Jak to się stało, że uwielbiana J.K. Rowling rozwścieczyła cały świat? Wspominamy wszystkie kontrowersje wokół pisarki

Artykuł/Trendy 16.09.2020
Jak to się stało, że uwielbiana J.K. Rowling rozwścieczyła cały świat? Wspominamy wszystkie kontrowersje wokół pisarki

Jak to się stało, że uwielbiana J.K. Rowling rozwścieczyła cały świat? Wspominamy wszystkie kontrowersje wokół pisarki

W 2007 roku J.K. Rowling ogłosiła, że Albus Dumbledore, jeden z najpopularniejszych literackich bohaterów XX wieku, jest gejem. Wiele osób LGBT poczuło wtedy, że ma w brytyjskiej pisarce sojusznika. Trzynaście lat później te same osoby wzywają do bojkotu pisarki i wrzucają hashtag #RIPJKRowling. Jak do tego doszło?

Ogłoszenie homoseksualnej orientacji najwybitniejszego czarodzieja w świecie „Harry’ego Pottera” oczywiście nie zostało przyjęte przez wszystkich czytelników z równie dużym entuzjazmem. Prawica szybko uznała J.K. Rowling za wroga, co nie było takie trudne w sytuacji, gdy do bojkotu serii wzywał przez pewien czas również Kościół katolicki z późniejszym papieżem Benedyktem XVI na czele. Nie brakowało też głosów oskarżających autorkę o fałszywe podążanie za trendami, ponieważ w samej powieści „Harry Potter i Insygnia Śmierci” nie znalazł się żaden fragment wprost nawiązujący do romantycznego związku między Dumbledorem i Grindelwaldem.

Z dzisiejszej perspektywy trudno jednoznacznie ocenić szczerość ówczesnej decyzji Rowling, ale nie sposób podważyć faktu jak istotny dla społeczności LGBT+ był Dumbledore-gej. Gdyby ktoś powiedział wtedy czytelnikom cyklu o młodym czarodzieju, którzy nie odnajdywali się w heteroseksualnych normach, że w 2020 roku Rowling stanie się ich zażartym przeciwnikiem, to zapewne by nie uwierzyli. Przez ostatnie trzynaście lat Brytyjska zdenerwowała jednak wiele środowisk i doprowadziła wielu swoich fanów na skraj cierpliwości.

Być może wszystko skończyłoby się pozytywnie, gdyby J.K. Rowling zostawiła za sobą świat „Harry’ego Pottera”.

Początkowo wydawało się, że pisarka powzięła właśnie taki zamiar. Po dwunastu latach pracy nad popularną serią Rowling zapragnęła innych literackich wyzwań. Napisała więc całkowicie realistyczną powieść o brytyjskiej klasie pracującej pt. „Trafny wybór”. Książka spotkała się z mieszanym odbiorem. Od tego czasu Rowling nie wydała więcej żadnej nowej powieści pod swoim nazwiskiem (publikowany niedawno w odcinkach „Ikabog” powstał w trakcie prac nad cyklem o Potterze). W kwietniu 2013 roku na rynek trafiło za to „Wołanie kukułki”, czyli debiutancka powieść Roberta Galbraitha. Nie minęło wiele czasu, a Sunday Times odkrył, że pod tym pseudonimem kryje się właśnie autorka „Harry’ego Pottera”.

Tamto wydarzenie zapoczątkowało nowy okres w życiu Rowling i powrót do bardziej otwartej działalności artystycznej. Brytyjka w kolejnych latach nadal pisała powieści kryminalne z serii „Cormoran Strike”, ale oprócz tego zaczęła też bardziej angażować się w poszerzenie świata magii i czarodziejstwa. Wraz z Jackiem Thornem i Johnem Tiffany przygotowała historię, która posłużyła jako baza dla sztuki „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”, założyła stronę internetową Pottermore, a w końcu zaczęła też pracę z wytwórnią Warner Bros. nad serią spin-offów pt. „Fantastyczne zwierzęta”.

Fani byli podekscytowani i niezwykle szczęśliwi. Jeszcze nie wiedzieli, że J.K. Rowling okaże się najgorszym strażnikiem własnego dziedzictwa.

