Disney nie uczy się na błędach. W zwiastunie nowego „Holiday Special” Rey podróżuje do czasów oryginalnej trylogii

Opinia/Film 05.11.2020
Disney nie uczy się na błędach. W zwiastunie nowego „Holiday Special” Rey podróżuje do czasów oryginalnej trylogii

Disney nie uczy się na błędach. W zwiastunie nowego „Holiday Special” Rey podróżuje do czasów oryginalnej trylogii

Zakończona w zeszłym roku trylogia „Star Wars” stworzona przez wytwórnię Disney nie spotkała się z ciepłym przyjęciem fanów. Dlatego decyzja o stworzeniu nowego świątecznego filmu została przyjęta z dużym zdziwieniem fandomu. Do sieci trafił pierwszy zwiastun „The Lego Star Wars Holiday Special” i zapewne wywoła sporo kontrowersji.

Najwierniejsi fani „Gwiezdnych wojen” nie pałają olbrzymią sympatią do obecnej szefowej Lucasfilm, Kathleen Kennedy i większości produkcji stworzonych w okresie jej rządów. Ich niechęć nie obejmuje natomiast serii „The Mandalorian” i finałowego sezonu serialu „Wojny Klonów”. Oba tytuły są obecne na Disney+, dlatego każda kolejna zapowiedź tej platformy budzi w fandomie pewne nadzieje. Decyzja wytwórni, żeby stworzyć nowy świąteczny odcinek specjalny spotkała się jednak z dosyć dużym zaskoczeniem.

Oryginalny „Star Wars Holiday Special” z 1978 roku zapisał się w historii jako najgorsza produkcja audiowizualna mająca cokolwiek wspólnego z gwiezdną sagą. Dość powiedzieć, że ze względu na fatalne recenzje nigdy nie został pokazany ponownie w telewizji i nie trafił na VHS czy DVD (więcej na temat tego dzieła przeczytacie TUTAJ). Ponowne wejście na te samą drogę, nawet przy współudziale LEGO, wydawało się więc dosyć dużym ryzykiem.

Zwiastun „The LEGO Star Wars Holiday Special” pokazuje, że problem jest znacznie poważniejszy. Disney po prostu nie uczy się na błędach.

Opublikowany na YouTubie materiał rozpoczyna się od znajomych rytmów „Dziadka do orzechów” i pokazuje grupę bohaterów nowej trylogii świętujących Dzień Życia. Na miejscu są m.in. Chewbacca, Rey, Poe Dameron, Finn, Rose, a także Lando Calrissian. Ten ostatni dostaje prezent od przedstawiciela rasy Mon Calamari, a obecna w dialogu gra słów sugeruje, że to admirał Ackbar. Co automatycznie umiejscowiłoby „LEGO Star Wars Holiday Special” poza kanonem, bo ten bohater zginął w filmie „Ostatni Jedi”.

Szybko okazuje się natomiast, że główna część produkcji zostanie poświęcona na szaloną historię związaną z Rey. Bardzo nielubiana przez większość fandomu bohaterka uda się wraz z BB-8 do starożytnej świątyni Jedi i odkryje tam kryształ umożliwiający podróże w czasie. Za jego pomocą spotka na swojej drodze Yodę, młodego Luke’a Skywalkera, Imperatora Palpatine’a, Obi-Wana Kenobiego z czasów Wojen Klonów i powalczy z samym Darthem Vaderem.

Brzmi to szokująco, ale Disney naprawdę zdecydował się wcisnąć jedną z najgorzej odebranych postaci w historii marki „Star Wars” również do poprzednich trylogii.

Dalsze promowanie Rey to decyzja, która nie ma w sobie krzty logiki, a mimo to wytwórnia się poszła w tę stronę. I nie stanowi mocnej obrony fakt, że szalona podróż po różnych epokach galaktyki finalnie nie będzie prowadzić do niczego więcej niż nauki „prawdziwego znaczenia świąt”. Dla wielu fanów postaci takie jak Darth Vader czy Luke Skywalker mają realne znaczenie. Nikt nie ma nic przeciwko parodiom i żartom, ale gdy bierze się za nie firma mająca prawa do marki, to coś jest nie do końca w porządku.

