Marvel potrzebuje popularnych postaci w MCU. A wybór superbohaterów z komiksów jest ograniczony

Felieton/Film 29.10.2020
Marvel potrzebuje popularnych postaci w MCU. A wybór superbohaterów z komiksów jest ograniczony

Marvel potrzebuje popularnych postaci w MCU. A wybór superbohaterów z komiksów jest ograniczony

Marvel Cinematic Universe nie jest tworem idealnym, ale bezsprzecznie przyczynił się do znaczącego wzrostu globalnego zainteresowania superbohaterami. Rzecz w tym, że kinowe uniwersum autorstwa Marvel Studios stoi przed bardzo poważnym wyzwaniem i kłopotem zarazem. Jak zastąpić najpopularniejszych herosów i czy w ogóle warto to robić?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o mediach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Pandemia koronawirusa sprawiła, że odpowiedź na wiele pytań związanych z przyszłością MCU została odłożona w czasie. Ale widoczne na pierwszy rzut oka kłopoty Marvela bynajmniej nie odejdą w niebyt tylko dlatego, że na kolejne filmy przyjdzie nam poczekać rok czy dwa dłużej. Podobne nastawienie części fanów Domu Pomysłów jest naiwnością, choć oczywiście dodatkowy czas może się przełożyć na wymyślenie przez Kevina Feige’a i jego ekipę lepszych rozwiązań.

O części wyzwań stojących przed Marvel Studios pisaliśmy już wcześniej. Jednym z nich jest stawienie czoła konkurencji z DC, które wydaje się w końcu panować nad sytuacją w swoich szeregach. Do innych wciąż nierozwiązanych (przynajmniej na stan obecnej wiedzy) wyzwań należą brak wyrazistego antagonisty, perspektywa kilku lat bez filmu o Avengers oraz niedobór aktorskich gwiazd. Trudno bowiem mówić, żeby takie postaci jak Angelina Jolie czy Salma Hayek budziły przesadną ekscytację wśród fanów MCU, a sama obecność gwiazdorów „Gry o tron” może nie wystarczyć. Zresztą przykłady filmów „X-Men: Mroczna Phoenix” i „Nowi mutanci” pokazują, że wrzucenie aktorki z serialu HBO na pierwszy plan nie przykrywa ewidentnych słabości.

Oczywiście, nie zwiastuje to od razu podobnej katastrofy w przypadku 4. fazy MCU, bo ta seria ma też swoje mocne atuty (o czym więcej przeczytacie TUTAJ). Ostatnie doniesienia i plotki dotyczące kilku zapowiedzianych produkcji Marvela każą jednak wątpić w słuszność niektórych osądów Kevina Feige’a i innych szefów Disneya. Chodzi przede wszystkim o ideę, że multiuniwersum rozwiąże wszystkie problemy.

Część internetu żyje właśnie pogłoską, jakoby Hugh Jackman miał pojawić się w MCU jako Wolverine.

Pogłoska o rzekomych rozmowach między Marvel Studios a australijskim aktorem pochodzi od Daniela Richtmana, który specjalizuje się w zakulisowych informacjach na temat Hollywood. Firma produkcyjna miała się rzekomo zgłosić do Jackmana w sprawie występu w „Doctor Strange in the Multiverse of Madness”. A ponieważ wcześniej niejednokrotnie podkreślał on, że definitywnie pożegnał się z rolą najsłynniejszego z X-Menów, to w grę wchodziłoby zapewne tylko małe cameo. Czyli nic w rzeczywisty sposób istotnego.

To zresztą tylko jedna z wielu podobnych informacji pojawiających się w ostatnich tygodniach. Można odnieść wrażenie, jakby cały Marvel oszalał na punkcie alternatywnych rzeczywistości. W „Spider-Man 3” na pewno powróci Elektro w wersji Jamiego Foxxa, a po mediach chodzą też pogłoski o gościnnych występach Andrew Garfielda i Tobeya Maguire’a. Akurat te ostatnie doniesienia zostały zdementowane przez Sony, ale też tylko w kontekście ostateczności podpisanego kontraktu, a nie samych negocjacji z aktorami.

Fani kultowych filmów superbohaterskich byliby zachwyceni, ale jak rozmaite cameo mają pomóc uporać się z problemami Marvel Cinematic Universe?

