„To historia o naszym dziedzictwie” – mówi serialowa Leti o „Krainie Lovecrafta”

Wywiad/Seriale 14.09.2020
„To historia o naszym dziedzictwie” – mówi serialowa Leti o „Krainie Lovecrafta”

„To historia o naszym dziedzictwie” – mówi serialowa Leti o „Krainie Lovecrafta”

Co wyjątkowego jest w „Krainie Lovecrafta”? Opowiada o tym Jurnee Smollett, czyli serialowa  Letitia Lewis.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o mediach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Jurnee Smollett – wywiad:

Co sprawiło, że zainteresowałaś się serialem HBO „Kraina Lovecrafta” i jakie były twoje wrażenia podczas lektury scenariusza?

JS: Był to moment, w którym zdjęto z anteny serial „Underground”, ale producenci nadal o niego walczyli. Wiedziałam, że Misha pracuje nad tym projektem. Kiedy napisała scenariusz pilotażowego odcinka, wysłała mi go tak po prostu, jak przyjaciółka, do przeczytania. Podczas lektury natychmiast stwierdziłam, że bardzo brakuje mi jej scenariuszy. Dostawałam w tamtym czasie dużo różnych propozycji od producentów, ale kiedy przeczytałam kilka napisanych przez nią stron, bardzo zaczęło mi brakować jej wyrazistego stylu i polotu. Potem, kiedy w scenariuszu pojawiła się Leti, sposób, w jaki poznajemy bohaterkę, tych kilka pierwszych minut sprawiło, że pomyślałam sobie: „to rola napisała dla mnie. Nikt inny nie zagra jej lepiej niż ja. Dlaczego Misha nic o tej roli mi nie wspomniała?” [śmiech].

Kiedy skończyłam czytać scenariusz pierwszego odcinka, zaczęłam obsesyjnie o tym myśleć. Przestałam nawet spać w nocy. Byłam zafascynowana osobowością Leti – pełnej życia kobiety, która zawsze wprowadza w swoim otoczeniu chaos i jest pełna sprzeczności. Opuszcza dom, żeby znaleźć dom. Bardzo chce rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu i zostawić za sobą przeszłość.

To bohaterka, która szuka swojego miejsca na ziemi, co jest bardzo nośnym tematem dla mnie, Afroamerykanki, która ma wrażenie, że została pozbawiona swoich korzeni. Serial jest niezwykle ciekawą produkcją, a pomysł żonglowania gatunkami i redefiniowania ich na nowo jest nie tylko odważny, ale także mnie bardzo zainteresował.

hbo go kraina lovecrafta annabelle sekcja rytmiczna

Pracowałaś z Mishą Green nad serialem „Underground”. Jak układała się wasza współpraca na planie Krainy Lovecrafta?

To było bardzo ciekawe doświadczenie, bo znamy się już tak dobrze, że rozumiemy się praktycznie bez słów. Na samym początku naszej znajomości, kiedy trwały zdjęcia do pilotażowego odcinka serialu „Underground”, Misha strasznie mnie denerwowała. Ja nie znosiłam jej, a ona mnie. Nienawidziłyśmy się i często się kłóciłyśmy, bo obie mamy bardzo silne osobowości. Okres burzliwej znajomości wkrótce minął i nauczyłyśmy się siebie nawzajem. Podczas zdjęć do kolejnych sezonów bardzo się do siebie zbliżyłyśmy. Kiedy spotkałyśmy się ponownie na planie serialu Kraina Lovecrafta, instynktownie wiedziałam czego ode oczekuje, a Misha dobrze znała moje metody pracy, dzięki czemu pracowało się nam bardzo sprawnie i bezproblemowo.

