Netflix nie jest świętą krową. Serwisy VOD muszą wspierać kulturę, nawet jeśli abonamenty przez to wzrosną

Felieton/VOD 30.06.2020
Netflix nie jest świętą krową. Serwisy VOD muszą wspierać kulturę, nawet jeśli abonamenty przez to wzrosną

Netflix nie jest świętą krową. Serwisy VOD muszą wspierać kulturę, nawet jeśli abonamenty przez to wzrosną

Gdyby wierzyć przeciwnikom opodatkowywania dużych korporacji, to jutro polskich użytkowników serwisu Netflix czekałaby prawdziwa apokalipsa. Nagle podniesione ceny, ogłoszenie o rezygnacji z dalszej produkcji polskich seriali, a może nawet groźba całkowitego wycofania się z kraju. O dziwo wprowadzony wkrótce podatek od serwisów VOD nie wywołał jednak zapowiadanych reakcji.

Pierwsze plotki o planowanym przez rząd Mateusza Morawieckiego podatku obejmującym największe serwisy VOD pojawiały się już w kwietniu, o czym jako pierwsi informowaliśmy na łamach magazynu Spider’s Web+. W ciągu następnych kilku tygodni wychodziły na jaw kolejne szczegóły związane z pomysłem, który ostatecznie wszedł w skład tzw. Tarczy Antykryzysowej 3.0. Według tego planu (czekającego na wprowadzenie z dniem 1 lipca) największe platformy streamingowe działające w modelu Video on Demand będą musiały przekazać na rzecz budżetu państwa 1,5 proc. od sumy opłat składanych przez subskrybentów lub 1,5 proc. łącznych wpływów reklamowych.

Przygotowane przez rząd prognozy zapowiadają 15 mln zł dodatkowych wpływów z tego tytułu w bieżącym roku i do 20 mln w kolejnych latach. Trudno to nazwać kwotami zwalającymi z nóg, gdy weźmie się pod uwagę osiągane w naszym kraju przychody największych platform VOD. Według danych firmy Comparitech, Netflix w samym pierwszym kwartale 2020 roku zarobił w Polsce ponad 27 mln dolarów. A liczba subskrybentów tej usługi nad Wisłą ma w następnych miesiącach tylko rosnąć.

Podatek od Netflixa wzbudził jednak w wielu Polakach irracjonalny strach przed ruszaniem interesów wielkich korporacji.

Od razu pojawiły się obawy, czy opodatkowane firmy nie przeniosą wyższych kosztów obecności w Polsce na użytkowników. Z jakiegoś powodu taki scenariusz byłby jednak winą tylko i wyłącznie rządu, a nie zaś chcących zarobić jak najwięcej serwisów VOD. Takie stawianie sprawy gubi jednak sedno całego problemu. Pozwolę sobie przypomnieć, że pod koniec 2019 roku w Polsce wzrosła cena za miesięczną subskrypcję HBO GO, a Netflix w minionych latach też zmieniał opłaty za poszczególne pakiety. Obie firmy zrobiły to kierując się zasadami wolnego rynku i nie potrzebowały do tego wcale ingerencji polskich władz.

netflix podatek

Największa platforma streamingowa jest zresztą dosyć znana z podejmowanych prób manipulowania ceną swojej usługi w zależności od prognozowanych upodobań użytkowników. Czasem oznaczało to podwyżkę w ramach planu Ultra, a czasem wprowadzenie tańszego planu mobilnego. Oczywiście w praktyce nic nie powstrzyma właścicieli poszczególnych serwisów VOD przed podwyższeniem ceny, ale robienie tego tylko z powodu wprowadzenia nowego podatku byłoby absurdalne. Takie podwyżki zarządza się po głębokiej analizie rynku i gotowości widzów do opłacania wyższej ceny. A zważywszy na to, że oferta Netflix Polska pod względem liczby tytułów jest jedną z najuboższych na świecie, tego typu ruch byłby bardzo ryzykowny.

