NIEPOPULARNA OPINIA #1: Binge’owanie na Netfliksie jest do kitu, wolę odcinki co tydzień w HBO GO

Felieton/Seriale 15.11.2020
NIEPOPULARNA OPINIA #1: Binge’owanie na Netfliksie jest do kitu, wolę odcinki co tydzień w HBO GO

NIEPOPULARNA OPINIA #1: Binge’owanie na Netfliksie jest do kitu, wolę odcinki co tydzień w HBO GO

Jak oglądać seriale? Parafrazując stare powiedzenie, są dwie szkoły: falenicka i otwocka ta Netfliksa i ta HBO GO. Mnie, po krótkiej fascynacji binge-watchingiem, czyli po swojskiemu „oglądaniem ciurkiem”, jest zdecydowanie bliżej do tej drugiej.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Kilka lat temu zachłysnąłem się modelem biznesowym Netfliksa. Panie, cóż to za Ameryka! Rewolucja! Polega on w końcu na stałym powiększaniu przepastnej bazy o pełne sezony seriali, zarówno własnych, jak i licencjonowanych od innych dostawców treści, od razu tego samego dnia. I tak od lat, miesiąc w miesiąc, jesteśmy wręcz bombardowani dziesiątkami nowych epizodów.

„Lepiej już było”

Zdarza się, iż tęsknię za takimi prostszymi czasami. Za małolata po nowości serialowe trzeba było zapuszczać się w końcu aż do niesławnej Zatoki Piratów, bo w telewizji leciało to, o czym zachodni internet zapomniał przed rokiem. Trzęsło się co prawda portkami przed otwarciem skrzynki na listy, czy przypadkiem sąd nie namierzył IP, ale ten dreszczyk emocji też miał swój urok.

Najfajniejsze było jednak to, że każdy taki odcinek, ściągany godzinami (jak nie dniami!), się celebrowało (jeśli tylko nie okazał się pornosem). Przez lata śledziłem w ten sposób losy swoich ulubionych postaci, aż ten nieszczęsny Netflix wszystko spartolił, bo dał nam seriale na wyciągnięcie ręki. Na jedno kliknięcie, na jedno tapnięcie ekranu. Od zaraz.

Klik: następny odcinek. Tap: kolejny epizod. Klik: jeszcze jeden. Tap, klik, tap… Oh, wait, już nawet nie muszę klikać… To, już 6 rano?

Ja wiem, że to podręcznikowy problem pierwszego świata, ale z której strony nie spojrzeć, klęska urodzaju to też klęska. Nie ucieknę od tego, że tak jak na starcie chłonąłem kolejne seriale Netfliksa, zwłaszcza te na licencji Marvela, zauroczony tym łatwym dostępem do treści z dowolnego urządzenia, tak dzisiaj jestem tym binge’owaniem przede wszystkim… zmęczony.

Już pal licho, gdyby seriale wypuszczał w Polsce sam Netflix, ale do tego dochodzi HBO GO, a za nim idą ramię w ramię Amazon ze swoim Prime Video i Apple z Apple TV+ (a tylko czekać na Disneya). Każda z usług ma w ofercie coś, co mnie rajcuje, a mój ukochany serwis trakt.tv, w którym od lat skrzętnie notuję obejrzane odcinki, podsumował, iż przez ostatnie 30 dni obejrzałem takowych 56.

trakt tv

1 dzień, 17 godzin i 55 minut — aż wstyd się przyznać, że w ciągu miesiąca spędziłem na oglądaniu seriali tyle czasu.

Oczywiście nie gniłem przez średnio kilka godzin dziennie, nie ruszając się sprzed telewizora — seriale lubię oglądać przy np. zmywaniu naczyń, a sporo odcinków puszczamy sobie z narzeczoną do kotleta. Racjonalizuję sobie to hobby też tym, że po seansie piszę recenzje oraz felietony — na upartego można uznać to moje lampienie się w ekran za taki zawodowy obowiązek.

Problem w tym, że dziś dołożenie każdego kolejnego serialu do watchlisty wymaga gruntownego rachunku sumienia: czy faktycznie trafi w moje gusta? Czy lubię inne opowieści tego showrunnera? Tych aktorów? Czy znajdę w ogóle czas? Seriale konkurują o niego w końcu z filmami, grami wideo, książkami i komiksami — jak również pracą i snem. A doba z gumy nie jest.

„Taki zap***dol, że nie ma kiedy Netfliksa załadować”

Seriali wychodzi teraz tyle, że tych starszych produkcji, które przegapiłem, nie oglądam już niemal wcale, skoro każdy taki wielosezonowy hit sprzed lat to kolejne setki godzin, których nie mam — o ponownym oglądaniu ulubionych serii zresztą nawet nie wspominam. Nowości traktuję nieufnie i nie raz złapałem się na tym, że przychylniejszym okiem patrzę na te od… HBO GO.

william westworld man in black

Jak słyszę o nowym serialu od Netfliksa, to zapala mi się ostrzegawcza lampka i zadaję sobie pytanie: czy faktycznie chcę spędzić przy nim cały weekend? Oczywiście model dystrybucji modelem dystrybucji, mógłbym sobie serial puszczać co tydzień, ale nie oszukujmy się — w praktyce i tak zwykle kończy się to tak samo: kolejny, następny, jeszcze jeden.

Netflix zabija przy tym cały ten aspekt społecznościowy „telewizji”.

