Szczepan Twardoch: tak samo będę bronić osób LGBT, wyborców PiS i polskiej prowincji

Artykuł/Książki 21.09.2020
Szczepan Twardoch: tak samo będę bronić osób LGBT, wyborców PiS i polskiej prowincji

Szczepan Twardoch: tak samo będę bronić osób LGBT, wyborców PiS i polskiej prowincji

Przy „Pokorze” po raz pierwszy od „Morfiny” mam wrażenie, że napisałem najlepszą z moich powieści — mówi „Gazecie Wyborczej” Szczepan Twardoch.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

W weekendowym wydaniu „Gazety Wyborczej” (magazyn „Wolna Sobota”) ukazał się obszerny wywiad ze Szczepanem Twardochem. Pisarz przekonuje w nim o wyjątkowości swojej najnowszej powieści pt. „Pokora” i rozlicza się z własną tożsamością:

„Jestem Ślązakiem piszącym po polsku. Jestem polskim pisarzem, nie będąc Polakiem”

— stwierdza autor „Morfiny”.

Tożsamość to również powracający motyw w twórczości Twardocha:

„Od wielu lat towarzyszy mi intuicja, że rzeczywistość jest chaosem, który łatwo nie poddaje się procesom nadawania sensów. To nie jest kwestia wyboru, że uznałem problemy skomplikowanych tożsamości Ślązaków, czyli nieistotnego zupełnie narodu z zupełnie nieistotnego i nieatrakcyjnego pod każdym względem kawałka Europy Wschodniej, za uniwersale same przez się”

— mówi pisarz w rozmowie z Grzegorzem Wysockim.

„Pokora” najlepszą powieścią Twardocha?

Przy „Pokorze” po raz pierwszy od „Morfiny” mam wrażenie, że napisałem najlepszą z moich powieści.

— stwierdza Szczepan Twardoch spytany o swoją najnowszą książkę.

„Drach” był dla mnie ważny i intymny, ale od razu, niestety, czułem, że ma momenty, w których nie udało mi się udźwignąć tematu. „Król” był zwrotem w stronę pogłębionej artystycznie powieści popowej, „Królestwo” dekonstrukcją tegoż, zaś przy „Pokorze” czuję, że napisałem powieść bardzo mi bliską, intymną, a jednocześnie artystycznie spójną , precyzyjnie skonstruowaną, nad którą nie straciłem ani na chwilę kontroli

— dodaje autor „Pokory”.

Twardoch o „pie*dol się, Polsko” i swoim poparciu dla Margot

W rozmowie pojawiły się również „gorące” tematy, jakimi żyje obecnie polska debata publiczna. Wśród nich znalazła się kwestia środowisk LGBT, którym niedawno Szczepan Twardoch udzielił poparcia, uczestnicząc w demonstracji:

Nie umiałbym chyba napisać przekonującej powieści o o tym, jakich cierpień doświadcza człowiek, który odkrywa swoją transseksualność czy swój homoseksualizm, bo to nie są moje doświadczenia. Z zainteresowaniem o tym przeczytam, ale sam nie zrobiłbym tego w sposób literacko wartościowy. Bo nie byłoby w tym tego całego ładunku emocji, do którego mogę się odwołać.

— stwierdza pisarz.

Na pytanie, dlaczego wziął udział w demonstracji po zatrzymaniu aktywistki „Stop Bzdurom”, Twardoch odpowiedział:

Po prostu uznałem, że to, co się dzieje w związku z nagonką na osoby LGBT, jest głęboko obrzydliwe. I PiS robi to absolutnie cynicznie, tak jak swego czasu z imigrantami. […] Moim elementarnym odruchem moralnym jest, że zawsze należy być po stronie słabszych przeciwko silniejszym. Tak samo zawsze będę gotów bronić wyborcy PiS-u przed odrazą i pogardą wielkomiejskiego inteligenta, któremu przeszkadza, że Polaczki za 500+ wystawiają swoje wielkie brzuchy na plaży.

Na zarzut o to, że podczas grudniowych protestów pisarza zabrakło w tłumie marznącym pod Sejmem, Twardoch odpowiada tak:

„Dalej mam to w d*pie. Cała ta kodziarska hucpa wzbudza we mnie uczucia mniej więcej takie jak koła Radia Maryja albo Kluby „Gazety Polskiej”.

Nie zabrakło również pytania o obecnie rządzących Polską:

U mnie połowa rodziny głosuje na PiS i nie jest to coś, co by niszczyło nasze relacje […] I nie mówię tylko o pokoleniu moich rodziców czy wujów, ale też pokoleniu moich rówieśników, Ślązakach takich jak ja. Głosują zresztą na PiS z bardzo różnych powodów, które rozumiem, często z powodu katolicyzmu, tradycji głosowania na partię, która w ich opinii jest najbliżej Kościoła. Ale nie tylko, także z powodów ekonomicznych czy godnościowych, nigdy zaś z powodów polsko-nacjonalistycznych. Te motywacje naprawdę bywają złożone

— tłumaczy Twardoch.

