„Kraina Lovecrafta” to serial, jakiego Lovecraft potrzebował, a na który nie do końca zasłużył

Recenzja/Seriale 17.08.2020
Nasza ocena:
„Kraina Lovecrafta” to serial, jakiego Lovecraft potrzebował, a na który nie do końca zasłużył

„Kraina Lovecrafta” to serial, jakiego Lovecraft potrzebował, a na który nie do końca zasłużył

„Kraina Lovecrafta” wita nas wielką wojną, w którą ingerują kosmici, chwilę później spod ziemi wyłania się wielki Cthulhu i zagraża żołnierzom. Nagle pojawia się bejsoblista i rozbija go na kawałki swoim kijem.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o mediach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Tyle, że to nie ten serial, a przynajmniej nie do końca. „Kraina Lovecrafta” zabiera nas bowiem do Stanów Zjednoczonych lat. 50. Będziemy obserwować tam czarnoskórego bohatera. Atticus Black rusza na poszukiwanie swojego ojca, a w zasadzie, można tak z grubsza powiedzieć, korzeni rodzinnych. Chłopak jest molem książkowym, czyta dużo, nieźle porusza się po literaturze i, co najciekawsze, w ręce wpada mu książka Lovecrafta. Tak zaczyna się jego podróż, która każe mu skonfrontować się z największym potworem, jakiego miał spotkać w swoim życiu, choć akurat Samotnik z Providence go nie wymyślił.

kraina lovecrafta hbo go

„Kraina Lovecrafta” to opowieść o rasizmie w Stanach Zjednoczonych.

I to z nim w pierwszej kolejności będzie musiał radzić sobie bohater, choć nie sam, bo w tym trudzie partneruje mu przyjaciółka z lat dziecinnych Letitia. Na podstawowym poziomie to mieszanka serialu detektywistycznego z elementami dramatu przyprawiona odrobiną akcji. Ten koktajl sprawdza się dość dobrze. Nie ma tu dłużyzn, a nawet podróż i droga są wypełnione najróżniejszymi wydarzeniami, które sprawiają, iż na ekranie cały czas coś się dzieje. Dodatkowo sceny akcji zbudowane są tak, że aż trudno oderwać wzrok od ekranu, a twórcy postawili sobie za cel budowanie nastroju muzyką i naprawdę energicznym montażem.

kraina lovecrafta hbo go

Podobnie rzecz ma się z obsadą aktorską. Tu jest bardzo dobrze, miejscami świetnie, ale też żaden z członków obsady nie zrobił na mnie niewyobrażalnego wrażenia, choć tu zastrzegam sobie, że widziałem zaledwie pierwszych kilka udostępnionych przedpremierowo odcinków.

Ale „Kraina Lovecrafta” to wspaniały hołd oddany twórczości autora „Koloru z przestworzy”.

Hołd bardzo przemyślany. Uważny widz i czytelnik twórczości Samotnika dostrzeże tu bowiem całą masę nawiązań do twórczości mistrza grozy. Ba! Samo zawiązanie akcji i punkt wyjścia jest bardzo lovecraftowski – mól książkowy, który szuka swoich krewnych, korzysta z mapy, książki, jest dobrze wykształcony. Przecież tak mogłoby to wyglądać u Lovecrafta!

Rzecz tylko w tym, że główni bohaterowie są czarnoskórzy, mają problemy takie, jakie trapiły tę społeczność w latach 50., a niektóre z nich zostały przecież do dzisiaj. A Lovecraft był potwornym rasistą. Część wynikała z jego pochodzenia, niezrozumienia świata czy neurotyzmu, ale w swoich opowieściach ludzi innych ras przedstawiał jako część grozy. To właśnie oni zajmowali się czarami, okropną rytualną magią swoich przodków. Lovecraft na tych bohaterów przenosił własne lęki i projekcje.

kraina lovecrafta hbo go

Serial „Kraina Lovecrafta” bierze dokładnie to, co w jego twórczości najlepsze i zupełnie odwraca to, za co Samotnik powinien być potępiony. Mało tego, opowiada historię, która sprzeczna była z jego poglądami. To wspaniałe, że prawdziwa groza pochodzi od człowieka, że to ona stanowi największe zagrożenie dla bohaterów, jednocześnie jest tak blisko samego Lovecrafta.

Jestem zachwycony tym, że Samotnik z Providence wreszcie dostał ekranizację, jakiej potrzebował.