Pamiętam, że za dzieciaka w przedszkolu w poniedziałek wszyscy gadaliśmy o tym filmie, który leciał w poprzednią sobotę na Polsacie. Wraz z popularyzacją kablówek, telewizji satelitarnych oraz internetu to odeszło, bo dzięki mnogości oferty ludzie zaczęli się od siebie w tych swoich bańkach oddalać. Każdy z nas ogląda to, co lubi, a nie to, co oglądają wszyscy z braku laku.

Z dyskusjami na temat popkultury szybko przeniosłem się do sieci, a tam internauci to już potrafią się zsynchronizować. Gdy jednak próbuję sobie przypomnieć seriale, o których dyskutowałem zarówno z kumplami, jak i z kompletnie obcymi mi osobami, to przychodzą mi do głowy wyłącznie hity HBO: „True Detective”, „Gra o tron”, „Westworld”, „Outsider”, „Devs”…

devs serial

A co łączy hity HBO GO? Sposób dystrybucji.

Nowe odcinki pojawiały się co tydzień, a taką godzinkę w tygodniu nawet ci najbardziej zalatani fani zawsze znajdą. Dzięki temu już w dniu emisji epizodów prowadziłem ożywione dysputy — czy to ze znajomymi na Facebooku, czy to z kolegami i koleżankami z pracy na Slacku, czy też z randomami na Reddicie. I tak przez trzy miesiące, tydzień w tydzień, co rok albo dwa.

Oczywiście w każdym z wymienionych przypadków scenarzyści prowadzili z widzami grę, podrzucając co odcinek zarówno nowe tropy, jak i masę zmyłek, ale nie oszukujmy się — kolektywne rozszyfrowywanie wskazówek ma sens tylko wtedy, gdy nie znamy jeszcze wszystkich odpowiedzi. Poznanie rozwiązania zagadki lub odkrycie, iż takiego nie ma, zabija większość frajdy.

O serialach Netfliksa z kolei aż strach gadać w obawie przed spoilerami.

W ofercie serwisu też można znaleźć wiele produkcji, które aż proszą się o to, by je na bieżąco analizować („Dark”!), ale to nierealne. W momencie, gdy cały sezon trafia do usługi VOD naraz, znalezienie znajomego, który widział tyle samo odcinków, co ja, graniczy z cudem — ludzie licznika na czole nie mają, a Facebook nie jest na tyle cwany, by tak dokładne dane zbierać.

serwisy vod

Miejsc w sieci, gdzie prowadzi się dyskusję o serialach Netfliksa, też lepiej przed seansem finału unikać, skoro już w dniu premiery jest ona pełna osób, które poznały zakończenie nowej serii. Niestety wielu internautów lubi psuć zabawę innym i częstuje złośliwie spoilerami — i to chyba właśnie to wytwarza w mnie tę presję, by zapoznać się z nowym sezonem jak najprędzej.

Model zaczerpnięty przez HBO z telewizji linearnej uważam za, tak po prostu, lepszy.

Wcale bym się nie obraził, gdyby Netflix zmienił kiedyś sposób dystrybucji przynajmniej części swoich seriali, które się proszą o to, by poświęcić im więcej uwagi, na tygodniowy. Wiem jednak, że wiele osób uzna to za herezję, zwłaszcza jeśli ani nie obawiają się spoilerów, ani im nie zależy na społecznościowym wymiarze telewizji (i umieją zgasić telewizor po cliffhangerze).

apple-tv-plus-netflix

Myślę też, iż taki złoty środek udało się znaleźć Apple’owi oraz Amazonowi. W ich usługach seriale debiutują w modelu hybrydowym: na start dostajemy kilka odcinków, a dopiero kolejne wychodzą raz w tygodniu. Dzięki temu takie „Servant” i drugi sezon „The Boys” mnie nie przytłoczyły, podczas gdy wiele nowości z konkurencyjnego Netfliksa omijam.

Netflix z kolei chyba powoli zaczyna dostrzegać problem z takimi widzami jak ja.

Serwis testuje obecnie we Francji kanał Direct, który przeplata seriale dokumentami, by stworzyć iluzję takiej klasycznej telewizji z myślą o osobach, które są przyzwyczajone do emisji linearnej. Firmom streamingowym w dodatku taki model, jaki ma HBO GO, może się bardziej opłacać — w końcu jeden serial przyciąga wtedy widzów na kilka okresów rozliczeniowych.

Netflix z pewnością z pomysłem, by widzów ze sobą bardziej związać, romansuje — zresztą w jego ofercie można już znaleźć seriale, które są emitowane raz w tygodniu (aczkolwiek są to jak na razie produkcje na licencji). Kolejny sezony produkcji typu Netflix Original mają już mniej niż 13 odcinków, na czym firma oszczędza, a nam jest teraz ciut łatwiej nadążyć za nowościami.

mem czy nadal ogladasz netflix are you still there meme

Zdaję sobie jednak sprawę, że wspomnianych na samym wstępie dwóch szkół pogodzić się nie da, bo nie da się ciastka mieć i go zjeść — niezależnie od modelu dystrybucji pewna grupa widzów będzie niezadowolona. Obecnie w przypadku Netfliksa do takowej grupy narzekaczy należę zaś ja, aczkolwiek żywię nadzieję, że moje modły zostaną wysłuchane i kiedyś się to zmieni…

Wiem przy tym, drogi czytelniku, że na taki mój apel do Netfliksa, by zgapił wreszcie harmonogram od HBO, możesz popatrzeć krzywo. Jeśli jednak na samą myśl o powrocie do czasów, gdy czekanło się tydzień na kolejny odcinek, czujesz dyskomfort, to super! Możesz teraz spróbować zrozumieć mnie, bo ja cały czas czuję się podobnie — tylko w drugą stronę.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (45)

53 odpowiedzi na “NIEPOPULARNA OPINIA #1: Binge’owanie na Netfliksie jest do kitu, wolę odcinki co tydzień w HBO GO”

  1. Przeczytałem ostatnio bardzo ciekawy komentarz w sieci, wiec go zacytuje (jedno zdanie a ile prawdy)
    „Gdyby Netflix wypuszczał seriale po jednym odcinku, to nikt by nie chciał oglądać już drugiego”

    • Zablysnales naczelny hejterze Netflixa. Tyle że bardziej to dotyczy seriali HBO patrząc na to jaki zjazd oglądalności maja przeważnie gdy porownamy pierwszy i drugi odcinek dowolnego serialu.

