Niby widz wiedział, a jednak trochę się łudził. Niestety: „After 2” jest takim samym gniotem, jak pierwsza część filmu

Recenzja/Film 14.09.2020
Nasza ocena:
Niby widz wiedział, a jednak trochę się łudził. Niestety: „After 2” jest takim samym gniotem, jak pierwsza część filmu

Niby widz wiedział, a jednak trochę się łudził. Niestety: „After 2” jest takim samym gniotem, jak pierwsza część filmu

Kojarzycie tego mema z nosaczem sundajskim (robiącym furorę w sieci zwykle po meczach polskiej reprezentacji), na którym widnieje hasło „Niby człowiek wiedzioł, a jednak trochę się łudził”? Dokładnie takie odczucia towarzyszyły mi podczas seansu filmu „After 2”, który zadebiutował w ten weekend w naszych kinach.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Jeśli ktoś z widzów rozumie (lub choćby rozumiał w wieku gimnazjalno-licealnym) fenomen serii filmów „American Pie”, a do tego jest w stanie nadążyć za fenomenem takich produkcji jak „50 twarzy Greya”, czy „365 dni”, to mniej więcej wie, czego może się spodziewać po „After 2″, który w miniony weekend zadebiutował na ekranach polskich kin.

Problem z filmem Rogera Kumble’a jest jednak taki, że ze wspomnianych wyżej produkcji czerpie wszystko, co najgorsze, ledwie muskając wątki, sceny i klimat, które zapewniłyby mu sukces (choć w to, że film przyciągnie do kin masę żądnych „gorących” wrażeń nastolatków, akurat nie wątpię).

„After” i jego kontynuacja czerpią z „50 twarzy Greya” wszystko co najgorsze

Ale po kolei. Jeśli ktoś nie widział pierwszej odsłony „After” (oba filmy to adaptacja powieści autorstwa Anny Todd), nie musi nadrabiać zaległości przed seansem drugiego okrążenia tej serii. Fabuła jest bardzo czytelna, wyjaśniona, a przy tym mocno przewidywalna. Nawiasem mówiąc, i tej drugiej części oglądać nie warto, ale o tym za chwilę.

Tak czy inaczej, jeśli ktoś znajdzie się już w kinie, powinien przygotować się na skok w naszkicowaną rzeczywistość wchodzących w dorosłość Amerykanów, którzy po skończonych szkołach ruszają z impetem do korporacji, by tam jako trybiki w maszynie spełniać się zawodowo i zarabiać na weekendowe drinki i imprezowanie.

Opowieść oparta jest o losy dwojga młodych osób: Tessy (w tej roli Josephine Langford) i Hardina (Hero Fiennes-Tiffin). Po burzliwym finale pierwszej części dziewczyna chce zapomnieć o chłopaku i próbuje — skądinąd skutecznie — skoncentrować się na karierze w jednym z wydawnictw. Jak łatwo można się domyślić, Hardin jednak szuka i znajduje swoje szanse, a cały wątek okraszony jest kolejnymi wzlotami i upadkami ich relacji.

Problemy rodem z „Bravo Girl” i przewidywalność akcji większa, niż w „Trudnych sprawach”

Przeczytałam powyższy akapit i brzmi on na tyle poważnie, że ktoś mógłby czuć się zachęcony do choćby dania szansy filmowi Kumble’a. Nic bardziej mylnego. Fabuła w stylu najgorszym z możliwych pokazuje emocje nastolatków, sprowadzając ich do koszmarnych, wyciętych niczym z poradnika w “Bravo Girl” postaw, nad którymi sami zainteresowani ani nie mają kontroli, ani nie mają przesadnej ochoty jej mieć. Dialogi i “zwroty akcji” (cudzysłów, niestety, zamierzony) są tak siermiężne i ciosane tak grubo, że w zasadzie w trakcie filmu można rozpisać je na kilkanaście minut do przodu: wszystkie przewidywania spełniają się co do joty.

Jeszcze więcej seksu i taniej psychologii

Twórcy filmu próbowali wypełnić fabularne dziury, wpadki i niedociągnięcia scenami seksu. I rzeczywiście w “After 2” zaglądamy razem z bohaterami do łóżka, pod prysznic, na imprezę, na kanapę… Niestety, nawet tutaj główna bohaterka musi zaprezentować widzom (dwukrotnie) swoje majtki z wyeksponowaną nazwą marki, a romantyczne dialogi (z założenia potraktowane jako coś w rodzaju gry wstępnej) są tak sztuczne, że nawet tanie romansidła, chomikowane w latach 90. przez panią kioskarkę pod ladą, wydają się arcydziełem i mistrzostwem precyzyjnej konstrukcji.

Owszem, możemy na siłę poszukać pozytywów, co jest jednak zadaniem trudnym. Spróbujmy. Główna bohaterka nie jest szczupłą modelką prosto z magazynów, co może być dobrym sygnałem dla nastolatków, którzy obejrzą ten film (choć już z makijażem Tessa jest zawsze przygotowana, nawet budząc się wcześnie rano w łóżku). Trudne i zagmatwane relacje Hardina ze swoim ojcem pokazane są całkiem zgrabnie, a fakt, że bohater wylewa w końcu swoją żółć wobec nieco zwariowanego taty, daje mu oczyszczenie, a nie frustrację. Ktoś może próbować też doszukać się jakiejś prawdy w tym, jak Tessa odnosi się do swojej matki, a także jak jej nowy kolega Trevor (Dylan Sprouse) zderza się ze swoją samotnością, biorąc na siebie zbyt dużo obowiązków zawodowych.

