Hollywood: zadbajmy o różnorodność w przemyśle filmowym. Widzowie: to cenzura. Czy na pewno?

Analiza/Film 09.09.2020
Hollywood: zadbajmy o różnorodność w przemyśle filmowym. Widzowie: to cenzura. Czy na pewno?

Hollywood: zadbajmy o różnorodność w przemyśle filmowym. Widzowie: to cenzura. Czy na pewno?

Czy od dziś każdy film walczący o Oscara w głównej kategorii będzie musiał nawiązywać — tematyką i/lub składem obsady do kwestii podnoszonych przez środowiska LGBT lub inne mniejszości? Takie pytanie towarzyszy dziś kinomanom na całym świecie. Wszystko przez nowe kryteria oceny filmów zaproponowane przez Akademię.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o trendach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Ogłoszone przez Amerykańską Akademię Filmową nowe zasady oceny filmów pod kątem różnorodności (m.in. rasowej, płciowej i seksualnej) wywołały masę kontrowersji i wszystko wskazuje na to, że branża rozrywkowa jeszcze długo będzie nimi żyła. Po serii zarzutów o rasizm i dyskryminację mniejszości, Hollywood odpowiada w zdecydowany sposób i proponuje nowe standardy oceniania obrazów kandydujących do Oscara w kategorii najlepszy film. Kryteria te mają w pewnym sensie „zabezpieczyć” prawa mniejszości w światowym przemyśle filmowym.

Czy to słuszny krok? A może przyniesie więcej szkody i wyleje przysłowiowe dziecko z kąpielą? Widzowie mają wątpliwości i nie kryją obaw o to, czy nowe zasady nie przyczynią się do cenzury kina.

„Elgiebety odbierajo nam Oscary!!!111oneone”

Obserwując wzmożoną falę reakcji po ogłoszeniu zmian przez Akademię, na pierwszy plan wybijają się komentarze osób niechętnych jakimkolwiek zmianom idącym z duchem czasu i podjęciu wyzwania, jakim jest odpowiedź na podnoszone dziś kwestie równości i różnorodności. To wśród nich znajdziemy komentarze nieprzychylne środowiskom LGBT, zarzuty o „polityczną poprawność”, a nierzadko i teorie spiskowe, jakoby „elgiebety” chciały przejąć panowanie nad światem:

Pojawiają się też (zdecydowanie rzadziej, ale jednak) głosy bardziej stonowane. Zdaniem części komentatorów burza wokół nowych zasad Akademii jest mocno na wyrost:

„Film stoi na aktorach – o nie tylko obraz, ale też to co przedstawia, ważny też jest kontekst filmu, warunki jego powstania oraz wytyczne, którymi kieruje się reżyser. obecnych czasach widzowie zaczęli zwracać na to uwagę, stąd zaczęto większą wagę przykładać do różnorodności.”

„Burza w szklance wody, wystarczy spełnić tylko jeden z trzech warunków, łatwo można to obejść. Chociażby ten drugi z 30% to pewnie spełnia nawet “Przeminęło z wiatrem”, nie wspominając o wielu późniejszych filmach.”

— czytamy w komentarzach internautów.

„Jestem tolerancyjny/tolerancyjna, ALE”

Jak zwykle, przy tego typu dyskusjach, pojawia się grupa osób twierdzących, że są „tolerancyjne, ale”. Ktoś kiedyś powiedział, że wszystko, co stoi przed „ale” nie ma znaczenia. Dużo w tym racji, ale (sic!) faktycznie należy postawić pytanie, czy tak szczegółowo rozpisane kryteria dotyczące kwestii płci czy rasy nie okażą się wylaniem przysłowiowego dziecka z kąpielą.

W końcu szereg zasad zaproponowanych przez Akademię może nie tylko stworzyć ryzyko cenzury i prowadzić do absurdów, ale również — paradoksalnie — do pogorszenia sytuacji osób reprezentujących mniejszości (w końcu nie każdy chce podczas rozmowy kwalifikacyjnej do danego projektu rozprawiać na temat swoich preferencji seksualnych).