      • Może maja spadek ale na Netflixie by już nikt nie oglądał drugiego odcinka wcale
        Poza tym HBO ma inny model seriali bo nie robi co odcinek cliffingera jak to robi Netflix
        Co drugi serial Netflixa to cliffinger non stop
        Np Kierunek noc – na początku odcinka, później nuda i na koniec odcinka
        HBO rozwija fabule spokojniej w swoich serialach

    • Przecież to można powiedzieć o dosłownie każdym serialu, bo pilotażowe odcinki są zwykle gorsze niż inne.

      Poza tym kto powiedział że na HBO nie można robić binge watchingu? Ja zwykle oglądam jak siedzę w pracy na miejscu – bo w terenie to jasne, że se ne da – to czasami jak są dni gdy akurat nikt nie umarł, nikt na nikogo nie napadł itd to można sobie spokojnie puścić serial w tle…

      • HBO to nie produkcje do kotleta lub do oglądania w tle
        Jeśli Ci to odpowiada to nie dziwie się, ze NF bardziej pasuje
        Na Netflix to albo guano albo produkcje do kotleta – jak w kablówce
        Możesz gotować prasować czytać książkę a w tle serial NF
        Mnie takie coś nie odpowiada bo szkoda mi prądu na taki sposób oglądania
        W tle to ja wole dobrej muzyki posłuchać

  2. Ja tam zjadam ciastko i mam ciastko – żadna opcja oglądania mi nie przeszkadza. Na tyle się “wyszkoliłem”, że na Netflixie oglądam wtedy kiedy ja chcę a nie wtedy kiedy jest dostępny kolejny odcinek, więc jeśli chcę oglądać co kilka dni to tak oglądam. A Netflix zamiast zmieniać sposób emisji seriali powinien zmienić ich jakość…

    • Ale dalej odpada w takim przypadku cały społeczny aspekt oglądania seriali.

      Po każdym odcinku The Boys wchodziłem sobie na reddita poczytać co tam ludzie piszą, jakieś memy obczaiłem, ze znajomymi o tym pogadałem. Teraz podobnie mam z Mandalorianinem.

      Przy Dark natomiast (którego też oglądałem po odcinku na kilka dni) unikałem jak mogłem spojlerów w internecie, a po skończeniu już nie bardzo mi się chciało angażować w jakieś dyskusje. No fajne było, ale się skończyło i gadka po chwili też.

      • Otóż to, właśnie ten socialmediowy aspekt w wielu serialach jest dla mnie bardzo istotny – dlatego nie jest istotna wyłącznie kwestia, kiedy ja serial oglądam, tylko właśnie to, kiedy oglądają go inni (nie wspominając już o ryzyku spoilerów).

        Przypadek The Boys jest przy tym znamienny, bo Amazon zmienił sposób dystrybucji… i TB2 spotkał review-bombing właśnie za to, że zamiast dać cały sezon wypuścili tylko 3 odcinki, a kolejne po jednym co tydzień (co ja tam sobie bardzo chwaliłem..)

        • Ponieważ na VOD głównie siedzą malolaci z pokolenia konsumpcji
          Serial za serialem
          Nie maja krzty cierpliwości i chcą wszystko od razu na teraz, na już.
          I zresztą nie bez kozery Netflix kieruje głównie swoje produkcje do takiego wieku i ich wychowuje po swojemu.
          Już nie raz czytałem ze NF psuje dzisiaj popkulturę

      • Ze znajomymi nigdy nie miałem problemu – mamy swojego discorda i np. każdy odcinek dostaje swój kanał. W inetrentach jak się udzielam to tylko pod recenzjami czy innymi analizami, więc jak nie oglądałem to po prostu nie wchodzę jeszcze. A na jakieś fora czy coś nie mam zwyczajnie czasu.
        Ofc to nie dla każdego – czy raczej nie każdy by tak chciał :)

  3. Jest jeszcze jedna ważna wada binge watchingu. Kiedy oglądasz wszystko naraz, łatwiej dostrzegasz wady produkcji, więc mniej się podoba i jest większa szansa, że trzeba będzie szukaj kolejnego serialu. Odcinek tygodniowo może zjeść kilka lub kilkanaście godzin zanim człowiek się zorientuje, że w sumie to ogląda badziew.

  4. Ja mam zupełnie odwrotnie. Wrzucanie wszystkich odcinków pasuje mi dużo bardziej, bo oglądam je i tak w czasie, który mi pasuje.

    Dla zobrazowania – bywają okresy, kiedy oglądam codziennie jakiś jeden odcinek, a bywają takie, kiedy nie oglądam wcale. W przypadku Netfliksa mogę obejrzeć wszystkie odcinki dzień po dniu. W przypadku HBO jeśli nie będzie jeszcze wszystkich odcinków, to obejrzę te kilka, które już będą, a następne dopiero kiedy znów znajdę na to czas, np. po kilku kolejnych tygodniach.