Jednym z rozwiązań, które pojawiają się w rozmaitych spekulacjach na ten temat, jest całkowite pójście w pomysł multiuniwersów. Oznaczałoby to, że Marvel nie musi szukać w swoich szeregach nowych superbohaterów. Zamiast tego po prostu sięgnie po inne wersje Iron Mana, Spider-Mana czy Hulka. To zresztą tylko alternatywna metoda wobec tej najbardziej popularnej, czyli wypychania na czoło postaci wzorowanych na tych najpopularniejszych.

marvel bohaterowie

To już się dzieje za sprawą She-Hulk, nowej Hawkeye, a także Falcona i Zimowego Zołnierza. I trudno nawet mieć do Marvel Studios pretensje, bo przecież w tym miejscu powtarzają tylko te same strategie, które wcześniej pojawiały się na rynku komiksowym. Wtedy również siła ich oddziaływania była dosyć ograniczona (dość przypomnieć, że tzw. Clone Saga uznaje się za najgorszy okres w historii zeszytów o Spider-Manie), ale lepsze takie rozwiązanie niż żadne.

Marvel naprawdę ma problem z bohaterami, bo takich jak Deadpool nie może skutecznie wykorzystać,  a innych sam przez lata gnębił.

Nie jest żadną tajemnicą poliszynela, że w ostatnich latach przed nabyciem przez Disneya aktywów 20th Century Fox stosunki między dwoma firmami nie były najlepsze. Miało to swoje przełożenie na wykorzystywanie przez Marvela drużyn takich jak X-Meni czy Fantastyczna Czwórka w komiksach. Mutanci często byli stawiani w opozycji do Avengersów i innych bohaterów lub (poza kilkoma wyjątkami) odstawiani na boczny tor i zamykani wewnątrz własnych historii. A z kolei z wydawania „Fantastycznej Czwórki” Dom Pomysłów w pewnym momencie z premedytacją zrezygnował i nie publikował żadnych numerów między 2015 a 2018 rokiem.

Gdy obie marki wróciły na łono Marvela, to nie mógł nie zauważyć, że ich wcześniejsze potraktowanie odbiło się negatywnie na popularności obu superbohaterskich drużyn. Podobnie jak słabe filmowe adaptacje tworzone przez FOX-a w kilku ostatnich latach. Nie mógł więc łatwo zaimplementować ich wewnątrz Marvel Cinematic Universe. Byłoby to trudne nawet w normalnych okolicznościach, bo choć scenarzyści MCU zdają się powoli budować napięte stosunki między herosami a opinią publiczną (patrz: „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” oraz „Spider-Man: Daleko od domu”), to do systemowego rasizmu wobec mutantów daleka droga.

Zaimplementowanie postaci takich jak Deadpool czy Moon Knight będzie z kolei trudne, ponieważ ich historie są zazwyczaj skierowane do starszego odbiorcy i przeważnie nieodpowiednie dla dzieci. A Disneyowi od samego początku zależało, żeby nie wychodzić poza granice oznaczeń PG i PG-13. Cenzurowanie takich bohaterów jak Punisher, Wolverine i Daredevil z pewnością nie zostałoby pozytywnie odebrane przez widzów. Nie po takich dziełach jak „Deadpool”, „Logan” czy superbohaterskie seriale Netfliksa. Do niedawna domem dla bardziej brutalnych produkcji Marvela miało być Hulu, ale ten pomysł zdążył się wykoleić, zanim na dobre ruszył z bloków.

Kto oprócz alternatywnych wersji i przejmujących miano pomocników miałby ich zastąpić? Adam Warlock? O ile ktokolwiek jeszcze pamięta takiego bohatera.

Lista popularnych a niewykorzystanych postaci Domu Pomysłów jest zaskakująco ograniczona. Postaci takie jak Miles Morales czy Spider-Gwen mają duży potencjał, podobnie jak wielu złoczyńców ze świata Petera Parkera, ale obecnie trudno ocenić, jak będą w przyszłości wyglądać relacje między Sony a Disneyem. Wciąż istnieje duże prawdopodobieństwo, że Człowieka-Pająka wkrótce z MCU pożegnamy. Wciąż oczywiście da się znaleźć kilku niewykorzystanych Strażników Galaktyki, Squirrel Girl, Novę, wspomnianego Adama Warlocka czy inne „kosmiczne” postacie Marvela. Wypada też wspomnieć o kilku bohaterach mających podobnie mitologiczny rodowód co Thor. Tutaj na pierwszy plan wychodzą Herkules i Namor (choć w przypadku tego ostatniego nie ma pełnej jasności, kto jest właścicielem praw).

