Szef skandynawskiej wytwórni wie, dlaczego ludzie nie chodzą do kina. Problemem jest brak repertuaru

Felieton/Film 16.10.2020
Szef skandynawskiej wytwórni wie, dlaczego ludzie nie chodzą do kina. Problemem jest brak repertuaru

Szef skandynawskiej wytwórni wie, dlaczego ludzie nie chodzą do kina. Problemem jest brak repertuaru

Asger Flygare twierdzi, że problemem światowych kin nie jest brak publiczności, tylko odpowiedniego repertuaru. CEO Nordisk Film napisał list, w którym wzywa branżę, aby nie bała się wypuszczać nowych tytułów, bo nie brakuje na nie popytu. Ma całkowitą rację.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Związek pandemii z branżą filmową, jest, delikatnie mówiąc, skomplikowany. Na początku rządy kolejnych krajów zdecydowały o zamykaniu kin, przez co wielkie wytwórnie nie miały szans, aby odnaleźć się w nowych realiach. Jeszcze zanim to się stało, premierę „Nie czas umierać” przesunięto z kwietnia na listopad 2020 roku, a potem na kwiecień 2021 roku. I chociaż kina w dużej mierze już są otwarte, wciąż czekamy na 25. odsłonę przygód Jamesa Bonda, tylko dlatego że eksperci od marketingu obliczyli sobie, że zarobi miliard dolarów. MGM wystraszyło się, bo w obecnej sytuacji wydawało się to mało prawdopodobne. Ich śladem poszły inne studia. W efekcie w tegorocznym repertuarze zrobiła się niemożliwa do zasypania dziura.

Czy obawy wytwórni ciągle są uzasadnione?

Co prawda chociażby w USA wiele kin pozostaje zamkniętych, ale w ogólnym rozrachunku branża próbuje wrócić na właściwe tory. Nie ma jednak jak tego zrobić, czego powodem są nieustanne przesunięcia premier. Wprost powiedzieli o tym włodarze sieci Cineworld. Nie mogą oni zapełnić swoich sal, bo nie mają odpowiednika wabika na publiczność. A wszystko to, ponieważ studia boją się, że widzowie nie wybiorą się na ich tytuły w takiej liczbie, jakiej by sobie życzyli. Ich przerażenie spotęgowała porażka „Teneta”. Komercyjny sukces produkcji miał potwierdzić, że jesteśmy gotowi powrócić do kin. Na całym świecie (przy wyjątkowo długiej dystrybucji) zarobiła jednak zaledwie 323,5 mln dolarów, co przy budżecie wynoszącym ponad 200 mln na nikim nie powinno robić wrażenia.

Wniosek z porażki „Teneta” mógł być tylko jeden. Widzowie boją się zarażenia koronawirusem, więc nawet przy obowiązujących obostrzeniach nie pójdą do kina. Według Asgera Flygare jest to całkowicie błędne myślenie. Jak podaje Deadline CEO skandynawskiej wytwórni Nordisk Film napisał list do branży, w którym namawia, aby studia zaczęły wypuszczać swoje filmy, wspierając tym samym kina. Twierdzi on, że publiczność jest spragniona nowych produkcji i ma na to dowody z własnego podwórka. Jednym z nich jest lokalny sukces „Na rauszu”. W Danii wybrało się na niego 800 tys. osób. Tym samym jest to najlepszy wynik duńskiej produkcji w ostatnich trzech latach. I to pomimo obowiązujących restrykcji (w kinach może być zajęte tylko 70 proc. wszystkich miejsc).

W czasie pandemii rodzime produkcje pozwalają kinom funkcjonować.

I jest to prawda nie tylko w Danii. Fakt ten potwierdzają również wyniki poszczególnych filmów w naszych kinach. „Pętlę” Patryka Vegi w weekend otwarcia obejrzało ponad 178 tys. osób. Liczba ta jest zdecydowanie większa niż w przypadku „Bad Boya”, który wszedł na ekrany w lutym (w pierwsze trzy dni zobaczyło go 155 tys. widzów), kiedy to nie obowiązywały żadne restrykcje, a koronawirus wydawał się problemem jedynie innych krajów. Flygare może więc mieć rację twierdząc, że publiczność adaptuje się do nowych warunków, a restrykcje nie są żadnym problemem.

Według CEO Nordisk Film przy obecnych warunkach w porównaniu do zeszłego roku, w tym liczba widzów w kinach byłaby niższa jedynie o niecałe 7 proc. Niestety, już wiemy, że przez strach dystrybutorów nie jesteśmy w stanie się o tym przekonać. Cierpią na tym kiniarze, ale nie oni są tutaj najbardziej poszkodowani. Najdotkliwszy cios, otrzymała bowiem publiczność. Przez brak odpowiedniego repertuaru, kina nie są bowiem w stanie spełniać swojego podstawowego zadania.

Kino od zawsze było formą ucieczki od nieprzyjaznej rzeczywistości.

