Spełnia się mroczny sen Philipa K. Dicka. Robot zagra główną rolę w filmie

Felieton/Film 29.06.2020
Spełnia się mroczny sen Philipa K. Dicka. Robot zagra główną rolę w filmie

Spełnia się mroczny sen Philipa K. Dicka. Robot zagra główną rolę w filmie

Tym samym przed nami premiera pierwszego filmu ze sztuczną inteligencją w obsadzie. W kosztującej 70 mln dol. produkcji science-fiction pojawi się bowiem robot Erica.

Kino ma za sobą całą masę kroków milowych w swojej historii. Był już pierwszy film dźwiękowy, pierwszy film w kolorze, pierwszy z czarnoskórym aktorem w roli głównej, pierwszy z użyciem CGI, pierwszy w 3D i tak dalej. Wydawać by się mogło, że tych „pierwszych” raczej już nie będzie po ponad 100 latach istnienia X muzy, ale jednak ludzie cały czas znajdują nowe „urozmaicenia”.

Tym razem czeka nas więc pierwszy w historii film z robotem w roli głównej.

Po takich serialach jak „Westworld” czy „Humans”, gdzie to ludzie wcielali się w roboty, przyszła kolej na odwrócenie ról. Bojownicy sprawiedliwości społecznej nie będą już musieli martwić się tym, że roboty są dyskryminowane i wszystkie główne role w filmach czy serialach trafiają tylko do ludzi.

Brzmi to wszystko jak pomysł wyjęty z opowiadania Philipa K. Dicka bądź Stanisława Lema (pewnie zresztą niejeden futurysta coś takiego przewidywał). I jak zawsze w tego typu przypadkach, pojawia się wiele obaw, także tych natury moralnej.

Nie dość, że aktorom i tak ciężko jest zdobywać nowe role, a karierę robi może 1 proc. tych wszystkich, którzy pukają do bram Hollywood, to teraz te szanse jeszcze bardziej maleją, bo Fabryka Snów zaczyna się powoli interesować Sztuczną Inteligencją.

Są pewne zalety takiego rozwiązania – robot nie będzie strajkował ani domagał się podwyżek (o ile w ogóle będzie potrzebował zarabiać jakiekolwiek pieniądze).

Nie będzie stroił fochów (no chyba, że jego twórcy mają złośliwe poczucie humoru). Nie będzie chorował ani padał ze zmęczenia po 12 godzinach pracy. Będzie też odporny na koronawirusa i cały szereg naruszeń kodeksu pracy. A i umiejętności aktorskie oraz mimikę będzie mieć pewnie bardziej rozbudowaną niż niejeden wysoko opłacany popularny aktor bądź aktorka. Istne marzenie każdego producenta w Hollywood.

Problemem może być jednak brak duszy, zero-jedynkowa interpretacja tekstu, a wręcz pewnie po prostu recytowanie go z pamięci oraz, nomen omen, robotyczna mimika, która da nam pozbawione emocji drewniane kreacje w stylu Marka Wahlberga czy Keanu Reevesa (przy całej sympatii do obu panów, chociaż większej do tego drugiego).

Jest to już kolejny „symptom przyszłości”, który próbuje wedrzeć się do świata sztuki i przemysłu rozrywkowego.

Mieliśmy już premierę hologramów, które cyfrowo „przywracają do życia” (ale tylko na czas występu) nieżyjących już wykonawców takich jak Tupac czy Whitney Houston sprawiając wrażenie jakby ich dusze zostały zamknięte w technologii i zniewolone, by już wiecznie powracać na koncerty.

Potem pojawiły się doniesienie, jakoby Hollywood szykowało się do obsadzania zmarłych już aktorów w nowych filmach, z wykorzystaniem technologii CGI, która stworzyłaby wirtualną wersję danej osoby na podstawie dostępnych zdjęć z jego/jej poprzednich filmów i występów. Wiemy już, że są takie konkretne plany odnośnie pośmiertnego angażu w filmie Jamesa Deana.

Tak naprawdę mamy w tej sytuacji większy wpływ na rozwój wydarzeń, niż nam się może wydawać.

To od nas bowiem zależy, czy zatrudnianie robotów w filmach będzie tylko ciekawym pojedynczym eksperymentem, czy stanie się to trendem, a następnie smutną rzeczywistością. To my o tym zdecydujemy w kasach kinowych, bądź przy podejmowaniu decyzji co obejrzeć w danym serwisie streamingowym.

Hollywood na dość ogólnym i wierzchnim poziomie działa dosyć prosto i przewidywalne – jak coś się dobrze sprzeda, to staje się normą. Także w nas – w widzach – jest nadzieja, ale też i odpowiedzialność za to, jak będzie wyglądać przyszłość kina, przynajmniej pod tym względem. Zanim więc zaczniecie narzekać na upadek obyczajów i zabieranie pracy prawdziwym ludziom (z góry przepraszam, jeśli obrażam społeczność androidów – nie zlinczujcie mnie na Twitterze) zastanówcie się nad swoimi decyzjami.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (7)

52 odpowiedzi na “Spełnia się mroczny sen Philipa K. Dicka. Robot zagra główną rolę w filmie”

  1. “A i umiejętności aktorskie oraz mimikę będzie mieć pewnie bardziej
    rozbudowaną niż niejeden wysoko opłacany popularny aktor bądź aktorka.”

    To dlaczego nawet za mimikę komputerowo tworzonych twarzy odpowiadają aktorzy? Programowanie mimiki nie ma po prostu sensu. Po co suwać myszką po ekranie 200 razy używając do tego tylko mięśni ręki w celu uzyskania uśmiechniętej twarzy skoro aktor zrobi tą minę w sekundę używając 200 mięśni swojej twarzy na raz…

    • Tak samo jak nowonarodzone dziecko nie potrafi wielu rzeczy tak samo sztuczna inteligencja musi się tego wszystkiego nauczyć i dopiero wtedy może imitować ludzkie wzorce
      Ps sztuczna inteligencja w zamyśle ma się sama tego uczyć na podstawie analizy informacji

        • Przypisanie konkretnych min do konkretnych emocji sztuczna inteligencja ma się tego tylko nauczyć a potem ma sama decydować o tym jak to wykonuje
          Przy dobrze rozwiniętej sztucznej inteligencji nie będzie można rozróżnić ludzi od AI ale to przyszłość

  2. Roboty robotami.. Patrząc jak się rozwija technika animacji i nakładania twarzy z pomocą AI typu deep fake.. Ciekawe kiedy zobaczymy nowy film z Charliem Chaplinem w roli głównej albo Churchilla granego przez.. avatar Churchilla.

    Idealna scena płaczu stworzona przez sztuczną inteligencję nakarmioną tysiącami scen z setek filmów. I papa aktorzy, fajnie było ;)

    Trochę straszne.

  3. Roboty robotami.. Patrząc jak się rozwija technika animacji i nakładania twarzy z pomocą AI typu deep fake.. Ciekawe kiedy zobaczymy nowy film z Charliem Chaplinem w roli głównej albo Churchilla granego przez.. avatar Churchilla.

    Idealna scena płaczu stworzona przez sztuczną inteligencję nakarmioną tysiącami scen z setek filmów. I papa aktorzy, fajnie było ;)

    Trochę straszne.

  4. No i właśnie dobrze Pan redaktor zauważył, roboty nie chorują czy się nie męczą więc taka koleżanka na zmianie w pracy jest the best :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...