Nie jest to lista rzucająca na kolana. Ma to oczywiście związek z głębokim kryzysem oryginalności w superbohaterskich komiksach, któremu swego czasu poświęciłem obszerny tekst (znajdziecie go TUTAJ), lecz jest też skutkiem ubocznym 10 lat popularności. Marvel najzwyczajniej w świecie zużył już zdecydowaną większość swoich bohaterów. Niektórych może względnie bezboleśnie rzucić widzom ponownie w nowej wersji, ale ile Iron Manów będziemy chcieli jeszcze zobaczyć, zanim stanie się to nudne? Wydaje się, że firma nie ma jeszcze zmyślnej odpowiedzi na to pytanie.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News. 

Teksty, które musisz przeczytać:

Marvel wraca do prac nad filmem „Czarna Pantera 2”. Fani chcą, żeby Shuri przejęła rolę brata w MCU

Śmierć Chadwicka Bosemana wstrzymała postęp prac nad sequelem filmu „Czarna Pantera”, ale Marvel zamknął już okres pierwszej żałoby i wrócił do planowania. Fani nie mają wątpliwości, że to właśnie Letitia Wright grająca Shuri powinna zostać nową Czarną Panterą, a doniesienia medialne zdają się potwierdzać właśnie taki plan na produkcję z 4. fazy MCU.

News/Film 23.11.2020

Dołącz do dyskusji (9)

12 odpowiedzi na “Marvel potrzebuje popularnych postaci w MCU. A wybór superbohaterów z komiksów jest ograniczony”

  1. Komiksów prawie nikt nie czyta – większość widzów MCU to ma w dupie komiksy. Oni chcą filmów i seriali. Oni nawet nie wiedzą czy dana postać jest w tych komiksach popularna czy nie – ot postać.
    Te 5% ludzi co to czytają komiksy – no super, ale Marvel nie na nich trzepie mamonę.
    No bądźmy realistami, najwięcej to Marvel zarobi na sprzedaży gadżetów ze Spider-Manem, a te są w większej części przeznaczone dla dzieci niż na sprzedaży jakiegokolwiek komiksu. Komiksy to ten dział co to Disney ledwo pamięta o jego istnieniu…

    • Po części rozumiem Pani argument. To prawda, że za pomocą filmu można zbudować fandom słabo znanej postaci niemalże na nowo. Popularność MCU na pewno będzie w tym pomocna. Rzecz w tym, że łatwiej to robić, gdy fundamenty zostały już wcześniej położone. iron Man czy Czarna Wdowa nie byli może znani tak powszechnie jak Spider-Man czy Wolverine, ale zdecydowanie należeli do 1. ligi komiksowych bohaterów. W przypadku rasy Eternals czy postaci Shang-Chi będzie to trudniejsze.

      A co do liczby osób, które czytają komiksy i jakie to ma przełożenie na ogólną liczbę oglądających MCU, to wolałbym się nie wypowiadać :). Po prostu nie ma na to dokładnych danych.

  2. Czasem mam wrażenie, multiwersum jest już tu wszędzie na około i autor opisuje jakiś alternatywny wymiar, bo dawno takich głupot nie czytałem.

    Do innych wciąż nierozwiązanych (przynajmniej na stan obecnej wiedzy) wyzwań należą brak wyrazistego antagonisty, perspektywa kilku lat bez filmu o Avengers oraz niedobór aktorskich gwiazd.

    Poza pandemią o jakich problemach mówimy? bo mam wrażenie, że wszystkie są przez Was sztucznie stworzone.

    To już się dzieje za sprawą She-Hulk, nowej Hawkeye, a także Falcona i Zimowego Zołnierza.

    Do kogo podobny niby jest Falcon i Winter Soldier? Ten drugi nawet, inaczej niż w komiksach, ma nie być Kpt. Ameryką. To dwie postaci, które oglądamy już od samego początku MCU, ze swoimi historiami i cechami charakterystycznymi. Co do She-Hulk wystarczy trochę poczytać, żeby widzieć, że z Hulkiem łączy ją tylko to, że jest zielona i silna, a poza tym to kompletnie inna postać – mocno zakompleksiona, więc siedzi cały czas w formie Hulk, która w jej przypadku nie przeszkadza jej w życiu codziennym więc jest świetną prawniczką.

    Marvel naprawdę ma problem z bohaterami, bo takich jak Deadpool nie może skutecznie wykorzystać, a innych sam przez lata gnębił.