Premiera „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” na deskach londyńskiego Palace Theatre okazała się olbrzymim sukcesem, a recenzje były entuzjastyczne. Trochę kontrowersji wywołał tylko angaż czarnoskórej Nomy Dumezwani do roli Hermiony Granger i późniejsze słowa Rowling jakoby nigdy w żadnej z książek nie stwierdziła wprost, że przyjaciółka Rona i Harry’ego miała biały kolor skóry. Co oczywiście nie było prawdą. Ale większość fanów, mających zamiar tylko przeczytać książkowe wydanie sztuki, machnęła na to ręką.

Problem w tym, że fabuła sztuki okazała się przerażająco słaba, oparta na nonsensach i wprost łamiąca liczne zasady ustalonego kanonu serii. Pozytywny odbiór sztuki do dzisiaj stanowi absolutną zagadkę dla fandomu, który porównywał poziom „Przeklętego Dziecka” do kiepskich fanfików pisanych do internetu. Czytelnicy nie mieli jeszcze wtedy pojęcia, że to dopiero początek ich sporu z J.K. Rowling.

Kolejne przykłady łamania kanonu, dziwacznych szczegółów dodawanych na siłę i zmian mających na celu przypodobanie się przez pisarkę odbiorcom o lewicowej wrażliwości można by wymieniać długo. Nawet najwierniejsi wielbiciele pisarki coraz częściej dziwili się jej kolejnym tweetom, w których opowiadała m.in. o tym, że czarodzieje przed wynalezieniem toalet robili pod siebie. Czarę goryczy przelał film „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” mający absolutnie fatalny scenariusz (napisany przez Rowling) i zero poszanowania dla wcześniejszych dzieł ze świata czarodziejów.

Brytyjska pisarka irytowała nie tylko fanów swoich powieści, ale też lewicę. Bo Albus Dumbledore był gejem tylko w sferze domniemanej.

Jeszcze w 2007 roku Rowling mogła twierdzić, że od początku miała w głowie prawdziwą orientację dyrektora Hogwartu, ale po prostu nie wpisała tego wprost do książek. W ciągu trzynastu lat nastawienie na większą reprezentację mniejszości w popkulturze zyskało jednak olbrzymią popularność. Do czasu premiery „Zbrodni Grindelwalda” wielu fanów LGBT najzwyczajniej  w świecie oczekiwało wyraźnie podkreślonego wątku orientacji Dumbledore’a. Niestety, zawiedli się na Rowling i innych twórcach.

Reżyser David Yates z początku twierdził, że ten temat w ogóle nie zostanie poruszony. Po negatywnych reakcjach ze strony widzów zmienił zdanie i zarzekał się, iż wątek pojawi się w filmie. Dzięki kilku różnym scenom orientacja Dumbledore’a miała być jasna dla wszystkich. Okazało się to jednak wierutnym kłamstwem. Fani poczuli się więc oszukani, a Rowling za nic nie była w stanie ułagodzić ich gniewu komentarzami pozbawionymi choćby krzty żalu za tak fatalne zajęcie się tą sprawą.

To był początek konfliktu między środowiskiem LGBT a J.K. Rowling. Bo Harry Potter ustąpił miejsca sporom o kobiecość.

W grudniu 2019 roku pisarka opublikowała tweeta, w którym wyraziła poparcie dla Mayi Forstater. Wspomniana kobieta została zwolniona z pracy z powodu swoich wypowiedzi na temat osób transseksualnych. A później przegrała też proces wytoczony pracodawcy, który miał rzekomo naruszyć jej prawa do swobody wyrażania poglądów. Według Rowling Forstater nie zrobiła nic złego, ponieważ po prostu podkreślała różnice między naturalnymi kobietami i tym, które wcześniej przeszły zmianę płci.

Tamta sprawa rozeszła się jeszcze po kościach, ale nie był to koniec publicznych wypowiedzi na ten temat ze strony brytyjskiej autorki. J.K. Rowling w czerwcu bieżącego roku zdecydowała się bowiem wprost zaatakować osoby niebinarne. Nie spodobało jej się bowiem użyte w tekście portalu Devex określenie „ludzie, którzy miesiączkują”. W tym momencie środowisko LGBT+ utwierdziło się przekonaniu, że artystka stojąca za postaciami Hermiony Granger i Albusa Dumbledore’a reprezentuje poglądy tzw. TERF (transexclusionary radical feminist). Chodzi o feministki, które nie uznają równości między kobietami i osobami transpłciowymi.

