Moda na biograficzne produkcje poświęcone popularnym muzykom przyniosła nam już dzieła poświęcone Freddy’emu Mercury’emu i Eltonowi Johnowi, a teraz przyszła kolej na kolejnego idola. Filmowy David Bowie w wykonaniu Johnny’ego Flynna zaprezentował się właśnie po raz pierwszy w pełnoprawnym zwiastunie. Jak wygląda „Stardust”?

W zachodnim kinie od pewnego czasu widać wzmożone zainteresowanie biografiami najsłynniejszych brytyjskich i amerykańskich muzyków. Dość powiedzieć, że w ciągu zaledwie półtora roku widzowie mieli okazję cieszyć się fabularyzowanymi biografiami Freddy’ego Mercury’ego w „Bohemian Rhapsody” i Eltona Johna w „Rocketman”, a także świetnym filmem biograficznym „Whitney” o życiu Whitney Houston. Popularność tego typu dzieł nie została niezauważona przez kolejne studia, które w błyskawicznym tempie zaczęły szukać kolejnych historii nadających się na hitową biografię.

Żadnego fana ambitnej muzyki pop nie dziwi, że padło na Davida Bowiego. Mowa w końcu o jednej z największych gwiazd lat 70. i 80., autorze takich natchnionych hitów jak Space Oddity, Starman, Fame, Ashes to Ashes i Blackstar oraz zdobywcy sześciu Nagród Grammy. Bowie był ponadto świetnym aktorem mającym w swoim dorobku role w takich tytułach jak „Labirynt”, „Prestiż” i „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. Wielu uznaje też jego alter ego o imieniu Ziggy Stardust za najważniejszą ikonę androgynicznego piękna.

David Bowie był postacią nietuzinkową i inspirującą. Zwiastun „Stardust” wydaje się z kolei… do bólu zwyczajny i schematyczny.

Akcja „Stardust” rozgrywa się w 1971 roku, a fabuła skoncentruje się na pierwszej podróży Bowiego przez Stany Zjednoczone i stworzeniu przez niego figury Ziggy’ego. Główną rolę w zbliżającej się wielkimi krokami biografii zagrał Johnny Flynn znany z występów na West Endzie, takich produkcji jak „Emma” i „Geniusz”, a także z bycia wokalistą kapeli Johnny Flynn & The Sussex Wit. Oprócz niego na ekranie filmu reżyserowanego przez Gabriela Range’a („Zabić prezydenta”, „Niewolnica”) zobaczymy także Marca Marona, Jenę Malone, Anthony’ego Flanagana, Larę Heller i Brendana J. Rowlanda.

Brak doświadczonego reżysera i głośnych nazwisk w obsadzie to nie jedyne, co rzuca się w oczy podczas oglądania trailera „Stardust”. Fani muzyki Bowiego szybko zauważyli, że w zwiastunie nie słychać ani jednej piosenki artysty. Zdaje się to potwierdzać wcześniejsze słowa jego syna, Duncana Jonesa, który przekazał mediom, że rodzina muzyka nie wyraziła zgody na wykorzystanie tych utworów w produkcji IFC Films. Co w dużej mierze zabija sens robienia filmu poświęconego życiu i twórczości jakiejkolwiek osoby występującej na scenie. A przynajmniej tak uważa lwia część słuchaczy Bowiego.

Premiera „Stardust” na VOD i w wybranych kinach została zapowiedziana na 25 listopada.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...