Czy lubisz science fiction i kino grozy? Jestem ciekaw, jak oceniasz serial, bo czarnoskórych aktorów nie widzimy często w tych gatunkach…

Horrory i science fiction były moimi ulubionymi gatunkami, kiedy dorastałam. Pamiętam, że obejrzałam Milczenie owiec, kiedy miałam 10 lat. Razem z siostrą zostałyśmy zaproszone na noc do jej koleżanki. Ja spałam razem z nimi w salonie, bo byłam przekonana, że tak jest fajniej [śmiech]. Do dziś pamiętam Hannibala i atmosferę grozy, którą bardzo skutecznie udało mu się stworzyć. Jest to gatunek, z którego jako aktorka czuję się niestety wykluczona. Nie chodzi o to, że nigdy nie zaproponowano mi roli w horrorze ani, że nie miałam do tej pory okazji zagrać w produkcji tego gatunku. Chcę tylko powiedzieć, że w większości przypadków czarni aktorzy byli praktycznie nieobecni w tego rodzaju projektach. Zdarzało mi się krzyczeć na mojego agenta, że nie chcę być czarną dziewczyną, która ginie na 33. stronie scenariusza, bo niestety w produkcjach gatunkowych wielu scenarzystów ma dla nas wyłącznie do zaoferowania tego rodzaju role. Były chwile, kiedy byłam zła, że jestem wykluczona z gatunku, którego jestem fanką. Z drugiej strony, jako aktorka nie lubię chodzić na kompromis i grać w czymś, co nie przedstawia dla mnie żadnej wartości.

Bardzo podziwiam takie osoby, jak Jordan Peele. Muszę przyznać, że teraz, kiedy widzę, że Misha zmierza w bardzo podobnym kierunku i bawi się konwencją, nie tylko wymyślając ją od nowa w bardzo nowatorski sposób, ale dając także głos czarnym bohaterom w gatunku, z którego byliśmy przez lata wykluczeni, bardzo się z tego cieszę.

Jestem ciekaw, jak układała się twoja współpraca z Jonathanem Majorsem, bo mam wrażenie, że bardzo zżyliście się ze sobą.

Wymyśliliśmy nawet dla siebie przydomki – grom i błyskawica. „Atticus grom Freeman, Letti błyskawica Lewis”. Jesteśmy jak para dobrych znajomych. Podczas pracy nad serialem HBO bardzo dużo nauczyliśmy się od siebie, a poza tym, nadajemy na tych samych falach. Oboje mieliśmy świadomość, że podjęliśmy się pracy nad bardzo trudnym serialem i chcieliśmy dać z siebie wszystko, ale, jak mówi się w naszej branży, twoja kreacja jest tak dobra, jak gra aktora, który ci partneruje. Bardzo często motywowaliśmy się nawzajem. Nie rozmawialiśmy na ten temat i nie podejmowaliśmy wspólnie decyzji, ale oboje mieliśmy poczucie, że musimy zagrać na 100%. Uważam Jonathana za fenomenalnego aktora i wspólna praca na planie była dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Akcja serialu toczy się w latach 50., kiedy w Ameryce obowiązywała segregacja rasowa, ale oglądając go, mamy wrażenie, że to niemal współczesne czasy. Czy zgadzasz się ze mną?

Moim zdaniem to historia o naszym dziedzictwie. Bohaterowie serialu wybierają się w podróż, podczas której doświadczają białej supremacji i przejawów rasizmu, które przybierają postać złych duchów. Widzimy, jak biorą udział w duchowej wojnie, a gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Sam Lovecraft był mistrzem horroru, ale był także rasistą.

Niestety systemowy rasizm, który funkcjonuje w naszym kraju od 1619 roku, sprawia, że ten serial mógł mieć premierę dowolnego dnia, miesiąca i roku – w dowolnym momencie po 1619 roku – a jego wątki i poruszane tematy nie straciłyby nic ze swojej aktualności. Dlaczego? Bo jako naród nigdy nie wyleczyliśmy się, nie stawiliśmy czoła i nie wykorzeniliśmy systemowego rasizmu, który musi zostać w końcu wyeliminowany. Muszę przyznać z przykrością, że wszystkie poruszane w serialu tematy są bardzo na czasie, ale z drugiej strony nie było chyba okresu w naszej historii, w którym byłyby zdezaktualizowane.

kraina lovecrafta hbo go

Leti i Ruby pięknie razem śpiewają. Jak wyglądała praca na planie i próby do tej sceny?

