skrzydła. A ciągłe zmiany punktu widzenia sprawiają, że cały serial wydaje się pozbawiony jasnego przewodnictwa. Scenarzyści w trakcie aż pięciu epizodów niemal nie poruszyli też ukrytych tajemnic tej historii. Nadal nie wiemy, dlaczego Lyra potrafi intuicyjnie wyczuwać podpowiedzi aletheiometru i kontaktować się z Pyłem. Wszyscy wokół mówią o tym jaka jest ważna, ale widzowie na razie nie dostąpią zaszczytu poznania tej wiedzy.

„Mroczne materie” to opowieść jednocześnie płytka i pogmatwana, a sam serial bardziej pozytywne wrażenia robi tylko od strony wizualnej.

Wspomniany wcześniej brak klarownej wizji i przewodnictwa odbija się również na grze aktorów, którzy niekiedy sprawiają wrażenie, jakby grali w zupełnie różnych widowiskach. Ruth Wilson w roli głównej antagonistki Marisy Coulter wypada szczególnie absurdalnie. Z olbrzymią emfazą i przesadą stara się prezentować jako wcielenie grozy, ale zamiast tego jej syki i miny przeważnie budzą efekt komiczny. Młoda Dafne Keen wypada od niej zdecydowanie lepiej, ale nie ma możliwości przenieść Lyry na wyższy poziom, bo ta bohaterka po prostu nie ma przesadnie rozbudowanego charakteru. Obserwowanie Lina-Manuela Mirandy i Ariyona Bakare jako odpowiednio Lee Scorsby’ego i Carlo Boreala nadal budzi satysfakcję, ale role obu tych postaci zostały w 2. sezonie znacząco ograniczone.

Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że wszystkie moje argumenty zostaną z miejsca zbyte przez fanów trylogii Pullmana. Dla nich fakt, że serial HBO wiernie naśladuje fabułę książek jest jednoznacznie pozytywny. Tacy widzowie w jakimś sensie dostaną w 2. sezonie dokładnie to czego chcieli i czego się spodziewali, więc nie znajdą powodów do narzekania. Cała reszta widowni zapewne poczuje się zniechęcona faktem, że „Mroczne materie” powróciły jako serial mający wciąż te same słabości i jeszcze mniej mocnych stron.

Premierowy odcinek 2. sezonu znajdziecie na platformie HBO GO. Kolejne epizody co tydzień.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

11 odpowiedzi na “„Mroczne materie” wracają z 2. serią na HBO GO. To nadal jest serial dla fanów i absolutnie nikogo więcej”

    • Słychać głównie grupy zachodnich recenzentów, tyle że to akurat nie dziwi bo HBO robi seriale wprost idealnie politycznie poprawne. Większość ostatnich średniaków HBO przez to dostawała dobre oceny od recenzentów a od zwykłych widzów już nie. Nie mówiąc o oglądalności ktora w większości przypadków kulała. Nie da się sztucznie, recenzjami wyhajpowac czegoś co jest słabe.

      • Po prostu Polska to taki zaściankowy kraj, w którym nie można pokazywać serialu o czarnym geju, bo od razu jest hejt. Wstyd mi za ten naród.

      • Zaznaczyłem to już w odpowiedzi na komentarz wyżej, natomiast “Mroczne materie” wcale nie mogą się pochwalić jakimiś wybitnymi ocenami od zachodnich recenzentów :).

      • HBO robi seriale “wprost idealnie poprawne politycznie” ????? W takim razie proszę obejrzeć coś na Netflixie – tam to dopiero jest pokaz poprawności politycznej. Być może teraz zwracają większą uwagę na poprawność polityczną, ale zawsze mówiło się, że HBO raczej się tą kwestią nie przejmuje.

    • Mam wrażenie, że sięgaliśmy po inne branżowe media, bo oba sezony “Mrocznych materii” od największych portali zajmujących się krytyką otrzymywały przeważnie dosyć przeciętne recenzje. Ja bym bardzo chciał móc się pochwalić, że wychodzę przed szereg i jestem tak oryginalny w swoich opiniach, ale w tym wypadku zdecydowanie tak nie jest :).

      • Czytuje wyłącznie prawdziwych krytyków z wieloletnim doświadczeniem i nagrodami. Nie jakichś miernych blogerów, którzy od czasu do czasu skrobną swoje przemyślenia o jakimś filmie. Potem taka tandeta jak Wonder Woman ma lepsze oceny niż Park Jurajski. Szkoda, że takie portale jak wasz niszczą prawdziwą publicystykę. Martwi mnie, że za kilka lat mogą zostać już tylko takie.

  1. Nie zgodzę się. Uwaga teraz będzie dowód anegdotyczny: Nigdy nie przeczytałem, żadnej książki z serii „Mroczne materię” więc fanem nie jestem, a serial bardzo mi się spodobał. Jak dla mnie odkrywanie kolejnych elementów świata przedstawionego jest bardzo wciągające i kończyło się przeszukiwaniem internetu w poszukiwaniu kolejnych informacji na ten temat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...