Jacek Dukaj napisał nową powieść. „Imperium Chmur” ma być jak japońskie haiku z bohaterami „Lalki” Prusa

Recenzja/Książki 02.09.2020
Nasza ocena:
Jacek Dukaj napisał nową powieść. „Imperium Chmur” ma być jak japońskie haiku z bohaterami „Lalki” Prusa

Jacek Dukaj napisał nową powieść. „Imperium Chmur” ma być jak japońskie haiku z bohaterami „Lalki” Prusa

Jacek Dukaj cieszy się opinią jednego z najbardziej wpływowych polskich pisarzy science fiction. Jego najnowsza książka zatytułowana „Imperium Chmur” łączy w sobie elementy historii alternatywnej, literackiej kontynuacji i japońskiej estetyki. Czy ten misz-masz kończy się sukcesem?

Nie sposób w ogóle zacząć rozmowy na temat nowej powieści Jacka Dukaja bez poruszenia kwestii jego fascynacji japońską kulturą i historią języka. „Imperium Chmur” nie oznacza bowiem tylko chęci nawiązania do tamtejszych tradycji, a raczej jest próbą napisania stricte japońskiej powieści przez Polaka. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że z tego powodu w Stanach Zjednoczonych „Imperium Chmur” wywołałoby olbrzymie poruszenie i dyskusje na temat kulturowego zawłaszczenia (do czego na pewno przyczyniłoby się poparcie wyrażone przez pisarza w sprawie homofobicznego opowiadania „Dalian, będziesz poćwiartowany”).

Osobiście byłbym jednak niezwykle ostrożny z szafowaniem tego typu określeniami. W USA debata na ten temat czasem ociera się o absurd, bo przecież zawłaszczenie cudzego dorobku (w celu sparodiowania lub przejęcia bez uznania oryginalnego autorstwa) wiąże się z negatywnym stosunkiem do konkretnych grup etnicznych czy narodowościowych. A w nowej powieści Dukaja łatwo wyczuć olbrzymi szacunek i fascynację kulturą japońską. Znajdziemy tu też zapożyczenia z dorobku innych państw, co jest zgodne z rzeczywistym obrazem globalizacji, która wymieszała różnorodne osiągnięcia i pozbawiła narody zamkniętej, homogenicznej kultury. Temat takich właśnie przemian pojawia się zresztą w „Imperium Chmur”.

Punkt wyjścia nowej książki Jacka Dukaja stanowi „Lalka” Bolesława Prusa, a dokładniej mówiąc jej otwarte zakończenie.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że nowa mikropowieść autora „Lodu” nie jest utworem całkowicie nowym. Pierwotnie ukazała się w zbiorze opowiadań „Inne światy” inspirowanym twórczością malarską Jakuba Różalskiego i wydanym w 2018 roku. Wielu odbiorców tamtego dzieła było natomiast zdania, że „Imperium Chmur” nie do końca tam pasowały i wyrastały tak poziomem, jak i dbałością przygotowania ponad teksty innych autorów. Pisarz został za nie również wyróżniony Nagrodą Literacką im. Jerzego Żuławskiego. Wydawnictwo Literackie najwyraźniej zgodziło się z takimi ocenami i postanowiło wydać dzieło Dukaja jako osobną książkę.

imperium chmur
Foto: Inne światy/Wydawnictwo SQN

Główną bohaterką „Imperium Chmur” jest japońska dziewczyna Kiyoko urodzona na początku epoki Meiji rozpoczynającej głębokie przemiany w życiu Japończyków i otwierającej ich cywilizację na wpływy zachodnie. Jacek Dukaj nie byłby jednak autorem fantastyki, gdyby nie wzmocnił tej historii elementami niemalże steampunkowymi, a zapożyczonymi właśnie od „Lalki”. Na początku powieści Stanisław Wokulski, emisariusz Kraju, Którego Nie Ma składa propozycję cesarzowi Mutsuhito i jego poplecznikom. W zamian za poparcie sprawy polskiej i rychłą wojnę z Rosją powierzy im niezwykły sekret doktora Geista – metal lżejszy od powietrza. W ukrytych stoczniach na Hokkaido pod kuratelą Juliana Ochodzkiego rozpoczyna się budowa podniebnych maszyn, które mają dać Japonii cywilizacyjną przewagę nad resztą świata.

Elementy historiozoficzne i literackie ślady zarysowane w „Imperium Chmur” mają olbrzymi potencjał, ale są traktowane przez Dukaja mocno po macoszemu.

