Szef firmy kinowej: Żaden film Netfliksa nie nadaje się do pokazania w kinach. Netflix: Hmm…

Opinia/VOD 09.10.2020
Szef firmy kinowej: Żaden film Netfliksa nie nadaje się do pokazania w kinach. Netflix: Hmm…

Szef firmy kinowej: Żaden film Netfliksa nie nadaje się do pokazania w kinach. Netflix: Hmm…

Wojna kina kontra Netflix nie dobiegła jeszcze końca. Na niedawnym zjeździe branży filmowej CJ Cinema Summit szef firmy kinowej VUE stwierdził, że filmy streamingowego giganta nie nadają się na duży ekran. Czy ma rację?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Trochę w sumie ma. Oczywiście nie bardzo rozumiem dokąd te wszystkie zaczepki i wojenki mają niby prowadzić, ale skoro już temat został poruszony, to trzeba przyznać, że co nieco racji jest w tym twierdzeniu.

Pytanie jednak, czy Netflix konkuruje z kinami? Wydaje mi się, że nie.

Streamignowy gigant może mieć pewne ambicje artystyczne i chęć dołączenia do klubu starszaków oraz zyskania poważania w branży, ale bezpośrednio z kinami nie konkuruje. Za to kina już bardziej, niestety, konkurują z Netfliksem. I to miało miejsce jeszcze przed pandemią Covid-19, a w chwili obecnej bitwa ta została bezapelacyjnie wygrana przez serwis(y) VOD.

Mając to na uwadze, jasnym jest chyba, że Netflix posiada w swojej bibliotece w znacznej większości filmy kierowane prosto na wideo, gorsze jakościowo i formalnie (w dużej mierze ze względu na mniejsze budżety i często mniej doświadczone ekipy), z przeznaczeniem na małe ekrany.

Można oczywiście to uogólnić i stwierdzić, że żaden z filmów Netfliksa nie nadaje się do kin, tak jak to właśnie zrobił Timothy Richards, szef firmy VUE. Tylko, że to nie do końca prawda.

To oczywiście mniejszość w bibliotece serwisu, ale takie filmy jak „Roma” czy „Mudbound” to prawdziwe perełki, które powinno się wręcz oglądać na dużym ekranie. Dopiero co dostaliśmy świeżutką zapowiedź filmu „Mank” od Davida Finchera, który również zapowiada się wybornie.

Przed nami jeszcze m.in. równie ciekawie zapowiadająca się „Rebeka”.

Co do „Irlandczyka” to już nie jestem tego taki pewien, czy to przykład dobry na rzecz dużego ekranu. Ale idąc dalej, niedawna nowość, „Diabeł wcielony”, to też produkcja na poziomie kinowym, choć może nie jest to idealne fabularnie dzieło.

Można się przyczepić, że taka „Roma” to nie jest produkcja Netfliksa per se, tylko film, który platforma dystrybuuje na wyłączność, ale wtedy z odsieczą przychodzi trójca widowisk z większym rozmachem. Mowa tu o „Potrójnej granicy”, „6 underground” i „Tyler Rake: Ocalenie”. Pomijając już kwestie ich jakości, akurat te filmy Netfliksa spokojnie można, wręcz powinno się, pokazywać w kinach.

Kadr z filmu Tyler Rake: Ocalenie

Można też przecież odbić piłeczkę i stwierdzić, że jest cała masa filmów w kinach, które powinny od razu trafić do VOD i też nie byłoby to niezgodne z prawdą.

Zgadzam się więc, że Netflix w większości posiada filmy z przeznaczeniem na małe ekrany, ale stwierdzenie, że żaden z nich nie jest godny dużego ekranu, jest przesadą. I dziwi mnie to, że padło to z ust szefa firmy kinowej, a jak wiemy, ta linia dystrybucyjna jest obecnie w kryzysie z powodu koronawirusa. Tego typu przepychanki słowne chyba nie są jej potrzebne.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Idzie nowy lockdown? Sprawdź piątkowe nowości na Netfliksie

W trakcie pierwszego lockdownu zainteresowanie ofertą serwisów VOD w naszym kraju zdecydowanie wzrosło. A kolejne obostrzenia dotyczące wychodzenia z domu są coraz bardziej możliwe. Dlatego warto zawczasu sprawdzić, co będzie można obejrzeć od dzisiaj na platformie Netflix.