Jak z tego wybrnie Hollywood, które najwidoczniej po królującym w 2017 roku hasztagu #OscarsSoWhite postanowiło odbić wajchę w drugą stronę? Tego jeszcze nie wiemy, bo jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Wszystko okaże się w praktyce, czyli już niebawem, bo nowe standardy mają być stopniowo wprowadzane już od 2022 roku.

 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

8 odpowiedzi na “Hollywood: zadbajmy o różnorodność w przemyśle filmowym. Widzowie: to cenzura. Czy na pewno?”

  1. Tak, według mnie długo się to nie utrzyma, bo doprowadzi do podobnych akcji jak chociażby w przypadku Mulan obecnie, czyli bojkotu filmów i skończy się tak szybko jak się zaczęło w przypadku Eurosportu czy NBA ostatnio, czyli gdy studia filmowe zorientują się, że przez to nie będzie pieniążków takich jakie były.

    Albo w drugą stronę. Tak jak narzekano, że oskary są zbyt białe, że kobiety reżyserki są niedoceniane tak za parę lat zacznie się narzekanie aktorów i reżyserów, że nie mają nominacji i nagród mimo, że ich kreacje są zdecydowanie najlepsze i zasłużone, bo obsada filmu była zbyt biała, albo dlatego że film jest historyczny, biograficzny czy na podstawie powieści, gdzie opisano dokładnie bohaterów (np. jeden tytuł, który już przez pomysł amerykanów, którzy chcieli przenieść akcję do stanów nie doczekał się realizacji, mimo że miał, czyli Metro 2033 – w tej książce przecież nie ma ani jednej czarnoskórej postaci ludzkiej, bo przecież czarni to rodzaj mutantów o czarnej jak noc skórze, wokół których obraca się akcja powieści oraz kogokolwiek kto nie jest hetero.) i nie spełnia kryteriów.

    A brak nominacji dla czarnoskórych aktorów przecież nie wynika z rasizmu, tylko z tego, że raz jest ich mniej, a dwa że większość z nich jest naprawdę przeciętna i gra w jakimś kinie klasy B czy nawet C, co nawet do kin nie trafia tylko od razu do VOD, albo głupawych komediach z głównie czarnoskórą obsadą w rodzaju Raperów z Malibu, Soul Plane Wysokie Loty, Norbit czy Agenci Bardzo Specjalni.

    Tak naprawdę aktorów czarnoskórych potrafiących grać tak, żeby chociaż nominację dostać do Oskara nie ma wielu. Np.
    – Eddie Murphy, który owszem miał mnóstwo słabych filmów, ale ostatnio w Nazywam się Dolemite wrócił do formy i zagrał świetnie. Nominacja do złotego globu była potwierdzeniem.
    – Denzel Washington – co tu dużo mówić, absolutny top śmietanki aktorskiej, dwa zasłużone oskary i 6 nominacji. Świetne role w Dniu Próby, Płotach, Locie, Malkolmie X, Księdze Ocalenia, Deja Vu, American Gangster.
    – Morgan Freeman – głos Boga, na tym mógłbym skończyć. Tylko jeden oskar za Milion Dolar Baby, a powinny być też za Wożąc Pannę Daisy i Skazanych na shawshank.
    – Samuel L. Jackson – Jakim cudem ten gość ma tylko nominację za Pulp Fiction?
    – Danny Glover – szkoda że najlepsze role zaliczył w filmach telewizyjnych takich jak Pieśń Wolności.
    – Forest Whitaker – absolutnie zasłużony oskar za Ostatniego Króla Szkocji, ale też świetne role w Imperium, Kamerdynerze i Ghost Dog: Droga Samuraja
    – Will Smith – Tak samo jak Murphy mnóstwo słabych ról, ale pośród nich takie perełki jak Ali, Jestem Legendą, Siedem Dusz, Wstrząs – za który przynajmniej należała mu się nominacja do Oskara i Ukryte Piękno.
    – Jamie Foxx – genialna rola Reya Charlsa nagrodzona oskarem, ale też mógł spokojnie mieć drugiego według mnie za Zakładnika i trzeciego za Django. Pozatym świetna gra w Prawie Zemsty.
    – Michael B. Jordan – najlepsze role ma jeszcze przed sobą, ale to bardzo utalentowany aktor, który zrobił wrażenie na mnie w 451 stopni fahrenheita i w Creed.
    i nieżyjący Michael Clarke Duncan – nieodżałowany John Coffey z Zielonej Mili. Czemu on nie wygrał wtedy oskara tylko Michel Cane?