Nie jest też tak, że transakcje pieniężne między państwem a serwisami VOD będą szły tylko w jedną stronę. PISF dopiero co współfinansował „W głębi lasu”, „Ultraviolet” i „Odwilż”.

Seriale wyprodukowane przez Netfliksa, AXN i HBO otrzymały pieniądze z tytułu tzw. programu zachęt dla filmowców. Jego powołanie miało być jedną z metod zachęcających zagraniczne firmy produkcyjne do kręcenia w Polsce. Netflix zgłosił się do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej o zwrot poniesionych kosztów i otrzymał z tego tytułu 3 mln zł za „W głębi lasu” oraz 2,81 mln za „Sexify”. Oczywiście miał do tego prawo, ale opodatkowanie serwisów VOD też jak najbardziej leżało w gestii rządu.

Widać to zresztą na przykładach wielu innych państw z Europy i świata. Podatek cyfrowy przybiera różne formy, a tacy giganci jak Facebook czy Google często wykorzystują różne formy nacisku, dzięki którym są w stanie uniknąć najbardziej niekorzystnych dla siebie rozwiązań. Nie oznacza to jednak, że należy całkowicie rezygnować z prób ukrócenia ich podatkowej samowoli. Opłata nałożona na serwisy VOD wydaje się rozwiązaniem pośrednim, ale skoro kina i stacje telewizyjne również przekazują 1,5 proc. swoich przychodów, to czemu usługi takie jak Netflix czy Amazon Prime Video miałyby tego uniknąć?

Skoro podniesienie cen ze względu na wprowadzony podatek wydaje się mało prawdopodobne, a takie rozwiązania stają się coraz popularniejsze na świecie, to jaki jest problem?

Pomijając ogólną niechęć Polaków do podwyższania podatków bez względu na ich późniejsze przeznaczenie, nadrzędnym powodem sprzeciwu wydaje się obawa przed zmarnowaniem uzyskanych w ten sposób środków. PISF nie jest w ostatnich latach najbardziej wiarygodnym ciałem w polskiej kulturze. Dlatego część osób prorokuje, że Netflix i inne serwisy VOD pośrednio finansowałyby więc dzieła nijakiej jakości lub o patetycznie patriotycznym charakterze.

Dokładniejszy rzut oka na produkcje współfinansowane przez państwowy instytut każe jednak przyjmować tego typu czarnowidztwo z dużą dozą spokoju. Oczywiście, nie każdy film czy serial, który otrzymał publiczne pieniądze w ostatecznym rozrachunku na to zasługiwał. Ale sztuka to przecież nie jest automatycznie działająca maszyna, która zawsze tworzy identyczny produkt. Wystarczająco wiele godnych uwagi polskich produkcji otrzymało jednak wsparcie od PISF-u, żeby móc mimo wszystko wierzyć w sensowne wykorzystanie pieniędzy otrzymanych dzięki podatkowi od Netfliksa.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (34)

47 odpowiedzi na “Netflix nie jest świętą krową. Serwisy VOD muszą wspierać kulturę, nawet jeśli abonamenty przez to wzrosną”

  1. VOD tez nie jest święta krową, nie mam zamiaru wspierać czegoś czego nie oglądam, i jakieś Smoleńskie bzdury Krauzego, Zenków czy Koronę Królów gdzie z Historia maja tyle wspólego co ja z Astrofizyką.. Idąc ta logiką może zacznijmy opodatkowywać serwis spidersweb. bo ktoś kto ma mała strone moze uznać was za giganta.

  2. Opodatkować serwisy vod, które tworzą za swoje pieniądze własne produkcje, które składają się na kulturę, aby finansować kulturę! Szczyt apsurdu! Ciekawe czy Hollywood dostaje dofinansowanie z PISF-u? Nie? I to właśnie dlatego w Polsce nie kręci się światowych hitów.
    Dobrze, że rynek gier nie jest w Polsce dofinansowywany z pieniędzy publicznych, bo pewnie nigdy nie dostalibyśmy wtedy Cyberpunka 2077.