    Czemu nie może wykorzystać Deadpoola? To ich postać, wystarczy dobry pomysł i mogą to zrobić. I jak gnębił? skoro nawet ich nie mieli u siebie?

    Nie mógł więc łatwo zaimplementować ich wewnątrz Marvel Cinematic Universe.

    Powyższy cytat o Fantastic Four i X-Men. Nie mógł ich łatwo zaimplementować, bo nikt tego nie planował, a oni mają dalekie plany w przyszłość. Tego się nie da tak o wrzucić. A poza tym, przecież film z MCU z FF jest zapowiedziany…

    Zaimplementowanie postaci takich jak Deadpool czy Moon Knight będzie z kolei trudne, ponieważ ich historie są zazwyczaj skierowane do starszego odbiorcy i przeważnie nieodpowiednie dla dzieci.

    Deadpool dopiero w filmach stał się wulgarny i krwawy. W komiksach to jest jeden z lepszych kumpli Spider-Mana, więc nie widzę skąd “zazwyczaj”. Plus biorąc pod uwagę, że Deadpool łamie 4 ściane, byłby najprostszy do wprowadzenia. Po prostu wrzucić go do MCU i niech komentuje, że mu się zmieniła rzeczywistość na około. Na pewno sporo humoru sytuacyjnego w ten sposób można wprowadzić. Co do Moon Knighta historii bardzo nie znam, ale kierowane do starszego widza może są głównie przez skomplikowanie i wiele osobowości głównego bohatera. Jako serial to ma bardzo dobry potencjał żeby się obronić, zwłaszcza jeśli faktycznie zatrudnią do niego Oscara Isaaca (ej, przecież sławni aktorzy mieli się skończyć!)

    Lista popularnych a niewykorzystanych postaci Domu Pomysłów jest zaskakująco ograniczona.

    A kto słyszał o Iron Manie albo Rocket Racoonie i innych Strażnikach przed filmami? To były niszowe postacie. Stąd sukces Marvela, który nie wyciągnął od razu grubych dział (jak ekhm DC) i powoli budował świat zaczynając od mniej znanej postaci, która stała się twarzą całego uniwersum.

    Marvel najzwyczajniej w świecie zużył już zdecydowaną większość swoich bohaterów.

    Polecam zerknąć tutaj: https://www.marvel.com/comics/characters
    Skoro sami piszecie, że komiksy są mało oryginalne (co nie do końca jest prawdą) to może właśnie lepiej wziąć postać, o której nie słyszeliście i zrobić ją w oryginalny sposób?
    Zwłaszcza, że nadchodzą nowe postacie, które są bardzo popularne w komiksach, jak np Ms. Marvel – i nie, nie jest wzorowana na Cpt. Marvel.

    W ogóle po co ja to piszę i czytam artykuły tutaj….

  3. Czasem mam wrażenie, multiwersum jest już tu wszędzie na około i autor opisuje jakiś alternatywny wymiar, bo dawno takich głupot nie czytałem.

    Do innych wciąż nierozwiązanych (przynajmniej na stan obecnej wiedzy) wyzwań należą brak wyrazistego antagonisty, perspektywa kilku lat bez filmu o Avengers oraz niedobór aktorskich gwiazd.

    Poza pandemią o jakich problemach mówimy? bo mam wrażenie, że wszystkie są przez Was sztucznie stworzone.

    To już się dzieje za sprawą She-Hulk, nowej Hawkeye, a także Falcona i Zimowego Zołnierza.

    Do kogo podobny niby jest Falcon i Winter Soldier? Ten drugi nawet, inaczej niż w komiksach, ma nie być Kpt. Ameryką. To dwie postaci, które oglądamy już od samego początku MCU, ze swoimi historiami i cechami charakterystycznymi. Co do She-Hulk wystarczy trochę poczytać, żeby widzieć, że z Hulkiem łączy ją tylko to, że jest zielona i silna, a poza tym to kompletnie inna postać – mocno zakompleksiona, więc siedzi cały czas w formie Hulk, która w jej przypadku nie przeszkadza jej w życiu codziennym więc jest świetną prawniczką.

    Marvel naprawdę ma problem z bohaterami, bo takich jak Deadpool nie może skutecznie wykorzystać, a innych sam przez lata gnębił.

    Czemu nie może wykorzystać Deadpoola? To ich postać, wystarczy dobry pomysł i mogą to zrobić. I jak gnębił? skoro nawet ich nie mieli u siebie?