Teraz kiedy nie możemy żyć normalnie, rośnie w siłę potrzeba eskapizmu. Jakże chętnie dałbym się zamknąć w ciemnej sali na seansie jakiegoś blockbustera, aby na dwie godziny zapomnieć o całym szaleństwie związanym z koronawirusem. Zobaczyłbym jak James Bond po raz kolejny ratuje świat, jak Czarna Wdowa walczy z Taskmasterem, Diana Prince próbuje się odnaleźć w latach 80., a ktoś z ekipy „Szybkich i wściekłych” leci w kosmos. Takie filmy pozwalają nam z podniesionym czołem mierzyć się z codziennymi problemami. Dobrze wiedział o tym Vin Diesel, gdy zapewniał, że premiera dziewiątej części słynnej serii nie zostanie przesunięta. Skoro na nic zdało się jego prężenie muskułów, moje i Flygare’a apele również nic nie dadzą. Pozostaje więc cierpliwie czekać, aż dystrybutorzy i włodarze wytwórni pójdą po rozum do głowy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (9)

11 odpowiedzi na “Szef skandynawskiej wytwórni wie, dlaczego ludzie nie chodzą do kina. Problemem jest brak repertuaru”

  1. Wątpię. To, że małe krajowe filmy o stosunkowo niewielkich budżetach przyciągają sporo ludzi do kin nie jest miarodajnym wskaźnikiem dla takich tytułów jak Black Widow czy Nie Czas Umierać, które by zarobiły wystarczająco zadowalająco muszą przyciągnąć znacznie więcej osób niż takie filmy o niewielkim budżecie. Tutaj przykłady Tenet i Mulan są jak najbardziej miarodajne. Tenet niby zarobił, ale trzeba pamiętać, że w podawany budżet filmu nie wlicza się środków wydanych na promocję. Więc w rzeczywistości nie zarobił lub wyszedł na zero.
    A Mulan… cóż, to było do przewidzenia i nie dziwię się, że jest klapa, skoro się Disney podporządkował Chińczykom i była już zadyma o to, że zaraz po premierze okazało się iż część scen była kręcona w regionie Sinciang, gdzie są obozy internowania chińskich muzułmanów, Ujgurów, a do tego aktorka grająca Mulan Liu Yifei na długo przed premierą publicznie opowiedziała się w trakcie protestów w Hongkongu po stronie brutalnie pacyfikującej je policji oraz chińskiego rządu. Oba te działania poskutkowały nawoływaniem do bojkotu filmu.

    • Możesz mieć trochę mylne wrażenie odnośnie TENET – bo odnośnie Mulan masz rację.
      Mulan – raz że odgrzewany kotlet, a dwa że Chiny są prawie na cenzurowanym w połowie świata (a USA to już w ogóle). I tutaj się dziwię Disneyowi – przecież mogli przewidzieć jak to się skończy – a na miłość się od dawna nie zapowiadało… ;p

      Co do TENET – również ubolewam, ale oglądalność tej kategorii filmów nie jest ogromna. Podobnie było z Incepcją (po 10 latach 8x budżet zarobku) czy Pasażerami (po 4 latach 3x budżet zarobku). TENET zarobi i to sporo – ale to potrwa…

      Tak na prawdę nie mamy porządnych KILERÓW z Hollywoodu abyśmy mogli sprawdzić jak idzie kinom w czasie pandemii, bo po prostu większość jest poprzesuwana.

  2. A ja potwierdzam, “25 lat niewinności” w czasie pandemii (50% miejsc) zrobiło połowę tego co dobry hollywoodzki blockbuster przed pandemią. Czyli rodzime produkcje potrafią ratować kina.
    Czekamy na “Listy do M.4” – i życzymy sobie i dystrybutorowi pełnych sal przez cały okres grania.

    A dzisiaj premiera “Banksterzy” – o tym jak banki nas robią w wała (i nie tylko nas). Według mnie pierwsza minuta filmu (tak, widziałem) mówi więcej niż zwiastuny…

  3. Czasy się zmieniły. Człowiek zabiegany, jak znajdzie się chwilą to na szybko coś ze streamingu obejrzę. Do tego kino nie ma już nic wspólnego z krzewieniem kultury. Filmu spokojnie nie obejrzysz, co chwilę hałasy. A to komuś telefon zadzwoni, a to napój, popcorn itd. Ceny również nie zachęcają do rodzinnych wizyt.
    Można powiedzieć, że kina przez swoją własną politykę chylą się ku upadkowi…

  4. Ja chętnie się wybiorę do kina z wielką przyjemnością ale muszą się pojawić filmy czyli:
    – Szybcy i Wściekli
    – Czarna Wdowa
    – Wonder Woman 1984
    – Halloween Kills
    – Obecność 3
    -The Batman
    -Morbius
    -Godzilla vs Kong
    -Venom: Let There Be Carnage
    -Ghostbusters: Afterlife
    -Eternals
    -Mortal Kombat
    Więc póki się te filmy nie pojawi chociaż jeden z nich to nie mam żadnego zainteresowania kinem. Więc czekam

  5. Geniusz się znalazł :D A bez złośliwości: pracuję w branży kinowej i tak, chodzi o brak repertuaru. Na szczęście w Polsce mamy polskie produkcje, a że my lubimy oglądać rodzime filmy, to tragedii ogromnej nie ma. Acz jest o wiele, wiele gorzej niż przed Covidem, wiadomo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...