Nie śmiejcie się z pomnika Jana Pawła II, bo nikt go tak nie zaorał jak jego własny autor

Felieton/Trendy 25.09.2020
Nie śmiejcie się z pomnika Jana Pawła II, bo nikt go tak nie zaorał jak jego własny autor

Nie śmiejcie się z pomnika Jana Pawła II, bo nikt go tak nie zaorał jak jego własny autor

Przeżyjmy to jeszcze raz: na Dziedzińcu Głównym Muzeum Narodowego pojawiła się instalacja artystyczna przedstawiająca Jana Pawła II. Papież nad głową trzyma głaz, a wokoło niego rozlewa się czerwona woda, Wojtyła wygląda tak, jakby planował go cisnąć prosto w taflę. Dzisiaj już wiemy, że autor pola do interpretacji nam nie zostawił. A szkoda. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Oficjalne otwarcie odbyło się w czwartek, ale od kilku dni przez sieć przetoczyła się fala szydery. Pomnik, a w zasadzie jego fotograficzne przedstawienia, szybko stał się memem, a przeróbki wklejające dość groźną postać z instalacji do gier komputerowych wysypały się z taką intensywnością, że po 24 godzinach można je uznać za nudne. Ja tak uznałem. Przeczytałem całą masę negatywnych komentarzy, dość grubej beki, choć w gruncie rzeczy obok memów i emotikon, nie dowiedziałem się, co tak naprawdę z tą instalacją, dodajmy, że czasową, jest nie tak.

jp2 pomnik

Warto w tym miejscu się na chwile zatrzymać i zastanowić się, z czego się śmiejemy.

Dr hab. Kazimierz S. Ożóg próbował takiej odpowiedzi udzielić w rozmowie z Wyborczą, ale jak na osobę, która bada papieskie pomniki, jak sam o sobie mówi, jego wypowiedź jest co najmniej niepełna.

Mamy do czynienia z dziełem jednoznacznie bezmyślnym, z kiczem operującym bardzo prostą formą skojarzenia kierującą nas – wbrew intencjom twórcy – raczej w stronę rechotu niż zadumy

– mówi Ożóg zapytany, co się stało, że artysta chciał złożyć hołd, a w odpowiedzi otrzymał kpiny.

Choć sam nie jestem specjalistą od sztuki i chwilę muszę zastanowić się, zanim będę w stanie odróżnić styl joński od doryckiego, to mam wrażenie, że profesor Ożóg trochę pospieszył się z oceną.

Tak, dzieło wzbudziło rechot, ale zwróćmy uwagę na otoczenie, w jakim się znajduje. Wszak sztuka, zwłaszcza pomniki, często wchodzi w interakcję z przestrzenią. A w wypadku groźnego Wojtyły przestrzeń jest kluczowa – choćby dlatego, że został on umieszczony w fontannie. Powierzchownej, internetowej ocenie nie towarzyszy też żaden namysł na tym, że w obiegu internetowym Jan Paweł II ma specjalne miejsce. Ba! Ma nawet specjalny nurt memów, zwanych cenzopapami. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że beka z pomnika, tak naprawdę nie dotyczyła jego walorów artystycznych, bo żeby je dobrze ocenić, trzeba być na miejscu, innej możliwości nie ma. Doskonale jednak wpisała się w nurt śmieszków z papieża-polaka, które wynikają głównie z tego, że jego kult przybrał karykaturalne rozmiary.

W Polsce może znajdować się około tysiąca pomników z Janem Pawłem II.

Wiele z nich robią rzeźbiarze amatorzy, albo gorzej – znający swoje rzemiosło, ale produkujący je masowo, bo nawet niezbyt udane, czy po prostu złe, spełniają niewygórowane wymagania samorządów. Cały kult zaczął szybko kojarzyć się z kiczem, który można ustawić w jednym szeregu z chińskimi pamiątkami znad polskiego wybrzeża, ciupaską spod Gubałówki czy swojską jak kotlet schabowy twórczością Krzysztofa Krawczyka.

Instalacja pod Muzeum Narodowym zapracowała już co najmniej na pracę magisterską. Komentatorzy nie próżnują. Najbardziej…

Opublikowany przez Lecha Nijakowskiego Środa, 23 września 2020

Każda więc praca, która pojawi się w przestrzeni publicznej, a która związana jest jakoś z JPII, z automatu naraża się na śmieszność.