Tak, jego twórczości zdarza się utrwalać szkodliwe stereotypy, ale Jednocześnie Lovecraft to niesamowity umysł, władający tak potwornie bogatą wyobraźnią, że trudno odmówić mu wielkości. „Kraina Lovecrafta” ujęła w swoim serialu wszystko, wszystkie odcienie jego wyobraźni, specyficznej wrażliwości, motywów, które wspaniale rozwinął. Mam przeczucie, że po obejrzeniu całego sezonu, będzie to najlepszy tegoroczny serial od HBO, a na pewno jeden z moich ulubionych.

Serial możecie od dzisiaj oglądać w HBO GO.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (21)

61 odpowiedzi na “„Kraina Lovecrafta” to serial, jakiego Lovecraft potrzebował, a na który nie do końca zasłużył”

  1. Serial „Kraina Lovecrafta” bierze dokładnie to, co w jego twórczości najlepsze i zupełnie odwraca to, za co Samotnik powinien być potępiony. Mało tego, opowiada historię, która sprzeczna była z jego poglądami. To wspaniałe, że prawdziwa groza pochodzi od człowieka, że to ona stanowi największe zagrożenie dla bohaterów, jednocześnie jest tak blisko samego Lovecrafta.

    Pan piszący ten artykuł chyba nie ma pojęcia, na czym polega mitologia Lovecrafta. Groza właśnie nie powinna pochodzić od człowieka, człowiek jest zbyt mały we wszechświecie pełnym potężnych i niezrozumiałych sił, którym nam się nie śniło. Pomijam że na siłę wciskanie spraw rasowych i stawianie ich na pierwszym miejscu w czymś co powinno być poświęcone temu jak nieważne są ludzkie problemy w obliczu kosmicznego horroru jest smutne.

    Pierwszy odcinek nie przedstawia nieciekawą historię, w ogóle nie porwał mnie jako fana Lovecrafta. Postaci nie da się lubić, całość jest bardzo przerysowana i po prostu nie ma przyjemności z oglądania go. Dam jeszcze szansę Lovecraft County tylko dlatego, że zaciekawił mnie wątek Ardham, ale dużych nadziei nie mam.

    Jeśli ktoś chce spojrzeć jak płynnie wpleść sprawy rasy w dobry serial polecam drugi sezon Umbrella Academy, Ranjeet to zrobione porządnie i z sercem.

    A Lovecraft prawdopodobnie dostałby kolejnego załamania nerwowego jakby obejrzał ten odcinek.

    • Przecież ten serial sam jest na podstawie książki, która tak podeszła do tematu… To nie jest niezrozumienie twórczości Lovecrafta tylko opowiedzenie zupełnie innej historii przez jej pryzmat.

      Rozumiem, że jako fan Lovecrafta możesz nie być usatysfakcjonowany podejściem do stworzonego przez niego uniwersum, ale w świetle tego co serial chce stworzyć i przekazać wszystko trzyma się kupy.

      To zwyczajnie nie jest ekranizacja Lovecrafta.

    • Zgadzam sie, ale z ta jakoscia parasolki to nie przesadzaj. I owszem podoba mi sie tam to, ze pokazali to chyba jakos najnormalniej, najprawdziwej i najrozumnien, bez tworzenia wymyslonych kompletnie z sufitu historii, tekstow, bo realia za malo realne dla tworcow obecnie.

  2. Z tym, że “Lovecraft był potwornym rasistą” to nie do końca jest tak, jak się co niektórym w dzisiejszych czasach wydaje. H.P. Lovecraft nie był jakimś odosobnionym przypadkiem rasizmu, czy antysemityzmu. Wtedy te nastroje podzielała duża część społeczeństwa i było to “normalne”, przykładem mogą być H.Ford, czy W.Disney, sam H.Boss szył mundury nazistom i w tamtych latach nikt tego nie potępiał. Nie można mówić, o rasiźmie Lovecrafta przez pryzmat współczesności, bo to zniekształca rzeczywisty obraz ówczesnego świata. Tak wtedy po prostu było, ludzie dopiero po ’45 zauważyli, że nietolerancja prowadzi do katastrofy.

    • Otóż to. Warto np. przypomnieć, że kobiety w Polsce prawa wyborcze zyskały dopiero w 1918 roku. Wychodzi więc na to, że Henryk Sienkiewicz był potwornym męskim szowinistą. A przynajmniej tak rozumowałby autor tej nieszczęsnej recenzji…

      • Szczęsna, nieszczęsna. Rzecz w tym, że stosujesz fałszywą analogię biorąc pod uwagę zupełnie inny czas, zupełnie inne miejsce i uważasz, że to broni Twojej tezy. A tak nie jest. Houellebecq w „H. P. Lovecraft: przeciw światu, przeciw życiu” pisał jasno, że poglądy na rasę Lovecrafta już wtedy były nieakceptowalne. Jako przykład podaje jego wyjazd z Providence, gdzie nie mógł zrozumieć, dlaczego ludzie o innych kolorach skóry mogą świetnie radzić sobie w świecie, a on nie. A to znalazło swoje odzwierciedlenie w jego pracach.