    PS. Polska kultura najlepiej rozwijała się w wieku XIX, czyli wtedy, kiedy państwa polskiego nie było. Oznacza to, że państwo nie powinno ingerować w kulturę!

    • A czytasz ze zrozumieniem? PISF współfinansował produkcje Netflixa, czyli z naszych podatków i danin od innych twórców filmów i artystów w PL.
      A jak producent produkuje za granicą swój produkt, to mamy nie płacić podatku od jego zakupu w Polsce, bo w Polsce nie był wyprodukowany/stworzony? Tak samo z filmami w Hooywood, są dostępne w Polsce więc “podatek” od wytworzenia/udostępnienia filmu trzeba zapłacić, w tym przypadku robi to serwis VOD.
      Co do współfinansowania twórców gier, również się mylisz, sfinansowali kwotą 100 mln w 2019 roku, w tym również CD projekt…
      https://bezprawnik.pl/dofinansowanie-na-gry-komputerowe/

      • Tylko pozornie. To dofinansowanie nie ma większego znaczenia. Chodzi o to, że polska branża gier wywodzi się z bazarków i ryneczków.
        Wywodzi się zatem z pełni wolnego rynku, na którym panowała wolna konkurencja. Nie było w Polsce żadnej państwowej wytwórni gier wideo (przynajmniej ja o takiej nie słyszałem). Dzięki temu, że na początku politycy się tym rynkiem nie zajmowali, mógł się on rozwinąć i wydać na świat Wiedźmina 1, 2 i 3:)
        Prawdą jest jednak niestety, że w ostatnich latach rządzący coraz śmielej chcą tę gałąź gospodarki uciąć, ingerując w nią. Dlatego lepiej niech CD Projekt uważa na te dotacje, bo skończy jak Optimus (który popadł w kłopoty z innych powodów, ale też z inicjatywy instytucji państwowych).
        USA nie ma ministerstwa kultury i dla tego kultura tego państwa dominuje na świecie.
        My mamy ministerstwo kultury i dlatego nasze produkcje nie odnoszą światowego sukcesu, albowiem do tworzenia kultury w takich warunkach ciągnie nie ludzi kreatywnych, tylko cwaniaków, wyciągających pieniądze na gnioty:)

        • To dofinansowanie nie ma większego znaczenia.

          Z powodu?

          Dzięki temu, że na początku politycy się tym rynkiem nie zajmowali, mógł się on rozwinąć i wydać na świat Wiedźmina 1, 2 i 3:)

          I dalej się nim nie zajmują. Wspieranie nie równa się z tworzeniem. Co z tego, że branża wywodzi się z wolnego rynku? Na tych samych prawach wolnego rynku ubiega się o dotacje i wsparcie. To naturalne.

          Niezależnie od tego czy to film czy gra.. Panowie w garniturach nie przyjeżdżają czarnym mercedesem do reżysera lub CD Projekt i nie mówią “od dzisiaj my tu finansujemy”. Sami ubiegają się o te pieniądze na rozwój i tworzenie.

          USA nie ma ministerstwa kultury i dla tego kultura tego państwa dominuje na świecie.

          Tylko chyba “jakości” kultury nie mierzy się dominacją? McDonalds też dominuje na świecie, a dobrych restauracji jest mniej. Mają dokładnie taką kulturę jaką najczęściej dostaje się z prywatnych pieniędzy – taką, która musi zarabiać – więc jest łatwa, przystępna i dostępna. Akurat dofinansowanie z rządu lub fundacji gwarantuje, że możesz stworzyć coś co nie zarobi dzisiaj, ale kto wie – może osiągnie kultowy status na wieki. A może nie i też nic się nie stanie. O to chodzi właśnie.