    Nie mógł więc łatwo zaimplementować ich wewnątrz Marvel Cinematic Universe.

    Powyższy cytat o Fantastic Four i X-Men. Nie mógł ich łatwo zaimplementować, bo nikt tego nie planował, a oni mają dalekie plany w przyszłość. Tego się nie da tak o wrzucić. A poza tym, przecież film z MCU z FF jest zapowiedziany…

    Zaimplementowanie postaci takich jak Deadpool czy Moon Knight będzie z kolei trudne, ponieważ ich historie są zazwyczaj skierowane do starszego odbiorcy i przeważnie nieodpowiednie dla dzieci.

    Deadpool dopiero w filmach stał się wulgarny i krwawy. W komiksach to jest jeden z lepszych kumpli Spider-Mana, więc nie widzę skąd “zazwyczaj”. Plus biorąc pod uwagę, że Deadpool łamie 4 ściane, byłby najprostszy do wprowadzenia. Po prostu wrzucić go do MCU i niech komentuje, że mu się zmieniła rzeczywistość na około. Na pewno sporo humoru sytuacyjnego w ten sposób można wprowadzić. Co do Moon Knighta historii bardzo nie znam, ale kierowane do starszego widza może są głównie przez skomplikowanie i wiele osobowości głównego bohatera. Jako serial to ma bardzo dobry potencjał żeby się obronić, zwłaszcza jeśli faktycznie zatrudnią do niego Oscara Isaaca (ej, przecież sławni aktorzy mieli się skończyć!)

    Lista popularnych a niewykorzystanych postaci Domu Pomysłów jest zaskakująco ograniczona.

    A kto słyszał o Iron Manie albo Rocket Racoonie i innych Strażnikach przed filmami? To były niszowe postacie. Stąd sukces Marvela, który nie wyciągnął od razu grubych dział (jak ekhm DC) i powoli budował świat zaczynając od mniej znanej postaci, która stała się twarzą całego uniwersum.

    Marvel najzwyczajniej w świecie zużył już zdecydowaną większość swoich bohaterów.

    Polecam zerknąć tutaj: https://www.marvel.com/comics/characters
    Skoro sami piszecie, że komiksy są mało oryginalne (co nie do końca jest prawdą) to może właśnie lepiej wziąć postać, o której nie słyszeliście i zrobić ją w oryginalny sposób?
    Zwłaszcza, że nadchodzą nowe postacie, które są bardzo popularne w komiksach, jak np Ms. Marvel – i nie, nie jest wzorowana na Cpt. Marvel.

    W ogóle po co ja to piszę i czytam artykuły tutaj….

    • Proszę Pana, niczego sobie nie wymyśliliśmy, stąpamy twardo po ziemi i zgodnie z rzeczywistą sytuacją oceniamy przyszłość MCU. Jeśli nie dostrzega Pan związków między wymienionymi postaciami, a ich bardziej znanymi odpowiednikami, to trochę trudno prowadzić dyskusję. Nigdzie w tekście nie pojawia się stwierdzenie, że to bohaterowie o identycznych charakterach, co Hulk czy Kapitan Ameryka. Na temat Ms. Marvel i jest “wzorowania na Kapitan Marvel” również nie pada ani jedno słowo, więc ponownie walczy Pan z argumentami, które sam stawia.

      Stwierdzenie, że Iron Man był niszową postacią jest całkowicie błędne. Z kolei Strażnicy Galaktyki w wersji filmowej zostali w dużej mierze wymyśleni na nowo, więc ten argument również trafia jak kula w płot. Nie wspominając o tym, że akurat w takich historiach jak “Infinity War”, na których MCU mocno się wzoruje, brali czynny udział.

      Oczywiście, że “wystarczy dobry pomysł”, tylko trzeba na niego wpaść. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby Marvel na Deadpoola pomysł miał. Być może się to zmieni w przyszłości, ale operujmy na znanych faktach. O gnębieniu X-Menów i Fantastycznej Czwórki dokładnie piszę w tekście, zresztą bynajmniej nie jestem pierwszą osobą, która zwraca na to uwagę. Polecam nadrobienie braków w lekturze.

      Akceptuję natomiast krytykę ostatniego z przytoczonych zdań. Powinno ono brzmieć: “… zdecydowaną większość swoich popularnych bohaterów”. Nie było moim celem wprowadzenie tutaj kogokolwiek w błąd.