Przykład nowej trylogii najlepiej pokazuje, że Disney nie potrafił stworzyć niczego obrazoburczego i faktycznie zmieniającego istniejący status quo (o tym, dlaczego „Ostatni Jedi” odniósł w tym względzie porażkę pisałem już wcześniej). Zamiast tego ograniczyła się do powtarzania zgranych motywów i graniu na nostalgii. Nie inaczej jest w zwiastunie „The Lego Star Wars Holiday Special”, który wielokrotnie odwołuje się do ikonicznych kwestii z poprzednich filmów i różnych sporów w fandomie. Nie jest to jednak w żadnym wypadku poziom parodii „Gwiezdnych wojen” autorstwa twórców serii „Robot Chicken” czy nawet „Family Guy”.

Większość fandomu marzy teraz o nowym otwarciu, a z ostatnią trylogią nie chcą mieć już nic wspólnego.

Wykorzystanie debiutujących w niej postaci w „Star Wars Holiday Special” w jakimś sensie pokazuje tragizm całej sytuacji. Wszystko wskazuje na to, że Disney i Lucasfilm nie planują żadnych większych projektów z udziałem Finna, Rey czy Poe w przyszłości. Czy nie jest to najlepszy dowód na porażkę filmów J.J. Abramsa i Riana Johnsona? W końcu mowa o wytwórni, która uwielbia zarabiać na spin-offach i remake’ach. A Rey wraz z przyjaciółmi dostała swoją kontynuację w postaci wykpiwanego filmu świątecznego.

Byłoby to nawet trochę smutne, gdyby nie fakt, że Disney zamieszał w całą sprawę również bohaterów mających znaczenie dla widzów „Star Wars”. Czy ktokolwiek na tym globie pragnął zobaczyć Rey walczącą z Darthem Vaderem? Mam spore wątpliwości. Ale przecież jeśli Disney uparł się, żeby traktować jedną ze swoich marek jak kiepski żart, to cóż ja czy ktokolwiek z nas może na to poradzić?

LEGO Star Wars Holiday Special” zadebiutuje na Disney+ 17 listopada.

star wars holiday special
Foto: Plakat The Lego Star Wars Holiday Special/Disney+

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News. 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (16)

21 odpowiedzi na “Disney nie uczy się na błędach. W zwiastunie nowego „Holiday Special” Rey podróżuje do czasów oryginalnej trylogii”

  1. Cóż…autor chyba nie rozumie grupy docelowej dla tej produkcji. Pewnie dlatego, że sam nią nie jest ;)

    Otóż, wystarczy wziąć pod uwagę fakt, że to film spod szyldu LEGO Star Wars, aby już mieć jakiekolwiek pojęcie o grupie docelowej. Tak! Tak, dokładnie – chodzi o dzieci! Nie o fanów wychowanych na OT, nie podstarzałych nerdów, tylko o dzieci. O tą grupę fanów która bardzo ciepło przyjęła nowe filmy, dla których sequele są “ich” Gwiezdnymi Wojnami! Wśród dzisiejszych 10-15 latków Rey jest bardzo lubianą postacią, podobnie jak Kylo Ren. Często żadne z nich nawet nie widziało starszych filmów spod szyldu SW.

    Dlatego doprawdy, nie rozumiem oburzenia autora i stwierdzenia, że Disney robi źle bo fanodomowi się to nie spodoba – no trzymajcie mnie ;P

    • Autor w ten sposób gruntuje się jako członek toksycznego fandomu – tak coś takiego też jest toksyczne, nawet jak nie oznacza to wyzywania kogoś i pisania piętrowych rantów.
      Trudno żeby fandom przetrwał bez napływu nowych fanów…

      Kurde nawet fani Buffy jakoś – po początkowych lamentach – przeżyli komiksowy reboot. Po prostu ten reboot jest adresowany do współczesnych 15-16 latków, a nie do 30-40 letnich fanów serialu :D

      • Proszę wskazać którykolwiek fragment tekstu popierający toksyczne zachowania w fandomie. Nigdy ich nie popierałem i zdania w tej kwestii nie zmieniłem.