  2. Czyli jazdę dowolną zamieniamy na slalom specjalny ze zwiekszona ilością tyczek . Do tego parytet bez wzgledu na klasę i poziom. Ciekawe, czy w NBA drużyny beda musiały mieć w składzie: połowę białych, geja, transa i liliputa, otylego i uchodźcę oraz inwalide bo jak nie, to o play offach zapomnijcie.

  3. Problemem nie jest wspieranie artystów reprezentujących mniejszości tylko sposób w jaki jest to robione. Zamiast otwierać im coraz więcej możliwości i promować zdolnych, zmieniamy reguły gry żeby obdarzyć większym uznaniem filmy nie na podstawie ich jakości, ale poruszanej tematyki lub koloru skóry bądź seksualności twórców.

    Tyle, że obecny status rynku filmowego wcale nie broni reprezentantowi mniejszości stworzyć dobrego filmu. Zwyczajnie nie robią dostatecznie dużo dobrych.

    Przykładu nie trzeba szukać daleko – Polska twórczość ostatnio zdobywa coraz więcej fanów. “Wiedźmin” najwyraźniej stanie się Netflixową franczyzą, powstaje amerykańska wersja naszego “Sala Samobójców: hejter” na HBO, “W głębi lasu” spotkało się z zasłużonym uznaniem, do tego “Ida”, “Zimna wojna” itd…

    Ale prawda jest taka, że nikt nagle nie wypromował Polskich filmów i seriali, a nasza wybitna sztuka nie była przez lata tłamszona przez układy wrogie słowiańskiej kinematografii. Prawda jest taka, że we wcześniejszych latach nasze kino było zwyczajnie beznadziejne.

    • Jednak nie siedzimy w USA, nie obserwujemy tarć pomiędzy większością, a dotąd marginalizowaną mniejszością, nie oglądamy ich wiadomości. Słyszymy o niektórych wiadomościach. Jasne, Akademia przegina, robi to zbyt szybko i zbyt mocno. Wrzuca wsteczny na pełnej prędkości. Problemem jest jednak to, że miała pół wieku, by zacząć wyhamowywać, a nie zrobiła nic. W sumie to w Stanach nikt nie zrobił nic, a Nixon nawet dolał oliwy do ognia. Obama nie okazał się zbawcą narodu. Gniewu nikt nie chciał rozładować i w końcu wybuchł. Teraz obserwujemy nerwowe i chaotyczne próby gaszenia pożaru, który sami wywołali.

      Polska to kino zagraniczne, które nigdy nie było marginalizowane. Było albo dobre, albo złe. Nie było wielkiej niechęci grania polskich filmów, choć polish jokes miały swoją świetność. Europejskie kino jest trudniejsze (co nie znaczy, że nie ma ambitnego amerykańskiego), polskie kino jest generalnie dość „szare, brudne, ciężkie”. Jednak dobre filmy się broniły i dostawał nominację, choć nie przekładało się to na komercyjny sukces.

      Na Wiedźmina pies z kulawą nogą by nie spojrzał, gdyby nie CDP i potrzeba alternatywy dla „Gry o tron”. Do tego trzeba dodać rozmach Netflixa i kręcenie byle czego z nadzieją, że się trafi.

  4. Ich nagroda, niech robią, co chcą, chociaż wydaje mi się, że te nowe zasady to nie jest dobry pomysł. Tylko nie wiem, dlaczego trzeba z tej okazji wyciągać z rynsztoka Ziemkiewicza – już nie ma innych krytyków, mądrzejszych?

  5. Tak. Wpychanie do filmów na siłę kolorowych to dbanie o różnorodność. Wplatanie do wielu filmów wątków LGBT pewnie też.
    Ta Amerykańska poprawność polityczna robi raczej krzywdę filmowi. Możemy dostać gorszą jakość, na przykład naciąganą na potrzeby poprawności politycznej fabułę. A to tylko po to aby by promować równość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...