Na próbach Wunmi i ja dużo wygłupiałyśmy się razem, ale bardzo przykładałyśmy się, żeby perfekcyjnie dopracować kroki. Pewnego razu przyszła do nas Mish, która powiedziała: „Drogie panie, chcę, żebyście po prostu dobrze się bawiły. Wyobraźcie sobie, że Beyonce i Solange wychodzą razem na scenę na festiwalu Coachella”. Obie roześmiałyśmy się i uspokoiłyśmy ją, że teraz już wiemy, jaki efekt chce osiągnąć. A potem naprawdę świetnie się bawiłyśmy.

Pokazujemy w serialu różne odcienie siostrzanej miłości. Czasem bardzo się kochamy, potem nienawidzimy się z całego serca, ale zawsze możemy wyjść razem na scenę i wrócić do wspomnień, kiedy w dzieciństwie tańczyłyśmy i śpiewałyśmy razem w kościele. Tak działa pamięć mięśniowa.

Leti jest bardzo niezależną i twardą kobietą, zwłaszcza jak na standardy lat 50. Czy udzielił ci się jej hart ducha, kiedy wcielałaś się w rolę?

Miałam poczucie, że muszę dowiedzieć się, dlaczego moja bohaterka buntuje się i wprowadza zamęt. Bardzo mnie to intrygowało. Byłam ciekawa, skąd wzięła się jej buntowniczość. Leti podejmuje przecież bardzo świadomą decyzję, żeby odrzucić wszystko, co uosabia dla niej jej matka. Jednocześnie, odrzuca presję społecznych konwencji, które mówią jej, jak powinna zachowywać się kobieta i to na dodatek czarna kobieta w 1955 roku. Leti jest podwójnie ograniczana, bo jest nie tylko czarnoskóra, ale jest także kobietą. Wiem, że były podobne do niej kobiety, takie jak Lorraine Hansberry, która powiedziała „nie, sama zabiorę głos i nie będę nikogo prosić o pozwolenie” czy Althea Gibson​, która stwierdziła „Uwielbiam grać w tenisa. Zrobię wszystko, żeby być najlepsza”. Wywodzimy się od właśnie takich silnych kobiet.

Uważam, że jest to historia o rodzinie, bo ja sama znam takie kobiety. To moja matka, moja babcia, moja ciotka. Kiedy dorastałam, opowiadano mi o mojej babci, która była królową piękności. Była pierwszą czarnoskórą Miss Galveston w stanie Teksas, a była samotną matką wychowującą czwórkę dzieci, która sprzątała w domach u białych. Każdego dnia rano wstawała z łóżka i z godnością godną królowej prasowała swoje ubrania, zanim założyła je na siebie. Nigdy nie wyszła nieuczesana do pracy, pomimo, że sprzątała domy rodzin, których członkowie nie zwracali na nią uwagi. Nigdy nie dała się odrzeć ze swojej godności. Kiedy dorastałam dużo opowiadano mi o mojej babci. Dzięki temu wiedziałam, jak zbudować postać Leti. Wiedziałam, że to kobieta, która będzie walczyć, kopać i krzyczeć, żeby zachować swoją godność. Jest to cecha, którą bardzo podziwiam w DNA ludzi z mojej społeczności. To dlatego jesteśmy dzisiaj w tym miejscu.

Co chciałabyś, żeby widzowie wynieśli z tego serialu?