    • Jako dzisiejszy piętnastolatek żyjący wsród rówiesników stwierdzam że dzisiejsze piętnastolatki wychowały się na wojnach klonów i wiedzą jak powinny wyglądać dobre gwiezdne wojny. Młodsi fani sw widzą mocne strony trylogii seaqueli ale Rey na pewno się do nich nie liczy. I zgadzam się że animacja lego nie ma nawet możliwości wyrządzić krzywdy uniwersum, poniewarz animacje lego nigdy nie miały na celu uniwersum rozwijać, tylko pokazać je w karykaturalny sposób

      • Pełna zgoda, natomiast osobiście mam wątpliwości czy firma posiadająca pełnię praw do marki i mająca słabe wyniki jeśli chodzi o zarządzanie nią, powinna jako pierwsza zajmować się tworzeniem karykatury :).

        • Tylko wie pan że ten projekt i wiekszę projekty np. The Mandalioran to projekty które powstają nieżaleznie i jeden nie zabiera kasy drugiemu?

    • Mowa o produkcji spod marki „Star Wars”, więc mówienie o jakichkolwiek grupach docelowych jest trochę bezcelowe. Z góry wiadomo, że „LEGO Holiday Special” obejrzą fani w najróżniejszym wieku. Podobnie jak oglądali „Rebels” czy „Ruch Oporu”. Poza tym stwierdzenie, że młodsi widzowie szaleńczo zakochali się w Rey czy Kylo Renie jest mocno przesadzone. Faktycznie po „Przebudzeniu Mocy” widać było spory wzrost popularności, ale z czasem ten trend opadł. Na co wskazują bardzo słabe wyniki sprzedaży gadżetów z kolejnych dwóch filmów, o których wielokrotnie informowały media.

    • Po za tym, jeśli coś jest złe, to należy to poprawić. Np. Kiedy wychodziły wojny klonów, nikt nie lubił ashoki, była dla wszystkich nowym jar jarem, dlatego dave filoni napisał ją inaczej, i teraz jest uwielbiana w fandomie.

      To samo z rose tico, nikt jej nie lubił, więc abrams postanowił ją usunąć z TROS, zamiast ją poprawić, i zmienić w naprawdę fajną postać

      Jeśli holiday special sprawi, że ludzie polubią rey, będzie to dowód, że autor jest tylko przygłupim 3latkiem

  2. @Tomasz Gardziński Nie rozumiem tego artykułu. Po pierwsze Disney celowo tworzy holiday specjal bo to autoparodia nie kontynuacje. Dwa LEGO robi starwars od dawna , mają doświadczenia i prawa oraz pomoc ( Lucasfilm film innaczej by ich pozwał). Sam pan mówi że to nie kanoniczne, więc pytam jak panu może zepsuć to np. Vadera jeśli z perspektywy np.głównuch filmów tych gagów nie ma( nie to jakiś nie istotny,fakt ich nie ma)? Kolejna rzecz robienie czegoś w LEGO świadczy, że ta postać nie wróci? Tak jak przy LEGO the Force Awenkens? Rey nie wróciła kiedy była na szczycie popularności? Ostatnia rzecz to nie film dla pana tylko dla dzieci.

    • Wszystkie argumenty podane przez Pana przywołuję w tekście i z nimi dyskutuję. Stwierdzenie, że jakakolwiek produkcja spod znaku „Gwiezdnych wojen” jest „dla dzieci” pokazuje z kolei brak zrozumienia jak funkcjonuje fandom, który chwyta wszystko nowego, co pojawia się na rynku. I zapewniam, że nowy „Holiday Special” będzie mieć więcej dorosłych niż młodych widzów.

      • Może tak.Ale produkcja dla dzieci ma inne standardy niż ta dla dorosłych a według tego artykułu pan daje te same standardy. Nie odnosi pan do dwóch rzeczy, jak to może popsuć panu Vadera jeśli lego w innych chistoriach dla niego nie istnieje? Oraz tym że LEGO Star Wars filmy i seriale istnieją od dawna.