W stronę Rowling posypały się więc głosy krytyki i pierwsze zapowiedzi bojkotu jej kolejnych dzieł. Pisarka ewidentnie nie przejęła się jednak tymi opiniami, bo niedługo później podpisała się pod listem ludzi kultury sprzeciwiających się politycznej poprawności. Zapalczywie broniła się też przed wszystkimi oskarżeniami o transfobię, zrzucając je na karb nienawiści do kobiet.

Chyba nikt nie spodziewał się jednak, że Rowling wykorzysta obecny spór jako inspirację dla swojej następnej książki pt. „Troubled Blood”.

Najnowsza część serii „Cormoran Strike” ma opowiadać cisseksualnym mężczyźnie, który w przebraniu kobiety morduje swoje ofiary. Wiele osób odebrało to jako swoisty akt zemsty wymierzony w społeczność LGBT. I choć liczne nawoływania do bojkotu niewydanej książki, które zalały internet w ostatnich godzinach, nie są wiele mądrzejsze od podobnych inicjatyw skrajnej prawicy, to trudno ignorować kontekst całej sytuacji.  J.K. Rowling musiała zdawać sobie sprawę, iż powieść z takim wątkiem napisana właśnie przez nią wzbudzi kontrowersje.

Natomiast czy to oznacza, że hashtag #RIPJKRowling wkrótce się ziści? To bardzo mało prawdopodobne. Nie jest żadną tajemnicą, że kontrowersja jest dźwignią popkulturowego handlu. Im więcej osób oburzy się na „Troubled Blood”, tym lepszy wynik sprzedażowy osiągnie. Choćby dlatego, że większość osób będzie chciała się przekonać, czy faktycznie warto było kruszyć kopie o całą sprawę. Ale mamy też drugą stronę medalu.

Bo o ile afery nakręcają popularność w krótkim okresie, to wikłanie się w kolejne konflikty co pół roku zdecydowanie nie służy długofalowemu powodzeniu. W pewnym momencie ludzie mogą się po prostu zmęczyć Rowling i jej wiecznymi kłótniami. Po jakimś czasie przestanie im zależeć, żeby zobaczyć dowód na homoseksualizm Dumbledore’a na dużym ekranie. Kiedyś sięgną po książkę innej autorki na półce z nowościami. Jeżeli Rowling nie zawróci z obecnie obranej drogi, to prawdopodobnie czeka ją właśnie taki los. Tylko, czy obecnie jest jeszcze w stanie to uczynić?

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Fani „Harry’ego Pottera” dowiedzą się, jak wyglądał świat czarodziejów w XIX wieku. Jest zwiastun nowej gry „Hogwarts Legacy”

Uniwersum „Harry’ego Pottera” w ostatnim czasie przeżywa wiele zawirowań ze względu na słabo przyjęte produkcje i kontrowersje związane z osobą J.K. Rowling. Nastroje fanom nastoletniego czarodzieja z pewnością poprawi zapowiedź z ostatniego PlayStation 5 Showcase. Już wkrótce zagramy w rozgrywający się w XIX wieku prequel „Hogwarts Legacy”.

Trailer/Gry 17.09.2020

Dołącz do dyskusji (44)

62 odpowiedzi na “Jak to się stało, że uwielbiana J.K. Rowling rozwścieczyła cały świat? Wspominamy wszystkie kontrowersje wokół pisarki”

  1. Generalnie to Rowling słynie z tego że najpierw coś piszę na twitterze a dopiero potem myśli czy powinna, a jednocześnie buduje twierdze i broni tego co napisała.
    To ona jest z tego znana tak od momentu gdy ma konto na twitterze…

    Nawet nie oznacza to że ona faktycznie tak myśli…

    • beka ze zgrai LGBT zawsze na propsie. dorzuciłbym do tego skrajne feministki i ogólnie resztę skrajnych środowisk. “ludzie którzy miesiączkują”, no cmon…

      • Beka z kiboli piłkarskich którzy nawet nie znają składu drużyny, której to ponoć kibicują też zawsze na propsie…
        I nie Legia nie jest mocna…

      • Z całym szacunkiem, ale ma to raczej niewiele wspólnego akurat z J.K. Rowling. Bo ona jak najbardziej uważa się za reprezentantkę feminizmu i do jakiegoś stopnia też lewicy.

