„Odwet” myli tropy i zaskakuje. To dobry powód, żeby przeczytać ten thriller nawet dwa razy

„Odwet” myli tropy i zaskakuje. To dobry powód, żeby przeczytać ten thriller nawet dwa razy

„Odwet” myli tropy i zaskakuje. To dobry powód, żeby przeczytać ten thriller nawet dwa razy

Claire Douglas skrzętnie podważa wiarygodność swojej narratorki i mnoży zabiegi zaburzające naszą percepcję, aby tchnąć świeży powiew w konwencję thrillera psychologicznego.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Życie Libby Hall zaraz zacznie walić się w posadach. Niedawno poroniła, w szkole, w której uczy, wybuchł pożar, a do tego jej mąż z marnym na razie skutkiem próbuje rozkręcić własny interes po stracie pracy. Najgorsze jednak dopiero przed nią. Katalizatorem tragicznych wydarzeń okazuje się tajemnicza ulotka. Jej autor, pan Heywood, chce się z nią zamienić na tydzień mieszkaniami, aby móc opiekować się przebywającą w pobliskim szpitalu córką. Bohaterka wraz z partnerem rusza więc do luksusowej nadmorskiej posiadłości w Kornwalii, a tam wpada w samonakręcającą się spiralę paranoi. W lodówce trafia na zatrute jedzenie, przez czyjąś nieuwagę niemal spada z klifu, a do tego ktoś nieustannie kręci się wokół jej tymczasowego domu. Jeszcze o tym nie wie, ale oto właśnie upomina się o nią przeszłość. Znamy takie historie aż za dobrze.

Claire Douglas porusza się po przetartych szlakach fabularnych i konwencji thrillera psychologicznego.

odwet recenzja
Odwet / Wydawnictwo W.A.B.

Nie ma w tym jednak powtarzalności, bo całą siłę „Odwetu” opiera na oryginalnej narracji. Na fabularnej osi czasu skwapliwie rozrzuca kolejne części układanki, potrzebne do ułożenia obrazu całości. Nie sposób więc pisać o powieści, całkowicie unikając spoilerów, ale nie bójcie się. Ze względu na liczbę zwrotów akcji, z pewnością nie zepsuję wam przyjemności z lektury. Autorka ukrywa przed nami kolejne fakty z przeszłości protagonistki, aby rzucić nam je w twarz w najmniej oczekiwanym momencie. Libby ma bowiem sporo za uszami i tyle samo do stracenia, gdyby prawda wyszła na jaw. Ale o tym przekonamy się dopiero po jakimś czasie. Najpierw, będąc naszą przewodniczką po świecie przedstawionym, główna bohaterka przekona nas, że jest niewinną ofiarą, a wszystko co jej się przytrafia, to dzieło zwyrodniałego szaleńca.

Douglas zaburza sposób naszego pojmowania świata przedstawionego, korzystając z figury narratorki niewiarygodnej.

Dzieli swoją opowieść na trzy części i już w drugiej jesteśmy pewni, że Libby nie można ufać. Stopniowo tracimy pewność, że to, co czytamy, dzieje się naprawdę. Być może jest to tylko wytwór jej wyobraźni. Główna bohaterka samą siebie wplątała w misternie utkaną pajęczynę kłamstw, a teraz nas w nią wabi. W miarę rozwoju akcji plączemy się w niej z rosnącą przyjemnością, bo przecież lubimy być w ten sposób oszukiwani. Lubimy, kiedy autorzy igrają z naszą percepcją, żeby nas zaskoczyć (czego dowodem może być chociażby popularność mind-game films). A to udaje się tylko wtedy, kiedy mamy odpowiednio nadbudowaną atmosferę. Braku paranoicznej aury nie sposób „Odwetowi” zarzucić.

Przefiltrowanie narracji wokół bohaterki nie tylko czyni opowieść bardziej intymną, ale sprawia również, że udziela nam się wszechogarniający Libby strach. Każdy szum wiatru, słyszalny krok obcej osoby i najdrobniejszy hałas zdają się złowieszczą. Razem z kobietą trwamy w ciągłym poczuciu zagrożenia. Wchodzimy w umysł osoby z ewidentnymi zaburzeniami psychicznymi, a jakby tego było mało autorka manipuluje naszymi – chciałoby się rzec – sympatiami, ale bardziej na miejscu będzie napisać – antypatiami. Ze świecą można tu szukać bezwzględnie pozytywnych postaci. Wszyscy coś ukrywają, a ich kompasy moralne sprawiają wrażenie popsutych. Douglas co chwilę myli tropy, rzucając nasze podejrzenia na kolejne osoby. Nikt nie jest bez skazy, a fabułę napędzają kłamstwa, przyprawiając czytelnika o coraz większą konfuzję.

odwet książka opinia
Odwet / Wydawnictwo W.A.B.

Poczucie zagubienia wzmagają liczne triki. Pełno tu retrospekcji i nagłych zmian perspektywy. I chociaż ktoś mógłby zarzucić, że mamy do czynienia z klasycznym przerostem formy nad treścią, to przecież sposób narracji idealnie współgra z przedstawianą historią. Z każdą stroną Douglas zadaje kolejne pytania o to, na ile tak naprawdę jesteśmy w stanie poznać drugą osobę i jak łatwo nas oszukać, kiedy kierują nami emocje. Autorka pozwala, aby ciągle wisiały one w powietrzu, od początku do końca, unosząc się niczym widmo nad kolejnymi stronami powieści. Nie daje prostych, a właściwie żadnych odpowiedzi. Dzięki otwartemu zakończeniu mętlik myśli towarzyszy czytelnikowi jeszcze długo po lekturze. Co więcej, kusi, aby sięgnąć po „Odwet” ponownie tylko po to, żeby znaleźć dowody na potwierdzenie swoich teorii, co tak naprawdę zaszło.

Znamy to uczucie bardzo dobrze. Towarzyszyło nam po seansie „Szóstego zmysłu” bądź czytaniu „Wyspy skazańców” Dennisa Lehane’a.

Do świata przedstawionego chce się wrócić, aby przeżyć daną historię jeszcze raz z wiedzą, jaką zdobyliśmy, poznając jej zakończenie. Dla tego typu narracji dopiero to jest prawdziwym testem. Dzięki niemu możemy przekonać się, czy wszystkie elementy opowieści składają się w spójną całość. Czy Claire Douglas udała się ta trudna sztuka i nie potknęła się na jakimś drobnym szczególe, zaprzeczając samej sobie? O tym przekonacie się, tylko sięgając po książkę.

Premiera książki „Odwet” 14 października 2020 roku.

* Tekst powstał we współpracy z Grupą Wydawniczą Foksal.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...