News/VOD 30.10.2020

Dołącz do dyskusji (23)

23 odpowiedzi na “Szef firmy kinowej: Żaden film Netfliksa nie nadaje się do pokazania w kinach. Netflix: Hmm…”

      • Daleko za zdobywcami Oscarów. Ostatnio Akademia mocno spuściła z tonu, ale Netflix nawet nie ma jednego filmu, który mógłby kunsztem pracy scenarzystów, reżyserów i operatorów kamery, a także postprodukcją mógł stanąć obok „Trzech billboardów” czy „Manchester by the sea” (choć tutaj niewykorzystany potencjał na trudne kino, po którym przez chwilę dochodzi się do siebie).

  1. Gdyby filmy w kinie były wyznacznikiem jakości… w kinie tak samo można obejrzeć dobry film jak i dziadostwo, zupełnie jak na Netflixie.
    Zgadzam się z tym, że Netflix nie konkuruje z kinem bo ostatnio nie musi i pewnie już nigdy nie będzie musiał. Przypuszczam, że większość osób, które chodzą często do kina, oglądają też filmy na Netflixie.

  2. To nie są filmy do kina jak widać w kinach najlepiej sprzedają się filmy z masą efektów specjalnych i najlepiej gdy jest jeszcze z superbohaterami

  3. W kinie czy Netflix zawsze znajdzie się badziewi. Ale netflix ma tą zaletę ze możesz wyłączyć film między innymi dla tego że się nie spodobał itp itd. A w kinie co zapłaciłeś za film i nikt za to że się nie podobał pieniędzy nie zwróci ani na inny seans nie pójdziesz chyba że kupisz bilet. Co do jakości obrazu lub dźwięku wiecie to czy to jest najważniejsze? Wazniejsza chyba fabuła i reżysera czy jakość aktorów. Na przykład “Ptaki” czy “Sami Swoi” itp. itd. Zwykły PAL a jakie wspaniałe filmy.

  4. Od strony technicznej to Netflix ma bardziej rygorystyczne normy odnośnie rozdzielczości plików niż kina, większość kin ma 2K i większość filmów kręci się kamerami Arri w 2,5K, Netflix wymaga conajmniej 4K i zdecydowana większość filmów jest kręcona RED’ami w 4,6 czy 8K. Szkła w większości te same, reszta zabawek jest zależna od budżetu. Jakbym mógł to kręciłbym wszystko Arri, natomiast realne różnice w finalnym obrazku są pomijalne bo sam fakt kręcenia czegoś nawet Super Speedami nie przykryje tandetnego scenariusza czy wrzucanych na siłę wątków “poprawnych politycznie” – a to jest częste w kinie i na netflixie.

    • W sumie generalnie się zgadzam. Filmy kręci się kamerami. Natomiast o wyborze kamer (w tym ich rozdzielczości) nie decydują ani kina ani Netflix. Natomiast Netflix może sobie chcieć aby materiał wynikowy był w 4K – co niekoniecznie oznacza że tak został nakręcony. Upscale z poprawiaczem wygląda tak samo dobrze jak downscale z 4K na projektorze 2K.

      Natomiast jest horrendalna różnica pomiędzy obrazem Netflixowym a kinowym – jak zapewne wiesz Netflix nie przekroczy 20mbps (jakoś nie chce przekraczać 10mbps ;p). Minuta średniego filmu lub serialu to transfer rzędu 50-100 MB (megabajtów).
      Dla porównania 30 sekund filmu 2K (cut z filmu) to… 373 MB – czyli w okolicach 700-750 MB minuta. I co jeszcze?
      Profil formatu : D-Cinema 2k
      Czas trwania : 30s 40 ms
      Przepływność bitów : 99,4 Mb/s
      ColorSpace : XYZ
      ChromaSubsampling/String : 4:4:4
      BitDepth/String : 12 bitów

      Czyli 100 mbps (i mniej się nie robi), 12 bitowa bezstratna głębia koloru 4:4:4. Dla 4K minimum jest 200 mbps a widziałem już więcej. Oznacza to ni mniej ni więcej żadnych artefaktów spowodowanych kompresją i praktycznie “HDR” (oczywiście na jasnych ekranach i projektorach w których nie żałuje się fotolambertów ;-) )

      Ja wiem że oni się starają być technicznie do przodu – ale różnice w jakości są tak na prawdę jak pomiędzy dobrą lustrzanką i dobrym telefonem ;p

