Gajos, mówiąc o PiS, nawiązał do powstania hitleryzmu. Rzeczniczka partii wyjaśnia: „insynuacje prostaka”

Opinia/Media 04.08.2020
Gajos, mówiąc o PiS, nawiązał do powstania hitleryzmu. Rzeczniczka partii wyjaśnia: „insynuacje prostaka”

Gajos, mówiąc o PiS, nawiązał do powstania hitleryzmu. Rzeczniczka partii wyjaśnia: „insynuacje prostaka”

Środowisko aktorskie w Polsce nie od dzisiaj ma na pieńku z rządem Prawa i Sprawiedliwości. Jednym z częstych krytyków władzy był Janusz Gajos, ale żadna wcześniejsza wypowiedź aktora nie wywołała takiej burzy jak ta ostatnia. W odpowiedzi politycy PiS obrzucili popularnego aktora epitetami takimi jak „prostak” i „święta krowa”.

Cała sprawa zaczęła się od wypowiedzi Janusza Gajosa udzielonej w trakcie odbywającego się Pol’and’Rock Festival. Z powodu pandemii koronawirusa tegoroczna edycja wydarzenia odbywa się w całości online. Autorzy festiwalu pomimo tych kłopotów nie zrezygnowali jednak z transmitowania rozmów z popularnymi postaciami polskiej kultury. Goście festiwalu nierzadko stronią od polityki, dlatego nikogo nie zaskoczyło skierowane do aktora pytanie o wyniki wyborów prezydenckich i co go w Polsce uwiera:

Oczekiwaliśmy i chcieliśmy zmiany. I nie wiemy, dlaczego tak się skończyło. Czy w sposób, jaki zasługujemy, czy może zadziałały jakieś siły, które nam to uniemożliwiły. Coś takiego, czego dokonał, przepraszam za wyrażenie, mały człowiek, jednym ruchem ręki podzielił nasz kraj i nas samych na dwie części. To jest zbrodnia. Ponieważ znamy takie przykłady z historii. W ten sposób powstawały najgorsze sprawy na świecie. Tak powstawało to, co później nazwano hitleryzmem. To takie dosyć ordynarne wskazywanie jedną ręką. Jest ci źle? Powiem ci dlaczego: bo on cię okrada – odpowiedział Janusz Gajos.

Taki komentarz wybitnie nie spodobał się europosłance Prawa i Sprawiedliwości, Beacie Mazurek. Polityk pełniąca przez kilka rolę rzeczniczki klubu PiS odpowiedziała Gajosowi na Twitterze, przy okazji ironicznie przypominając jego role w serialu „Czterej pancerni i pies” oraz filmie „Układ zamknięty”. Nie obyło się też oczywiście bez mocnego epitetu pod adresem jednego z najbardziej szanowanych polskich gwiazdorów kina.

Janusz Gajos nie odpowiedział Beacie Mazurek, ale w międzyczasie pojawiły się kolejne głosy ze strony polityków.

W obronie aktora wystąpiła posłanka Platformy Obywatelskiej, Gabriela Lenartowicz, a na dalszą krytykę zdecydowali się z kolei wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Funkcjonariusz państwa, który teoretycznie powinien stać po stronie aktorów, podkreślił, że bycie dobrym aktorem nie oznacza pozwolenia na nieodpowiedzialne wypowiedzi w życiu publicznym. Porównał też Janusza Gajosa do świętej krowy.

Trudno nie odnieść wrażenia, że obecna afera wokół słów wypowiedzianych w trakcie Pol’and’Rock Festival to sztandarowy przykład upadku polskiej debaty publicznej zamknięty w małym, idealnym do analizy pudełku. Tocząca się dyskusja pełna jest bowiem pojawiających się niemal automatycznie odpowiedzi i argumentów, które słyszymy niemal na każdym kroku.

Cała sytuacja zaczęła się od popularnego w przestrzeni internetowej reductio ad hitlerum i przytyku na temat niewysokiego wzrostu Jarosława Kaczyńskiego, a potem nastąpiła dosyć typowa dla współczesnych debat politycznych reakcja władzy. Usłyszeliśmy więc wzajemne wyzywanie się od prostaków, będące pochodną „winy Tuska” stwierdzenie „PO nikt nie przebije w chamstwie”, a także hasła o „świętych krowach” i „nadzwyczajnych kastach”. Czyli w jakimś sensie nic nowego pod słońcem, ale raczej nikogo nie powinno to cieszyć. Nie jest to bowiem ani wysoki poziom retoryki, ani sposób w jaki politycy powinni rozmawiać między sobą i niezadowolonymi obywatelami.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (11)

62 odpowiedzi na “Gajos, mówiąc o PiS, nawiązał do powstania hitleryzmu. Rzeczniczka partii wyjaśnia: „insynuacje prostaka””

  1. I mają rację, choć ja bym się przyczepił do innego fragmentu wypowiedzi:

    “Coś takiego, czego dokonał, przepraszam za wyrażenie, mały człowiek, jednym ruchem ręki podzielił nasz kraj i nas samych na dwie części.”