    Na Netfliksie więc seriale oglądam najczęściej jednym ciągiem, a na HBO albo muszę czekać aż wypuszczą wszystkie odcinki, albo oglądam kilka odcinków jednego serialu i kilka drugiego, po czym długa przerwa i… kolejne kilka odcinków jednego i drugiego.

    Natomiast co do społecznego wymiaru – przez to, że seriale oglądamy na VOD, i tak robimy to w pasujących nam terminach, zawsze więc są jakieś rozbieżności ze znajomymi. Nie zauważyłem, żeby to stanowiło jakiś problem w dyskusjach.
    W internecie – i tak ze względu na spoilery najlepiej nie czytać żadnych dyskusji, dopóki nie obejrzy się całości ;-D A na żywo większość dyskutantów dostosowuje się do “poziomu” osób, które obejrzały najmniej odcinków (oczywiście to zależy od kultury kręgu, w którym się obracasz).

    • no właśnie jak jest puszczona całość, to lepiej nie czytać, póki się całości nie obejrzy – ale jak takie Westworld wychodzi co tydzień, to właśnie dzięki temu można dyskutować odcinek-po-odcinku i to bardzo lubiłem! Westworld, Devs, True Detective – no mnóstwo jest takich seriali! No a z drugiej strony w przypadku Dark, który aż się prosił o to samo, jak już odważyłem się wejść na Reddita, było po zawodach – wszystko było wiadome. Tych dyskusji w sieci co tydzień w przypadku Netfliksa mi czasem brakuje, niestety.

      • Myślę, że spoilery są zawsze problematyczne, niezależnie od sposobu publikacji serialu. Wystarczy, że masz jeden odcinek opóźnienia i i tak się natniesz na spoilerach ;-D

        Chociaż faktycznie, w przypadku “cotygodniówek” problem jest o tyle mniejszy, że część rozwiązań fabularnych w dyskusjach pomija się na zasadzie – może mają jakiś cel i wyjaśni się to w kolejnych odcinkach? Dochodzi też element “wieszczenia”, co może być w kolejnych…

        Ja do seriali Netfliksa podchodzę chyba bardziej jak do filmów, dopóki nie obejrzę całości – zawsze jest niebezpieczeństwo zaspoilerowania.

        Te “całościowe seriale” mają także swoje zalety. Oszczędzają sporo czasu w przypadku słabych produkcji lub produkcji nierównych. Jeśli jacyś znajomi obejrzeli serial w całości, a ja np. tylko w części, to ich opinia może mi pomóc w podjęciu decyzji czy warto dooglądać dany tytuł do końca.

        • > Dochodzi też element “wieszczenia”, co może być w kolejnych…

          To chyba moje ulubione, próby Crozkminienia, jak potoczy się fabuła, gdy nie mamy na ten temat wiedzy:)

          > Jeśli jacyś znajomi obejrzeli serial w całości, a ja np. tylko w części, to ich opinia może mi pomóc w podjęciu decyzji czy warto dooglądać dany tytuł do końca.

          Zawsze można poczekać do końca emisji i zająć się czymś innym.. tak, wiem, łatwo mówić, haha :D

          • Zawsze można poczekać do końca emisji i zająć się czymś innym.. tak, wiem, łatwo mówić, haha :D

            Wiesz, chodziło mi raczej o sytuacje typu – zaczynam oglądać jakiś serial, ale coś mi się w nim nie klei. Wtedy najbardziej przydaje się podpowiedź znajomych, że dalej jest lepiej/gorzej.

  5. Trakt.tv uzupełnisz bezpośrednio poprzez stronę czy przez jakąś zewnętrzną aplikację? Ja korzystam z Watcht na iOS, ale ostatnio zaczyna jakoś średnio działać :/

  6. Ludzie na facebooku HBO Polska czesto mówią co innego i krytykują HBO za ich model odcinek co tydzień. Ja osobiście wolę binge watching bo czekajac co tydzień nieraz traci się ochotę na serial.

  7. Według mnie brakuje jakiegoś pośredniego modelu, np. wypuszczanie jednego odcinka dziennie. Wtedy nie czujesz się przytłoczony ilością informacja jaką musisz przyswoić w przypadku binge’owania serialu, a jednocześnie nie wylecą ci z głowy rzeczy, które przez tydzień mogą umknąć.
    Ja osobiście staram się nie oglądać więcej niż 2-3 odcinki dziennie, czasami przeplatane jakimś filmem długometrażowym.

  8. Dzięki temu takie „Servant” i drugi sezon „The Boys” mnie nie przytłoczyły, podczas gdy wiele nowości z konkurencyjnego Netfliksa omijam.

    Może problem nie jest w dystrybucji serialów, tylko w samej ich jakości? Zauważam, że Netflix anuluje coraz więcej seriali (gorszych i lepszych), a w ich miejscu powstają produkcję coraz bardziej budżetowe, bez pomysłu lub po prostu nieudane. Na siłę jest zwiększana baza nowych tytułów. Myślę, że zapowiadane podwyższenie abonamentu może być kubłem zimnej wody. Chętnie wykorzystam ten moment do rozejrzenia się za innymi usługami, tak po prostu, aby zmienić sobie bibliotekę tytułów.

