89 dni zdjęciowych i 500 paczek wypalonych papierosów. Aktorzy opowiadają o kręceniu serialu „Król”

Artykuł/Seriale 06.11.2020
89 dni zdjęciowych i 500 paczek wypalonych papierosów. Aktorzy opowiadają o kręceniu serialu „Król”

89 dni zdjęciowych i 500 paczek wypalonych papierosów. Aktorzy opowiadają o kręceniu serialu „Król”

Prace na planie serialu „Król” trwały 89 dni zdjęciowych, niektórzy aktorzy przygotowania do ról zaczęli już w 2018 roku. Jednak serial nie mógł lepiej trafić z czasem swojej premiery – na jesień 2020 roku, gdy wielu widzów tak bardzo spragnionych jest wielkich serialowych premier. Bo ta premiera na pewno wielką będzie.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

O serialu „Król” będzie mówiło się jeszcze długo. Nie tylko dlatego, że to dobra ekranizacja historii napisanej przez Szczepana Twardocha. Także dlatego, że postacie wykreowane przez scenarzystów mogą na długo pozostać w pamięci widzów.

Akcja serialu „Król”  dzieje się w przedwojennej Warszawie, w 1937 roku.

Miastem rządzą gangsterzy, którymi przewodzi Kum Kaplica. Na planie rozłożonym na 75 lokacji, w Warszawie i okolicach oraz w Łodzi, pracowało około 400 aktorów i epizodystów. Przy charakteryzacji wykorzystano około 5 tysięcy szpilek i wsuwek do włosów, zaś przygotowania do scen masowych rozpoczynały się już o godzinie 4:30. Plan nieistniejącego Kercelaka stworzono na pustym parkingu, na potrzeby produkcji zaprojektowano 5000 plakatów, afiszy i ulotek, które zdobiły stołeczne ulice. Podczas kręcenia zdjęć wypalono ponad pół tysiąca paczek papierosów, w tym sto paczek papierosów beznikotynowych.

W rolę wspomnianego Kumy Kaplicy wcielił się Arkadiusz Jakubik. Jak sam przyznaje, w tym wypadku nieco nagiął swoje dotychczasowe zasady:

Po raz pierwszy przyjąłem rolę bez lektury scenariusza, ponieważ wtedy jeszcze on nie istniał. Zadzwonił do mnie Leszek Bodzak, powiedział: – Mam propozycję, żebyś zagrał w największej telewizyjnej produkcji polskiej od lat. Scenariusza nie ma, ale jest powieść Twardocha. Czytałeś? – Nie, ale nabędę, zapoznam się.
Przeczytałem w 2 czy 3 dni, kiedy zobaczyłem, kim jest Kum Kaplica, jak znakomicie został wymyślony, jak świetnie realia przedwojennej Warszawy zostały opisane, byłem zauroczony. Oddzwoniłem i przyjąłem propozycję – opowiada Jakubik.

Kum Kaplica należy do Organizacji Bojowej PPS, jest weteranem walk o niepodległość kraju. Jak mówi Jakubik:

Kum Kaplica mówi: ja to mam serce po tej właściwej stronie, znaczy lewej. To idealista, który skręcił w mroczną drogę gangsterki. Z jednej strony wzbudza sympatię, rozdaje pieniądze, karmi biednych, ma wspaniałą rodzinę, a z drugiej strony ma mroczne sekrety, które wystawią sympatię widzów na próbę.

Aktor zapytany o główne źródło inspiracji przy pracy nad postacią odpowiada:

Powieść Szczepana Twardocha i książka Jerzego Rawicza „Doktor Łokietek i Tata Tasiemka” były dla mnie bazą do pracy nad Kumem.

Oprócz literatury, inspiracją dla niektórych okazały się także filmy:

Podczas przygotowań do roli razem z całą ekipą zgłębialiśmy seksualność i obyczajowość tamtych lat, oglądając filmy dla dorosłych z tamtych czasów. Pod wieloma względami byliśmy bardzo zaskoczeni! – wspomina Magdalena Boczarska.

Grana przez Boczarską Ryfka Kij to najważniejsza postać kobieca w tej opowieści.

Z pochodzenia Żydówka, wychowana na ulicy, prowadzi jeden ze stołecznych burdeli.

