Netfliksowi służy współpraca z pisarzami. Wskazują na to ostatnie seriale, w tym „Gambit królowej”

Felieton/Seriale 10.11.2020
Netfliksowi służy współpraca z pisarzami. Wskazują na to ostatnie seriale, w tym „Gambit królowej”

Netfliksowi służy współpraca z pisarzami. Wskazują na to ostatnie seriale, w tym „Gambit królowej”

Czy liczba pomysłów jest skończona? Czy scenarzyści są zbyt leniwi, aby wymyślać własne światy? A może to serwisy VOD boją się ryzyka i pchają się w powieści, zamiast stawiać na oryginalne, nigdy nieopowiedziane historie?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o mediach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

W gruncie rzeczy żadne z pytań zadanych w lidzie nie jest przesadnie uprawnione, a większość z nich zdecydowanie pozbawiona jest taktu. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że wiele z ostatnich sukcesów Netfliksa (ale też HBO), to adaptacje już opublikowanych książek. Nie trzeba daleko szukać, bo ostatnie tygodnie zdecydowanie należały do „Gambitu królowej” opartego na powieści Waltera Tevisa. Książka ma swoje lata, bo farbę drukarską zobaczyła już w 1983 roku, a jednak udało się jej przebić niemal 40 lat później w formie serialu.

Seriale na podstawie książek – Netflix

gambit królowej netflix
Foto: Gambit królowej/Phil Bray/Netflix © 2020

Te przykłady można mnożyć. „Gambit królowej” to tylko jeden serial, który premierę miał przecież niedawno.

Wcześniejszy „Wiedźmin” jest przecież doskonałym dowodem na to, że można czerpać ze świata powieściowego i robić na tym niezłe zasięgi oraz oglądalność. Inne seriale oparte na książkach z naszego podwórka to „Kierunek: Noc”, nawiązujący luźno do pomysłu Jacka Dukaja, czy „W głębi lasu”, który, choć polski, to oparty o prozę Harlana Cobena.

Mówiąc pół żartem – to dowód na to, iż literatura jest wieczna. A zupełnie poważnie, unikając już oczywistości o nieśmiertelności dobrej prozy, warto przez chwilę zastanowić się, co sprawia, iż serwisy VOD tak chętnie po nią sięgają. W mojej opinii składa się na to kilka motywacji i nie wszystkie da się przyporządkować do konkretnych przypadków.

kierunek noc czy warto netflix

Jedną z nich jest zdecydowanie dążenie do budowy marek-pajęczyn, czy mówiąc językiem naukowym, marek konwergentnych. Są to wszystkie te opowieści i wszyscy ci bohaterowie, którzy przekraczają granice swojego medium i podróżują dalej. Wszystko to prowadzi do samonapędzającej się marketingowej machiny. Inwestycja w „Wiedźmina” to tak naprawdę napędzanie ruchu grom, a gry, które przecież cały czas powstają, to znowu darmowa promocja dla serialu. Ale nie tylko o promocję tu chodzi, a o budowanie wielkiego, przenikającego się świata. Choć pozornie oddzielnego, to połączonego bohaterami, motywami i klimatem.

Dlatego Netflix zrobi kilka seriali w wiedźmińskim świecie.

Dla serwisu to również mniejsze ryzyko. Historia bowiem ma swoje ramy, a decydenci szybko mogą zweryfikować, czy kierunek, w jakim zmierza, będzie atrakcyjny dla widza, czy utrzyma go dłużej przy telewizorze. To coś na kształt wstępnego rysu danej produkcji, ale rysu już zweryfikowanego przez rynek! Nie mam bowiem wątpliwości, że popularność marki czy tytułu, jest dobrym wskaźnikiem potencjalnego sukcesu (i znowu reklama).

altered carbon netflix
Altered Carbon 2 data premiery

Jeśli mam być szczery, to bardzo cieszy mnie, że serwisy VOD dokonują recyklingu powieści. Dzięki temu historie, które, ze względu na swoją złożoność, są arcytrudne do przeniesienia na wielki ekran, mogą niespiesznie prowadzić swoją opowieść w znacznie pojemniejszym naczyniu, jakim jest serial. Choć pamiętajmy, że w niektórych przypadkach nie kończy się to dobrze. „Altered Carbon”, bazujący na powieści Richarda Morgana, również miał świetny start. Mieszane recenzje 1. sezonu nie powstrzymały Netfliksa przed kontynuacją, ale… 3. sezonu już nie będzie. I chociaż dwie serie i produkcja animowana zapowiadały, że świat Morgana będzie żył wiecznie, niczym jego bohaterowie, to Netflix bezwzględnie postanowił zniszczyć mu stos korowy.

Można powiedzieć, że lepsze to niż nic, ale z drugiej strony rozczarowanie i niedosyt zostają.

Zwłaszcza że produkcje budowane na wielotomowych dziełach, odkrywają swoje karty bardzo powoli i niedosyt między seriami jest częścią strategii, która ma utrzymać widza przy sobie. Cóż, wtedy polecam wrócić do miejsca, w którym to wszystko się zaczęło i po prostu przeczytać książkę. W większości przypadków nie będzie ani zawodu, ani niedosytu.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (7)

11 odpowiedzi na “Netfliksowi służy współpraca z pisarzami. Wskazują na to ostatnie seriale, w tym „Gambit królowej””

  1. Miniseriale Netflixa są stanowczo lepsze niż ich tasiemce. Russian Doll, Spy, Godless, Alias Grace, Unorthodox czy teraz Queen’s Gambit trzymają dość równy czy nawet wysoki poziom.

  2. A czy ostatnio nie pisaliście o tym że Netflix już nie dowozi, stacza się poziom produkcji na dno i generalnie zaczyna tracić względem konkurencji? Zastanawcie się bo to było raptem kilka dni temu…

  3. To nie jest jakieś wielkie odkrycie, że produkcja oparta na dobrej historii jest lepsza niż ta, w której wszystko idzie na efekty specjalne albo znanych aktorów ;)
    Wystarczy zestawić ze sobą GoT z czasów Martina i końcówkę dorobioną przez HBO.
    Albo nowe GW z… czymkolwiek ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...