  2. “Najnowsza część serii „Cormoran Strike” ma opowiadać cisseksualnym
    mężczyźnie, który w przebraniu kobiety morduje swoje ofiary. Wiele osób
    odebrało to jako swoisty akt zemsty wymierzony w społeczność LGBT.”
    Nie widzę sensu w tym zdaniu. Mężczyzna cisseksualny to taki, który utożsamia się ze swoją płcią biologiczną; może być hetero lub homoseksualny…

    • Bo pisali to ci co nie wiedzą co to znaczy? I uznali że w sumie to trzeba się obrazić?
      Ja i tak tą książkę przeczytam, bo lubię serie – miała gorsze momenty, ale ostatni tom był naprawdę dobry. I nie wiem – to jest seria mocno ocierająca się o jakieś crimefantasy (jak CSI czy inne NCIS) i ostatnie czego można się tam spodziewać to realizm… ot będzie krew, flaki i tak dalej…

  3. Nie warto trzymać z tęczowymi. Są mściwi, stwarzają sztuczne problemy, wymagają ślepego posłuszeństwa, nawet kiedy to jest niezgodne z logiką (np. Margot to baba), myślących krytycznie brutalnie atakują. Tęcza to symbol upadku cywilizacji białego człowieka

  4. Nie rozwścieczyła fanów tylko elgiebetów, którzy wszystko odbierają jako atak na nich. Na szczęście patrząc na historię, moda na elgiebete wkrótce się skończy. Tylko co wtedy znów wymyślą te przygłupy?

    • Pozwolę sobie zaznaczyć, że to nieprawda. I wystarczy wejść na jakiekolwiek forum, fanpage czy stronę fanów “Harry’ego Pottera”, żeby się o tym przekonać :).

      • Jeśli społeczność fanów fikcyjnego świata i fikcyjnych i nieistniejących bohaterów z tego świata, domaga się takich rzeczy jak określanie przez autora książek orientacji seksualnej bohaterów tego fikcyjnego świata, to oznacza już tylko, że z tą społecznością jest już coś nie tak.
        Zaletą niedopowiedzeń w książkach i filmach jest to, że to odbiorca może sobie dowyobrazić wszystko co nie zostało w filmie/książce pokazane.
        Równie dobrze JK, mogłaby stanowczo stwierdzić, że w tym fikcyjnym, wymyślonym przez nią świecie, nie istnieje homoseksualizm – takie jej prawo. Ot taki dziwny fantastyczny świat Harrego – aż ciężko by było go sobie wyobrazić…

    • Byc moze jeszcze tego nie zauwazyles ale posiadanie konserwatywnych pogladow oraz walka z nowosciami konczy sie zwykle sromotna przegrana konserwatystow. Feminizm, malzenstwa homo, koniec niewolnictwa, itp. itd. Tacy jak Ty zawsze mowia, ze “ta moda sie skonczy”, zawawne jest to, ze pokolenie czy dwa pozniej ta “moda” jest mainstreamem.
      Jak sie czujesz na zgory przegranej pozycji?

      • Przyrównywanie tego do niewolnictwa lub feminizmu, to jakiś idiotyzm. Niewolnictwo, czy feminizm nie dotyczyły 1-2% społeczeństwa, które swoją ideologię chce pokazywać wszędzie i zawsze.
        Widocznie te środowiska siebie postrzegają, jako niewolników systemu i dlatego tak ostro i nieumiejętnie walczą o swoje prawa, których im nikt nie odebrał, a konserwatywne postrzeganie świata nie ma z tym nic wspólnego.
        Ale to przez takie nachalne lobbowanie, rodzą się i umacniają skrajnie konserwatywne środowiska, a do czego to doprowadza, to wiemy z historii.
        Rzuca się to oczy zwłaszcza tam gidze jakieś firmy czy koncerny lobbują tę ideologię, ale tylko tam gdzie takie lobbowanie nie przyniesie im zbyt dużo strat wizerunkowych. Przykładem jest chociażby ostatnie dodawanie tęczy do loga firmowego, ale z pominięciem krajów islamskich.
        Takie nieumiejętne lobbowanie przynosi jednak więcej strat niż pożytku dla takiej ideologii i gdy moda się skończy, to pozostanie do niej duży niesmak.