      • Jeśli nie dostrzega Pan związków między wymienionymi postaciami, a ich bardziej znanymi odpowiednikami, to trochę trudno prowadzić dyskusję. Nigdzie w tekście nie pojawia się stwierdzenie, że to bohaterowie o identycznych charakterach, co Hulk czy Kapitan Ameryka. Na temat Ms. Marvel i jest “wzorowania na Kapitan Marvel” również nie pada ani jedno słowo, więc ponownie walczy Pan z argumentami, które sam stawia.

        Oczywiście, że widzę związek z postaciami “poprzednimi”, przecież z ich historii wynikają. Ale Bucky nie jest wzorowany na Rogersie. Falcon tak samo.
        Odnoszę się do tego:

        To zresztą tylko alternatywna metoda wobec tej najbardziej popularnej, czyli wypychania na czoło postaci wzorowanych na tych najpopularniejszych. To już się dzieje za sprawą She-Hulk, nowej Hawkeye, a także Falcona i Zimowego Zołnierza.

        Ms. Marvel natomiast podaję jako obecnie popularną postać komiksową, której jeszcze nie ma w MCU i nie jest wzorowana na Cpt. Marvel. To jest właśnie kontrargument do braku popularnych postaci i postaci wzorowanych na poprzednich.

        Stwierdzenie, że Iron Man był niszową postacią jest całkowicie błędne. Z kolei Strażnicy Galaktyki w wersji filmowej zostali w dużej mierze wymyśleni na nowo, więc ten argument również trafia jak kula w płot. Nie wspominając o tym, że akurat w takich historiach jak “Infinity War”, na których MCU mocno się wzoruje, brali czynny udział.

        Całkowicie niszowy może nie był, ale poza wystąpieniem w Civil War to tak na prawdę był średnio lubianym bohaterem klasy B. Daleko za FF, X-Men czy Spider-Manem. Albo nawet resztą Avengers, którzy też nie byli zbyt “topowi” w popularności patrząc globalnie. Dopiero film go wybił.
        Co do Strażników i tego, że zostali wymyśleni na nowo – prawda. Więc po co popularne postacie, skoro tutaj mamy piękny przykład wymyślenia czegoś tylko pod filmy (w komiksach nawet naginają tamte wersje do wizji Gunna i spółki), więc po co straszyć brakiem popularnych postaci, skoro widać, że już im doskonale wyszło wprowadzenie czegoś nowego?

        Oczywiście, że “wystarczy dobry pomysł”, tylko trzeba na niego wpaść. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby Marvel na Deadpoola pomysł miał.

        A czemu nic nie wskazuje? Dlatego, że nie ma zapowiedzi żadnej? MCU jest planowane na lata w przód, ledwo co wiemy co będziemy widzieć teraz, a na 100% było to zaplanowane zanim Disney przejął Foxa. Musimy poczekać trochę aż coś zrobią z markami od nich. Poza tym trzeba też poczekać aż obecne wersje troszkę znikną z pamięci by nie wprowadzać zbędnego zamieszania u potencjalnych widzów. Nie wszyscy są obyci z tym jak to wygląda.

        Być może się to zmieni w przyszłości, ale operujmy na znanych faktach.

        Właśnie o to chodzi, że nie ma żadnych faktów. Więc… ?

        Miało to swoje przełożenie na wykorzystywanie przez Marvela drużyn takich jak X-Meni czy Fantastyczna Czwórka w komiksach.

        Marvel Studios, odpowiedzialne za MCU, nie jest powiązane bezpośrednio z Marvel Enterrainment od komiksów. Ciężko tu mówić o tym, by Marvel Studios gnębiło cudze marki.
        Z resztą to, że tamte postaci nie pojawiały się w komiksach wynika z niskiej czytalności, a nie “gnębienia” kogokolwiek. Czy na serio Pan myśli, że oni specjalnie przestali wydawać komiksy, do których prawa adaptacji miał Fox, żeby ich gnębić? Tylko by sobie tym zarobek odbierali – jak nie ma komiksów, to się tych komiksów nie sprzedaje. Najwyraźniej co innego było popularniejsze. Najprawdopodobniej przez sukces MCU i średnie filmy od Foxa, ale nie przez to, że nagle zakręcili kurek z komiksami, żeby Fox podupadł.