Nadrzędnym celem tego dzieła jest bowiem stworzenie haiku prozą. W opublikowanym na końcu książki posłowiu o rodzeniu się znaczeń Jacek Dukaj wprost nazywa taki eksperyment „szlachetną formą literackiego seppuku” i trudno się z taką oceną nie zgodzić. Mimo to pisarz odważnie próbuje połączyć ze sobą sprzeczności: skrótowość haiku z rozwlekłością powieści oraz niedopowiedzenie i uczuciowość japońskiego języka z dosłownością Zachodu.

Uzewnętrznieniem tych zmagań jest właśnie historia Kiyoko, bohaterki jednocześnie skazanej na samotność i pragnącej samotności. Dukaj stara się pokazać prozę jej życia za pomocą urwanych zdarzeń, niejasnych symboli i ascetyzmu uczuć. Odwrotnością przyciągającą Kiyoko są dwaj synowie Ochockiego, którzy w imię honoru, ojczyzny, miłości i nienawiści decydują się na wielkie gesty, zmierzając wprost do samozagłady.

Jacek Dukaj wtłacza w oryginalne postaci dużo życia, ale kontynuuje historię bohaterów „Lalki” jakby od niechcenia.

Dobrze obrazuje to Stanisław Wokulski pojawiający się na samym marginesie „Imperium Chmur”, zupełnie nieprzypominający siebie z powieści Prusa i sztucznie ulepiony przez Dukaja do akurat pasującej mu roli. Trochę po to, żeby udowodnić takie a nie inne nastawienie twórcy do roli jednostki w historii.

imperium chmur
Foto: Okładka powieści Imperium Chmur/Wydawnictwo Literackie

W ogólnym rozrachunku nijako wychodzą też elementy historii alternatywnej opartej na wynalezieniu latających maszyn opartych na metalu lżejszym od powietrza. Autor nie wychodzi poza absolutne minimum w opisie zmienionej pod wpływem tego odkrycia rzeczywistości politycznej i cywilizacyjnej. Koniec końców wszystko kończy się tutaj po myśli Japończyków, tak jakby technologia Geista nie miała oczywistych wad, a ludzkość nie była o krok od wynalezienia lotnictwa opartego na zasadach aerodynamiki.

„Imperium Chmur” to powieść specyficzna, która będzie mieć równie wielu zwolenników co przeciwników.

Pierwsi dostrzegą w niej niezwykły kunszt, inteligentną problematykę i grupę młodych bohaterów, z którymi łatwo się utożsamić, choć żyli przed ponad stu laty. Drudzy z przekąsem dodadzą jednak, że „Imperium Chmur” momentami bywa przesadnie zakochane we własnej wzniosłości i inteligencji. A nawet najbardziej szlachetny eksperyment skazany na porażkę finalnie jest właśnie tym – porażką.

Wydaje mi się jednak, że warto zmierzyć się z nowym-starym dziełem Jacka Dukaja. Nie mam wątpliwości, że wielu czytelników odbije się od zastosowanej przez twórcę formy, a treść nie zadowoli ich potrzeb w pełni. Z pewnością będzie jednak wiele osób, które urzecze poetyckość prozy wzorowanej na haiku i dodatkowo wspomaganej ślicznymi ilustracjami Aleksandry Ukleji. Jacek Dukaj nie poszedł na skróty i nie poświęcił swojej wizji na ołtarzu większej otwartości na różne czytelnicze gusta. W dzisiejszych czasach warto pochwalić taką postawę, nawet jeśli na końcu oznacza ona książkę, od której odchodzi się z bardzo mieszanymi uczuciami.

„Imperium Chmur” jest od dzisiaj dostępna w sklepach i księgarniach.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

8 odpowiedzi na “Jacek Dukaj napisał nową powieść. „Imperium Chmur” ma być jak japońskie haiku z bohaterami „Lalki” Prusa”

  1. Dla mnie Dukaj jest niestrawny. Pisze, jakby chciał, żeby nikt go nie chciał czytać. Przerost formy nad treścią. Męczyłem się niemiłosiernie. I nie mówcie, że brak mi literackiego wyrobienia, bo książki Rotha, McCarthy’ego, Lema, Bułhakowa, Dostojewskiego czy nawet Vonneguta i Dicka czytałem jednym tchem. No może, z Dickiem nie było tak kolorowo, ale i tak lepiej niż z Dukajem.
    Acha, Bolesław Prus też fajnie pisał. Polecam, niedoceniony, zaszufladkowany (kanon lektur)) autor.

  2. no właśnie : ER pisze “czytałem jednym tchem” (książki innych pisarzy), a może częścią zamiaru autora Imperium Chmur było zakłócenie tego czytelniczego “jednego tchu”, może chodziło o przystanki w tej lekturze (w tym czytaniu), może chodziło o “wstrząsy” (ważną częścią książki jest rozdział, komentarz autorski “O cięciu…”, może chodziło właśnie o takie cięcie dzielące jedno tchnienie na wdech i wydech….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...