    • Poczytaj komentarze ludzi. To jak pisanie z armią wyznawców
      Tak się uzależnili od seriali, ze oni chcą taki model
      Zauważ – seriale po jakości poleciały, ilości od groma gdzie większość to chłam a i tak nadal ma wzrosty oglądalności
      Wiec po prostu ludzie – za 13 zł wszystko łykną i będą tego bronić albo gustu nie mają wcale
      I co najciekawsze – byle jakość
      Ludzi nie interesuje co oglądają i czy to w ogóle jest warte
      Ich interesuje ilość i najważniejsza jest masa premier. To nic ze nie da się tego oglądać – ważne ze jest nowe
      To nic ze każdy kolejny serial to kolejna kopia na kserokopiarce

      No chyba ze naprawdę maja tak mało ciekawe życie ze w domu gra TV non stop a ich jedynym wyzwaniem jest odhaczyć kolejny obejrzany tytuł
      Inaczej się tego zjawiska nie da wytłumaczyć

      A na deser. Wystarczy tylko blokada dzielenia kont to co Ci wychwalający w komentarzach będą pisać? Ze Netflix jest guano i nie ma tam nic do oglądania.
      Taki kraj gdzie za darmo (13zl) to i ocet słodki

      Ps A to biadolenie ze HBO daje jeden odcinek tygodniowo
      To poczekaj jeden z drugim na koniec i sobie obejrzyj za jednym zamachem
      A w tym czasie możesz oglądać inny serial który się skończył
      Zdecydowanie wole po jednym odcinku bo dawkuje sobie, nie mam spojlerów na sieci i dłużej żyje serialem oraz bohaterami. Tylko ludzie maja po 250 premier rocznie od Netflixa z czego 240 nie nadaje się do oglądania ale chcą jak narkomanii oglądać jeden za drugim i wszędzie się im spieszy oraz wszystko chcą na teraz

      • W obie strony znajdziesz “armie wyznawców”, Ty należysz do jednej, inni – do drugiej.

        Każdy z dostawców ma w swojej ofercie tytuły lepsze i gorsze. Netflix idzie w ilość, ale zacznę się tym martwić dopiero wtedy, kiedy nie będę tam miał już nic dobrego do oglądania. Dopóki moja lista jest pełna, oglądam sobie we własnym tempie to, co chcę. VODy, w przeciwieństwie do tradycyjnej TV mają to dobre, że jeśli chcę w danym momencie coś obejrzeć, to wybieram to ja, a nie dostawca. Nikt więc mnie nie zmusza do oglądania tego, co jest słabe.

        Natomiast co do dawkowania. Twoją radę, żeby sobie poczekać na koniec, można odwrócić. Model puszczania wszystkich odcinków ma tą przewagę, że jeśli chcesz coś obejrzeć – oglądasz we własnym tempie. Chcesz wszystko na raz, oglądasz. Chcesz sobie dawkować – oglądasz co któryś dzień. Nie jesteś do niczego zmuszany i masz wybór.

        W przypadku produkcji “cotygodniowych”, tego wyboru nie masz – jeśli chcesz obejrzeć całość na raz, to przy ok. 10 odcinkach – jesteś zmuszony czekać półtora do dwóch miesięcy na zakończenie.

        • To nie jest ten sam model
          W HBO masz narzucone tempo przez nich lub czekasz na koniec i robisz to w swoim tempie albo od razu maraton
          W Netflixie masz tylko dwie ostatnie opcje
          I jeśli serial jest dobry czy na HBO czy na Netflixie to i tak to dawkowanie idzie w odstawke bo oglądasz więcej niż zakładasz

          Różnica jest taka. Przez dobrobyt ludziom się w D przewraca. Dzisiaj po prostu mówiąc prawdę chcecie wszystko na tacy i od razu
          A tłumaczenie takie ze lepiej od razu cały sezon to właśnie to udowadnia
          Zawału dostaniesz, ze będziesz musiał ok 10 tygodni (teraz mniej bo HBO max dawkuje po dwa odcinki) czekać na całość?
          Czy jesteś uzależniony od nowości i nie przeżyjesz skoro nie masz od razu tego na wyciągnięcie ręki?
          Jakoś kiedyś ludzie oglądali w TV i żyli i co ciekawe – dzisiaj taki system chcą
          Tylko nowoczesna młodzież ma z tym problem
          Netflix to zmienia bo daje Ci 250 premier rocznie (240 gniotów) i sobie może taka ilość padlin dawać po całym sezonie
          Bo jak już cytowałem – gdyby u nich było po jednym odcinku ich Originals to nikt by nie czekał już na drugi odcinek

          • Nigdzie nie napisałem, że model jest ten sam, tylko że Twoją radę można odwrócić. Jeśli chcesz oglądać odcinki co tydzień, to możesz je sobie oglądać tak także na Netfliksie.

            Zaś co do cytowanego przez Ciebie “że gdyby było po jednym odcinku, to nikt by nie czekał na drugi”, to bardzo fajnie brzmi ta anegdotka, ale logiki w tym nie ma za grosz. W przypadku słabych, czy nawet przeciętnych seriali, to właśnie publikacja wszystkich odcinków na raz pozwala odbiorcom oszczędzić czas, bo bardzo szybko otrzymują “recenzje” od znajomych, którzy znają ich gust, a mieli możliwość obejrzenia serialu szybciej. W przypadku publikacji odcinków co tydzień, ludzie często oglądają je licząc na to, że w kolejnych się coś wyjaśni, że powrócą do poziomu pierwszych, itp. itd.

            Jeśli o opcjach mowa, to mam wrażenie, że się pogubiłeś w liczeniu. Na Netfliksie masz opcję obejrzenia wszystkiego nawet w jeden dzień po wypuszczeniu serialu, oglądania odcinków co tydzień lub w dowolnym innym momencie. Na HBO wszystkie te opcje otrzymujesz dopiero po wypuszczeniu ostatniego odcinka. To, co nazywasz opcją na HBO jest tak naprawdę przymusem oglądania odcinków co tydzień jeśli chcesz to robić na bieżąco.