        • “poglądy na rasę Lovecrafta już wtedy były nieakceptowalne”.

          Jaaaasne… Tylko jakimś cudem kupę lat później Ray Charles nie mógł koncertować dla czarnych i białych jednocześnie, bo po USA radośnie hulał apartheid. Grubo po śmierci Lovecrafta…

      • Tez zle rozumujesz. Bo takie gadanie to oznacza, ze Hitler byl ok, bo takie czasy i mentalnosc, a jest jednak roznica miedzy pogladami i nie tolerowaniu czegos i tyle, a robienie na tym tle krucjat i czynne naganianie do zniszczenia jak to bylo z Kartagina. Wez pod uwage, ze i owszem skutki mialy przyczyny, czyli rasizm, antysemityzm nie byl bezpodstawny jak dzis modnie jest twierdzic, ale tez te poglady nie byly niedestrukcyjne. Obie strony zawinily, nikt nie byl niewinny w konfliktach hostorycznych i niesprawiedliwosciach spolecznych. Zydzi swoje dokladali, tez nie traktuja gojow wcale tak jakby sami chcieli byc traktowani, a czarni mieli swoich niewolnikow i nie byli zawsze za zniesieniem niewolnictwa i wszedzie. I w pierwszym odcinku pada durny, nieprawdziwy tekst z ust przemadrzalej starej Murzynki, ze Konfederat nie mogl byc dobry i ze walczyl za utrzymanie niewolnictwa. A prawda jest taka, ze to byl to jeden z elementow, pretekst. Walczyli za prawo do wyboru, za mozliwosc odejscia z Unii, za odrebnosc gospodarcza i swoj styl zycia. Przedstawiciele drugiej strony tez mieli niewolnikow, a Lincoln mial ich gdzies, siegnal po to tylko jako argument do poprawienia sytuacji w wojnie. Do tego sam mial zniszczony juz mozg syfilisem i moglo mu odpalic cos jak Hitlerowi.
        A najlepsze, ze po stronie Poludnia walczyli Polacy, ktorzy ochotniczo zaciagneli sie spod zaborow, bo wierzyli, ze walcza za wolnosc, a Unia jest okupantem zmuszajacym inne nacje do podporzadkowania sie, wcale nie walczyli za niewolnictwo.
        USA takie postepowo i demokratyczne, a straszny bol tylka mieli o Kanade jak ta sie odlaczyla od Korony, ze jak tak mozna i ze jej nie wolno.

    • A gdzie w tym to, ze sami czarni i zolci sa rasistami i zawsze byli? I ze cala reszta swiata poza kawalkiem Europy i Ameryki nie widzi tak naprawde w tym problemu, traktuja innych rasistowsko, czyli swoja nacje jako najlepsza.

  3. Serial „Kraina Lovecrafta” bierze dokładnie to, co w jego twórczości najlepsze i zupełnie odwraca to, za co Samotnik powinien być potępiony.

    No i bardzo dobrze. W końcu jakieś kreatywne podejście, a nie dziecinne pokazywanie palcem jak to wszyscy byli “be”. Potępiać powinniśmy rasizm, jako zespół poglądów który panował w tamtych czasach, a nie jednostki które w nich żyły i były wytworem swoich czasów i środowiska jednocześnie wycofując ich twórczość i negując to co robili dobrze.

  4. Pozwolę sobie na krótką opinię o tej recenzji: JPRDL… Po pierwsze, autor nie ma pojęcia o twórczości Lovecrafta, więc wypisuje tu piramidalne bzdury. Po drugie, szczęka mi opadła, gdy przeczytałem: “Jestem zachwycony tym, że Samotnik z Providence wreszcie dostał ekranizację, jakiej potrzebował”. Gościu, kuźwa, ten serial jest adaptacją książki o tym samym tytule, która koło Lovecrafta nawet nie leżała! Książkę napisał Matt Rutt w 2016 roku!

    • Jak widzimy recenzenci na tym blogu są wzorem wzorów profesjonalizmu. Zwłaszcza jeśli chodzi o wegeterror, sodomitów i “rasizm”.

    • Nie wiem, ile obejrzałeś, ale zakładam, że 1 odcinek. Ja więcej. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to adaptacja książki, rozumiem też, coś czego najprawdopodobniej Ty nie widzisz, albo celowo pomijasz. Popatrz to zdanie: “Mało tego, opowiada historię, która sprzeczna była z jego poglądami” – nigdzie nie piszę, że to jest adaptacja konkretnego opowiada Lovecrafta. Istnieje spora szansa, że jego twórczość czytałeś tak dokładnie jak ten tekst :).

