Choć Netflix przeprosił za kontrowersyjną akcję promocyjną „Gwiazdeczek”, afera trwa w najlepsze

Opinia/Film 25.08.2020
Choć Netflix przeprosił za kontrowersyjną akcję promocyjną „Gwiazdeczek”, afera trwa w najlepsze

Choć Netflix przeprosił za kontrowersyjną akcję promocyjną „Gwiazdeczek”, afera trwa w najlepsze

Netflix popełnił błąd, promując „Gwiazdeczki” jako produkcję, w której seksualizacja nieletnich jest czymś w porządku. Oczywiście, nie miało to nic wspólnego z rzeczywistością. Jednakże gniew internautów trudno ugasić, więc afera wciąż trwa. Powstała petycja, aby usunąć ten film z biblioteki platformy. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nawet niedzielny użytkownik Netfliksa z pewnością zauważył, że platforma lubi serwować widzom kolejne stare jak świat narracje o inicjacji. W końcu niemal każdy kolejny serial czy film oryginalny ma z grubsza tę samą fabułę. Tu nastolatek odkrywa, że jest nordyckim bogiem („Ragnarok”), tam nastolatka dostaje mityczny miecz, ma go zanieść do czarodzieja i odnajduje swoje przeznaczenie („Przeklęta”), a jeszcze gdzie indziej cała grupka nastolatków musi dorosnąć i dowiedzieć się kim tak naprawdę jest („The Society”). Tak, jedna i ta sama formuła jest przerabiana na miliony różnych sposobów, aby trafić w gusta dorastających subskrybentów.

Być może właśnie przez tę powtarzalność tematów i motywów spece od marketingu platformy ostatnio musieli zmierzyć się z kryzysem wizerunkowym.

Netflix kupił prawa do debiutu Maimouny Doucoure i postanowił go reklamować jak każdą inną swoją produkcję. Dlatego pojawił się plakat z wygiętymi w seksualnych pozach jedenastolatkach, zwiastun, w którym dziewczynki świetnie się bawią twerkując oraz niniejszy opis:

11-letnia Amy jest zafascynowana twerkującą grupą taneczną. Mając nadzieję do niej dołączyć, zaczyna odkrywać swoją kobiecość i sprzeciwiać się rodzinnym tradycjom.

Nic więc dziwnego, że część internautów uznała to za seksualizację nieletnich i żerowanie na skłonnościach pedofilskich. Pojawiło się mnóstwo głosów oburzenia, przez co platforma musiała przepraszać:

Najmocniej przepraszamy za nieadekwatne materiały, jakie wykorzystaliśmy do promocji „Gwiazdeczek”. Nie było to ani w porządku, ani reprezentatywne dla francuskiego filmu, który wygrał nagrodę podczas festiwalu w Sundance. Zaktualizowaliśmy zdjęcia i opis.

Po wspomnianej premierze na festiwalu w Sundance pojawiło się mnóstwo chwalebnych recenzji „Gwiazdeczek”.

Zgodnie z nimi debiutująca reżyserka podejmuje temat seksualizacji nieletnich w sposób krytyczny (wspominał już o tym mój redakcyjny kolega w innym tekście na ten temat). Można więc spokojnie uznać, że to rzeczywiście była pomyłka Netfliksa. Oburzeni użytkownicy (i osoby nieposiadający subskrypcji) mogli więc sprawdzić o co naprawdę chodzi w filmie i się uspokoić. Platforma popełniła błąd, nie ma się co unosić. Zamiast tego po, z braku innych określeń, idiotycznej promocji serwisu, internauci postanowili pójść we wcześniej obranym kierunku.

gwiazdeczki cuties afera netflix
Foto: Oryginalny plakat filmu Gwiazdeczki (po lewej) i wersja serwisu Netflix (po prawej)

Na portalu Change.org pojawiła się petycja, aby Netflix usunął „Gwiazdeczki” ze swojej biblioteki:

Ten film/serial jest obrzydliwy w swojej seksualizacji JEDENASTOLATEK dla przyjemności pedofilii i negatywnie wpływa na nasze dzieci! Nie ma potrzeby na tego typu materiały w tej grupie wiekowej, szczególnie kiedy handel żywym towarem i pedofilia są tak rozwinięte! Nie ma usprawiedliwień, to niebezpieczny kontent!

Już po pierwszym zdaniu, w którym autorka petycji nie może się zdecydować, czy to film, czy serial widać, że nie ma ona pojęcia o czym pisze.

Co więcej, cała afera i emocjonalny język zapewniły jej niemal 300 tys. podpisów. Wkroczyliśmy więc w obszar absurdu, gdzie jedna głupia akcja wywołała jeszcze głupszą reakcję.

Liczba osób popierających petycję ciągle rośnie. Nie ma powodów, aby wierzyć, że coś może przemówić im do rozsądku. Trudno też się oszukiwać, że po premierze produkcji zmienią swoje zdanie. Prawdopodobnie większość z nich nigdy jej nie obejrzy i wciąż będzie uważać, że reżyserka „Gwiazdeczek” popiera seksualizację dzieci. No cóż, Netflix sam jest sobie winien. Jeśli jednak film okaże się tak dobry, jak dotychczas twierdzą recenzenci, to pozostanie nam mieć nadzieję, że sposób promocji opracowany przez platformę nie zniszczy kariery Maimouny Doucoure.

Premiera „Gwiazdeczek” już 9 września na platformie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Reżyserka „Gwiazdeczek” dostawała groźby śmierci ze względu na Netfliksa. Z oficjalnymi przeprosinami dzwonił do niej Ted Sarandos

Film „Gwiazdeczki” nie zadebiutował jeszcze na platformie Netflix, a już wywołał bardziej żywiołową dyskusję niż większość tegorocznych premier. Wszystko przez szokujący plakat i opis oraz dziwny zwiastun francuskiego dzieła, które w ramach promocji przygotował serwis. A cenę za ten błąd zapłaciła reżyserka „Gwiazdeczek”.

News/Film 04.09.2020

Dołącz do dyskusji (2)

Jedna odpowiedź do “Choć Netflix przeprosił za kontrowersyjną akcję promocyjną „Gwiazdeczek”, afera trwa w najlepsze”

  1. Obejżałem ten film i muszę powiedzieć że wygląda to bardziej jak krytyka podejścia do sprawy mamy dziewczynki- w ciągu filmu obserwujemy jej stopniową zmianę. Pod koniec filmu mama tuli swoje płaczące dziecko, widzące to jaki błąd popełniło. W całym tym filmie główną fabułą są “tańczące”(wstawiam w nawias bo nie wiem kiedy udawanie stosunku seksualnego stało się tańcem) jedenastolatki. Operator kamery robi świetne ujęcia. Nadające się do teledysku, w którym występują dorosłe kobiety, a NiE DzIeCi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...