„Rytuał” to kryminał, który nie jest ani fantastyczny, ani fatalny. I może dlatego po niego sięgniecie

Recenzja/Książki 09.09.2020
Nasza ocena:
„Rytuał” to kryminał, który nie jest ani fantastyczny, ani fatalny. I może dlatego po niego sięgniecie

„Rytuał” to kryminał, który nie jest ani fantastyczny, ani fatalny. I może dlatego po niego sięgniecie

Polskie powieści kryminalne mają kilku swoich przedstawicieli, których książki za każdym razem budzą olbrzymie emocje. Czy do tego grona dołączy debiutantka Greta Drawska? Jej pierwsza powieść zatytułowana „Rytuał” na początku września trafiła do sklepów.

Na rynku twórców powieści kryminalnych wbrew pozorom nie jest wcale łatwo. Na papierze to najbardziej komfortowa i dochodowa branża literatury, bo popyt na tego typu książki zawsze jest ogromny. Rzecz w tym, że przebicie się w tak popularnym gronie, gdzie pierwsze skrzypce grają m.in. Remigiusz Mróz, Katarzyna Bonda i Marek Krajewski nie należy do łatwych. Czy „Rytuał” i Greta Drawska mają na to szanse?

Wydaje się, że Wydawnictwo Znak Literanova pokłada w debiutującej autorce olbrzymie nadzieje. Jej pierwsza książka nie będzie bowiem jedyną. Już na okładce „Rytuału” można znaleźć informację, że to 1. tom cyklu „Wanda Just i Piotr Dereń”. Wspomniana dwójka to oczywiście bohaterowie powieści, którzy wspólnymi siłami próbują rozwikłać zagadkę brutalnego morderstwa popełnionego w okolicach Drawska Pomorskiego.

„Rytuał” jest reklamowany przez wydawcę jako początek serii kryminalnej hipnotyzującej jak „True Detective”. To gruba przesada.

Akcja książki Drawskiej toczy się w czasach współczesnych oraz kilku okresach historycznych, których akcja z czasem zaczyna coraz mocniej wiązać się z bieżącymi wydarzeniami. Znaczną większość wydarzeń śledzimy z perspektywy wspomnianych Wandy Just i Piotra Derenia. Ona to nowa prokurator rejonowa Drawska Pomorskiego, która wróciła do rodzinnego miasta po nieudanym śledztwie w Poznaniu. Z obecnym podkomisarzem Dereniem zna się od dziecka, ale ich relacja dawno została zerwana. Czy razem zdołają złapać osobę odpowiedzialną za odcięcie głowy pewnego dentysty i przytwierdzenie jej do drzewa? I czy dowiedzą się, co wiążę całą sprawę ze słowiańskim bogiem Perunem oraz mieszkającymi niedaleko rodzimowiercami?

Jeżeli kiedykolwiek czytaliście jakikolwiek kryminał, to znacie odpowiedź na to pytanie. „Rytuał”, jak to często bywa z debiutami, nie jest przesadnie eksperymentalną powieścią. Większość wybranych przez autorkę rozwiązań i charakterów postaci to gatunkowy standard. Za sprawą literatury skandynawskiej główny bohater kryminałów stał się człowiekiem po ciężkich przejściach i podobnie jest tutaj.

https://www.facebook.com/WydawnictwoZnak/posts/10158446379512310

Akurat nawiązań do serialowego „Detektywa” jest jednak tutaj dosyć niewiele. Z początku wydaje się, że Greta Drawska spróbuje wykorzystać lokalny koloryt do zbudowania niepokojącej i nieco surrealistycznej historii, ale szybko przechodzimy do typowych ludzkich odruchów: chciwości, żądzy, zazdrości i gniewu. Nie spodziewajcie się więc dusznej atmosfery mokradeł, przenikania się współczesności z dawnymi wierzeniami, cynizmu Rusta czy zabójczo sprytnego seryjnego mordercy. Zamiast tego finalnie dostajemy intrygę opartą na tak oczywistych rozwiązaniach, że niekompetencja dwójki głównych bohaterów wydaje się momentami szokująca.

„Rytuał” jest książką, którą czyta się łatwo i szybko – to jej oczywisty atut. Choć nie wszystkie ciekawe pomysły udało się udanie przenieść na papier.

Pisarka zamieściła w swoim debiucie kilka mniejszych twistów, które spełniły swoje zadanie i wykręciły całą historię w mniej spodziewanym kierunku (niekiedy co prawda tylko na chwilę). Interesujący jest choćby sposób, w jaki igra z oczekiwaniami czytelników i swojej własnej bohaterki w stosunku do byłego męża Just. Potencjał miało też rozszerzenie całej fabuły o wydarzenia z dwóch rodów żyjących na tej ziemi od XVIII wieku.

Niestety, finalnie można odnieść wrażenie, że Drawska sięgnęła po tę metodę, żeby wyjaśnić czytelnikom zakończenie w nienaturalny sposób. Nie poznajemy kulisów wydarzeń związanych z morderstwem wraz ze śledczymi, ale jakby obok nich. Tak jakby autorka nie potrafiła tego zrobić bardziej spójną i organiczną metodą. Samo zakończenie całkowicie pozbawione suspensu, jakby poucinane z wydarzeń i mocno rozczarowujące powinno zresztą trafić do poprawek na długo przed ostatecznym wydaniem książki.

I tu chyba leży największy problem „Rytuału”. To książka pod wieloma względami poprawna, a jak na debiut napisana nawet z pewną przyciągającą swobodą. Trudno mi sobie jednak wyobrazić, żeby ktokolwiek chciał dalej śledzić losy tak niekompetentnych śledczych jak Just i Dereń. Gdyby ich pierwsza sprawa zakończyła się porażką, na którą w dużej mierze zasłużyli, to moglibyśmy mówić nawet o powiewie świeżego powietrza ze strony nowej autorki na rynku. Ale ponieważ na koniec (prawie) wszystko się im udaje, to czytelnik zostaje z poczuciem niesprawiedliwego sukcesu. A to bynajmniej nie nastraja do powrotu.

„Rytuał” jest już dostępny w sklepach i księgarniach.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...