  5. Kompletne bzdury ten tekst. Nie ma tam nic z L poza cgi potworkiem z dziwacznego snu czarnego, w ktorym takze czarny rozwala przedwiecznych bejsbolowka, ale czego sie podziewac… Prosty przekaz dla prostego targetu, ktory porobil sobie fizycznych idoli i zapomina wygodnie 90 procent wlasnej hostorii i tego niewolnictwa. Sztampowe, stereotypowe, nieprawdziwe zarowno co do realiow tamtych czasow jak i samego pokazania paskudztwa przesladowan, bo pewnie byloby za malo strasznie i psychopatycznie. A glowni bohaterowie glownie nie mysla, co nie wyglada dobrze w ocenie nacji, ktorej sa przedstawicielami…

  6. Kompletne bzdury ten tekst. Nie ma tam nic z L poza cgi potworkiem z dziwacznego snu czarnego, w ktorym takze czarny rozwala przedwiecznych bejsbolowka, ale czego sie podziewac… Prosty przekaz dla prostego targetu, ktory porobil sobie fizycznych idoli i zapomina wygodnie 90 procent wlasnej hostorii i tego niewolnictwa. Sztampowe, stereotypowe, nieprawdziwe zarowno co do realiow tamtych czasow jak i samego pokazania paskudztwa przesladowan, bo pewnie byloby za malo strasznie i psychopatycznie. A glowni bohaterowie glownie nie mysla, co nie wyglada dobrze w ocenie nacji, ktorej sa przedstawicielami…

  7. Uwaga: Spojlery!

    Jestem po 5 odcinakach Kraina Lovecrafta i powiem wam że takiej nachalnej poprawności politycznej to dawno nie widziałem. Już na samym początku dostaje się fikcyjnemu bohaterowi Johnowi Carterowi z “Księżniczki Marsa” bo był exkonfederatą (nie wspomina się słowem, że po przeniesieniu na Marsa zakochał się w niebieskoskórej lasce – co pewnie było wynikiem jej błękitnej krwi jako arystokratki, wiec nie wiem czy się liczy :D ). Zasadniczo jednak w tle serialu mamy ukazaną dzielnice czarnych gdzie wszyscy żyją może biednie ale szczęśliwie. Mieszkańcy grilluja przed domami, dzieci bawią się przy rozkręconym hydrancie na czystej ulicy, nie ma tam przemocy czy stręczycielstwa a jeśli już to oczywiście z winy białych. Ci z resztą w całym serialu generalnie zaliczają się do podłych, psychopatycznych, morderczych rasistów, nawet (a w zasadzie szczególnie) gdy są stróżami prawa. Oczywiście to tylko szczyt góry lodowej bo nie można zapominać o szerokim zakresie wątków LGBT+++ w serialu. Mamy więc przede wszystkim ojca (głównego czarnego bohatera) geja, który zapina od tyłu swojego przyjaciela pedofila (który naturalnie jest biały). Mamy czarnoskórą babkę, która po wypiciu magicznego eliksiru, staje się biała przez co może zrealizować swoje zawodowe aspiracje oraz niejako przy okazji zgwałcić białego mężczyznę obcasem od szpilek. Magiczny eliksir otrzymuje naturalnie od innego białego mężczyzny, o szablonowej aryjskiej urodzie, którego najpierw próbuje spławić oświadczając, że nie interesują jej propozycje od młodych, białych, wysportowanych mężczyzn lecz któremu ostatecznie jednak ulega. Co istotne ów biały mężczyzna okazuje się ostatecznie kobietą również przeobrażoną w wyniku spożycia magicznego eliksiru. Ale to jeszcze nie jest LGBTowa korona możliwości Netflixa / HBO. Mamy bowiem również wskrzeszoną szamankę, Indiankę(?) z fiutkiem, która ostatecznie okazuje się syreną(?). Nie wiadomo jednak jak mogłaby się rozwinąć ta postać gdyby nie to, że czarnoskóry ojciec gej, by chronić swojego syna, pod koniec odcinka podrzyna jej gardło. Tyle zmarnowanych możliwości… No ale zobaczymy co nas jeszcze czeka w kolejnych odcinkach. Generalnie Lovecraft jest tam jakby na doczepkę. Równie dobrze mogłoby go w tym serialu nie być wcale. Jestem mocno rozczarowany i to nawet nie będąc specjalnym fanem Lovecrafta choć jego pierwszy zbiór opowiadań, przeczytany przeze mnie ładne kilkanaście klat temu, nawet mi się wówczas podobał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...