  3. Widzę, że kolejny artykuł robiący z igły widły w wykonaniu Szanownego. Coś napisane tylko żeby stworzyć artykuł żeby się klikał. I się klika, bo najwyraźniej to czytamy. Ale i tak się odniosę do tego, choć poprzedni komentujący napisali już wiele trafnych rzeczy.

    Przede wszystkim w tytule jest jedno słowo, które od razu sugeruje, że fani nie powinni się tym przejmować: LEGO. Czepiać się, że tu się dzieje coś “niedobrego dla fandomu” to jak doczepić się, że ktoś pomalował figurkę Vadera na różowo i to “psuje mi odbiór filmów hurr durr”.
    Targetem są dzieci, a LEGO robi pełno rzeczy w “swoim uniwersum” – gry powstają już od kilkunastu lat i są uwielbiane.

    Najwierniejsi fani „Gwiezdnych wojen” nie pałają olbrzymią sympatią do obecnej szefowej Lucasfilm, Kathleen Kennedy i większości produkcji stworzonych w okresie jej rządów. Ich niechęć nie obejmuje natomiast serii „The Mandalorian” i finałowego sezonu serialu „Wojny Klonów”.

    Tu pytanie czy na pewno najwierniejsi – znaczy się na 100% ludzie mający za złe dużo rzeczy Pani Kennedy uważają się za “prawdziwych i najwierniejszych” fanów. W większości to jest przejaw toksycznego fandomu, który jest strasznie roszczeniowy i chciałby, żeby wszystko poszło po ich myśli. Jasne, nowa trylogia nie należy do wybitnych, ale nie wiem tak na prawdę w czym niby psuje odbiór starych filmów – one są takie same jak były.

    Decyzja wytwórni, żeby stworzyć nowy świąteczny odcinek specjalny spotkała się jednak z dosyć dużym zaskoczeniem.

    Serio? Ktoś się na prawdę przejął tym, że LEGO coś robi? Raczej widziałem pozytywne reakcje na anglojęzycznej części internetu jeśli już.

    Zwiastun „The LEGO Star Wars Holiday Special” pokazuje, że problem jest znacznie poważniejszy. Disney po prostu nie uczy się na błędach.

    Po tym nagłówku poważnie zastanawiam się, czy PAn Autor nie jest po prostu trollem a my dajemy się wrobić w to, że ten artykuł jest… no wiecie, na poważnie.

    Ten ostatni dostaje prezent od przedstawiciela rasy Mon Calamari, a obecna w dialogu gra słów sugeruje, że to admirał Ackbar. Co automatycznie umiejscowiłoby „LEGO Star Wars Holiday Special” poza kanonem, bo ten bohater zginął w filmie „Ostatni Jedi”.

    Właśnie! I koniec problemu! Poza kanonem więc nie ma wpływu na całą resztę historii! Tak samo jak to, że to jest produkcja LEGO. Więc po co ten artykuł?

    Bardzo nielubiana przez większość fandomu bohaterka uda się wraz z BB-8 do starożytnej świątyni Jedi i odkryje tam kryształ umożliwiający podróże w czasie.

    A czy Pan Autor sprawdzał jak lubiana jest postać wśród targetu filmów nowych i targetu produktów LEGO? Tak się składa, że ten target ma już w Peselu “0” albo “1” na początku. Im się na serio podobały, tak jak dzieciom 20 lat temu prequele. Problem jest u starych pryków, którzy nie akceptują zmian.

    Brzmi to szokująco, ale Disney naprawdę zdecydował się wcisnąć jedną z najgorzej odebranych postaci w historii marki „Star Wars” również do poprzednich trylogii.

    Jak ktoś nie czyta treści artykułu to jeszcze pomyśli, że faktycznie w nowym filmie Rey będzie bawiła się w Avengersów z Endgame. Nakręcamy sensacyjkę nieistniejącą, eh?

    Dalsze promowanie Rey to decyzja, która nie ma w sobie krzty logiki, a mimo to wytwórnia się poszła w tę stronę.

    No serio, to prawda, nie ma sensu promować głównej postaci, którą promują wszystko od 5 lat, filmy z którą zarobiły miliardy dolarów etc. etc. Dopóki nie zobaczymy The High Republic szerzej oczywistym krokiem jest skupienie się na sequelach jako tych najważniejszych w marketingu.