          My mamy ministerstwo kultury i dlatego nasze produkcje nie odnoszą światowego sukcesu, albowiem do tworzenia kultury w takich warunkach ciągnie nie ludzi kreatywnych, tylko cwaniaków, wyciągających pieniądze na gnioty:)

          Ciekawe, bo nasze produkcje radzą sobie coraz lepiej. Oscara zdobył Polski film fundowany właśnie dokładnie z PISF.

          • Wskaż mi jeden polski film, który odniósł taki sukces artystyczny i komercyjny jak Gwiezdne Wojny, to wtedy pogadamy:)

            Jak dla Ciebie wyznacznikiem kultury, a raczej sztuki w sumie są Gwiezdne Wojny to nie mamy o czym gadać. To jest popkultura. Nic w tym złego ale to dwie różne bajki.

            Nie ma Polskiego filmu, który odniósłby taki sukces komercyjny. Nie ma też Francuskiego, Niemieckiego, Holenderskiego, Szweckiego… Żaden wstyd.

          • To żaden wstyd być menelem, skoro wszyscy w okolicy to alkoholicy:)
            Jeżeli Gwiezdne Wojny do Ciebie nie trafiają, to może zrobi to ,,Patriota”, ,,Incepcja”, komedie Woody’ego Allena albo filmy Martina Scorsese.
            Co do Twego argumentu, że nikt w Europie nie ma filmów na miarę Gwiezdnych Wojen, to muszę Cię zasmucić – Francuzi mają Luca Bessona, który nakręcił ,,Piąty element”, a ostatnio ,,Valeriana”, który co prawda okazał się klapą za 180 mln euro, ale należy pamiętać, że Luc wyłożył własne środki i to jego prywatna sprawa.

          • Ty w ogóle sam wiesz o co Ci chodzi czy tak po prostu na przypał odpisujesz co pierwsze do głowy Ci przyjdzie?

            Kultura i kinematografia tworzone są na całym świecie. Nikt Ci nie broni oglądać dobrych Amerykańskich filmów. Co to ma do rzeczy? Podobają Ci się Hollywoodzkie filmy, więc reszta ma przestać robić? W Ameryce nie powstają za pieniądze?

            Strasznie szybko odpisujesz. Może daj sobie więcej czasu na przemyślenie.

          • Nie! reszta ma robić, tylko niech tak jak w Ameryce, robi je za swoje prywatne pieniądze, a nie za publiczne, które powinny finansować państwo na minimalnym poziomie tak, aby jak najwięcej pieniędzy zostawało w naszych kieszeniach, a nie w skarbcach ministerstw, gdzie zostaną zmarnotrawione! Prywatnymi pieniędzmi ludzie gospodarują lepiej niż publicznymi, więc osiągają w tej samej cenie lepsze efekty!

          • No ok.. To znamy Twoje zdanie i musimy się zgodzić, że się nie zgodzimy.

            Sztuka finansowana z prywatnych pieniędzy musi przynosić zysk. Szuka finansowana z dotacji, grantów, państwa lub fundacji nie musi.

            Dobra sztuka nie zawsze jest sukcesem komercyjnym. Nie da się zamówić “dobrego filmu” lub “dzieła”. Można zamówić kolejną część Transformers i oszacować zyski.

            Taka dla mnie jest różnica. Masz prawo się nie zgadzać. Amen.

    • Ale żeś odleciał z tym komentarzem… nawet o XIX wiek zahaczyliśmy.

      Nic tylko śpiewać za Kazikiem, że “artysta głodny jest o wiele bardziej płodny” ;)

      Po pierwsze kultura kulturze nie równa i sam fakt, że Netflix tworzy jakieś produkcje nie znaczy, że nie powinniśmy robić swoich. Za to im więcej VOD na rynku.. Tym mniej możliwości rozwoju własnych produkcji właśnie. I podatek temu dokładnie ma zapobiec, a raczej w małym chociaż stopniu pomóc zapobiegać.

