„Ku jezioru” to świetny serial o epidemii, choć akurat nie ten wątek jest najciekawszy

Recenzja/Seriale 12.10.2020
Nasza ocena:
„Ku jezioru” to świetny serial o epidemii, choć akurat nie ten wątek jest najciekawszy

„Ku jezioru” to świetny serial o epidemii, choć akurat nie ten wątek jest najciekawszy

W zeszłym tygodniu na Netfliksie pojawił się serial, który wygląda jak idealnie skrojony na dzisiejsze czasy. Czy warto obejrzeć „Ku jezioru”?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Rosyjski serial „Ku jezioru” miał swoją premierę w 2019 roku. Opowiada on historię grupy ludzi, którzy próbują przetrwać niespokojne czasy i dotrzeć do tytułowego jeziora, na którym znajduje się wyspa wydająca się być bezpiecznym azylem. Bohaterowie to mieszkańcy Moskwy lub podmoskiewskich wiosek. Pewnego dnia ich dość spokojne i ułożone życia przerywa wieść o pandemii nieznanego wirusa. Choroba nie ma swojej nazwy i jest śmiertelnie groźna – zabija człowieka w ciągu 4 dni. Jedyne, co ratuje sytuację, to fakt, że jednym z objawów są bardzo przekrwione, nienaturalne oczy. Pozwala to szybko dystansować zdrowych i chorych, ale szybko okazuje się, że nad epidemią nikt nie ma kontroli.

ku jezioru netflix serial

Nasi bohaterowie dowiadują się, że rząd uruchomił wojsko i odciął od świata Moskwę, padły telefony i łączność internetowa. Jedyne, co bohaterowie tak naprawdę wiedzą, to szczątki informacji i pewność, że rząd i media łagodzą nastroje i zatajają prawdę, aby nie doprowadzić do rozruchów. Tworzy się nieduża grupa, która chce przedrzeć się do wspomnianej wcześniej wyspy na jeziorze. Problem polega na tym, że na zewnątrz trwa mroźna zima, a przerażeni ludzie gotowi są zrobić wszystko, aby przetrwać – dosłownie wszystko.

Tematem serialu „Ku jezioru” jest podróż przez niegościnną Rosję chwilę po apokalipsie.

Ten moment „na chwilę po apokalipsie” jest kluczowy. Bohaterowie nie wiedzą absolutnie nic o otaczającym ich świecie. Bardzo interesująco pokazano tutaj, jak bezradni jesteśmy bez dostępu do wiedzy, bez możliwości komunikowania się z drugim człowiekiem.

Napięcia fabularne mają dwa źródła. Pierwsze związane jest z niebezpieczną drogą i kontaktem z innymi ludźmi. Musicie bowiem wiedzieć, że „Ku jezioru” pokazuje nam granice człowieczeństwa w sytuacjach skrajnych, gdy głód i strach przed śmiercią pcha ludzi do najgorszych możliwych czynów, jednocześnie na podróżujących czekają inne zagrożenia, jak paramilitarna grupa świetnie uzbrojonych i wyszkolonych bandytów.

ku jezioru netflix serial

Na drugim poziomie pokazane są relacje między bohaterami, tym mocniej wystawione na próbę, im trudniejsze wyzwania stawia przed nimi epidemia. Fabuła kręci się tutaj w pobliżu Siergieja (w tej roli Kirill Käro). W wyprawie uczestniczy jego była żona, dziecko, jego obecna partnerka i jej syn. Jest tu także ojciec głównego bohatera, a na dodatek jest tu jeszcze jedna rodzina, powiązanego z wojskiem rosyjskiego oligarchy, którego żona jest w zaawansowanej ciąży, a jego nastoletnia córka ma problem z alkoholem.

Oczywiście bohaterów łączy chęć przetrwania i wspólna przeszłość, ale dzieli wszystko inne.

Serial jest wspaniale nakręcony, ma doskonałe tempo i przede wszystkim kapitalnie rozrysowanych bohaterów. To prawdopodobnie jedna z najlepszych wschodnioeuropejskich produkcji, jaką możecie zobaczyć u giganta VOD. Oczywiście warto pamiętać, że perspektywa jest odrobinę zaburzona, jako że całą opowieść poznajemy przez pryzmat klasy średniej i wyższej, a lud pokazany jest w właśnie z tej wielkopańskiej perspektywy. To niezbyt dobre i prawdę powiedziawszy psuje ostateczny odbiór. Podobnie z doborem muzyki. Nie rozumiem, dlaczego co mocniejsze sceny punktowane są amerykańskim popem, który w połączeniu z rosyjskimi bezdrożami, klimatem i charakterystycznym typem bohaterów, pasuje jak pięść do nosa.

Mam też zarzut do tego, jak serial się zaczyna, bo choć zdaję sobie sprawę, że powstał (a już tym bardziej książka, na której bazuje) długo przed pandemią, to pierwsze odcinki oferują nam to, co znamy z doniesień medialnych. Oczywiście serialowy świat jest znacznie groźniejszy, epidemia jest znacznie bardziej śmiertelna, a władze – wyjątkowo brutalne. Kiedy jednak fantazja twórców w pewnym sensie (powtarzam, w drobnym stopniu) spełniła się w świecie rzeczywistym, serial traci. Bo po co nam symulacja, strach wywołany fabułą, gdy ten nasz, codzienny, jest jak najbardziej realny?

Jednocześnie z całego serca zachęcam, aby dać „Ku jezioru” szansę. Bo choćby dlatego, że to serial rosyjski, jest inny niż to, co serwuje się nam zazwyczaj.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

76 odpowiedzi na “„Ku jezioru” to świetny serial o epidemii, choć akurat nie ten wątek jest najciekawszy”

  1. Na razie oglądam i przysłowiowej D nie urywa. Ale jak na tle tego, czym ostatnio nas karmi Netflix to nie jest złe.
    I nie jest serial Netflixa, tylko kupili do niego prawa (serial miał premierę w 2019r)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...