    Nikt nie ma nic przeciwko parodiom i żartom, ale gdy bierze się za nie firma mająca prawa do marki, to coś jest nie do końca w porządku

    Za słownikiem PWN:
    autoparodia «parodia własnego utworu literackiego, własnego stylu itp.»

    Plus nadal, robi to LEGO, a nie Disney, więc…

    Przykład nowej trylogii najlepiej pokazuje, że Disney nie potrafił stworzyć niczego obrazoburczego i faktycznie zmieniającego istniejący status quo (o tym, dlaczego „Ostatni Jedi” odniósł w tym względzie porażkę pisałem już wcześniej).

    Chętnie to przeczytam, bo akurat Ostatni Jedi był jedynym (moim zdaniem) filmem z nowej trylogii, który zrobił coś kreatywnego. I mimo wielu rzeczy do zarzucenia tej produkcji, jest (nadal w moim zdaniu) najlepszą produkcją spośród sequeli.

    Większość fandomu marzy teraz o nowym otwarciu, a z ostatnią trylogią nie chcą mieć już nic wspólnego.

    Tu nadchodzi The High Repulbic. Prawdę mówiąc czekam na artykuł Szanownego na ten temat.

    Wszystko wskazuje na to, że Disney i Lucasfilm nie planują żadnych większych projektów z udziałem Finna, Rey czy Poe w przyszłości.

    Moment. To w końcu dobrze, że nie chcą rozwijać motywów z sequeli, czy nie? Bo tu chyba widzę troszkę zaprzeczenie samemu sobie.

    Byłoby to nawet trochę smutne, gdyby nie fakt, że Disney zamieszał w całą sprawę również bohaterów mających znaczenie dla widzów „Star Wars”.

    Widz nie musi być fanem, stąd założenie, że… a szkoda gadać.

    Czy ktokolwiek na tym globie pragnął zobaczyć Rey walczącą z Darthem Vaderem?

    Strzelam, że masa dzieciaków mająca klocki LEGO ze Star Wars już to dawno zrobiła. Proszę sobie przypomnieć dla kogo jest ten film.

    „LEGO Star Wars Holiday Special” zadebiutuje na Disney+ 17 listopada.

    Z tym pełna zgoda! Przynajmniej na koniec coś “twardo stąpającego po ziemi”!

    Podsumowując, Szanowny Autor trochę odpłynął i wchodzi z najgorszymi cechami toksycznego fandomu 30+ w buciorach do produkcji nie mającej za wiele wspólnego z oryginalnymi historiami (a na pewno nie mającej wpływu na nie) i kierowanej dla ludzi, którzy są w wieku jednocyfrowym. Serio, to jest artykuł wydmuszka, o niczym, kreujący sensacyjkę tylko po to żeby dostarczyć jakiś content.

    Panie Autorze! Czekam na jakiś dobry artykuł od Pana!

    • Mam 48 i mam wrażenie że określenie ” fandom” to definicja jakiejś sekty, oglądam nowe star warsy i te legowe razem z dziećmi i świetnie się bawię. autorowi tekstu szczerze współczuję

  4. Szanowny Panie Autorze, proszę zobaczyć sobie inne produkcje ze świata Lego Star Wars i wtedy dopiero cokolwiek oceniać. Już nawet pomijając fakt, że są one skierowane do dzieci (są zbyt infantylne dla nastolatków), to i tak są zwykle baaardzo na bakier z kanonem i mieszanie ze sobą postaci, które nigdy nie miały prawa się spotkać jest tam na porządku dziennym. A że jest tam Rey? Przecież była główna bohaterką filmów z nowej serii i dlaczego miałoby jej zabraknąć? Dzieciom (do których jest to skierowane) się podobała.

  5. Czyli chcesz powiedzieć że nie powinno się promować lubianą przez dzieci Rey, bo osoby do których ten lego special nie jest celowany nie lubią Rey? To brzmi egoistycznie. To jakby krytykować Wojny klonów z 2008 za to że nie lubiany przez X osób Anakin oddycha tlenem i ciągle jest promowany do 8-latków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...