      • Tak! Podatek na pewno pomoże polskiej kulturze! Tymczasem Polaka, który na zachodzie odnosi największe sukcesy – Romana Polańskiego, minister Ziobro, utrzymujący się z naszych podatków, jak by mógł, to by spałował. Co więcej TVP ostatnio otrzymało 2 Mld złotych i co dało w zamian? Szkołę z TVP. O koronie królów nie mówiąc! Nadal chcesz finansować państwową kulturę?

        • Chyba nie chce go pałować za sukcesy tylko za pedofilię? I nie tylko Ziobro, ale również rząd Stanów Zjednoczonych gdzie ma zakaz wstępu.

          2 mld dla TVP nie mają nic do rzeczy bo to nie w temacie. Jasne, że mi się to nie podoba.

          • Jeśli rząd chce wspierać polskich artystów, to niech zacznie od tych najbardziej uzdolnionych (a to że są pedofilami? Cóż to? Co za problem, że kochają inaczej? Tolerujemy LGBT to tolerujmy pedofili)!

          • Nie dam się wkręcić w takie trollowe pierdololo. Nie będę pisał o pedofilii pod artykułem o abonamencie Netflix. Jak się lubisz spierać na siłę to poszukaj innego frajera.

  3. Tu nawet nie chodzi o kulturę, tylko o dodatkowe finansowanie wszystkiego z naszych kieszeni. Jest abonament za tv i radio (to samochodowe też się wliczało, bo nie pamiętam?), wprowadzają podatek od serwisów vod, planują podatek na smartfony, co będzie kolejne?

          • Są w życiu dwie pewne rzeczy: podatki i… PODATKI! Jeśli łudzisz się, że nie zapłacisz nowego podatku, to znaczy, że jesteś olbrzymim optymistą albo… oglądasz torrenty:)

          • Nie oglądam torrentów, mam wykupiony Netflix i zszokuję Cie jeszcze bardziej – nie dzielę konta na cztery mieszkania ze znajomymi.

            Ale jestem klientem nie wyznawcą. Wiem, że oferta w naszym kraju jest jedną z najuboższych. Subskrybuję też okazjonalnie Amazon i HBO. Jak pojawi się kolejna konkurencja też sprawdzę. W moim odczuciu jakość produkcji Netflix spada. Jednocześnie mam świadomość, że platformy VOD jako byty ogólnoświatowe mogą sobie zapewnić dominację na rynku i zalać nas właśnie produkcjami niskiej wartości. Dlatego uważam, że powinny wspierać kinematografię i sztukę krajów w których zarabiają.

          • Lepiej niech mieszkańcy tych krajów, aczci im te złe zachodnie produkcje przeszkadzają, biorą się do roboty i robią lepsze:)

          • Ehh.. Ok. Jak zdarta płyta: Kultury nie mierzy się jednoznacznie sukcesem komercyjnym. Odbiór filmów jest bardzo subiektywny.

            I ponownie piszesz nie na temat. Może przeczytaj jeszcze raz komentarz na który odpisałeś.

          • Rozumiem aspekty artystyczne kinematografii, ale dlaczego za fanaberie artystów ma płacić całe społeczeństwo? Jak ktoś chce kręcić filmy, niech to robi za własne pieniądze. Jest bogaty, to robi kino artystyczne, na którym nie zarabia. Jest biedny, to tworzy filmy w stylu Vegi:)

  4. Dzięki PISF ostatnio mamy tyle żenujących komedii i zaledwie kilka sensownych filmów (a jak zdarza się coś naprawdę ambitnego, PISF i tak cofa dotacje). Jak dla mnie może upaść. Na rynku, gdzie mniej jest barachła, łatwiej będzie zyskać środki dla prawdziwych twórców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...