Marek Niedźwiecki nie chciał zagrać w „Zenku” i zdradził, jak wybierze nowe miejsce pracy

Artykuł/Media 09.09.2020
Marek Niedźwiecki nie chciał zagrać w „Zenku” i zdradził, jak wybierze nowe miejsce pracy

Marek Niedźwiecki nie chciał zagrać w „Zenku” i zdradził, jak wybierze nowe miejsce pracy

Marek Niedźwiecki był gościem ostatniego odcinka „Kuby Wojewódzkiego”. Były dziennikarz Trójki opowiedział o swoich planach zawodowych na przyszłość i o tym, dlaczego odrzucił propozycję zagrania w filmie „Zenek”.

Tuż po majowej aferze w Polskim Radiu, Marek Niedźwiecki wycofał się w cień i ograniczył kontakt z mediami. Dopiero od paru tygodni zaczął udzielać wywiadów, w których opowiada o kulisach swojego odejścia z radiowej Trójki i potencjalnych zawodowych planach na przyszłość. We wtorkowy wieczór Niedźwiecki był gościem Kuby Wojewódzkiego. W rozmowie z gospodarzem przyznał, że odejście z radia było dla niego dużym przeżyciem, ale nie ma jeszcze sprecyzowanego pomysłu na to, co dalej. 

Niedźwiecki: „śni mi się radio”

Kopnięcie bolało, ale to było 3 miesiące temu. Pomyślałem, że jeszcze nie pora kończyć, głos sprawny… Jeszcze nie wiem, do jakiej stacji pójdę. Być może wyklaruje się to jeszcze w tym roku.

— odpowiedział dziennikarz na pytanie Wojewódzkiego o rozstanie z Trójką.

Gospodarz programu wykorzystał okazję i zaproponował swojemu gościowi posadę w newonce.radio (w którym sam pracuje):

marek niedzwiecki newonce radio trojka kuba wojewodzki spekulacje

Okazało się jednak, że Marek Niedźwiecki jeszcze nie zdecydował, z którą redakcją zwiąże się na dłużej, a kryterium według którego „przebiera” w ofertach jest… kawa:

Dziękuję, zbieram propozycje, chodzę od stacji do stacji i sprawdzam, jaką mają kawę. Tam, gdzie będzie najlepsza kawa, tam się usadowię.

— odpowiedział z rozbrajającą szczerością dziennikarz muzyczny.

Niedźwiecki przyznał też, że od czasu feralnej awantury wokół piosenki Kazika, często śni mu się radio:

Śni mi się radio. A to, że nie zdążam do studia, a to że realizator na mnie krzyczy, że czegoś nie przyniosłem. Kiedyś mi się to nie zdarzało. Wiesz co, nie myślę o tym, co się stało, że zostałem skrzywdzony. Ale w podświadomości jest to we mnie. Pracuję nad tym, by „zadawać” sobie sny.

— zdradził gość Wojewódzkiego.

Kiedy wróciłem do pisania bloga, napisałem pierwsze zdanie: „Nie wiedziałem, że można człowieka zniszczyć w ciągu jednej nocy, teraz już wiem”. Usłyszałem wtedy, że to nieprawda —  że mnie nie zniszczyli, i że jestem górą w tym sporze. Audycja została zniszczona, ale ja nie. Dostałem tysiące listów od słuchaczy — co więcej, nie dostałem od 15 maja żadnego hejtu w mailach. Od tamtej pory dostaję same pozytywne listy.

— dodał dziennikarz.

„Kto to jest Kazik Niedźwiecki?”

Zapytany o doniesienia medialne dziennikarz odparł, że źle się czuł w momencie, gdy w maju wylądował na pierwszych stronach gazet i portali informacyjnych. „Czułem się jak bym umarł i czytał wspomnienia o samym sobie” — wspominał Niedźwiecki. Jak jednak zaznaczył, niektóre memy pojawiające się po jego odejściu z Trójki, były zabawne:

Najładniejszy mem po tej całej sytuacji, jaka powstała, to prezes, który biega po mieście i pyta: „Kto to jest Kazik Niedźwiecki?”.

— żartował w studiu TVN.

Kazik milczy po aferze w Trójce: „nie czekałem na to, aż się odezwie”

Kuba Wojewódzki (który nagle odzyskał nieco wigoru po zeszłotygodniowej, fatalnej rozmowie z Krzysztofem Gonciarzem — jak się okazuje, wiele zależy też od poziomu rozmówcy a Wojewódzkiemu nie służą wywiady z ludźmi o większym ego od niego) zapytał tez Marka Niedźwieckiego o Kazika Staszewskiego, od którego piosenki zaczęła się cała afera w Polskim Radiu.

Nie odezwał się. Nie czekałem na to, aż się odezwie. Oni zrobili mu taką reklamę, ze daj Boże zdrowie.

— przyznał Niedźwiecki.

Na uwagę prowadzącego, który powiedział, że „boleje” jak słucha dziś Kultu, bo to „zespół, który gra do piwa”, Marek Niedźwiecki zgodził się, że Twój ból jest lepszy niż mój to „nie jest najlepsza piosenka Kazika”.

Dziennikarz opowiedział też o kulisach odejścia z Trójki:

To było niesamowite, bo w piątek skończyłem listę, wróciłem, potem zrobiłem w sobotę 5 godzin Markomanii, na koniec zagrałem przypadkiem Irenę Santor  i „Powrócisz tu”, a w sobotę popołudniu nastąpił ten list od dyrektora i tak dalej. W kolejny piątek miałem poprowadzić listę, wiem, że wiele osób na to liczyło, ale ja bym się rozpłakał. Wzruszam się, a to dla mnie byłoby dojmujące. Pomyślałem, że tego nie zrobię. Spędziłem ten dzień normalnie. Poszedłem na bazarek, kupiłem jabłka i pomidory.

„Zenek” nie przekonał Niedźwieckiego

Wojewódzki poruszył też ciekawy wątek dotyczący wyprodukowanego przez TVP filmu o Zenonie Martyniuku. Okazuje się, że Marek Niedźwiecki miał w nim zagrać… siebie. I zapowiedzieć w radiu piosenkę (całe szczęście nie Zenka, tylko coś pokroju Duran Duran). Dziennikarz nie przyjął jednak tej oferty:

Odrzuciłem propozycję zagrania w filmie o Zenku Martyniuku. Miałem zagrać tam siebie, wyjść i zapowiedzieć piosenkę — nie Martyniuka — na liście przebojów. Ale jakoś nie była to dla mnie propozycja interesująca. Natomiast nie zapytałem o kasę, może kasa by mnie przekonała. 

— spuentował Niedźwiecki.

Całą rozmowę z Kuby Wojewódzkiego z Markiem Niedźwieckim obejrzycie na Player.pl.

*Zdjęcie główne: kuba.tvn.pl

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News. 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

8 odpowiedzi na “Marek Niedźwiecki nie chciał zagrać w „Zenku” i zdradził, jak wybierze nowe miejsce pracy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...