Jedna scena damskiej bijatyki to trochę za mało, żeby przykuć uwagę widza na dłużej

Powiedzmy sobie jednak szczerze: całość jest tak toporna, że odnajdywanie czegoś sympatycznego w „After 2″ przypomina szukanie igły w stogu siana. Żeby było jasne: od tego rodzaju filmów nie oczekuję wielkiego filozoficznego przekazu, okraszonego metafizycznym katharsis i zerknięciem w głąb siebie i swoich relacji. To oczywiste, że podobnie jak wspomniane na początku „American Pie” ma to być prosta, momentami głupkowata opowieść z poczuciem humoru, jakie większość z nas zostawiła na ostatnich osiemnastkach kolegów i własnej studniówce. Niemniej jednak nawet ten względnie pociągający luz, sentymentalna podróż do czasów beztroski i braku odpowiedzialności nie jest przez twórców „After 2″ oddana na tyle dobrze, by można było uwzględnić ją po stronie plusów.

Akcja i tempo filmu niestety, również nie powalają. Tak naprawdę jedyna scena, podczas, której na chwilę wstrzymałam rękę w połowie drogi od kubełka z popcornem do ust, to ta, w której główna bohaterka rzuciła się na swoją wredną rywalkę, urządzając małą galę żeńskiego pojedynku MMA.

W skrócie, na „After 2” składają się ze dwa dowcipy, które przy dużym miłosierdziu można uznać za w miarę zabawne, ze trzy dialogi, po których nie zgrzytają zęby, no i — to już kwestia gustu — ze dwie całkiem przyjemnie nakręcone sceny erotyczne. To jednak dużo za mało, nawet jak na film, który z definicji ma być prostą historią, a nie wielkim kinem ubiegającym się o największe nagrody artystyczne.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

49 odpowiedzi na “Niby widz wiedział, a jednak trochę się łudził. Niestety: „After 2” jest takim samym gniotem, jak pierwsza część filmu”

  1. Kompletnie nie zgadzam się z tym co jest tutaj napisane uważam że after 1 oraz after 2 jest wspaniałym filmem nie wiem ile lat ma osoba która napisała ten artykuł ale napewno nie jest nastolatką lub nastolatkiem. W artykule zostało parę razy wspomniane że to film dla nastolatków. Więc tak 50 twarzy greja jest bardziej dla dorosłych a after jest dla nastolatków więc nie mam pojęcia czemu osoba dorosła krytykuje film który został stworzony głównie dla nastolatków.
    Ja jestem nastolatką i uważam że to wspaniały film ma dużo wątków i ciekawą fabułę oraz przystojnego głównego bohatera. Nie wiem czemu w artykule są wspomniane tylko sceny seksu. Ja najbardziej pami~tam wypadek Tessy, problemy hardina, oraz bezdomnego mężczyznę który jest ojcem Tessy i napewno on będzie ważną postacią w trzeciej części tego filmu.

    • Natalko,

      uprzejmie donoszę, że osoba, która pisała ten artykuł ma 29 lat :) I być może kwestia wieku, którą podnosisz jest tu kluczowa. Cieszę się, że film Ci przypadł do gustu i chętnie podyskutuję z Tobą o 3. części jak już się pojawi na ekranach. Pozdrawiam!

  2. Nie zgadzam się totalnie to najlepszy film jaki oglądałam został otworzony idealnie na wzór książki a czytałam je dwa razy. Pierwsza część też była super oglądałam ją ze sto razy. Nie wieże że taki artykuł wyszedł to jest kłamstwo film jest najlepszy kocham a oglądałam dużo filmów i ten był najlepszy.

  3. Nie piszcie takich głupstw. To jest film dla nastolatków i nie ma porównania do Graya bo Gray jest dla dorosłych nawet aktorzy są dojrzali a w After aktorzy mają po 23 lata jak zaczęli nagrywać to mieli 21 lat. Ja mam 19 lat i to dla mnie najlepszy film jaki oglądałam.

  4. Jak pierwsza część jest po prostu nudna, tak druga mogłaby być czymś na wzór komedii, gdyby tylko usunęli te cringowe sceny macanek

  5. Jestem szczesliwym czlowiekiem bo nie ogarniam umyslem takich hitow jak “50 twarzy…kogoś tam”.Cieszę się z mojego uposledzenia,ktore pozwala mi ogarnąć tylko cos na poziomie “Pieknego umyslu”…

  6. Nie ma co porównywać After do After we collided. Druga ekranizacja jest o niebo lepsza. Trochę boli mnie ze zamiast wybrać najlepsze momenty z książki na hamca chcieli dać wszystko a 700 stron nie da się zamknąć w 1.5 h filmie. Wiadomo film nie dla każdego bo jest to jednak tematyka fanfiction czyli głównie przeznaczona dla młodych osób. Książki też nią są na jakimś niesamowity poziomie ale dla spokojnie go odmóżdżenia od codzienności bardzo dobre.

  7. Ja mam 31 lat i uwielbiam filmy After i After We Collided. Mogę je oglądać na okrągło! Nie zgadzam się z opiniami krytyków filmowych że seria After to porażka! Jest wręcz przeciwnie! To fajny film opowiadający fajną historię 2 osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...