  4. Nie zgadzam się z motywem przewodnim artykułu jakoby nie byłoby z kogo wybierać. Szczególnie dziwi mnie, że w samym artykule jest odpowiedż: FF i X-Men.
    Pierwsze może zaoferować Reeda, który byłby nawet lepszym kołem zamachowym niż T. Statk, bo dzieje się tak od dekad w samych komiksach i daje to radę. Jakikolwiek event zawsze obija się o Reeda jako głównego rozgrywającego. Szczerze, to MCU wypaliło właśnie dlatego, że Tony był osią na wzór kom8ksowego Reeda, osobą do której ostatecznie trafialy wszystkie problemy i widzom łatwo było przyjmować go za punkt odniesienia.
    Drugą szansą dla MCU są X-Meni. Oni mają większe uniwersum niż sami Avengers. Najlepsze, że wzorem komiksów ono może rosnąć wraz z aktorami: X-Men, X-Men Claremonta, X-Factor, New Mutants, X Force. Praktycznie po 2 filmy sezony na wymienione i mamy na dekadę materiału.
    Oczywiście nie wiemy czy zakup Foxa przez Disneya jest tożsamościowy z odzyskaniem praw, ale jeśli tak, to czekają nasz lepsze akcje niż w pierwszej dekadzie MCU.

    W sumie “Space Marvel” ma najłatwiej, bo tam, wspominany Nova, to materiał na ze 2 filmy a potem można zrobić znowu Mega Crossover np z Galactusem.

    • O kosmicznych wątkach wspominam w tekście i faktycznie widzę tu pewne wyjście z sytuacji. Rzecz w tym, że Nova Corps, które w MCU już się pojawiły na razie nie wywołały na nikim wielkiego wrażenia i sam Marvel nie zdecydował się z nich póki co skorzystać z szerszym zakresie.

      Co do X-Menów i Fantastycznej Czwórki, to w idealnej sytuacji faktycznie byłoby to rozwiązanie łatwe. Ale idealnej sytuacji nie mamy. Stwierdzenie, że wystarczy tworzyć kolejne spin-offy z mniej popularnymi grupami X-Menów lub adaptować ich najsłynniejsze historie wydaje mi się bardzo ryzykowne. Gdyby to było takie proste, to 20th Century Fox nie miałoby na koncie tylu filmowych wpadek. Z kolei co do FF, to bardzo słabe filmy i “grillowanie” w komiksach skutecznie przyczyniły się do zdecydowanego spadku zainteresowania tą grupą i jej globalnej popularności. Nie jest tak łatwo to odbudować. Nie bez powodów Marvel szykuje produkcje z obiema drużynami na bardzo odległą i wciąż niejasną przyszłość. Podstawy do wyrażania obaw na temat ich przyszłości wydają mi się więc jak najbardziej słuszne :). Pozdrawiam.

      • Po kolei:
        Nova corps było zbyt rozdrobnione. Biorąc rozpęd MCU pod uwagę to pewnie film o małym oddziale chwyciłby I zarobił z milliard (skoro nawet Kapitan Marvel się udało), ale miałem na myśli wprowadzenie jednego Novy jako postaci. W sumie nie wiem jakie są na to szanse bo Xandar chyba Thanos zniszczył, ale z drugiej strony można to rozwiązać jako prototype wystrzelony w nadzieji zachowania pamięci o rasie. W każdym razie, J. Gunn pokazał dyskotekowy, kolorowy kosmos I to chwyciło. Ta gałąź będzie się miałą dobrze.

        Pora na FF. Owszem, sama drużyna nie jest może takim magnesem jak kolorowi Avengers, ale oddziaływanie połowy członków na uniwersum jest ogromne. Zacznę od Thinga. Ani nie najsilniejszy, ani nie najmądrzejszy, ale jego interakcje z innymi, chociażby przez wieczorki pokerowe, sprawia, ze takiej postaci, która rzuci gagiem, zintegruje drużynę brakuje. Antman niby taki luzak roześmiany, ale słabe ma te relacje z pozostałą częścią obsady. Grimm to taki troche Hawkeye. Nie twierdzę, że jest niezastąpiony, ale w przeciwieństwie do rodzeństwa Storm, którzy faktycznie są nijacy (Johny to chyba ma tylko zabawną relację ze Spidermanem), pozytywnie wpływa na odbiór całego uniwersum i dobrze poprowadzony byłby wartością dodaną.
        Reed. Tak. To jest najmocniejsza karta jaką FF może grać w uniwersum. On I Doom. To jest właśnie paradox “licencji” FF: sama drużyna nie dorasta do pięt w kontekście możliwośći jakie daje jej przywódca, a te możliwośći praktycznie nie wiążą się z jego mocami. Wspominałem, że rola jaką miał Tony w uniwersum była zerżnięta z komiksowego Reeda. Bez takiej postaci, takiego “ojca” w uniwersum nie będzie się to wszystko do kupy spinać. Swoją drogą Galactus, który będzie na wzór tego z uniwersum Ultimate potrzebuje Reeda. Nic nie stoi na przeszkodzie aby całkiem skopiować pomysł z Ultimate I uczynić go nastolatkiem, do którego N. Fury co chwilę zwraca się z prośbą o pomoc. Reasumując. Jeden samodzielny film FF w MCU aby pokazać drużynę. Następnie same crossovery I MCU wyjdzie na prostą, bon a razie, moim zdaniem, są w bardzo złym miejscu I nie ma argumentów by sądzić, ze w obecnym skłądzie odtworzą sukces “dekady Avengers”.