A pomnik Jerzego Kaliny zasługiwał na namysł (czas przeszły jest celowy).

Choćby dlatego, że jest inny niż to, co znajdziemy na powiatowych skwerach i pod miejskimi urzędami. Nie ma tu uśmiechniętego, trochę nieporadnego, ale zawsze ciepłego papieża. Cel rzeźby nie do końca wpisuje się jedynie w upamiętnianie Wielkiego Polaka Naszego Papieża. Jest polemiką z rzeźbą „Dziewiąta godzina” Maurizio Cattelana. Na tym poziomie widać już, że jest przynajmniej pole do rozmowy, a niekoniecznie do beki. Nie wierzę zresztą, że większość krytyków zadała sobie choćby minimalny trud analityczny.

Jerzy Kalina dość brawurowo podszedł do zadanego tematu. Nie tylko polemizował z Janem Pawłem II przygniecionym meteorytem, ale też sugerował, że Wojtyła ów głaz ciska w ten czerwony… płyn. Można to odbierać na różne sposoby, można polemizować. To znaczy można było, bo Kalina postanowił odrzeć swoją rzeźbę z jakiejkolwiek głębi. I choć sam zapewne tego nie planował, to swoim brutalnym wyznaniem sam naraził siebie i swoją pracę na śmieszność.

Czerwonych złogów z polskich ulic do tej pory nie pozbyliśmy się. Znów do głosu dochodzi grupa radykalnych ludzi, których mentorzy z wyżyn pierwszomajowych trybun słali maszerującemu ludowi najlepszą z możliwych socjalistyczną nowinę. Teraz widzimy, jak z czerwonej flagi towarzystwo przeszło na tęczową. Chciałbym, żeby skończyły się te ekscesy z symbolami religijnymi. Dotyka mnie to osobiście

– mówił Jerzy Kalina portalowi Onet.

I chyba wolałbym tego nie wiedzieć.

Pomijając już dość prostacki przekaz, jaki niesie instalacja, sama rozmowa o jej interpretacji mogłaby być interesująca. Moglibyśmy nawet zapomnieć, że robienie rzeźby w polemice do jakiegoś dzieła po 20 latach, to trochę za późno, patrząc na to, jak świat sztuki pędzi do przodu.

Moglibyśmy zapomnieć, że silnego Jana Pawła II malował już w 1979 Leszek Sobocki. Jego obraz „Polak” przedstawia umięśnionego Wojtyłę opartego najpewniej o krzyż.

Jerzy Kalina pokazał jednak, że nie o sztukę mu chodzi, a o manifest polityczny – w czym rzecz jasna również nie ma nic złego. Problem niestety pojawia się, gdy uświadomimy sobie, jak miałkie są to motywacje. Dawno temu, jakiś czas po tym, gdy zmarł Zbigniew Herbert, w mediach odbyła się dość żenująca dyskusja, kto ma moralne prawo do cytowania go, a kto go nie ma. I chociaż poeta miał dość określone poglądy polityczne, to zawłaszczanie go do bieżącej wojenki było nie tylko głupie, ale też przerażające.

Leszek Sobocki – Polak (olej), 1979, Muzeum Narodowe w Krakowie. #PolishMastersofArt

Opublikowany przez Polish Masters of Art Środa, 10 czerwca 2020

Podobnie jest z Wojtyłą. Jerzy Kalina nie chce polemizować z kimkolwiek, rozmawiać czy nawet szokować (choć przewrotne wydaje mi się, iż to udało się konserwatywnemu artyście). On po prostu wziął Jana Pawła II i ciska nim w przeciwników. Jego protest, choć każdy ma do niego prawo, bez względu na to, jak niemądry będzie, jest po prostu prymitywnym zawłaszczaniem symbolu. Symbolu dodajmy, który ostatnie czego potrzebuje, to zmienić się z mema w kamień, którym można obrzucić przeciwników.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

12 odpowiedzi na “Nie śmiejcie się z pomnika Jana Pawła II, bo nikt go tak nie zaorał jak jego własny autor”

  1. Acha: “jest po prostu prymitywnym zawłaszczaniem symbolu”- to coś jak zawłaszczenie symboli narodowych, w tym “PW”, orła, flagi oraz faktów historycznych przez

    – lumpenprawicę spod znaku Posad i Stołków

    – lumpenpatriotów
    – kibolstwo wyklęte

    – itp

    Nic nowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...