Scenarzyści trzeciej serii „Star Trek: Discovery” dotarli tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden widz

Recenzja/Seriale 19.10.2020
Nasza ocena:
Scenarzyści trzeciej serii „Star Trek: Discovery” dotarli tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden widz

Scenarzyści trzeciej serii „Star Trek: Discovery” dotarli tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden widz

„Star Trek: Discovery” z prequela głównej serii stał się niespodziewanie sequelem wszystkich dotychczasowych produkcji osadzonych w tym uniwersum. Michael i jej załodze wyszło to na dobre.

W tekście unikam spoilerów.

Pierwsze dwa sezony „Star Trek: Discovery” pokazały nam przeszłość rozwijanego od lat 60. ubiegłego wieku uniwersum. Załoga statku wyposażonego w eksperymentalny napęd zarodnikowy najpierw wzięła udział w konflikcie zbrojnym z przerażającymi Klingonami, w międzyczasie przenosząc się na chwilę do równoległego wszechświata, by na koniec doprowadzić do zawarcia nietrwałego pokoju Federacji z tą dumną i wojowniczą rasą.

Oprócz tego bohaterowie, dla których U.S.S. Discovery stał się domem, poznali członków załogi kultowego U.S.S. Enterprise na mniej więcej 10 lat przed wydarzeniami z oryginalnej serii „Star Trek”. Obie ekipy nie zabawiły jednak w swoim towarzystwie zbyt długo. Michael Burnham, która okazała się przybraną siostrą Spocka, razem ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi zmierzyła się ze złowrogą sztuczną inteligencją i uciekła do… przyszłości.

star trek discovery 3 sezon 3

Star Trek: Discovery” w 3. sezonie śmiało podążył tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden widz.

W przeszłości serial o kosmicznych wojażach grupy odkrywców już wielokrotnie skakał po linii czasowej wprzód i w tył, a nawet ją zresetował na potrzeby najnowszych filmów kinowych, ale nigdy nie zaszliśmy tak daleko, jak w przypadku 3. sezonu „Star Trek: Discovery”. Bohaterowie przenieśli się o aż 900 lat do przodu, a więc w okolice XXXII w.

Jak zmieniła się przez ten czas galaktyka? Czy ludzkość oraz inne rasy pokonały osobliwość SI? Czy udało się przetrwać Federacji? Na te pytania odpowiedzi uzyskujemy, ale bardzo powoli i nie na wszystkie naraz. Scenarzyści w pilocie trzymają karty przy orderach, a my śledzimy Michael, która jest jeszcze bardziej zagubiona niźli my.

Główna bohaterka „Star Trek: Discovery” trafia do przyszłości i od razu uszkadza przypadkowo statek tajemniczego jegomościa.

Book, bo takie nosi imię nowy bohater, nie jest tym faktem zbytnio pocieszony i na początku wcale nie interesuje go znajomość z Michael, ale szybko odkrywa, że jest na nią skazany. Mężczyzna jest bowiem kurierem, który stracił swój ładunek niczym Han Solo, przez co zaczynają polować na niego typy spod ciemnej gwiazdy.

Michael i Book zaczynają w dodatku znajomość w bardzo niefortunny sposób. Mężczyzna, który wyczuł łatwy zarobek, postanowił zdradzić swoją nową towarzyszkę, gdyż poczuł nóż na swoim gardle. Ta próbowała z kolei przehandlować swoje antyki za szansę skontaktowania się z jej przyjaciółmi z U.S.S. Discovery, ale bez skutku.

star trek discovery 3 sezon 3

W okolicznej osadzie wybuchła jednak strzelanina i bohaterom udaje się zakopać niepotrzebnie wyciągnięty topór wojenny.

Przyznam przy tym, że na dokładnie taki początek nowej serii liczyłem — rozwija się leniwie, pokazując nam jedynie urywki. Za sprawą dialogów zaczynamy sobie powoli składać w głowie to, co wydarzyło się przez ostatnie 900 lat, a to przecież kilkukrotnie dłuższy okres niż ten od odkrycia przez ludzkość podróży międzygwiezdnych aż do zniknięcia U.S.S. Discovery…

Niezwykle ciekawi mnie, czy scenarzystom uda się wiarygodnie ożenić tradycję z nowoczesnością, a tego dowiem się już niebawem. Dostępu do całego trzeciego sezonu „Star Trek: Discovery” w końcu nie mamy, bo chociaż serial dostępny jest na Netfliksie, to nie jest produkcją własną tego serwisu VOD i pozostanie w emisji aż do 7 stycznia 2020 r.

Netflix wykupił praca do emisji trzech kolejnych serii „Star Trek: Discovery” poza Stanami Zjednoczonymi od amerykańskiej stacji CBS, a po pilocie najnowszej z nich jestem dobrej myśli i z pewnością kolejne epizody będę oglądał — tym bardziej że nadal wysokobudżetowego i zrealizowanego z rozmachem science-fiction w odcinkach mamy w telewizji jak na lekarstwo.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

8 odpowiedzi na “Scenarzyści trzeciej serii „Star Trek: Discovery” dotarli tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden widz”

  1. Jest sens oglądać od trzeciej serii, żeby zobaczyć ten przeskok czasowy? W przeszłości widziałem kilka Star Treków a wątek przeniesienia się w czasie o 900 lat do przodu mnie zainteresował, ale nie wiem czy mam ochotę zaczynać ST: Discovery od samego początku.

        • Po pierwszym odcinku 3. sezonu trudno po prostu powiedzieć, czy któreś z wątków obecnych w pierwszych sezonach (pomijając AI, przez którą akcja przeniosła się te ponad 900 lat wprzód i choćby dlatego należałoby poznać choćby 2. sezon) będą rozwinięte w sposób zakładający, że widz wie, co działo się wcześniej. Oczywiście można próbować zakładać, że twórcy serialu mają świadomość tego, że pamięć jest krótka i w razie czego przywołają odpowiedni kawałek odcinków z poprzednich sezonów.

    • Obejrzyj od poczatku, bo po pierwsze pierwszy sezon jest ciekawszy, po drugie od razu sie zaspoilerujesz, a po trzecie w drugim sezonie, to co najlepsze to Pike.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...