            Co do pytań, które zadajesz, to myślę, że dyskusja z Tobą nie ma żadnego sensu. Po tym w jakiej formie zadajesz te swoje pytania, wnioskuję, że jesteś z kategorii ludzi, których podsumować można tak “Jest tak, bo tak być musi. Musi być tak, bo tak jest”. W zasadzie jedynym argumentem za tym, żeby odcinki były co tydzień jest to, że tak było od zawsze. No fajnie, tylko mamy już XXI wiek i ludzie się trochę zmienili. Zawału dostaniesz, że ludzie będą mieli większy wybór kiedy i jak chcą oglądać?

            I żeby nie było, nie jestem fanbojem Netfliksa. Mam konto zarówno na nim, jak i na Amazonie i HBO. Dystrybucja cotygodniowa odcinków nie przeszkadza mi, choć z mojego punktu widzenia ma więcej wad niż korzyści. Nawet z punktu widzenia społecznego, o którym pisze autor artykułu, uważam, że jest to tylko kwestia przyzwyczajenia do dawnej formuły. Przy dzisiejszej długości seriali, można spokojnie potraktować je jako nieco dłuższe filmy.

          • Widzę, że usunąłeś swój post. Podejrzewam, że wróci w jakiejś podobnej formie, dlatego pozwalam sobie pozostawić odpowiedź na to, co już zdążyłeś napisać (i usunąłeś).

            Widzisz, Ty nie możesz zrozumieć jednego – nic o mnie nie wiesz, nie wiesz ile mam lat, a cały czas piszesz tak jakbyś wiedział lepiej co i jak ja oglądam.

            Obracamy się też najwyraźniej w zupełnie innych kręgach kulturowych, bo ja nie przypominam sobie, żeby którykolwiek z moich znajomych zrobił spoilera nie oznaczając go wyraźnie.

            Netfliks wali tyle premier, bo oglądają go różni ludzie i próbuje zadowolić wszystkich, ludzi w różnym wieku, z różnymi preferencjami co do gatunku czy nawet poziomu seriali. To zawsze niesie za sobą ryzyko obniżenia poziomu zarówno realnego, jak i pozornego (niektóre gatunki filmowe są często postrzegane jako słabe). Nie widzę natomiast żadnego poparcia dla tezy, że system publikacji wpływa na poziom seriali.

            Powtarzam pytanie! Będziesz chorym, dostaniesz zawał, będziesz miał problemy ze snem jak poczekasz kilka tygodni do końca emisji wszystkich odcinków?

            Gdybyś przeczytał ostatni akapit mojej poprzedniej wypowiedzi, nie musiałbyś powtarzać pytania.

            Skoro już chcesz lecieć w ten deseń, to odpowiadam – nie będę chory, bo tak jak pisałem, oglądam seriale w obu formach dystrybucji, ale tą

            cotygodniową uważam dla mnie za gorszą.

            Choćby z tego powodu, że nie oglądam seriali regularnie. Bywa tydzień, że codziennie wieczorem obejrzę jakiś odcinek serialu, a bywają tygodnie, kiedy nie obejrzę ani jednego, bo nie mam czasu/chęci. Więc jeśli mam do wyboru móc obejrzeć sobie przez tydzień, dzień po dniu odcinki jednego serialu, to wolę tak, niż w jednym tygodniu obejrzeć po jednym odcinku 7 różnych seriali.

            Za to teraz, skoro nie możesz pohamować się od dyskutowania z samym sobą za pomocą pytań retorycznych, zabawię się tak samo i oczekuję od Ciebie odpowiedzi na moje pytania:

            Dlaczego tak bardzo chcesz zmuszać ludzi do tego, żeby oglądali seriale po Twojemu, bez dania im wyboru? Czy jesteś z pokolenia, które musi zaglądać innym w gary? Czy nie potrafisz dozować sobie sam seriali, więc wymagasz, żeby za Ciebie robił to dostawca? Obracasz się pewnie w kręgu starych tetryków, którzy tak jak Ty nie są w stanie ogarnąć innego punktu widzenia i nie widzą żadnego problemu w tym, że spoilerują seriale, dlatego tak się ich boisz w sieci? Nie potrafisz obejrzeć serialu własnym tempem, nie zaglądając w sieć i nie potrafisz unikać spoilerów? Powtarzam pytanie! Będziesz chorym, dostaniesz zawał, będziesz miał problemy ze snem jeśli ktoś inny obejrzy sobie serial szybko, nawet w jeden dzień? To, że ktoś nie będzie odkrywał serialu po kawałku tak bardzo Cię boli?

            Naprawdę chcesz się bawić w ten rodzaj dyskusji? Ja chyba już nie, dlatego z mojej strony ogłaszam koniec tematu. Ty zostaniesz przy swoim zdaniu, ja przy swoim. Efekt będzie żaden, a tylko będziemy niepotrzebnie klepać w klawiaturę.

          • Nie usunąłem żadnego postu. Za kogo Ty mnie masz?
            Dopiero zauważyłem, że Disqus jakieś słowo pewnie uznał za niewygodne.

            Gdybyś przeczytał ostatni akapit mojej poprzedniej wypowiedzi, nie musiałbyś powtarzać pytania.

            Nie rozśmieszaj mnie. Przecież o zawale napisałem wyżej i to pierwszy. Doczytaj!

            Dlaczego tak bardzo chcesz zmuszać ludzi do tego, żeby oglądali seriale
            po Twojemu, bez dania im wyboru? Czy jesteś z pokolenia, które musi
            zaglądać innym w gary?