        X-Men.
        Możemy tu mowić o jakimś uniwersum, bo samych filmów było sporo. Sama liczba sprawia, że to chyba nie były aż takie klapy. Dwie rzeczy i wynikajce z nich konsekwencje sprawiły, że moje serce nigdy nie biło specjalnie w rytm tego co serwował Fox. Pierwsza rzecz: kostiumy. Te czarne skóry (I te żółto niebieskie w nowszej trylogii) sprawiały, ze od początku wysyłany był sygnał, że to coś innego niż to co pokochałem na kartach komiksu. I dopiero MCU, pokazało, że można zrobić wiernych orginałowi bohaterów. Kontrast z MArvelem przy okazji nowszych cześci był uderzający. Niby po 2000 nawet w komiksach próbowano przemycić ten trend, ale jak wiemy się nie przyjął. Co za tym idzie, filmy nie miały ducha komiksu. Postacie nie zachowywały się jak orginały. Cyklopa ubili, Collosus to był jakiś emo dragal (a nie jak w Deadpoolu 2), Iceman też jakoś nie był rzartowniśiem. Nowe postacie po prostu się pojawiały I znikały zamiast tworzyć trwały ślad (Gambit, Psylocke) Tu przechodzimy do drugiego zarzutu – Wolverine. Fatalnie dobrana I prowadzona postać, pomimo, że aktor spisywał się tak dobrze jak tylko mógł. Niski, krępy maruda zamienił się w wysokiego przystojniaka wokół którego kręciło się prawie wszystko. To po prostu nie grało. Jackman został wybrany jako koń pociągowy x-wersum I poza Days of Future Past (I solówkami) to nie miało najmniejszego sensu. Teraz wyobraźmy sobie, że Jason Statham byłby Wolverinem, który ma konflikt z Cyklopem o wszystko (a tak na prawdę o podłożu zazdrości miłosnej), nastepnie lepsze relacje z nową liderką X-grupy Storm. Jest na pierwszym planie ale nie jest mózgiem operacji.
        Biorąc pod uwagę powyższe, dałoby się napisać od nowa o wiele lepsze uniwersum X, lecz jak to w dzisiejszej kinematografii bywa lepiej zaczepić się jakoś bo może chociaż z pół miliona widzów dodatkowo się sciągnie. Marvel Studios musi to wziąć pod uwagę I zrobić całkowity reset. Będzie miało bardzo ciężko, bo MCU jest na takim etapie, że wprowadzenie X-Menów bez całęj otoczki mutantów będzie klapa. Moim zdaniem dlatego to tyle trwać będzie znim pojawią się w MCU – trzeba bardzo uważnie przygotować teren, ale oni jaki I FF są obecnie jedyną nadzieją dla MCU, bo kto ma tą karawanę ciągnąć? Kpt. Marvel, War Machine, Antman, Hulk, Strange a może Spiderman będzie nowym Iron Manem jak film sygerował? Nijakie są te postacie. Magia MCU zadziałą raz, drugi, ale nie ma ta ekipa magnesu jakim był Iron Man. Umówmy się, Kapitan Ameryka był fatalnym lalusiem i dobrze, że już go nie ma. Kosmiczne ramie MCU może latami nas czarować I bawić. Ale Nowo Jorskie (czyli skoncentrowane na Ziemi) wydaje się wypłukane I potrzebuje świeżej krwi a postacie pokroju Shang-Chi, choćby nie wiem jak chcieli upychać PC nie dadzą rady ciągnąć takiego projektu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...