Myślę, że to, co w Ryfce najbardziej niesamowite, to wcale nie ta charakterystyczna otoczka burdelu, ale jej nieprawdopodobna emocjonalność, hardość, bezczelność, wewnętrzne złamanie, tajemnica, którą w sobie nosi. Jest prawdziwym kameleonem – opisuje postać Boczarska. – Ryfka to trochę taki barwny ptak: rude włosy, mocny makijaż, stroje, cekiny, cały kontekst burdelu. Od początku jawiła się jako tak mocna osobowość, że dla mnie najistotniejsze było to, by prawdziwie ją sobą wypełnić i nie przesadzić. Żeby było widać człowieka, który intryguje i wzrusza.

ryfka kij

Jednym z gangsterów, którego można spotkać w prowadzonym przez Ryfkę przybytku, jest Janusz Radziwiłek. Wychowanek Kuma Kaplicy bywa postacią komiczną – posługuje się specyficzną mową łączącą w sobie kilka języków. To jednak człowiek bardzo niebezpieczny. Borys Szyc wcielający się w Radziwiłka tak wspomina prace na planie:

Na planie było miejsce na improwizację, były też śmieszne momenty, kiedy ten Janusz we mnie dojrzewał. Im dłużej przebywałem z Radziwiłkiem, tym przychodziło mi więcej szalonych, dziwnych pomysłów do głowy.

Radziwiłłek to jedna z najbardziej nieoczywistych postaci w opowieści. Jego historia, podobnie jak historie innych wymienionych dotychczas postaci, mogłyby stać się kanwą do oddzielnego, poświęconego tylko jemu serialu.

Spotkaliśmy się przed zdjęciami, mieliśmy pierwsze czytanie scenariusza, czegoś nam wszystkim jeszcze brakowało. W języku, w dialogach brakowało nam Radziwiłka. Szczepan zamknął się na dwa tygodnie, wrócił z przepisanymi dialogami i kwestiami Radziwiłka. Na tej bazie zacząłem jeszcze bardziej udziwniać jego język, przestawiałem szyk w zdaniu, dodawałem naleciałości hebrajskie, stworzyliśmy ze Szczepanem takie esperanto, którym posługuje się Janusz Radziwiłek. – opowiada Szyc.

janusz radziwilek borys szyc

Wspomniany przez niego Michał Żurawski wcielił się w głównego bohatera „Króla” , żydowskiego boksera Jakuba Szapiro, prawą rękę Kuma Kaplicy. Z aktorem udało mi się porozmawiać w przerwie między zdjęciami latem zeszłego roku, na jednym z warszawskich podwórek. Zaraz przy wejściu do kamienicy, które odgrywało rolę wejścia do burdelu Ryfki Kij. Aktor stwierdził wtedy, że mimo, iż materiał z którym mają do czynienia, jest pod każdym względem trudny, pracuje się nad nim zadziwiająco dobrze.

Grana przeze mnie postać łączy w sobie te wszystkie ciemne, zawoalowane strony męskie, o których każdy marzy, ale nie jest w stanie mówić o tym na głos, z cechami pozytywnymi, takimi jak opiekuńczość. Niczym w „Ojcu Chrzestnym” – mamy historię o ludziach, którzy tak naprawdę są z marginesu, powinni siedzieć w więzieniu, a podziwiamy ich i to właśnie im kibicujemy – opowiada o swojej postaci Żurawski.

Aktor do zdjęć walk bokserskich przygotowywał się już od października 2018 roku.

Gram tu bardziej ulicznika, mój bohater jest warszawskim gangsterem, dlatego staram się przenieść model ulicznych walk na sceny bokserskie. Polega to na lekkim odchodzeniu od techniki, dokładaniu ulicznych zmyłek, kombinacji. Pracuję z profesjonalistami, trenerem Lechem Rosińskim i Michałem Stanisławskim, który od 2 lat przygotowuje mnie pod względem formy, do tej roli.

Kwestią czasu było to, kiedy ktoś zdecyduje się na ekranizację Króla – co do tego wątpliwości chyba nie miał nikt, kto czytał książkę Twardocha. Na przykład Borys Szyc:

Już wcześniej zastanawiałem się co by było, gdyby ktoś zdecydował się na ekranizację „Króla”. Kiedy dotarła do mnie ta wiadomość bardzo się ucieszyłem. Czekałem tylko na to, jak to zostanie przeniesione na scenariusz. Bo książkę, zwłaszcza tak dobrą, bardzo trudno zamienić na język filmowy. Siłą Szczepana Twardocha jest to, jak on pisze, jak pokazuje to co dzieje się z bohaterem, co czuje i co myśli, a w serialu nie będziemy opowiadać co on czuje, musimy to pokazać.

O tym, czy aktorom udało się to pokazać, możecie już się przekonać.

„Król” zadebiutował dziś w serwisie CANAL+ Telewizja przez internet.

Teksty, które musisz przeczytać:

Cała Polska czyta Bronisława Wildsteina, a świat może tylko zazdrościć. Spot „New Books from Poland” to żart

Promocja polskiej kultury poza granicami kraju to jeden z nadrzędnych celów stawianych przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu podległym mu instytucjom. Najnowsza próba podjęta przez Instytut Książki spotkała się jednak z olbrzymim sprzeciwem środowiska pisarzy. Dlaczego spot „New Books from Poland” wzbudził aż takie emocje?

Opinia/Książki 25.11.2020

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...