            Jest takie przysłowie – nie rozmawiaj z deb… bo najpierw obniży cie do własnego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
            Więc na koniec tych wywodów i głupich pytań z twojej strony.

            Jeśli nie rozumiesz 5 prostych argumentów do dwóch, to z kim mam rozmawiać?
            Nie muszę znać ciebie aby poznać z kim mam do czynienia i z jakim wiekiem. Wystarczy kilka zdań, aby się poznać z kim mam do czynienia.
            Myślisz, że jaki piszesz w domu z kanapy to nie wiem z jakim mniej więcej wiekiem mam do czynienia?
            Nie narzucam komuś kto jak ma oglądać. Jest rozmowa o formie emisji i podałem Ci więcej za po 1 odcinku co tydzień.
            Dlaczego 2 argumenty (czyli Twoja strona) ma mi narzucić formę oglądania, jeśli mam 5 argumentów dla swojego punktu widzenia?
            Dlaczego 2 argumenty czyli całe sezony ma psuć więcej opcji i możliwości w przypadku emisji po 1 odcinku?
            To nie są pytania retoryczne. To są pytania, abyś je przemyślał i wyciągnał jakieś wnioski a nie patrzył tylko na to, że masz ochotę obejrzeć sezon cały w jeden czy dwa dni, bo nie masz cierpliwości poczekać kilka tygodni na pełny sezon.

            Nie jestem HBO nie jestem Netflix.

            Piszę o formie emisji i Ci napisałem, dlaczego forma emisji HBO jest lepsza i dlaczego popieram autora tego tematu.
            A Ty jak jak ściana i swoje. Nie przemyśli pytań, nie rozłoży tematu na czynniki pierwsze, tylko patrzy na swój czubek nosa.
            Bo Ty chcesz cały sezon a Ci co oglądają w inny sposób, muszą się dostosować, bo szanowny Pan chce mieć cały sezon od razu.
            Będziesz miał ten sezon cały, nie usuną Ci go zanim nie skończy się ostatni odcinek. Musisz tylko poczekać kilka tygodni. To takie trudne?!
            Wtedy sobie usiądziesz i będziesz oglądał własnym tempem jak Ci wygodnie. I nie będziesz jak to pisał, musiał oglądać po jednym odcinku 7 różnych seriali ale jeden cały przez tydzień, dwa czy miesiąc.

            Są ludzie, którzy sobie chwalą oglądanie po jednym odcinku. Lubią sobie dawkować. Rozmawiać z ludźmi na różnych portalach po każdej godzinie serialu. Pamiętasz czasy GOT? Najwidoczniej nie!
            I jeśli się pojawi cały sezon od razu, to ta grupa ludzi na tym traci. Bo cała zabawa, komentarze, życie serialem szlag trafi.

            I taki świat niektórzy chcą mieć dalej tylko przyszła nowa era i młodzież, która łyka serial za serialem jak narkomani.

            Nie tak dawno nawet Westworld sezon 3 na wielu portalach był analizowany po każdym odcinku. Tego na NF nie ma i nie będzie, jeśli dają całe sezony od razu. Psuje cała zabawę.
            Mało tego – miną dwa tygodnie i serial Netflixa idzie w zapomnienie.
            A produkcje HBO dalej trwają w sieci, bo po pierwsze – serial nie był dzień i dwa tygodnie w komentarzach po emisji ale przez miesiąc był komentowany a póżniej kolejny miesiąc trwają dalsze rozmowy.
            Zobacz sobie taki nawet Gambit na NF. Jak ludzie by reagowali po każdym odcinku, ile byłoby teorii, ile rozmów. Teraz po emisji się trzyma sztucznie utrzymywany przez portale jak np ten Pajączek bo ludzie już zapomnieli i oglądają kolejny sezon jakiegoś X serialu
            Nie ma komentarzy ludzi na sieci. Gambit jest już zapomniany.

            Ty jesteś z pokolenia, które tego nie rozumie. Jesteś z pokolenia instant – wszystko na tacy, gotowe. Obejrzany serial, znaczek check i jedziemy dalej kolejny. Czyli standardowo jak dzisiaj – świat konsumpcji czyli tylko konsumować.

            Tylko dla Ciebie to za trudne (5 argumentów podałem), bo 2 przeciw 5 jest ważniejsze.
            Dla przypomnienia napisze je, bo Disqus mi nie usunął z konta mojego komentarza (tylko stąd)
            1. Dawkujesz sobie serial po jednym odcinku co tydzień. Jak Cię wciąga, myślisz o nim od odcinka do odcinka.

            2. Oglądasz z innymi, nie czytasz spojlerów bo nie ma. Nikt przed Tobą nie obejrzał całości.

            3. Serial dłużej żyje w sieci. Fajnie się czyta na bieżąco komentarze,
            jeśli ludzie rozkładają na czynniki pierwsze odcinki i zastanawiają się
            co będzie dalej.

            4. Nie chcesz oglądać po jednym odcinku, czekasz na cały sezon i robisz sobie maraton.

            5. Jeśli nie lubisz maratonów, to po emisji całego sezonu dawkujesz sobie po tyle odcinków ile chcesz.

            Masz przynajmniej 5 argumentów dla sposobu jaki robi HBO. Netflixa dotyczą tylko punkty 4 i 5.
            Więc gdzie jest więcej argumentów? Jaka opcja daje więcej możliwości?

            Serial na HBO sobie leci w tle, mija tydzień, piąty tydzień i masz cały sezon.
            A Ty w tym czasie możesz sobie własnym tempem oglądać coś innego wg własnego widzimisia.
            No ale – no jak – dzisiejsza młodzież nie będzie czekać! Jest premiera, chce mieć całość i już. Bo akurat w tym momencie ten serial jest najważniejszy i akurat w dniu premiery pierwszego odcinka nie ma co innego do oglądania.