  5. Nie pomyślała i powiedziała bzdurę zamiast nic nie gadać tylko się zająć książkami . Jeśli chodzi o spektakl to większe pretensje i histerie mieli fani bo dla wielu
    – Harry Potter to Daniel Radcliffe
    – Ron Weasley to Rupert Grint
    – Hermiona Granger to Emma Watson
    I fani sobie nie wyobrażają i nie uznają innych aktorów w tych rola dla nich nie ważna że to teatr maja być oni . Nawet moja znajoma stwierdziła ze ma gdzieś tą sztukę bo to nie są ci aktorzy a ona innych nie chce

    • To oczywiście do pewnego stopnia racja. Fani czasem aż za bardzo przyzwyczajają się do konkretnych wersji swoich postaci i potrafią być w tym aż do przesady nieprzejednani. Co nie zmienia faktu, że rozmaitych afer wobec Rowling było więcej. I trudno niezadowolenie wielu osób zrzucić tylko na karb fanowskiej irytacji :).

  6. Mnie się tylko wydaje, czy Ona ma dobrą bekę z z tych osób co ostatnio starają zasłynąć “niebinarnością” i tego typu innymi stwierdzeniami? Rozumiem, że “transexclusionary radical feminist” to określenie, którym ktoś ją opisał, a nie ona sama siebie?

    • Tak, to określenie używane raczej pejoratywnie wobec osób prezentujących taki zestaw poglądów. Natomiast mam wątpliwości, czy J.K. Rowling jest zdolna do robienia sobie beki z kogokolwiek. Sprawia raczej wrażenie osoby, która się bardzo łatwo irytuje.

      • Tęczowe towarzystwo chce bardzo skomplikować proste pojęcie płci, i tym samym zwykłym śmiertelnikom skomplikować życie. Czy ja każdą nieznaną osobę mam się pytać o aktualną płeć kulturową, bo taki problem ma promil ludzi?? Jak ktoś wygląda jak chłop to jest chłopem, jak kobieta to kobietą, a pozostały promil niech nie zakłóca relacji międzyludzkich

      • przepraszam bardzo ale stwierdzenie że miesiączkują tylko kobiety na pewno nie jest pogwałceniem ELEMENTARNEGO szacunku dla drugiej osoby.

  7. Fanatyczni LGBTowcy niczym się nie różnią od fanatycznych Ultra Katoli. A najgorsze jest że i jedni i drudzy są zdecydowaną mniejszością która próbuje narzucać swój światopogląd zdecydowanej większości… i gdzie tu demokracja?

  8. Cały świat to za mało:), a tak serio to tylko tę cześć, która wyrzeka się człowieczeństwa. Cześć, która walcząc z pedofilią jednocześnie ogląda z wypiekami “Cuties”. Część, która patrzy na świat przez pryzmat rozporka. Dochodzą zmanipulowane, zbuntowane, okrutne dzieci, skaczące po kurhanach swoich oponentów, nie mające nic do stracenia i domagające się tolerancji dla siebie i tylko siebie – siłą, ma się rozumieć tańczą w grupie gdzie czują się silni! Oczywiście część korporacji to cynicznie wykorzystuje, bo pieniądz nie śmierdzi i jest popyt. Mimo wszystko jest ich pełno tylko w oficjalnym przekazie, który po prostu szczuje ludzi na ludzi a ludzie rządni widowiska biorą chętnie w tym udział i to dotyczy praktycznie wszystkich. Dlatego nie oglądam TV głównego bez wyjątku ma się rozumieć. Trzeba po prostu zacząć myśleć a nie dawać się sterować.

  9. Z tym rozwścieczeniem całego świata to delikatnie rzecz ujmując przesada. Kilku pyszczących i obślinionych od darcia ryja o wszystko i na wszystko palantów to nie cały świat nawet nie 0,01% świata. Meczące robi się już to że marginalna liczba rozwrzeszczanych narzuca ton dyskusji.

  10. Rozwścieczyła cały świat? A czemu nie wszechświat? Ta pretensjonalna przesada już na “dzień dobry” źle nastawia do tego artykułu.

  11. Ale z ta niewydana ksiazka to juz naprawde… wiele przestepcow tak robilo po to zevyzmylic swiadkow i policje. Ludzie poprostu sa przewrazliwieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...