    • Nie prawdą że netflix większości kręci REDami. Kamera do filmu jest wybierana przez autora zdjęci i reżysera. A sama rozdzielczość nic nie znaczy jeśli transfer danych jest tak słaby w Netflixie treści 4K HDR są w nie całe 12Mb/s To mizerny wynik. Przykładowo AppleTV ma transfer zbliżony do fizycznej kopi blu-ray ok 30-40 Mb/s filmy UltraHD na płycie mają ok 30-60Mb/s
      Nie mówiąc już o filmach nakręconych na taśmie filmowej. Bo to już jest zupełnie inna liga niż obraz cyfrowy. I wiele lat mini zanim obraz cyfrowy dogoni Taśmę.
      Poza tym ludzie oglądają filmy i seriale netfixa na małych kiepskich i nie skalibrowanych ekranach, smartfony i tablety. Netflix stawia na proporcje obrazu 2:1 nie bez przyczyny. Aby obraz był dostosowany do tego typu urządzeń gdzie nie będzie czarnych pasów jak w kinowym formacie 2.35:1
      Bracia Duffer kiedyś o tym wspominali że chcieli nakręcić Stranger Things w 21:9 Ale netflix ich poprosił aby nakręcili w 2:1. I że Ciężko jest im się pogodzić że Straner Things będzie w większości oglądane na smartfonach, tabletach i telewizorach z kiepskimi kolorami i upłynniaczami bez kalibracji
      No i projektory w Kinach to w 90% 3 czipowe DLP gdzie struktura piksela jest zupełnie inna niż w tv i rozdzielczość 2K (2048×1080) na takim DLP wygląda ostrzej niż w TV4k
      Poza tym projektory w kinach są profesjonalnie skalibrowane ,
      Więc to prawda filmy z netflixa nie nadają się do oglądania w kinie. A obraz z kina czy nawet fizycznej kopi blu-ray jest nie porównywalnie lepszy niż z Netflixa
      Rozdzielczość to nie wszystko
      Filmy powinny być oglądane na jak najlepszym ekranie. Dlatego tak wielu twórców woli aby ich film wylądował w kinie niż na netflixie
      Sam ma w Domu projektor i nie wyobrażam sobie oglądania filmów na laptopie
      I nie mówię że Ty oglądasz Bo myślę że przykładasz wagę do obrazu. Ale 90% ludzi ogląda filmy na ziemniakach

      • Obraz cyfrowy już dawno zostawił w tyle typowe taśmy 35 mm, a większe co najwyżej mogą się z nim równać. Wady taśmy widać na zwykłych płytach Bluray – choćby ziarno. Dynamika, zakres tonalny, czułość – to wszystko w analogu jest (z wyjątkami) gorsze.
        Co do Netflixa. Po co tak kurczowo trzymają się tych anachronicznych 24 fps, to przecież wymóg kinowy.
        Smartfony ani monitory nie mają upłynniaczy, a na ekranach 60Hz filmy 24 fps rwą i szarpią, w ruchu robi się syf. O wiele lepsze byłoby 60 lub choćby 30 klatek.

        • Jest to bzdura kompletna. Z skanu taśmy 35mm można bezproblemowa wyciągnąć 8K Nie mówiąc już o zdjęciach nocnych gdzie taśma wręcz miażdży cyfrę. Nie wspominam o taśmie 70mm bo to już jest zupełnie inna liga. Co do ziarna Tak występuje i jest to często pożądany efekt przez twórców Bo nadaje ciała i fraktury obrazowi daje “filmowego” sznytu. I często reżyserzy kręcący cyfrą dają efekt ziarna do swoich filmów ba obraz dostał ciała, Co do FPSów jak lubisz oglądać operę mydlaną nikt Ci nie broni Ale bez powodu te rzygowiny się nie przyjęły. Ja włączam interpolacje w projektorze tylko do sportu

          • Trzeba było tak od razu, że niedowidzisz. Wcześniej wyglądało na to, że jakieś strzępy wiedzy masz.
            Jeżeli wady obrazu to dla ciebie filmowy sznyt to nic dziwnego, że za najlepszy uważasz kinowy obraz jak w TV za 1500 zł.

          • Tak się składa że mam Epsona EH-TW 9400 wiec to troszkę inna liga niż Twój tv za 1500zł. Wiec nie będę kontynuował dyskusji z człowieczkiem który nie ma pojęcia o czym pisze

  5. No nie wiem, jak patrzę na repertuar kin to jest wysiłek, by znaleźć coś ciekawego. Dla mnie 95% filmów w kinie to takie same nudy i słabe fabuły jak na netflixie.

    *ale 5% tu i tu to bardzo fajne produkcje

  6. No nie wiem, jak patrzę na repertuar kin to jest wysiłek, by znaleźć coś ciekawego. Dla mnie 95% filmów w kinie to takie same nudy i słabe fabuły jak na netflixie.

    *ale 5% tu i tu to bardzo fajne produkcje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...