            Czyli brak cierpliwości, całe sezony, patrzy na swój czubek nosa, nie patrzy szerzej, nie rozumie co się pisze, nie rozumie klimatu oglądania seriale przed era Netflixa, interesuje go konsumpcja, chce mieć nowość tu i teraz i całymi garściami, cytuje moje pytania (o zawale) sądząc, że sam napisał Jeszcze masz coś na obronę młodego wieku? Sam się sprzedajesz. Tu nie trzeba mieć doktoratu z psychologii.

            Osobiście mam w ogóle inny sposób oglądania i mieszam całe sezony z oglądaniem na bieżąco. I mnie nie przeszkadza czekanie, bo zawsze w tym czasie mogę oglądać coś innego, co się skończyło. A inni mają na bieżąco zabawę z każdym kolejnym odcinkiem. Nie odbieram im tego i nie chce tego robić. Bo mogę poczekać miesiąc i zrobić sobie maraton na koniec. Albo miniserial/serial dawkować sobie po odcinku i czytając komentarze, bawić się i rozkminiać z tymi, co żyją serialem z odcinka na odcinek. Co kto woli.
            Emisja cotygodniowa daje więcej opcji, więcej frajdy niż jeden cały sezon od razu w dniu premiery, co zresztą napisałem w punktach

            BTW Netflix nie zadowala wszystkich, bo produkuje zapychacze czasu a człowiek, który już wiele widział, to ciekawego lub ambitnego kina nie znajdzie na tej platformie (poza 2-3 wyjątkami w roku). To najwyżej zadowolenie szarej masy więc nie bez kozery się mówi, że Netflix to taka kablówka, tylko że w sieci.

            I co najciekawsze – to, że Ci się serial może jakiś spodoba, nie masz nawet gwarancji, że będzie kolejny sezon. To jest właśnie Netflix – producent parówek, gdzie produkuje tylko te, które mają oglądalność (sprzedaż) a widz (klient) się w ogóle nie liczy.

            Nara.

  9. a ja wole mieć wybór – jak mam ochotę na kolejny odcinek to włączam – jak mam ochote odpocząc od serialu to tak robię dlatego wole polityke netflixa ;-)

    • To oglądasz co jest już zakończone a ten który jest dawkowany po odcinku obejrzysz sobie kiedy będzie całość. To takie trudne?
      Ale oczywiście akurat w tym momencie ten serial jest najważniejszy i akurat w dniu premiery pierwszego odcinka nie ma co innego do oglądania.
      Damn….

  10. Nikt nikogo nie zmusza do bindżu – nawet na Netfliksie można oglądać po jednym odcinku na tydzień, jeśli się chce. Przynajmniej człowiek ma wybór. Wolę to niż ciurkanie po jednym odcinku co tydzień, bo wtedy trzeba czekać aż spłynie całość (wykupić z odpowiednim opóźnieniem) żeby oglądać całość w swoim tempie.

    • Jeśli żyjesz w próżni, to owszem – ale w przypadku, gdy chciałbyś np. z innymi fanami podyskutować w sieci o kolejnych odcinkach Dark bez spoilerów z kolejnych, jak to robić można w przypadku hitów HBO pokroju Westworld czy Devs, to obecnie realnie nie ma takiej możliwości.

      • Nienienie. Podstawowym błędem jest założenie, że w dyskusjach o cotygodniowych odcinkach nie ma spoilerów. Wręcz przeciwnie, są i to najczęściej dużo większe ;-D

        A nieco poważniej, to moim zdaniem Dark i podobnie krótkie seriale można traktować dwojako:
        1. jako długie filmy, i wtedy dyskutuje się o całości.
        2. jako seriale, gdzie jeśli chce się zacząć dyskusję, należy uzyskać informację o tym, do jakiego odcinka można spoilerować.

        Oczywiście tą drugą opcję trudno zrealizować w sieci z losowymi dyskutantami, natomiast doskonale sprawdza się podczas dyskusji ze znajomymi. Debatę dostosowuje się do osoby, która obejrzała najmniej odcinków, a jeśli nie obejrzała jeszcze żadnego – wyprasza się ją z imprezy jako ignoranta ;-D

  11. Ludzie na facebooku HBO Polska czesto mówią co innego i krytykują HBO za ich model odcinek co tydzień. Ja osobiście wolę binge watching bo czekajac co tydzień nieraz traci się ochotę na serial.

  12. Przecież już od miesiąca na przykład Star Trek Discovery jest dodawany na Netfixie po 1 odcinku na tydzień, więc po co cały ten artykuł?

    • Star Trek Discovery był wydawany co odcinek już 3 lata temu – ale to nie jest serial produkcji własnej Netfliksa. Pisałem zresztą o tym:

      > Netflix z pewnością z pomysłem, by widzów ze sobą bardziej związać, romansuje — zresztą w jego ofercie można już znaleźć seriale, które są emitowane raz w tygodniu (aczkolwiek są to jak na razie produkcje na licencji).

      Co nie zmienia faktu, że jego seriale własne + lwia część backcatalogu na licencji puszczane jest całymi sezonami. ST:D to wyjątek, nie reguła.

  13. Przeciętny człowiek sam potrafi zdecydować, czy chce kupić w sklepie kilogram cebuli, czy 10.
    Widzę, że autor wolałby, żeby sprzedawca sprzedawał mu co tydzień kilogram i ani grama więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...