„Wyborcza” spytała swojego rozmówcę również o jego głośne słowa „Pie*dol się, Polsko”, które poskutkowały infamią pisarza w oczach polskiej prawicy (o czym zresztą niedawno przypomniał na łamach „Do Rzeczy” Krzysztof Masłoń):

To niewątpliwie był gniew, który uważam za absolutnie słuszny i uzasadniony, gniew na to, jak państwo polskie traktuje Ślązaków, czyli swoją największą mniejszość etniczną, odmawiając jej praw, które w demokratycznym, europejskim państwie są czymś oczywistym, to jest przede wszystkim, nie uznając jej istnienia. I bardzo chętnie to powtórzę i będę powtarzał tak długo, aż coś się w tej kwestii zmieni, czyli prawdopodobnie do usranej śmierci.

*Zdjęcie główne: Zuza Krajewska/Wydawnictwo Literackie

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

6 odpowiedzi na “Szczepan Twardoch: tak samo będę bronić osób LGBT, wyborców PiS i polskiej prowincji”

  1. O co mu chodzi z tymi Ślązakami? Jak niby ich traktują polskie władze? Jak nie uznają istnienia? Jak najbardziej uznają. Czy ktoś mówi, że nie ma ślązaków? A traktują tak samo jak np. Kaszubów, którzy nie narzekają i nie mówią, że są jakoś źle traktowani.

    • Przykład pierwszy z góry:

      Z prawnego punktu widzenia kaszubszczyzna jest w Polsce językiem regionalnym.
      Obecnie mowa śląska ma nieustalony status prawny na terenie Polski.

      Patrząc na ostatni spis ludności (z pamięci), kaszubskim mówi (lub deklaruje się, że mówi) 100k ludzi. Śląskim 500k.

      • To jaki problem, żeby poczynić działania na rzecz ustalenia tego statusu prawnego w kwestii języka?
        Sam jestem po trosze Kaszubem, prababcia z strony ojca pochodziła z rodziny kaszubskiej, nawet nieco rozumiem po Kaszubsku, choć sam nie mówię i ja raczej widzę problem z Ślązakami jest w czym innym.

        Mianowicie w przeciwieństwie do Kaszubów, którzy zawsze byli za Polskością, Ślązacy przejawiają ciągoty do Niemiec (niesławne Goralenvolk) i tendencje separatystyczne i autonomiczne. Przecież całkiem niedawno istniał Śląski Ruch Separatystyczny, a także istnieje antypolski Ruch Autonomii Śląska.

        • No właśnie problem jest taki, że działania zostały poczynione, ale (w przeciwieństwie do kaszubskiego) nie spotkało się to ze zrozumieniem włodarzy państwa. Prawdopodobnie ponieważ – nie byli “za Polskością” i również jak Ty uważali to za ‘ciągoty do Niemiec’. Dlatego mam nadzieję, że książki Twardocha trafią do jak największej polskiej grupy odbiorców, bo być może wtedy zrozumiana zostanie kompleksowość tego regionu.

          Tak, istnieje RAŚ – o raczej marginalnym znaczeniu. Goralenvolk nie wiem jakie ma powiązanie z tą sprawą.

          • Ale właśnie takie RAŚ czy istniejący w latach 2007 – 2010 (za wiki) Śląski Ruch Separatystyczny robią Ślązakom wilczą robotę. Dlatego właśnie działania takie jak uznanie śląskiej gwary za język nie spotykają się z zrozumieniem z strony władz, czy to obecnej czy poprzednich.
            A jakie powiązanie Goralenvolk ma ze sprawą? Takie, że przez nie Ślązaków uważało się i uważa za kolaborantów i ludzi ciągnących do Niemiec. To nie była przecież inicjatywa niemiecka, tylko samych Ślązaków, a konkretnie Henryka Szatkowskiego (swoją drogą przeczytaj książkę jego wnuka, Goralenvolk Historia Zdrady), Wacława Krzeptowskiego (słusznie powieszony przez AK za zdradę ojczyzny) i Józef Cukier.

            Kaszubi to druga strona całkiem, antyniemiecki partyzancki Gryf Pomorski, wielu działaczy kaszubskich zamordowanych przez Niemców w Piaśnicy i Sztuthofie

    • Kolega Michał niżej już to wyjaśnił ^^ Ze swojej strony polecam poczytać książki (ale nie tylko, również publicystykę) Twardocha — to jeden z głównych tematów, które leżą autorowi na sercu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...