Dragi, które dają supermoce? Takie rzeczy tylko w nowym filmie „Power”

Recenzja/Film 14.08.2020
Nasza ocena:
Dragi, które dają supermoce? Takie rzeczy tylko w nowym filmie „Power”

Dragi, które dają supermoce? Takie rzeczy tylko w nowym filmie „Power”

Joseph Gordon-Levitt i Jamie Foxx przewodzą najnowszej superprodukcji Netfliksa, w której to supermoce może posiąść każdy, kto zażyje specjalną pigułkę.

Sam pomysł na fabułę „Power” nie jest wcale taki zły. Tym bardziej, że sam odczuwam już powoli przesyt produkcjami o superbohaterach i brakuje mi starych dobrych widowisk akcji bez ludzi w dziwnych kostiumach i pelerynach. „Power” platformy Netfliksa próbuje podejść do tego podgatunku blockbusterów z trochę innej strony, prezentując nam rzeczywistość, w której na rynku pojawiają się pigułki, które po połknięciu dają ludziom nadludzkie supermoce. Sęk w tym, że działają tylko przez 5 minut, a do tego nikt nie jest w stanie przewidzieć, jakie moce otrzyma. I czy w ogóle przeżyje po tym, jak zażyje pigułkę.

Akcja „Power” rozgrywa się pomiędzy trójką postaci. Nastoletnią uczennicą Robin (Dominique Fishback), która nielegalnie handluje pigułkami Power, policjantem Frankiem Shaverem (Joseph Gordon-Levitt), który nad nią czuwa, oraz Artem (Jamie Foxx), który z kolei jest byłym żołnierzem poszukującym swojej córki.

Motyw fabularny, zakładający, że pigułki Power funkcjonują w tym filmie jako swoisty nowoczesny narkotyk, wypuszczony na rynek w celu przetestowania go na ludziach, jest całkiem interesujący. Twórcy odwracają trochę schemat myślenia i pokazują supermoce jako coś niebezpiecznego i nielegalnego. Wywołują więcej szkód niż pożytku i prowadzą do jeszcze większej degeneracji społeczeństwa.

„Power” ma też co nieco do powiedzenia o tym, jak niesprawnie działa system, który tłumi często ukryte talenty i wtłacza ludzi w marną egzystencję. Pod tym względem „Power” jest wręcz mrocznym filmem. Nie tylko spora część akcji rozgrywa się nocą, ale też sama tematyka i postaci są raczej nieprzyjemne, otoczone mrokiem, niemą frustracją i niemocą.

Jeśli więc spodziewacie się kolorowego blockbustera o ludziach z nadludzkimi umiejętnościami, coś a la X-Men, tylko bez gumowych kostiumów, to jednak nie ten adres.

„Power” to bardziej thriller sensacyjny z elementami sci-fi. I jest to też minus. Znajdziemy tu więcej oklepanych strzelanin, niż widowiskowych scen z wykorzystywaniem supermocy. Oczywiście wszystko to jest porządnie zrealizowane, ale też nie wychylające się formalnie poza solidną średnią. Film rozgrywa się w ciekawym i rzadko wykorzystywanym za tło widowisk Nowym Orleanie, ale nie pozwala nam zbytnio nacieszyć się tą lokacją. Jak wspomniałem, akcja rozgrywa się nocą i w dużej mierze w pomieszczeniach, tak więc równie dobrze mogłaby się przenieść do Los Angeles.

Wracając jeszcze do aspektu „mroczności” filmu „Power” – twórcy próbują podjeść do tematu poważnie o tyle, że poruszają kwestie moralne związane z posiadaniem potencjalnie niebezpiecznych mocy i handlowaniem nielegalnym „narkotykiem”, natomiast poza zaznaczeniem problemu nic z tego nie wynika. Film prześlizguje się po powierzchni problemu.

Koniec końców, pomimo ciekawego punktu wyjścia i ambicji autorów, „Power” okazał się filmem, który nie do końca rozwinął swoje skrzydła, a jego potencjał został przytłumiony.

Zapewne po części od strony kreatywnej, jak i finansowej. Jak wspomniałem wcześniej, nie uświadczymy tu barwnych i różnorodnych planów, pełnych rozmachu sekwencji czy dobrego CGI. To nadal produkcja Netfliksa, zapowiadająca się na blockbuster klasy B, po którym nie można oczekiwać maestrii 200-milionowych widowisk, jakie przed pandemią mogliśmy czasem oglądać w kinach.

Ale też nie oznacza to od razu, że „Power” to film, którego nie warto obejrzeć. O ile tylko macie ochotę na mroczny neo-noirowy thriller z domieszką sci-fi i nie oczekujecie nowej wersji „Gorączki” zmiksowanej z „X-Men”, może to być niezła propozycja na niezobowiązujący wieczór pod hasłem „Netflix and chill”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

5 odpowiedzi na “Dragi, które dają supermoce? Takie rzeczy tylko w nowym filmie „Power””

  1. Niestety muszę się zgodzić z autorem tekstu.Dzisiaj zacząłem go oglądać. Ledwie wytrzymałem do połowy filmu.Pewnie znowu go rozłożę na 3-4 dni bo inaczej nie da się go w całości obejrzeć. Tak samo było z “Old Gard”.Coś słabe ma te produkcje Netflix :(

  2. Bierzesz pigułkę i masz super moce.
    A podobno bajki są tylko dla dzieci.
    Mówię oczywiście tylko za siebie, natomiast jak obserwuję kolejne tytuły filmów/seriali “dla dorosłych”, w których inni lewitują, strzelają laserami z oczu albo pięścią zatrzymują pociąg, to wzbudza to moje politowanie.
    Z kolei popularność tych wszystkich produkcji oznacza, że chyba sporo ludzi by tak chciało :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...