    Sugestia, że to tylko Kaczyński jest odpowiedzialny za podział społeczeństwa jest bardzo nieprawdziwa. Jak ktoś od lat śledzi polską sceną polityczną to widać, że za ten podział nie tylko on jest odpowiedzialny, a rzesza rozmaitych polityków po obu stronach obecnej politycznej barykady, głównie związanych jednak z PIS i PO, a także usłużne media z Wyborczą i TVN na czele oraz aktorzy, piosenkarze i celebryci.

    A cały podział to nie jest nic nowego, nic co dokonało się jak zdaje się sugerować opozycja i jej zwolennicy 5 lat temu, a znacznie, znacznie wcześniej. To zaczęło się wraz z rządami PIS – LPR – Samoobrona 15 lat temu i nieco późniejszymi rządami PO od 2007 roku.

    Pamiętacie nazywanie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego kartoflem? Albo całą aferę jak Palikot sugerował że Prezydent Kaczyński jest alkoholikiem, albo Wałęsę mówiącego o nim tak: “Bo tego durnia mamy za prezydenta.” Albo w końcu jego następcę jak się miało okazać, prezydenta Komorowskiego, który po incydencie w Gruzji mówił tak : “Jaka wizyta, taki zamach, bo z 30 metrów nie trafić w samochód to trzeba ślepego snajpera.”
    To były początki tego dzielenia przez zohydzanie braci Kaczyńskich, PIS nawet w czasach po 2010 roku, gdy PO miało pełnię władzy w Polsce. W drugą stronę też to szło i idzie, ale podłoże tego sięga głęboko i długo będzie trwał ewentualny proces zespojenia społeczeństwa, o ile jeszcze jest możliwy wogóle.

    I naprawdę, żeby się to skończyło, to potrzebujemy zniknięcia z sceny politycznej minimum jednej, a najlepiej obu tych ugrupowań.

    • Jakkolwiek nie lubię określenia “przemysł pogardy”, to trudno zaprzeczać, że cała klasa polityczna wydatnie przyczyniła się do upadku poziomu wspólnej debaty w ostatnich kilkunastu latach. Też uważam, że nadawanie Jarosławowi Kaczyńskiemu sprawczej mocy dzielenia narodu to niezwykłe uproszczenie całej sytuacji. I chyba najgorsze w tym wszystkim jest, że każda ze stron działa na zasadzie całkowitego automatyzmu i braku jakiejkolwiek autorefleksji.

      Natomiast muszę też zaznaczyć, że jakkolwiek oceniam wypowiedź p. Janusza Gajosa dosyć negatywnie, to mieści się ona w granicach krytyki. I wydaje mi się, że politycy reagujący na krytykę inwektywami po raz kolejny przekraczają granicę. Choć może lepiej byłoby stwierdzić, że już dawno ją zadeptali.

      • Wypowiedź p. Gajosa może i mieści się w granicach krytyki, a aktorowi pewnie (powinno być) wolno więcej powiedzieć niż politykowi…

        Ale tych wzajemnych porównań do hitleryzmu z jednej i drugiej strony to już się powoli słuchać/czytać nie da. Dyskusje na naszej scenie politycznej to już poziom nastoletnich podwórkowych przepychanek.

        • Wypowiedź Gajosa świadczy o jego głupocie i braku równowagi emocjonalnej oraz rozeznania historycznego. Ponadto wykazał skrajne zacietrzewienie jako człowiek. Aktor może i niezły, ale intelekt – poniżej wymaganego poziomu. Zastanawiam się jak – dlaczego u nas tak szasta się tytułami profesorskimi, za którymi nierzadko wieje pustką intelektualną o moralną. Najlepszym przykładem tego jest Gajos, któremu nadano tytuł profesorski.Przecież to jakaś kpina z dorobku naukowego prawdziwych profesorów, prawdziwych autorytetów. Jego zdolności pozwoliły mu dostać się do szkoły teatralnej dopiero za trzecim razem. Prywatnie – cztery razy żonaty. Czy to ma być autorytet???

      • Granice w naszym dyskusie politycznym już dawno przekroczono i to praktycznie wszystkie granice. Takim symbolicznym obrazem tego wśród polityków są takie postaci jak np. Klaudia Jachira, Stefan Niesiołowski, Sławomir Nitras, Joanna Lichocka, Borys Budka, Krystyna Pawłowicz.
        Śp. Andrzej Lepper proroczo kiedyś mówił z mównicy że “W tym gmachu wersalu nie będzie”, do czego zresztą jako jeden z pierwszych się przyczynił, to on był jednym z prekursorów brutalizacji języka debaty publicznej.

    • To się zaczęło prawie natychmiast, po rozpadzie AWS na PO i PIS. Jeszcze przed pierwszymi wyborami tych ugrupowań mówiło się o POPISie. A zaraz po, zaczęła się wojna. I tak trwa do dziś. I tylko nie rozumiem, dlaczego rodacy głosują tylko na te dwie partie?

  2. Bardzo przykre. Widzę Lindę który łamie długopis, Gajosa co pierniczy glupoty, Mana kodziarza… Całe dzieciństwo z czasów PRL kiedy byli gwiazdami i “rządzili” mi odbierają

  3. Janusz Gajos jest dzieckiem epoki komuny. Przeniknięty ideami Stalina -stąd jako komuch wszędzie będzie swoją plugawość maskował poszukiwaniem Hitlera. Żałosne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...