Jestem aktorką i nie chcę nikomu narzucać, jak powinien odbierać sztukę, bo na tym właśnie polega jej piękno. Każdy przeżywa ją w inny sposób, ale mam też wrażenie, że wszyscy widzowie mogą utożsamiać się z bohaterami serialu Kraina Lovecrafta, bo poruszamy w nim tak uniwersalne tematy, jak na przykład mroczne tajemnice skrywane w rodzinie. O tym właśnie opowiadamy, bo nasz serial przedstawia historię rodzinną. Myślę, że każdy z nas zobaczy w niej członków swojej rodziny.

kraina lovecrafta

Leti ma dość burzliwą relację ze swoją siostrą Ruby. Co było twoim punktem odniesienia, kiedy wcielałaś się w serialową bohaterkę?

Mam bardzo bliskie relacje z pięciorgiem rodzeństwa i dobrze wiem, jak działa rodzinna dynamika. Wiem też, że czasem jesteśmy wściekli, bo chcemy, żeby nasi bliscy dostrzegli kim naprawdę jesteśmy. Bardzo często jesteśmy postrzegani w rodzinie wyłącznie przez pryzmat popełnionych przez nas w przeszłości błędów i wpadek, a nie tego kim jesteśmy teraz. Wierzę też w więź między rodzeństwem, która jest w stanie przetrwać wszystko.
Bardzo zaintrygowały mnie natomiast animozje i wzajemne pretensje Leti i Ruby, bo każda z nich stara się przepracować relacje z ich matką. Jej stosunki z Leti nie były dobre, ale z zupełnie innego powodu niż z Ruby. Obie mają do niej żal, że nie była dla nich dobrą matką. Niestety, w tamtych czasach było wiele powodów, dla których ich matka nie mogła dać swoim dwóm córkom tego, czego od niej oczekiwały i potrzebowały.

Każda z sióstr nosi w sobie niezabliźnione rany, ale w zupełnie inny sposób przepracowuje traumy. Leti reaguje wyparciem, ucieka od wspomnień i próbuje kompensować sobie przeszłość w inny sposób. Podejrzewam, że Ruby była tą siostrą, która musiała zostać na miejscu i ze wszystkim sobie radzić. Napięcie w ich relacji i obopólne animozje biorą się z tego, że w przeciwieństwie do Leti, Ruby została pozbawiona możliwości wyboru. Na dodatek, Leti nie jest kobietą, która da się zamknąć w klatce. Bardzo dobrze pracowało mi się z Wunmi, która jest niesamowicie utalentowaną aktorką.

Serialowe potwory są straszne, ale można powiedzieć, że równie straszne są policja i rasizm. Co symbolizują dla ciebie potwory w serialu „Kraina Lovecrafta“?

Nie chcę zbyt wiele zdradzić, ale moim zdaniem ich symbolika nieustannie zmienia się i ewoluuje. Rasizm jest jak zły duch, a strach, jaki odczuwają amerykańcy obywatele nie jest literacką fikcją. Jest prawdziwy i tego jestem pewna. Potwory symbolizują wiele różnych rzeczy, ale to, co jest w nich najgorsze uosabia najgorsze cechy Ameryki. Nie chcę więcej mówić na ten temat, bo w naszym serialu potwory też się zmieniają…

Tekst powstał we współpracy z HBO.

 

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do “„To historia o naszym dziedzictwie” – mówi serialowa Leti o „Krainie Lovecrafta””

  1. Rozumiem, że ich to kręci. Ale gdy odpaliłem czwarty odcinek i zobaczyłem jak wstrętni biali policjanci koniecznie chcą spałować czarnego nastolatka wyłączyłem serial, bo dopadł mnie przesyt tej tematyki w amerykańskich serialach fantastycznych. Najpierw Watchmen. potem Umbrella Academy (wątek, którego w komiksie nie było) i teraz LC.

    Efekt jest taki, że wątek gnębionych czarnych w USA już tylko mnie irytuje. Do LC raczej nie wrócę, następnego serialu w tym temacie nawet nie odpalę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...